- Pomyliliśmy się, ale pomylili się prawie wszyscy - przyznał wicepremier Jacek Rostowski podczas pierwszego czytania projektu nowelizacji budżetu na 2013 r.
Przez prawie 5 godzin trwało w Sejmie pierwsze czytanie nowelizacji ustawy budżetowej na 2013 r. oraz ustaw okołobudżetowych. W trakcie debaty opozycja zgłosiła wnioski o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu nowelizacji ustawy budżetowej na ten rok. Mają one być głosowane jeszcze w środę wieczorem.
- Prognoza EBC wzrostu dla strefy euro na poziomie 0,5 proc. PKB odpowiadała naszej prognozie 2,2 proc. wzrostu PKB dla Polski. Jak już wiemy, tempo wzrostu w pierwszej połowie roku w Polsce wyniosło 0,9 proc. zamiast 2,2 proc. zakładanych przez nas, czyli o 1,3 proc. mniej - przyznał Jacek Rostowski.
- Wzrost gospodarczy w 1 połowie roku wyniósł 0,9 proc. PKB, a więc o 1,4 proc mniej, niż EBC zakładał. Odchylenia w naszych prognozach dla Polski i w prognozie EBC dla strefy euro okazały się prawie identyczne. Co więcej, już 11 krajów Unii Europejskiej także znowelizowało w tym roku budżet – niektóre więcej niż 1 raz. A oczekuje się, ze do końca roku 17 krajów UE będzie nowelizowało swoje budżety - powiedział wicepremier. - Pomyliliśmy się, ale pomylili się prawie wszyscy - dodał.

Wicepremier Rostowski przypomniał, że Polska jest uzależniona od eksportu do strefy euro jak żadna inna duża gospodarka. - Eksport stanowi 24,3 proc. PKB – bijemy w tym na głowę największe gospodarki samej strefy euro - powiedział. - Eksport Niemiec do strefy euro stanowi zaledwie 18 proc. niemieckiego PKB. Eksport Francji stanowi jedynie 13,3 proc francuskiego PKB. Eksport Hiszpanii do strefy euro stanowi 15,7 proc hiszpańskiego PKB. A eksport Włoch to 12 proc PKB - powiedział Jacek Rostowski.
Stanęliśmy przed problemem, przed którym nie stanął żaden inny kraj
- Mieliśmy też do czynienia z problemem, przed którym nie stanął żaden inny kraj. Mieliśmy w Polsce najwyższe realne stopy procentowe w całej UE. A w ciągu ostatnich 6 miesięcy mieliśmy drugie najwyższe stopy. I to pomimo, iż istniała i dalej istnieje przestrzeń - tak uważam - dla dalszej obniżki stóp procentowych - powiedział wicepremier
- Ta przestrzeń wynika z obniżenia deficytu strukturalnego w latach 2010-12 o ponad 4 p.p. PKB czyli o prawie 70 mld zł. Była to czwarta największa konsolidacja w całej UE. Niestety, RPP takiej ekspansywnej polityki – którą uważam, że powinna była prowadzić właśnie w daleko idących warunkach konsolidacji fiskalnej – nie prowadziła. Jednym ze skutków braku tej polityki jest konieczność nowelizacji budżetu w tym roku - dodał wicepremier.
- Jeśli chodzi o dług publiczny, prowadzimy bardzo odpowiedzialną politykę. Dług w Polsce wzrósł o 10,5 proc. PKB. W tym samym czasie w tak odpowiedzialnie finansowanych krajach relacja długu do PKB wzrosła o wiele bardziej - mówi dalej wicepremier. - Gdyby nie składka przekazywana z ZUS do OFE bylibyśmy na 3 miejscu jeśli chodzi o najniższy wzrost relacji długu do PKB w całej Unii. Wyprzedzałyby nas jedynie Bułgaria i Szwecja. Warto pamiętać, że sektor publiczny musiał sfinansować dodatkowe 80 mld zł, aby współfinansować i refinansować projekty unijne. Jeśli od przyrostu długu publicznego odejmiemy składkę do OFE oraz współfinansowanie i prefinansowanie projektów unijnych, to przyrost długu do PKB w latach 2007-12 byłby praktycznie zerowy - mówi wicepremier. I dodaje: czy mieliśmy nie korzystać ze środków unijnych? Czy podnieść podatki albo ciąć wydatki na przedszkola, szkoły i naukę?
Wyższy deficyt = impuls stymulacyjny
Wysoki Sejmie, w kontekście spowolnienia w strefie euro musieliśmy podjąć trudne decyzje - mówi wicepremier. - Zdecydowaliśmy się prowadzić politykę, którą prowadzimy skutecznie od 6 lat – z jednej strony dalszą konsolidację wydatków resortów, tak aby nie uderzały w obywateli. Oszczędności te dotknęły przede wszystkim obronę narodową, transport, obsługę zadłużenia zagranicznego i rezerwę celową. Jednocześnie zdecydowaliśmy się na wzrost deficytu o 16 mld zł. Będzie to impuls stymulacyjny, który zadziała pozytywnie na popyt wewnętrzny i pozwoli na podtrzymanie zatrudnienia i wzrost konsumpcji.
Oczywiście impuls ten nie jest jedyny. Wielkim sukcesem okazał się program gwarancji de minimis – program który zamierzam znacząco przedłużyć i rozszerzyć. Skorzystało z niego ponad 14 tys. firm. BGK udzielił gwarancji na ponad 3 mld zł, co przełożyło się na ponad 5 mld zł kredytów dla przedsiębiorstw. Ponadto na skutek działań rządu nastąpiła daleko idąca liberalizacja udzielania kredytów konsumenckich, mieszkaniowych i konsumpcyjnych - powiedział wicepremier Rostowski. - Działamy także po stronie podażowej, czego przykładem jest wprowadzenie elastycznego czasu pracy, który będzie korzystny dla ograniczenia bezrobocia - dodał.
Zdaniem wicepremiera widocznie są już pewne oznaki poprawy, częściowo na skutek działań rządu, częściowo na skutek ożywienia w strefie euro, którego wszyscy spodziewali się ale 5-6 miesięcy wcześniej. Kończąc swoje przemówienie wicepremier jeszcze raz zaznaczył, że jego zdaniem deficyt większy o 16 mld zł dodatkowo wzmocni naszą gospodarkę, a oszczędności w ministerstwach obniżą deficyt strukturalny, zapewniając wiarygodność w polskich finansów publicznych.
Po wystąpieniu ministra finansów na mównicę wszedł szef komisji finansów Dariusz Rosati: - Gdyby minister finansów Jacek Rostowski zachowałby się nie optymistycznie, a realistycznie i przygotował budżet z dochodami o 23,7 mld zł niższymi, to jednocześnie musiałby zaplanować wydatki niższe o prawie 27 mld zł. To jest ponad 1,5 proc. PKB mniej. Chciałbym widzieć i słyszeć dyskusję na tej sali, gdyby minister finansów poinformował, że obniżamy wydatki - powiedział. - Minister finansów postanowił odwlec w czasie tę decyzję - przyjął założenie, że sytuacja gospodarcza będzie się rozwijać w taki sposób, jak to przewidują największe instytucje prognostyczne na świecie, czyli Europejski Bank Centralny, Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy - powiedział.
| Komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl | |
Trafny prognosta pilnie poszukiwany!Już w grudniu WSZYSCY zawodowi ekonomiści twierdzili, że tegoroczny wzrost PKB nie przekroczy 2%. Tylko minister Rostowski i jego resort z uporem godnym lepszej sprawy upierał się przy nierealnym wskaźniku 2,2%. Jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistości i przeszacowane były dochody podatkowe, o czym także wiedzieli wszyscy oprócz Jacka Rostowskiego.„Pomylili się prawie wszyscy” – mówi dzisiaj minister Rostowski. Zapomniał tylko dodać słów „w Ministerstwie Finansów”. Nie dziwi więc ogłoszenie o pracę, w którym MF poszukuje „specjalisty do spraw analiz i prognoz”. Najwyraźniej poprzedni progności zostali wyrzuceni z roboty po przygotowaniu tegorocznych założeń budżetowych. Tylko dlaczego ich szef wciąż pozostaje na stanowisku? | |
Rostowski: opozycja nie ma żadnych propozycji ws. polityki gospodarczej
Minister finansów Jacek Rostowski podsumowując środową debatę nad projektem nowelizacji budżetu na ten rok uznał, że opozycja nie przedstawiła w niej żadnych propozycji dotyczących polityki gospodarczej naszego państwa.
"Dla mnie jest po prostu problemem, że z ław opozycyjnych nie padają żadne propozycje innej polityki gospodarczej, które mógłbym dziś tu i teraz poważnie rozważyć albo nawet przyjąć, jako działania adekwatne bez zbędnego ryzyka dla polskiej gospodarki i systemu finansowego" - mówił Rostowski.
Jego zdaniem środowa debata pokazała niestety polityczną i intelektualną pustkę w ławach opozycji. Jak przekonywał, normalnie powinno być tak, że w czasie debaty budżetowej kluby opozycyjne występują z własnymi alternatywnymi pomysłami dotyczącymi polityki gospodarczej, które mają rozwiązać dylematy, przed którym stoi państwo.
Podniesionym głosem mówił w kierunku posłów spoza koalicji, że nie dość, że nie nadają się do rządzenia, to nie nadają się też do opozycji. Ubolewał, że członkowie opozycji nie mogą podać się do dymisji, bo - według niego - w zasadzie powinni.
Odnosząc się do krytyki ws. progów bezpieczeństwa oświadczył, że nie jest prawdą, że są one znoszone. Progi nie są znoszone, tylko sankcje wynikające z tych progów są znoszone - uściślał.
Uważamy, że stabilizująca reguła wydatkowa będzie miała efekt antycykliczny bardziej, niż obecne progi, które funkcjonują w sposób procykliczny wymuszając cięcia w momencie, gdy gospodarka słabnie - wyjaśniał.
Jego zdaniem opozycja albo nie rozumie fundamentów zarządzania gospodarką w czasach silnych wahań cyklicznych, albo umyślnie i cynicznie próbuje wykorzystać do celów politycznych racjonalne posunięcia ze strony rządu.
Rostowski mówił też o otoczeniu gospodarczym naszego kraju. Przyznał, że rentowności naszych obligacji wzrosły, ale zauważył, że stało się to w mniejszym stopniu, niż w przypadku innych gospodarek wschodzących. Zaznaczył, że złotówka osłabiła się dość nieznacznie w stosunku do dolara, zwłaszcza jeśli porównać ją do walut Brazylii, Indii czy Indonezji.
"To wszystko dowody na to, że w tych bardzo trudnych czasach udało nam się zbudować taką wiarygodność, że mogliśmy bezpiecznie te konieczne, racjonalne manewry przeprowadzić" - podsumowywał.
PAP/Bankier24/MŻ/SS/kws
































































