Żywność sprzedaje się świetnie mimo embarga. Dobra koniunktura na rynku rolnym przyciąga kolejne banki. Obsługą rolników zainteresował się nawet Alior.



Akcja #jedz jabłka przyniosła — nomen omen — owoce. Niemal równo w rok po wprowadzeniu przez Rosję sankcji na produkty żywnościowe z UE i krajów zachodnich widać, że zasada „co cię nie zabije, to wzmocni” dotyczy też polskiego rolnictwa. Bank BGŻ BNP Paribas w związku z rocznicą przygotował raport „Wpływ ograniczeń handlowych wprowadzonych przez Rosję na sektor rolno-spożywczy”, z którego wynika, że zamknięcie wschodniej granicy nie było dla producentów i przetwórców aż tak bolesne, jak zanosiło się jeszcze w sierpniu ubiegłego roku.
Eksport na tym kierunku słabł już od początku 2014 r. w związku z pogarszającą się kondycją rosyjskiej gospodarki i osłabieniem rubla. Odczuli to również eksporterzy produktów nieżywnościowych, notując 10-procentowy spadek sprzedaży do Rosji od stycznia do sierpnia.
O tyle zmniejszył się też eksport żywności. Embargo wprowadzone 7 sierpnia pogłębiło spadek obrotów do 30 proc. w całym 2014 r. Najmocniej skutki sankcji wprowadzonych przez Kreml odczuli producenci owoców i warzyw, dla których Rosja jest jednym z głównych odbiorców. Trafiało tam prawie co czwarte jabłko zerwane w Polsce (22 proc. produkcji), a Rosja ma 56 proc. udziałów w polskim eksporcie tych owoców.
Czytaj więcej w dzisiejszym "Pulsie Biznesu".




























































