Wysoka inflacja sprawiła, że władze Rosji odeszły od pomysłu
podniesienia minimalnej ceny wódki. Rosjanie więcej zapłacą natomiast za
papierosy. Ceny używek w Rosji wciąż są o wiele niższe niż w Polsce.


Jak ustalił dziennik „Izwiestia”, rosyjskie ministerstwo finansów planuje w przyszłym roku podnieść akcyzę. Oznacza to, że średnia cena paczki papierosów podskoczy z 60 do 70 rubli. Z polskiej perspektywy to i tak niskie ceny – przy obecnym kursie to odpowiednio 3,73 zł i 4,35 zł – jednak na uwagę zasługuje skala podwyżek, której w ostatnich latach doświadczyli rosyjscy palacze. Jeszcze w 2010 r. średnia cena paczki papierosów wynosiła bowiem mniej niż 20 rubli.
Wśród zmian, o których donosi „Izwiestia” znajduje się także wprowadzenie po raz pierwszy ceny minimalnej dla poszczególnych marek papierosów. Ma to związek z uchwaleniem poprawek „ustawy o ochronie zdrowia obywateli narażonych na dym tytoniowy”.
Zapasów przed administracyjną podwyżką cen nie muszą robić natomiast rosyjscy konsumenci wódki. W ubiegłym tygodniu agencja informacyjna RBC poinformowała, że Federalna Służba ds. Regulowania Rynku Alkoholowego (Rosalkogolregulirowanie) odstąpiła od planów podniesienia od 1 stycznia ceny minimalnej najpopularniejszego trunku alkoholowego. Co więcej, wódka nie zdrożeje także w przyszłym roku.
Obecnie cena minimalna 0,5 litra wódki wynosi w Rosji 220 rubli (13,66 zł). Podobnie jak w przypadku papierosów, jej cena w ostatnich latach znacząco rosła. Jeszcze w 2009 r. najtańsza półlitrówka mogła kosztować zaledwie 60 rubli. Podwyżki cen władze zarządzały pod hasłami dbania o zdrowie Rosjan. W sierpniu, jeszcze przed ostrym spadkiem kursu rubla, eksperci przewidywali, że do 2020 r. wódka może zdrożeć nawet do 450-500 rubli.
Obecnie podniesienie ceny wódki jeszcze bardziej napędziłoby inflację. W listopadzie tego roku ceny wzrosły o 9,1% w ujęciu rocznym, a wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku inflacja jeszcze przyspieszy. Na dwucyfrowe tempo wzrostu cen używek Rosjanie reagują zgodnie z przewidywaniami – zwracają się w kierunku towarów z czarnego rynku. Nie chodzi tylko o bimber czy alkohol przemycany (główne źródła to Białoruś i Kazachstan), lecz także wódkę produkowaną w rosyjskich gorzelniach, która potem nie jest oficjalnie raportowana przez producentów wobec czego państwo nie pobiera od niej podatku.
Jak kilka miesięcy temu informowała agencja Interfax, według oficjalnych statystyk w ubiegłym roku na skutek alkoholizmu zmarło w Rosji 75 000 osób. Do tego doliczyć należy 23 000 śmiertelnych przypadków zatrucia skażonym alkoholem. W większości przypadków ofiarami są mężczyźni w wieku od 40 do 65 lat, co jak na dłoni widać w statystykach przeżywalności. Według ostatnich danych Banku Światowego, tylko 48,6% rosyjskich mężczyzn dożywa swoich 65 urodzin. Dla porównania w Polsce ten wskaźnik wynosi 72%


































































