Czwartkowa sesja nie przyniosła istotnych zmian nowojorskich indeksów. S&P500 po raz pierwszy w historii (aczkolwiek tylko na chwilę) notowany był powyżej 5 000 pkt. Popularny na rynkach Indeks Strachu i Chciwości wszedł w zakres „ekstremalnej chciwości”.


Indeks S&P500 zakończył czwartek na poziomie 4 997,91 punktów, zyskując 0,06%. Formalnie był to nowy rekordowy kurs zamknięcia. Ale w ostatnich minutach handlu środowy śródsesyjny szczyt wszech czasów (4999,69 pkt.) został zatem delikatnie poprawiony i przez chwilę S&P500 notowany był powyżej 5 000 punktów. Wszystko to rozgrywa się jednak w zakresie kilku punktów i nie ma to znaczenia dla szerszego obrazu rynku. Nasdaq podniósł się o 0,24% i poprawił szczyt hossy, ale jeszcze nie przebił szczytu z listopada ’21.
Od kilku miesięcy S&P500 rośnie napędzany przede wszystkim przez garstkę błyskawicznie zwyżkujących walorów największych spółek technologicznych. Mania na spółkach AI do złudzenia przypomina już to, co pod koniec XX wieku działo się w przypadku firm internetowych lub co w latach 2020-21 rozgrywało się na rynkach kryptowalut.
Zwyżki dotyczące zaledwie kilku technologicznych gigantów sprawiły jednak, że wskaźniki dla całego rynku znalazły się na bardzo wybujałych poziomach. Indeks S&P500 notowany jest obecnie powyżej 20-krotności oczekiwanych tegorocznych zysków tworzących go spółek. Drożej niż obecnie bywało tylko w latach 2020-21 oraz w 1998-03.
Popularny wskaźnik Fear & Greed Index osiągnął wartość 77 punktów (na sto możliwych) i w ten sposób ponownie wszedł w zakres „ekstremalnej chciwości”. Warto dodać, że na podobnych lub nawet wyższych poziomach indeks ten utrzymuje się od połowy grudnia.

Wśród największych spółek pozytywnie wyróżniły się zwyżkujące o 11,5% akcje korporacji Walt Disney. Pomimo powszechnej krytyki najnowszych disneywoskich produkcji spółka pokazała lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne, zapowiedziała cięcie kosztów oraz zysk netto o 20% wyższy niż w roku 2023. Dodatkowo zarząd zamierza wydać 3 miliardy dolarów na skup akcji własnych oraz podnieść dywidendę o 50%.
Warto też pamiętać, że w USA cały czas tli się kryzys w sektorze nieruchomości komercyjnych. W tym temacie papierkiem lakmusowym są akcje New York Community Bancorp. W czwartek przeceniono je o 6,6% po tym, jak w środę podrożały o 7%. We wtorek kurs NYBC zaliczył spadek o 22%. Zaś w poprzednim tygodniu zaliczyły spadek o 45% po publikacji wyników za IV kwartał. Sytuacja do złudzenia przypomina wydarzenia sprzed blisko roku, gdy doszło do największego od 2009 roku kryzysu bankowego w Stanach Zjednoczonych.
Równocześnie na rynku powoli gasną oczekiwania na hojne obniżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. Po tym, jak przewodniczący Powell niemal wprost wykluczył możliwość cięcia stóp już na marcowym posiedzeniu FOMC, oczekiwana przez rynek liczba tegorocznych obniżek została zredukowana z 5-6 do czterech lub pięciu. Czyli o 25 pb.
KK




























































