REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rzońca: za duży przyszłoroczny deficyt odpowiada Zyta Gilowska

2009-09-09 08:14
publikacja
2009-09-09 08:14
Przyszłoroczny deficyt budżetowy sięgnie 52,2 mld zł i będzie to najwyższy poziom, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich 20 latach. Minister finansów Jacek Rostowski uspokaja, że deficyt jest pod kontrolą. Mimo wysokiego deficytu nie utraciliśmy wiarygodności finansowej za granicą. Potwierdzają to spokojne reakcje giełdy i złotego. Agencje ratingowe w poniedziałek zapowiedziały, że spodziewały się wysokiego deficytu i dlatego nie ma podstaw do pogorszenia wyceny wiarygodności pożyczkowej Polski. To zdaniem resortu finansów dobra wiadomość, ponieważ rząd zamierza zwiększyć emisję obligacji za granicą.

Dariusz Styczek: Czy można było uniknąć tak wysokiego deficytu w przyszłorocznym budżecie?

Andrzej Rzońca: Deficyt w 2010 roku jest efektem złych działań poprzedniego rządu, których sutkiem było obniżenie obecnych dochodów budżetu i wzrostu wydatków. W 2007 roku wydatki budżetowe wzrosły, nie licząc współfinansowania projektów unijnych, 0 19 mld zł. Podczas gdy w tym roku wzrost ten sięgnął jedynie 7,5 mld zł. W tym i w przyszłym roku konsumujemy decyzje rządów PiS. Na przykład obniżenie składki rentowej kosztować będzie budżet 24 mld zł, ulga prorodzinna 3 mld zł, niższy podatek PIT do kolejne 4 mld zł mniejszych wpływów budżetowych plus dodatkowe miliardy wyparowały z budżetów samorządów. Poza tym wprowadzenie waloryzacji emerytur powiązanej ze wzrostem wynagrodzeń w gospodarce spowoduje konieczność dopłaty do FUS 5 mld zł. W sumie wszystkie te posunięcia kosztowały budżet około 60 mld zł. I dlatego mogę śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z dziurą budżetową autorstwa Gilowskiej i Kaczyńskich.

Rządowi uda się sfinansować przyszłoroczny deficyt?

Jeśli uda się zrealizować zakładane wpływy z prywatyzacji w wysokości 26 mld zł, to uważam że nie powinno być z tym problemu. Potrzeby pożyczkowe nie są dużo wyższe niż w poprzednich latach. I da się je sfinansować. Realizację budżetu ułatwiać będzie przyjęcie przez rząd bardzo konserwatywnych założeń makroekonomicznych na 2010 rok, czyli dynamikę PKB na poziomie 1 proc. i inflację na poziomie 1 proc. Można przyjąć, że zarówno wzrost PKB, jak i inflacja będą jednak nieco wyższe, a zatem nominalne dochody budżetowe również będą większe od zakładanych w tej chwili.

Czy uda się sprzedać emitowane w 2010 roku papiery dłużne, zwłaszcza za granicą?

Doświadczenie bieżącego roku pokazało, że chętni na polskie papiery powinni się znaleźć. Emisje zagraniczne, w walutach, nie są więc złym rozwiązaniem. Przeciwnie, odciążą polskie banki, które mniej angażując się w zakup państwowych papierów, mogą zwiększać swoją akcję kredytową skierowaną do przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.

Poza emisją długu w przyszłym roku będzie możliwe również cięcie wydatków?

Elastycznych wydatków jest niewiele, a sztywnych nie da się ograniczyć bez zmiany prawa. A przy obecnym prezydencie zmiany w ustawach okołobudżetowych byłyby trudne. Aby zmienić strukturę wydatków sztywnych, należałoby na przykład zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, dokończyć reformę systemu wcześniejszych emerytur. Powrócić do bardziej konserwatywnego sposobu waloryzowania emerytur, takiego na który nas stać. Bez tych zmian w 2010 roku Fundusz Ubezpieczeń Społecznych będzie potrzebował zwiększonego dofinansowania w kwocie 7,5 mld zł.

W jaki sposób przeciętny Polak odczuje przyszłoroczny wysoki deficyt budżetowy?

Obsługa długu będzie coraz droższa. W krótkiej perspektywie przeciętny Polak będzie musiał liczyć z trudniejszym dostępem do kredytów, bo banki zamiast udzielać pożyczek, będą kupować atrakcyjne i bezpieczne państwowe papiery. Trzeba się też będzie liczyć z większymi wahaniami kursu polskiej waluty. W długie perspektywie zaś, kiedy państwo będzie musiało wreszcie ograniczyć wysokość deficytu, nieuniknione będzie podnoszenie podatków. I w ten sposób obywatele zapłacą za wysoką nierównowagę między wpływami a wydatkami państwa. Rada na przyszłość: państwo musi zacząć wyhamowywać wzrost wydatków, tak by przynajmniej nie rosły szybciej, niż rozwija się gospodarka.

Dariusz Styczek

Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Prawo wymierzone w patodeweloperkę ograniczy możliwość inwestowania w condohotele
Tematy

Komentarze (23)

dodaj komentarz
~czytelnik STS
A za deficyt przyszłoroczny bedzie odpowiadał Papierz Benedykt XVI. Skończmy z tą debilną falą oszczekiwania. U steru była Gilowska deficyt był w normie a dług karju stabilny na poziomie 47%. Nikt nie szykował się do rozdawania polskich firm. Mamy kumpli Balcerowicza u władzy i scenariusz się powtarza. Tak jak w 1998r. Rosną: deficyt A za deficyt przyszłoroczny bedzie odpowiadał Papierz Benedykt XVI. Skończmy z tą debilną falą oszczekiwania. U steru była Gilowska deficyt był w normie a dług karju stabilny na poziomie 47%. Nikt nie szykował się do rozdawania polskich firm. Mamy kumpli Balcerowicza u władzy i scenariusz się powtarza. Tak jak w 1998r. Rosną: deficyt zadłużenie i bezrobocie. A wzrost PKB jest sztucznie podtrzymywany sztuczną konsumpcja. Do momentu gdy bezrobocie i zadłużenie na tyle przeważą że trzeba uciekać od steru władzy.
~żenua
Tego rzońcę odsyłam do przestudiowania sobie krzywej Laffera. Polska ma jedno z największych na świecie obciążeń podatkowych!
~devill
Po przeczytaniu artykułu p. Rzońca- chciałbym sprostować, głowną winę za nasz deficyt
ponosi p. Grabski. Jego reforma i złoty polski powoduje, że nawet dziś (od 2 lat) najlepsi fachowcy z prof. dr. hab. /Min.Fin/ doradcy i inni zatrudnienie ekono-finansiści nie mogą sobie poradzić. Jak idzie dobrze to w ZUSie przekręt,, to Tatarczycy
Po przeczytaniu artykułu p. Rzońca- chciałbym sprostować, głowną winę za nasz deficyt
ponosi p. Grabski. Jego reforma i złoty polski powoduje, że nawet dziś (od 2 lat) najlepsi fachowcy z prof. dr. hab. /Min.Fin/ doradcy i inni zatrudnienie ekono-finansiści nie mogą sobie poradzić. Jak idzie dobrze to w ZUSie przekręt,, to Tatarczycy nie wywiązują się z obietnic zakupu kolebki kapitalizmu -stoczni mimo że reprezentujący ich fundusz powierniczy a jak TATARSKI tez obiecał. Nawet Putin obiecał ale słowa nie dotrzymał. Obama też
~laffer
panie kosiku, ekono0misto dla ubogich, moja krzywa nie sprawdza sie niestety w okresie kryzysow, bo wtedy ludzie zamiast wydawac, oszczedzaja.
~wsiowa ekonomistka
Laffer- możesz nam przybliżyć nowe szczegóły swojej teorii?

Najbardziej mnie interesuje to - kto oszczędza w obliczu kryzysu i w jaki sposób - to czyni ?
Co to znaczy oszczędzać?
Co się stanie z twoją słynną krzywą w dobie kryzysu?
~igor
Do ekonomicznych pisowskich idiotów i tak nic nie dotrze ! Nadal będą uważać, ze rzadzenie w czasie super prosperity i w czasie megakryzysu to takie same warunki. Prawda jest taka ze w czasie megakryzysu obecny rzad wydaje 5 razy tyle pieniedzy na inwestycje niz te nieudaczniki w czasie szczytu koniunktury ! Mało tego, oni w najlepszym Do ekonomicznych pisowskich idiotów i tak nic nie dotrze ! Nadal będą uważać, ze rzadzenie w czasie super prosperity i w czasie megakryzysu to takie same warunki. Prawda jest taka ze w czasie megakryzysu obecny rzad wydaje 5 razy tyle pieniedzy na inwestycje niz te nieudaczniki w czasie szczytu koniunktury ! Mało tego, oni w najlepszym okresie koniunktury uchwalali budzety z 30 mld deficytami !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A to byla juz prawdziw zbrodnia ekonimiczna na polskiej gospodarce ! To wlasnie rząd PIS postawil obecny rzad w bardzo trudnym połozeniu bo zamiast zrobic zapas kilkudziesieciu mld zl na trudne czasy roztrwonil wszystko i zwiekszyl znacznie zadluzenie ! Ale do pisuarow i tak to nie trafia !
~MP
PiS uchwalil 30mld deficytu ale rzeczywisty wynosil 17 mld.
Twoj rzad POpaprancow uchwalil 17 mld deficytu a rzeczywity wyniesie prawie 30 mld.
Tacy jak Ty roznicy nie zobacza po rzeby ja zobaczyc trzeba zdjac z oczu okulary nienawisci do PiS.
~olaf
walnij się w dekiel pryszczu
~Kosikm
Gilowska obnizyza skladke rentowa co podnioslo popyt wewn. Dzieki temu mamy wciaz dodatni pkb. Jak tusk taki madry to mogl przeciez juz 2008r podniesc skladke. Po drugie! Ile ustaw reformujacych wydatki wplynelo do Prezydenta? :) ktore moglby zablokowac. I najwazniejsze, podnoszenie podatkow nie zawsze prowadzi do wzrostu wplywow.Gilowska obnizyza skladke rentowa co podnioslo popyt wewn. Dzieki temu mamy wciaz dodatni pkb. Jak tusk taki madry to mogl przeciez juz 2008r podniesc skladke. Po drugie! Ile ustaw reformujacych wydatki wplynelo do Prezydenta? :) ktore moglby zablokowac. I najwazniejsze, podnoszenie podatkow nie zawsze prowadzi do wzrostu wplywow. Krzywa Laffera. W Anglii obnizyli podatki i wplywy wzrosly. Podobna ustawe proponowal prezydent ale tusk ze swoim magistrem jest madrzejszy
~bździoch
no i ten ex-pert zapomniał dodać że Kopernik była kobietą

Powiązane: Emerytury

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki