Rosja jest rozczarowana działaniami haskiego Trybunału Karnego. Jak wyjaśnia "Niezawisimaja Gazieta", chodzi o wszczęte przez międzynarodową prokuraturę śledztwo w sprawie przestępstw wojennych popełnionych podczas rosyjsko - gruzińskiej wojny o Osetię Południową.


Rosyjski dziennik podkreśla, że Moskwa nie może uczestniczyć w śledztwie, bo nie ratyfikowała Statutu Rzymskiego z 1998 roku, który powoływał Trybunał. Przy tym dodatkowo Moskwa zgłasza zastrzeżenia co do samego zakresu śledztwa twierdząc, że będzie ono dotyczyło południowoosetyjskich separatystów i rosyjskich żołnierzy, a nie gruzińskich władz i armii.
Podobne zastrzeżenia podniósł w wywiadzie dla "Rossijskoj Gaziety" szef Komitetu Śledczego Aleksandr Bastrykin oświadczając, że haski Trybunał postawił dochodzenie "na głowie". Przypomniał też o 500 tomach akt, które Rosja przekazała sędziom w Hadze. Dokumenty mają zawierać świadectwa rzekomych zbrodni popełnionych przez Gruzinów. Tymczasem w Tbilisi z zadowoleniem przyjęto decyzję międzynarodowego sądu o wszczęciu śledztwa. Jak napisał portal Gruzja online, gruzińskie władze chcą współpracować z międzynarodowym prokuratorem i przygotowały już odpowiednie materiały.
W sierpniu 2008 roku doszło do wojny między Rosją a Gruzją o Osetię Południową. W jej wyniku rosyjskie wojska weszły w głąb gruzińskiego terytorium, a Moskwa uznała niepodległość separatystycznych regionów Abchazji i Osetii Południowej. Obecnie w obu regionach stacjonuje rosyjska armia. Tbilisi uznaje je za integralne części swojego terytorium czasowo okupowane przez Rosję.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Maciej Jastrzębski,Moskwa/





























































