Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 30.03.2022 r.

    2022-03-31 07:22
    publikacja
    2022-03-31 07:22

    Środa była trzydziestym piątym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. "Na razie nie można mówić o tym, że Rosja zmniejszyła intensywność działań zbrojnych w obwodzie kijowskim i czernihowskim na północy Ukrainy" - oświadczył doradca szefa MSW Wadym Denysenko, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina. Z kolei sztab generalny sił ukraińskich poinformował, że Rosja przerzuciła na Ukrainę jednostki z okupowanych terytoriów Gruzji. 

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 30.03.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 30.03.2022 r.
    fot. PAVLO PALAMARCHUK / / Reuters

    Relację z wtorku zapisaliśmy tutaj.

    Sztab generalny: Białoruś twierdzi, że nie bierze udziału w wojnie, ale udostępnia swoje terytorium dla prowadzenia ataków

    Władze Białorusi zaprzeczają, jakoby brały udział w wojnie, udostępniając jednocześnie swoje terytorium, lotniska i sieci transportowe dla wojsk rosyjskich - zarzucił w środę Mińskowi ukraiński sztab generalny w komunikacie opublikowanym na Facebooku.

    "Samozwańcze władze Republiki Białorusi nadal zaprzeczają, jakoby brały udział w wojnie przeciwko Ukrainie. Jednocześnie udostępniają swoje terytorium, lotniska, sieci transportowe i miejsca wyrzutni pocisków samosterujących i rakiet balistycznych dla wojsk rosyjskich. Zgodnie z międzynarodowymi aktami prawnymi, za agresora można uznać +państwo, które udostępnia swoją przestrzeń powietrzną, swoje terytorium dla uderzeń na państwo trzecie+" - podkreśliło ukraińskie dowództwo.

    "Republika Białorusi zapewnia także rosyjskim okupantom możliwość korzystania z sieci placówek ochrony zdrowia na swoim terytorium. W ostatnich dniach odnotowuje się przybywanie do miejscowości Narowla w obwodzie homelskim dużej liczby rannych rosyjskich wojskowych" - podał sztab. 

    Sztab generalny: nieprzyjaciel wciąż ponosi ciężki straty

    Wojska rosyjskie maja wciąż ponosić ciężkie straty w walkach z Ukraińcami - podał w środę wieczorem w podsumowaniu sytuacji operacyjnej opublikowanym na Facebooku sztab generalny ukraińskiej armii.

    "Wróg nadal ponosi znaczne straty. Według dostępnych informacji 28 marca odbyła się uroczystość pożegnania poległych rosyjskich żołnierzy 83. Samodzielnej Brygady Desantowo-Szturmowej w miejscu stałego stacjonowania (w Ussuryjsku). Ich liczba to około 200 osób" - twierdzi ukraińskie dowództwo.

    "Rosyjski wróg ma znaczne trudności z wprowadzaniem do użytku sprzętu bojowego wydobywanego z długoterminowego składowania. Zgodnie z dostępnymi informacjami, w 163. pułku pancernym 150. Dywizji Strzelców Zmechanizowanych natrafiono na znaczną ilość niesprawnego sprzętu. Rosyjski wróg rozważa możliwość przetransportowania za pomocą ciągników wadliwego sprzętu na czasowo okupowane terytoria obwodu donieckiego w celu jego dalszej naprawy" - dodał sztab. 

    Władze: w Mikołajowie od początku wojny zginęło około 80 cywilów

    W Mikołajowie na południu Ukrainy od początku rosyjskiej inwazji zginęło około 80 cywilów, a około 450 zostało rannych - stwierdził w środę mer miasta Ołeksandr Sienkiewicz, cytowany przez agencję Reutera.

    Wcześniej tego samego dnia gubernator obwodu mikołajowskiego Witalij Kim powiedział, że walki trwają w całym regionie.

    "Nie rozluźniamy się, pracujemy nad wzmocnieniem naszych zdolności obronnych" – dodał. 

    CNN: Rosjanie zbombardowali magazyn Czerwonego Krzyża w Mariupolu

    Magazyn Czerwonego Krzyża w centrum Mariupola został zaatakowany co najmniej dwa razy przez rosyjskie naloty powietrzne - podaje w środę CNN, powołując się na zdjęcia satelitarne firmy Maxar Technologies.

    Informacje te potwierdził na Telegramie broniący Mariupola pułk Azow.

    Według CNN północna część magazynu została trafiona przez Rosjan między 19 a 22 marca, a przeciwległy kraniec budynku został zaatakowany między 23 a 26 marca.

    "Nie mamy swojego zespołu na miejscu, więc nie mamy informacji o potencjalnych ofiarach lub zakresie szkód – powiedział rzecznik Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża Jason Straziuso - Mogę potwierdzić, że wcześniej rozdaliśmy wszystkie zapasy pomocy, które były w magazynie”.

    "To kolejna zbrodnia wojenna armii rosyjskiej zgodnie z rzymskim statutem Międzynarodowego Trybunału Karnego i rażące naruszenie konwencji genewskich z 1949 r.” – powiedziała Ludmyła Denisowa, komisarz ukraińskiego parlamentu ds. praw człowieka. 

    OSW: po 34 dniach wojny Kreml sugeruje wycofanie sił z rejonu Kijowa, by zniechęcić Zachód do dalszych restrykcji

    Deklaracja o wycofaniu wojsk rosyjskich z rejonu Kijowa jest grą pozorów: sugeruje, że Kreml zmienił stanowisko co do operacji wojskowej - oceniają eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) po 34 dniach inwazji. Ma to zapewne zniechęcić Zachód do wprowadzania kolejnych restrykcji.

    Następna pauza w negocjacjach będzie przez Rosjan wykorzystana do rotacji jednostek, dostaw amunicji i zaopatrzenia - oceniają autorzy analizy: Andrzej Wilk i Piotr Żochowski. Potwierdzają to informacje przekazywane przez Pentagon i ukraiński Sztab Generalny, który 30 marca donosił o walkach w rejonie Buczy i Hostomla oraz ostrzałach Irpienia.

    Siły najeźdźcy kontynuują uderzenia rakietowe na ukraińskie składy paliw i obiekty wojskowe. Oznacza to, że Kreml nadal będzie wykorzystywał czynnik militarny jako narzędzie negocjacyjne mające pogłębić kryzys gospodarczy i przyśpieszyć ustępstwa Kijowa.

    Rotacja jednostek i przegrupowania wojsk agresora trwają na wszystkich kierunkach działań i jak dotychczas nie można potwierdzić, by w rejonie Kijowa i Czernihowa wiązały się z faktycznym zmniejszeniem rosyjskiej obecności wojskowej. Nie wskazują na to trwające walki i ostrzał pozycji ukraińskich ani rozbudowa zaplecza w strefie Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej na północ od stolicy. W ostatnich dniach strona ukraińska informowała nie tylko o tworzeniu tam składów amunicji, lecz także o przeniesieniu z Białorusi dowództwa zgrupowania 35. Armii Ogólnowojskowej Wschodniego Okręgu Wojskowego i wysuniętego dowództwa wchodzącej w jej skład 38. Brygady Zmechanizowanej.

    Choć można liczyć się z ograniczeniem aktywności militarnej najeźdźcy na północy Ukrainy, nie należy się spodziewać wycofania stamtąd jednostek i oddania przeciwnikowi zajętych terenów bez walki - zaznaczają eksperci.

    Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy kolejną dobę informuje o rotacji pododdziałów armii wroga – 4. Bazy Wojskowej (BW) z Osetii Południowej (trzy batalionowe grupy taktyczne – BGT; łącznie 1200 żołnierzy) i 7. BW z Abchazji (dwie BGT; 800 żołnierzy). Kontynuowane ma być zwożenie amunicji do polowych magazynów w strefie Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Agresor ponoć wciąż ma problemy z dyscypliną i uzupełnianiem strat oraz przywracaniem do stanu sprawności technicznej uzbrojenia do tej pory zmagazynowanego.

    Na poszczególnych kierunkach obrony armii ukraińskiej sytuacja militarna nie zmieniła się znacząco. Na kierunku północno-wschodnim trwają walki na północnych i zachodnich obrzeżach Kijowa. Agresor kontynuuje ostrzał i bombardowania ukraińskich pozycji i magazynów z zaopatrzeniem, także w rejonie browarskim na wschód od Kijowa (m.in. w Boryspolu). W nocy obrona powietrzna stolicy miała udaremnić atak rakietowy. Nieprzerwanie trwa ostrzał Czernihowa (miasto zostało już w dużym stopniu zniszczone, blokowana jest również pomoc humanitarna dla mieszkańców), siły najeźdźcy ostrzeliwują i bombardują pozycje obrońców w Nieżynie w obwodzie czernihowskim.

    Na kierunku wschodnim wciąż mają miejsce starcia w południowej części obwodu charkowskiego oraz w pozostających pod kontrolą ukraińską rejonach obwodów ługańskiego i donieckiego. Agresor miał umocnić się na południe od Iziumu (w rejonie miejscowości Kamjanka i Sucha Kamjanka) i przeprowadzić jeden nieudany atak na pozycje przeciwnika; kontynuuje natarcie na Słowiańsk. Trwają walki w okolicach Charkowa, miasto jest też permanentnie ostrzeliwane.

    W Donbasie siły ukraińskie miały odeprzeć cztery ataki wroga. Kolejną dobę trwają walki uliczne w miastach Popasna i Rubiżne oraz w centrum Mariupola. Ostrzeliwane i bombardowane są w zasadzie wszystkie miejscowości pozostające pod kontrolą ukraińską – poza wymienionymi zwłaszcza Kreminna, Lisiczańsk i Siewierodonieck w obwodzie ługańskim oraz Awdijiwka i Marjinka w obwodzie donieckim.

    Na kierunku południowo-wschodnim agresor kontynuował ostrzał pozycji ukraińskich na południe od Zaporoża (na linii Stepnohirśk–Orichiw–Hulajpołe) i w okolicach Krzywego Rogu (na południowych obrzeżach obwodu dniepropetrowskiego) oraz umacniał własne pozycje w rejonie Nowokarliwka–Łuhiwśke (na południowy wschód od Orichiwu). Dwukrotnie głównym celem uderzeń rakietowych stały się obiekty wojskowe i przemysłowe w obwodzie chmielnickim. Zniszczono m.in. składy paliwa zlokalizowane przy zbombardowanym wcześniej lotnisku wojskowym w Starokonstantynowie. Pociski wroga trafiły także w trzy zakłady, lecz strona ukraińska blokuje informacje o szczegółach ataków.

    30 marca mają działać trzy korytarze ewakuacyjne, wszystkie w obwodzie zaporoskim (z Mariupola do Berdiańska oraz z Melitopola i z Enerhodaru do Zaporoża). Pociągi ewakuacyjne będą kursowały z Kramatorska do Lwowa, z Nowozołotariwki do Łozowej, z Pokrowska do Dniepru, a także na trasach międzynarodowych – do Polski, Czech, Rumunii, Austrii, na Słowację i Węgry. Wicepremier Iryna Wereszczuk poinformowała, że ukraińska delegacja podczas rozmów w Stambule przekazała przedstawicielom Rosji propozycje ewakuacji mieszkańców 97 najbardziej dotkniętych walkami miejscowości w dziewięciu obwodach.

    Gubernator obwodu donieckiego: wojska rosyjskie używają zakazanej amunicji fosforowej

    Wojska rosyjskie używają amunicji fosforowej do ostrzeliwania miejscowości na linii frontu w obwodzie donieckim - powiedział w środę gubernator obwodu donieckiego Pawło Kyryłenko, cytowany przez agencję Reutera.

    Kyryłenko powiedział również, że ostatnia próba ewakuacji cywilów z oblężonego miasta portowego Mariupol prawdopodobnie nie powiodła się, ponieważ konwoje cywilów nie zostały przepuszczone.

    Amunicja fosforowa została zakazana przez Konwencję Genewską z 1977. 

    Wywiad USA: doradcy Putina boją się informować go o rzeczywistym przebiegu wojny

    Według oceny amerykańskiego wywiadu, rosyjski prezydent Władimir Putin otrzymuje od swoich doradców fałszywe informacje na temat przebiegu wojny na Ukrainie - podały AP i CNN, powołując się na przedstawicieli służb. Ich zdaniem doradcy prezydenta "boją się mówić mu prawdę".

    Jak podaje AP, według odtajnionej oceny amerykańskiego wywiadu, Putin nie jest informowany o rzeczywistej sytuacji przez swoich doradców i czuje się przez nich zwodzony, w wyniku czego "istnieją stałe napięcia" między nim i przedstawicielami wojska i MON.

    Putin miał też być nieświadomy używania w inwazji żołnierzy poborowych, a także nie ma pełnego oglądu skali szkód, jakie sankcje czynią rosyjskiej gospodarce. Według cytowanego przez AP oficjela, ma to być dowód na "jasny rozkład przepływu precyzyjnych informacji" do prezydenta i pokazuje, że jego doradcy "boją się mówić prawdę".

    Resort obrony: nie obserwujemy masowego wycofywania rosyjskich sił spod Kijowa i Czernihowa

    Nie obserwujemy masowego wycofywania rosyjskich wojsk spod Kijowa i Czernihowa - poinformował w środę rzecznik ukraińskiego ministerstwa obrony Ołeksandr Motuzianyk, cytowany przez agencję Ukrinform.

    Rzecznik, odpowiadając na pytanie, czy zmieniło się zachowanie rosyjskich wojsk po oświadczeniu Rosjan w Stambule w sprawie zmniejszenia aktywności na kierunku kijowskim i czernihowskim, stwierdził, że nie jest obserwowane masowe wycofywanie sił.

    Zaznaczył, że sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy odnotowuje pewne częściowe przemieszczenie niektórych jednostek z kierunku kijowskiego i czernihowskiego.

    "Masowego wycofania rosyjskich wojsk z tych regionów nie obserwujemy. Obecnie widoczne jest wycofywanie pewnych jednostek. Więc jeszcze za wcześnie, by o tym mówić" - kontynuował rzecznik. Według niego Rosjanie wycofują jednostki, które doznały największych strat, aby je uzupełnić.

    Rzecznik powiedział, że Rosjanie nie zrezygnowali z prób zajęcia albo okrążenia Kijowa i Czernihowa.

    Według niego Rosja nadal koncentruje swoje wojska i sprzęt na Białorusi, ale na razie nie zaobserwowano obecności jednostki uderzeniowej, w skład której weszliby Białorusini. Nie wykluczył jednak takiej możliwości. 

    Wywiad publikuje dane rosyjskich wojskowych walczących na Ukrainie

    Ukraiński wywiad wojskowy opublikował w środę dane kolejnych rosyjskich żołnierzy walczących na Ukrainie. Tym razem to wojskowi 1327 centrum zastosowania jednostek wywiadowczych i jednostek specjalnych rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

    Wywiad udostępnił na swojej stronie link do pliku PDF z danymi członków centrum rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU z bazą w Dagestanie. W pliku ujęto ich dane osobowe, informacje o stanowisku, zdjęcia, kopie prawa jazdy.

    "Pamiętajcie! Za dokonane zbrodnie przeciwko cywilom na Ukrainie wszyscy wojskowi zbrodniarze staną przed sądem i będą pociągnięci do odpowiedzialności" - napisano na stronie ukraińskiego wywiadu wojskowego.

    Mer Irpienia: w wyniku rosyjskich działań w mieście zginęło do 300 cywilów i 50 żołnierzy

    W wyniku działań rosyjskich wojsk w Irpieniu zginęło do 300 cywilów i 50 żołnierzy sił zbrojnych Ukrainy. Zmarłych chowano m.in. na podwórkach i w parkach, dlatego nie znamy dokładnej liczby ofiar - podał w środę mer tego miasta w obwodzie kijowskim Ołeksandr Markuszyn.

    "Okupanci rozdzielali mężczyzn i kobiety, próbując wymieniać ludność cywilną na rosyjskich jeńców wojennych. (...) Odnotowano przypadki znęcania się nad kobietami i barbarzyńskich zbrodni, m.in. strzelania do niewinnych ludzi i rozjeżdżania zmarłych czołgami" - przekazał Markuszyn, cytowany przez gazetę internetową Ukrainska Prawda.

    Mimo pojawiających się doniesień o wyzwoleniu Irpienia przez ukraińską armię, w mieście i okolicach wciąż toczą się walki. "Wróg prowadzi ostrzał nawet z wyrzutni rakietowych +Grad+. W wyniku rosyjskiej inwazji zniszczeniu uległo około 50 proc. zabudowy Irpienia" - relacjonował we wtorek Markuszyn.

    Apelował też do mieszkańców, którzy wyjechali z miasta, by jeszcze nie próbowali wracać do domów, ponieważ nie jest to wystarczająco bezpieczne.

    Położony 20 km na północny zachód od Kijowa Irpień liczył przed wojną około 70 tys. mieszkańców.

    Nuland: według naszych szacunków na wojnie zginęło ponad 10 tys. rosyjskich żołnierzy

    Według naszych szacunków rosyjskie straty wynoszą ponad 10 tys. zabitych - powiedziała podsekretarz stanu USA Victoria Nuland w wywiadzie dla należącej do Radia Wolna Europa telewizji Current Time. Oceniła też, że negocjacje między Rosją i Ukrainą nie mają szans powodzenia, dopóki nie dojdzie do zawieszenia broni.

    "Myślę, że niestety Rosjanie wciąż nie zdali sobie w pełni sprawy, jak twarde są ukraińskie siły. Ponoszą niesamowite straty, według naszych szacunków, ponad 10 tys. Rosjan zginęło" - powiedziała Nuland. Dotychczas amerykańscy oficjele odmawiali podawania oficjalnych szacunków rosyjskich strat, tłumacząc to dużym poziomem niepewności tych danych. Wyjątkiem był szef Wojskowej Agencji Wywiadowczej (DIA) generał Scott Berrier, który 8 marca w Kongresie podał liczbę 2-4 tys. zabitych rosyjskich żołnierzy.

    Jak dodała Nuland, Rosja wciąż nie docenia ukraińskiego wojska, co ma odzwierciedlenie w negocjacjach. "Dotychczas stanowisko Rosji było takie: skapitulujcie, a potem może porozmawiamy (...) Dopóki nie będziemy mieć prawdziwego zawieszenia broni, nie będziemy mieć poważnych rozmów, ale zobaczymy" - oceniła.

    Dyplomatka stwierdziła, że porozumienie pokojowe powinno dać Ukrainie możliwość odstraszenia kolejnej napaści, m.in. za sprawą pomocy wojskowej ze strony Zachodu. Nuland stwierdziła też, że USA mogłyby potencjalnie zgodzić się na stopniowe łagodzenie sankcji w zamian za wycofywanie wojsk rosyjskich z Ukrainy w przypadku porozumienia, które chroniłoby suwerenność i integralność terytorialną i zapewniało jego odbudowę. "Ale do tego jest jeszcze długa, długa droga" - dodała.

    Siły zbrojne: wciąż istnieje ryzyko rosyjskiego desantu w Odessie

    "Siły obrony powietrznej oraz cały system obronny naszego regionu pozostają w stałej gotowości. Odpowiemy na wszelkie prowokacje" - przekazał w środę ukraiński oficer z dowództwa operacyjnego "Południe" Władysław Nazarow, cytowany przez agencję informacyjną UNIAN.

    Oficer zaapelował do mieszkańców Odessy, by nie rozpowszechniali w internecie żadnych materiałów (foto, wideo itp.), które mogłyby zostać wykorzystane przez rosyjskie wojska.

    Według rumuńskich mediów, ukraińskie siły zbrojne rozmieściły w ostatnich tygodniach miny na wodach Morza Czarnego w celu uniemożliwienia Rosjanom ataku na Odessę. Na całym akwenie (Morza Czarnego - PAP) może obecnie pływać około 420 min - oszacował 26 marca turecki ekspert ds. bezpieczeństwa Coscun Basbug w telewizji CNN Turk.

    Policja: dochodzi do przypadków szabrownictwa i samosądów

    Na Ukrainie dochodzi do przypadków szabrownictwa, ale nie jest to masowe zjawisko - poinformował w środę zastępca komendanta policji patrolowej Ukrainy Ołeksij Biłoszycki. Zdarza się też, że ludzie dokonują samosądów.

    Policjant, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina, podkreślił, że nie ma statystycznych danych w sprawie liczby takich przestępstw na terenie kraju od czasu rosyjskiej inwazji.

    Jak zaznaczył Biłoszycki, w wielu przypadkach dochodzi do "samosądów", szabrownicy są zatrzymywani przez mieszkańców zanim na miejsce przyjedzie policja.

    "Bywają warianty natychmiastowego ukarania, co można zobaczyć na nagraniach. Kiedy przyjeżdżamy, odwiązujemy ich (szabrowników) od pni drzew, działamy zgodnie z prawem" - dodał.

    "Czasami pytają mnie, czy obwiniam te osoby, które ukarały tych szabrowników. Jako człowiek nie obwiniam. Bo ci ludzie są naprawdę wstydem dla naszego społeczeństwa" - przyznał Biłoszycki.

    Szef MSZ Kułeba rozmawiał z szefem dyplomacji UE Borrellem o kolejnych sankcjach wobec Rosji

    Rozmawiałem z szefem dyplomacji Unii Europejskiej Josepem Borrellem na temat dalszych kroków wobec Rosji i szczytu UE-Chiny. Powinniśmy poszerzać zakres sankcji w odpowiedzi na zbrodnie wojenne Kremla - przekazał w środę na Twitterze minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba.

    "Piąty pakiet sankcji przeciwko Rosji musi być przyjęty najszybciej, jak to możliwe i być maksymalnie surowy" - ocenił Kułeba.

    W podobnym tonie wypowiedział się we wtorek wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Kwestia (znoszenia) sankcji nawet nie powinna być podnoszona, dopóki nie skończy się ta wojna. Sankcje trzeba wzmacniać. Należy to robić każdego tygodnia, one muszą mieć charakter jakościowy. Nie dla nagłówków w mediach, że zostały wprowadzone, ale po to, by realnie nastąpił pokój" – stwierdził Zełenski w wystąpieniu opublikowanym w Telegramie.

    23. szczyt UE-Chiny odbędzie się w piątek w formule wideokonferencji. W spotkaniu wezmą udział przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell. Stronę chińską będą reprezentować prezydent Xi Jinping oraz premier Li Keqiang.

    Omówione zostaną zagadnienia związane z rosyjską inwazją na Ukrainę, zaangażowaniem społeczności międzynarodowej we wsparcie dla zaatakowanego kraju oraz wywołanym agresją kryzysem humanitarnym - podano w komunikacie Rady Europejskiej.

    Zełenski: dowolny statek może paść ofiarą rosyjskich min na Morzu Czarnym i Morzu Azowskim

    Dowolny statek może paść ofiarą rosyjskich min na Morzu Czarnym i Morzu Azowskim - powiedział w środę przed norweskim parlamentem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Uściślił, że może to być np. prom z Bułgarii lub Rumunii.

    Zełenski zwrócił uwagę, że inwazja Rosji na Ukrainę stanowi też ryzyko dla granicy Norwegii z Rosją.

    "Agresja zaczęła się nie tylko na naszych granicach, ale wszędzie. Zapewne odczuwacie to również w Arktyce, gdzie Rosjanie mają teraz więcej sił niż wcześniej. Mam nadzieję, że miny nie będą dryfować w kierunku waszych mórz i fiordów" - powiedział Zełenski.

    Podkreślił, że Ukraina nie ma wspólnej granicy z Norwegią, ale ma tego samego sąsiada - Rosję, "która sprzeciwia się naszym wspólnym wartościom". "Rosjanie zagrażają wolności i prawom człowieka" - wskazał prezydent. 

    Sztab generalny: rosyjskie dowództwo wysyła na wojnę kadetów

    Dowództwo armii rosyjskiej wysyła na wojnę w Ukrainie żołnierzy z oddziałów wsparcia i kadetów - poinformował w środę sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w komunikacie na Facebooku.

    Zdaniem sztabu dzieje się tak, ponieważ wojsko rosyjskie ponosi na Ukrainie duże straty i trzeba jakoś uzupełnić walczące jednostki.

    W komunikacie podkreślono, że wróg kontynuuje zbrojną agresję przeciw Ukrainie, ale prawdopodobnie tymczasowo zrezygnował z działań na rzecz zablokowania Kijowa, przegrupowuje siły i skupia się na operacji ofensywnej na wschodzie kraju, koncentrując sprzęt na kierunku donieckim i tawrijskim.

    Na kierunku poleskim wojska rosyjskie przemieszczają się wzdłuż granicy Ukrainy z Białorusią oraz w kierunku czarnobylskiej elektrowni atomowej. Na kierunku browarskim zauważono częściowe wycofanie pododdziałów z zajętego terytorium w stronę granicy rosyjskiej.

    Siły rosyjskie nadal blokują Charków i atakują ogniem artyleryjskim dzielnice mieszkaniowe miasta.

    Na kierunku donieckim wojska rosyjskie nasiliły działania ofensywne, koncentrując się na próbach zajęcia Popasnej, Rubiżnego i Mariupola.

    Arachamija: umowa pokojowa tylko w razie wycofania się wojsk rosyjskich na pozycje sprzed wojny

    Podpisanie ukraińsko-rosyjskiej umowy pokojowej będzie możliwe tylko w razie wycofania się sił rosyjskich na pozycje zajmowane 23 lutego, czyli przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę - oznajmił główny ukraiński negocjator Dawyd Arachamija.

    "Kiedy dojdziemy do podpisania umowy albo do momentu, gdy można będzie ją poważnie omówić, oni (żołnierze rosyjscy - PAP) powinni już całkowicie się wycofać. (…) To międzynarodowe zabezpieczenie, nie po prostu nasze żądania czy życzenia, tylko niezbędne warunki, żeby zabezpieczyć robocze podpisanie tego dokumentu" - powiedział negocjator w wywiadzie dla portalu RBK-Ukraina.

    Za najtrudniejsze Arachamija uznał kwestie zajętych przez Rosję jeszcze przed 24 lutego Krymu oraz części obwodów ługańskiego i donieckiego, co jeszcze nie było omawiane podczas dwustronnych rozmów. "Dlatego umieściliśmy to od razu w nawiasie do spotkania liderów, a pracowaliśmy we wszystkich innych sprawach" - oznajmił.

    Negocjator podkreślił, że wojska rosyjskie powinny także opuścić południowe tereny obwodu chersońskiego, a więc tzw. korytarz lądowy na Krym.

    Ołeksandr Czały, który stoi na czele grupy prawnej w ukraińskiej delegacji, oznajmił zaś, że Ukraina jest gotowa przyjąć status neutralnego państwa bez broni atomowej, niewchodzącego w skład sojuszy wojskowo-politycznych. Natomiast w umowie o gwarancjach bezpieczeństwa nie może być zakazu przystąpienia Ukrainy do UE. 

    Mer Lwowa: Rosja jest dzisiaj krajem nazistowskim

    Rosja jest dzisiaj krajem nazistowskim, który wyznaczył sobie za cel zniszczenie narodu ukraińskiego - powiedział w środę mer Lwowa Andrij Sadowy. Zaapelował o całkowitą izolację Rosji i "niekolaborowanie z nazistami".

    Samorządowiec, łącząc się ze Lwowa, wystąpił podczas obrad grupy roboczej Komitetu Regionów ds. Ukrainy, które odbyły się w Brukseli.

    "Rosja jest dzisiaj krajem nazistowskim, który wyznaczył sobie cel zniszczenie Ukrainy, zniszczenie narodu ukraińskiego i robi to z premedytacją. Rosjanie niszczą szpitale, przedszkola i szkoły. Nasz naród broni się dzielnie, bronimy każdego miasta, każdego miejsca" - podkreślił Sadowy.

    Dodał, że w środę rosyjskie rakiety uderzyły w lwowskie fabryki, a w wyniku ataku ucierpieli ludzie.

    Zwrócił przy tym uwagę, że "w mordowaniu Ukraińców uczestniczy tysiące obywateli rosyjskich".

    "Chciałbym jasno podkreślić, że ten kraj musi być zupełnie odizolowany. Współpracujący z Rosją, z organizacjami sportowymi, kulturalnymi, kolaborują z nazistami. Musi dojść do absolutnej izolacji tego kraju. Rosjanie muszą zapłacić jak najwyższą cenę, tak abyśmy my mogli przetrwać" - powiedział mer Lwowa.

    Sadowy zapewniał, że Ukraińcy będą walczyć do końca, nie poddają się i nie oddadzą "ani metra swojego kraju". "Walczymy o wolność i demokrację, walczymy za cały świat" - oświadczył.

    Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która przewodniczy pracom grupy roboczej ds. Ukrainy, podkreślała, że "to wszystko nie dzieje się gdzieś daleko", a Lwów jest tylko 60-70 km od polskiej granicy i od granicy Unii Europejskiej. Według prezydent, Ukraińcy walczą o europejskie wartości.

    "Jestem przekonana, że my, jako Europejczycy, powinniśmy czuć, że to jest wojna w Europie, że to jest wojna europejska. Powinniśmy robić wszystko, co możliwe, by zatrzymać, zakończyć tę tragedię i by wspierać Ukraińców w ich dążeniu do stania się częścią europejskiej rodziny, którą zresztą są" - mówiła Dulkiewicz.

    Marszałek woj. podkarpackiego Władysław Ortyl zauważył, że w Europie w XXI wieku "putinowksa Rosja porywa ukraińskich samorządowców, merów wielu miast". "Na pewno jest to starcie cywilizacji (…), dzisiaj musimy bezwzględnie mówić o przyjęciu Ukrainy do Unii Europejskiej" – zaznaczył.

    Komitet Regionów jest unijnym organem doradczym, w którym zasiadają samorządowcy ze wszystkich 27 państw członkowskich UE.

    Media: mer Prymorska poszedł do rosyjskiej niewoli w zamian za uwolnienie swego ojca

    Mer miasta Prymorsk w obwodzie zaporoskim na południu Ukrainy, Ołeksandr Koszałewycz, dobrowolnie oddał się w rosyjską niewolę w zamian za uwolnienie swojego ojca - przekazał w środę deputowany do parlamentu Ukrainy Wołodymyr Kalcew, cytowany w środę przez agencję Interfax-Ukraina.

    "Chociaż Koszałewycz jest politykiem prorosyjskiej partii Opozycyjna Platforma - Za Życie, od początku inwazji Rosji na Ukrainę (24 lutego - PAP) publicznie występował przeciwko agresorom, biorąc udział w demonstracjach w Prymorsku" - relacjonował Kalcew.

    Według deputowanego, rosyjscy żołnierze poszukiwali mera. Nie mogąc odnaleźć Koszałewycza, zabrali jego ojca - człowieka w podeszłym wieku. "Po dokonaniu wymiany Rosjanie wywieźli mera w stronę Berdiańska" - poinformował Kalcew.

    24 marca miał już miejsce podobny przypadek, lecz nie zakończony ustępstwem ze strony rosyjskich wojsk. Generał ukraińskiej policji Wiaczesław Abroskin zadeklarował, że dobrowolnie pójdzie do rosyjskiej niewoli w zamian za umożliwienie ewakuacji dzieci z Mariupola.

    "W zupełnie zniszczonym Mariupolu pozostało wiele dzieci. Jeśli nie uratuje się ich teraz, umrą w ciągu najbliższych dni. Chodzi już o godziny. Dlatego zwracam się do rosyjskich okupantów: stwórzcie możliwość ewakuacji dzieci z Mariupola, a na ich miejsce proponuję, że pójdę do waszej niewoli. (...) Zrobię to na ostatnim punkcie kontrolnym" - poinformował Abroskin. Apel pozostał jednak bez odpowiedzi.

    Prokuratura: w obwodzie charkowskim od początku wojny zginęło 19 dzieci

    Od początku rosyjskiej agresji zbrojnej na Ukrainę w obwodzie charkowskim, na północnym wschodzie kraju, zginęło 19 dzieci, a 49 zostało rannych - poinformowała prokuratura obwodu, na którą powołuje się w środę agencja Interfax-Ukraina.

    Charków, przed wojną drugie co do wielkości miasto na Ukrainie i uważane za jedno z najbardziej prorosyjskich, znajduje się pod ciągłym ostrzałem rosyjskich wojsk i jest częściowo przez nie zablokowane.

    W efekcie bombardowań i ataków rakietowych w Charkowie zniszczono 144 placówki oświatowe, w tym 78 szkół i 61 przedszkoli. Całkowicie zniszczono jedną szkołę i trzy przedszkola.

    W pozostałej części obwodu zniszczono 10 szkół, dwa przedszkola i jedno technikum.

    W poniedziałek mer Charkowa Ihor Terechow poinformował, że w mieście zniszczono 1177 budynków mieszkalnych.

    Pułk Azow: rosyjskie wojska bombardują obiekt Czerwonego Krzyża w Mariupolu

    Rosyjskie wojska celowo bombardują z powietrza i ostrzeliwują ogniem artyleryjskim obiekt w Mariupolu, oznaczony emblematem Czerwonego Krzyża. To zbrodnia wojenna - przekazały w środę źródła w ukraińskim pułku Azow, cytowane przez gazetę internetową Ukrainska Prawda.

    "Żołnierze okupanta kolejny raz potwierdzili, że są zbrodniarzami wojennymi, nie przestrzegającymi żadnych praw i zwyczajów konfliktów zbrojnych. Tym razem popełnili zbrodnię przeciwko Międzynarodowemu Komitetowi Czerwonego Krzyża. (...) To jedno z najbardziej odrażających przestępstw. Emblematem Czerwonego Krzyża oznaczane są miejsca, gdzie mogą znajdować się osoby ranne, cywile lub pomoc humanitarna" - przekazano w komunikacie pułku Azow.

    Sytuację w oblężonym Mariupolu należy zakwalifikować jako ludobójstwo - oceniła w poniedziałek prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa. Argumentowała, że "miasto jest wzięte za zakładnika", mieszkańcy nie mają wody i jedzenia, nie mogą wyjechać.

    "To, co dzieje się dzisiaj w Mariupolu, to nie jest zbrodnia wojenna, lecz ludobójstwo. Wojna ma swoje reguły i zbrodnia wojenna dotyczy tych reguł. A to (Mariupol - PAP) jest już poza wszelkimi regułami" - powiedziała prokurator na briefingu dla prasy. 

    Przechwycono rozmowę, w której rosyjski żołnierz przyznaje się do kradzieży

    Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała, że przechwyciła rozmowę telefoniczną, w której rosyjski żołnierzy przyznaje się żonie do kradzieży, a ta prosi, by brał więcej. Zapis rozmowy opublikowano w środę na Telegramie.

    Żołnierz opowiada, że mieszkańcy domu, który okradł, bardzo dobrze żyli: mieli wyremontowane pomieszczenia, wyposażenie dobrej jakości, a nawet saunę, w której wraz z kolegami "grzeje się już drugi dzień".

    Żołnierz powiedział, że ukradł trochę kosmetyków, damskie adidasy i nowe T-shirty; dodaje, że wziąłby też laptop, ale obawia się, że mógł się trochę przypalić.

    Żona mówi na to, że to będzie podarunek z Ukrainy, bo "jaki rosyjski człowiek nic nie zwędził", a laptop się przyda, ponieważ "Sofija pójdzie do szkoły". Zachęca go też, by brał wszystko, co się da. Pyta również, czy nie było tam jakichś kompletów odzieży sportowej.

    Na słowa, że pewnie wszyscy jego koledzy też kradną, żołnierz parska śmiechem i odpowiada: "Wynoszą tu wszystko całymi torbami".

    Władze obwodu kijowskiego: minionej doby Rosjanie ponad 30 razy ostrzelali osiedla mieszkaniowe

    Minionej doby Rosjanie ponad 30 razy ostrzelali osiedla mieszkaniowe w miasteczkach obwodu kijowskiego - napisał w środę na Telegramie szef władz obwodowych Ołeksandr Pawluk.

    Zdaniem Pawluka w najtrudniejszej sytuacji znajduje się 25-tysięczny Sławutycz, 10-tysięczny Makarów oraz liczący przed wojną 60 tys. mieszkańców Irpień, nad którym kontrolę wojska ukraińskie odzyskały w poniedziałek.

    Miasta te - jak podał szef kijowskich władz obwodowych - w ciągu ostatnich 24 godzin znajdowały się pod ciągłym ostrzałem.

    Rosyjski ostrzał największe zniszczenia w infrastrukturze spowodował w rejonach buczańskim, browarskim oraz wyszogrodzkim wchodzącym w skład obwodu kijowskiego.

    "Washington Post": kamuflaż z dywanów na rosyjskich czołgach świadczy o nieprzygotowaniu do wojny

    Rosyjscy żołnierze używają do kamuflażu czołgów i pojazdów opancerzonych gałęzi, siana, a nawet dywanów, co analitycy uważają za brak wyrafinowania i dowód na nieprzygotowanie Rosjan do prowadzenia długotrwałej wojny na Ukrainie - pisze w środę "Washington Post".

    Na jednym z nagrań widać rosyjski transporter opancerzony, który został przykryty "czymś, co przypomina młode sosny" - informuje amerykański dziennik.

    Na innych filmikach rosyjskie pojazdy są przykryte sianem, dywanami czy innego rodzaju ciężkim materiałem. 

    "To widok, który trąci desperacją" - skomentował Mike Jason, emerytowany oficer wojsk USA, który służył w Iraku i Afganistanie. Tkaniny mogą pomóc w ukryciu, ale mają ograniczone zastosowanie w czasach dronów i zdjęć satelitarnych, sprawiając, że kamuflaż ma na celu głównie oszukanie ludzkich oczu - ocenił Jason.

    Brak nowoczesnej siatki maskującej jest najnowszym przykładem tego, co analitycy nazywają szeregiem taktycznych błędów Rosjan od czasu rozpoczęcia inwazji na Ukrainę - pisze "Washington Post".

    Rob Lee, przedstawiciel amerykańskiego think tanku FPRI, uważa, że nieprofesjonalny rosyjski kamuflaż może "świadczyć o nadmiernej pewności rosyjskich dowódców, że ta wojna będzie łatwa, a ukraiński rząd szybko upadnie".

    Szef Metinwestu: bombardowania Mariupola spowodowały znaczne straty w przemyśle stalowym

    W wyniku bombardowania Mariupola możliwości produkcyjne ukraińskiego przemysłu stalowego zmniejszyły się o 30-40 proc. w porównaniu z okresem sprzed rosyjskiej inwazji - ocenił w środę Jurij Ryżenkow, dyrektor największego ukraińskiego holdingu górniczo-metalurgicznego Metinwest.

    "Zakłady metalurgiczne w Mariupolu odpowiadają za ponad jedną trzecią ogólnej produkcji stali na Ukrainie. To oznacza, że obecnie Ukraina straciła około 30-40 proc. swoich zdolności w tej dziedzinie" - przekazał Ryżenkow na antenie telewizji Ukraina24. Słowa dyrektora przytoczyła agencja Interfax-Ukraina.

    Ryżenkow zapewnił, że działalność ważnych fabryk w Mariupolu (Azowstali i Mariupolskiego Kombinatu Metalurgicznego - PAP) zostanie wznowiona po wojnie. Warunkiem, żeby tak się stało, jest jednak "utrzymanie miasta pod władzą Ukrainy".

    "Oba przedsiębiorstwa w Mariupolu są kontrolowane przez stronę ukraińską, ale produkcję obecnie wstrzymano. Rosyjskie wojska obracają Mariupol w gruzy, zabijają mieszkańców, bombardują też zakłady przemysłowe. W żadnym wypadku nie będą one (Azowstal i Mariupolski Kombinat Metalurgiczny - PAP) pracowały w warunkach okupacyjnych" - stwierdził 23 marca oligarcha Rinat Achmetow, właściciel zakładów i najbogatszy obywatel Ukrainy.

    Przed rosyjską inwazją oba przedsiębiorstwa zatrudniały około 40 tys. osób.

    Wywiad wojskowy: ochotnicy z wojsk rosyjskich będą walczyć po naszej stronie

    Ochotnicy z wojsk rosyjskich, którzy przeszli na stronę ukraińską, będą walczyć w legionie "Wolna Rosja" - poinformował w środę ukraiński wywiad wojskowy na Telegramie.

    W skład legionu weszło ponad 100 ludzi. Ich przygotowania już się rozpoczęły. 

    Jak podano, pierwsi członkowie legionu są już zaznajamiani z wyrzutnią przeciwpancernych pocisków kierowanych NLAW.

    Oprócz tego dowódcy pododdziałów legionu zapoznali się z sytuacją na frontach i wspólnie wyrazili chęć odbycia pierwszej walki przeciw "kadyrowcom", czyli czeczeńskim bojownikom w rosyjskiej służbie.

    Już 14 ofiar śmiertelnych ostrzału rakietowego siedziby władz obwodowych w Mikołajowie

    Do 14 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych wtorkowego ostrzału rakietowego siedziby władz obwodu mikołajowskiego na południu Ukrainy; 36 osób zostało rannych - poinformowały służby ratunkowe w środę w mediach społecznościowych.

    "Spod gruzów wydobyto ciała 13 osób. Jedna osoba zmarła podczas reanimacji w szpitalu pogotowia ratunkowego" - podano w komunikacie Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych na Facebooku. Operacja służb ratunkowych jest kontynuowana, na miejscu jest 38 ratowników. 

    We wtorek rano rosyjskie wojska ostrzelały gmach administracji obwodowej w Mikołajowie. Zniszczeniu uległa cała środkowa część obiektu, od parteru po ósme piętro.

    Rosyjska rakieta zniszczyła przedszkole w Lisiczańsku

    W trakcie rosyjskiego ostrzału Lisiczańska w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy w środę zniszczone zostało m.in. przedszkole - poinformował szef władz obwodowych Serhij Hajdaj.

    "Rano Rosjanie zaatakowali okolice miasta, a teraz ostrzeliwują inne jego dzielnice. Nasi ratownicy pracują na miejscach poprzednich ostrzałów, a już są nowe obiekty, które trzeba gasić, a później odgruzowywać i (gdzie trzeba) szukać ludzi. Jeden z nich to przedszkole, które w zeszłym roku zostało odremontowane" - napisał na Telegramie Serhij Hajdaj.

    Trwa ustalanie informacji o ofiarach. Według urzędnika brakuje ratowników "na taką liczbę ostrzałów".

    Jedna ofiara śmiertelna i sześcioro rannych po rosyjskim ostrzale Nieżyna

    W wyniku wtorkowego rosyjskiego ostrzału Nieżyna na północy Ukrainy zginęła jedna osoba cywilna, a sześcioro zostało rannych. Miasto znajduje się pod kontrolą ukraińskich wojsk - przekazał w środę na Facebooku mer Nieżyna Ołeksandr Kodoła.

    "Wśród sześciorga osób rannych jest jedno dziecko. Rosyjskie wojska uszkodziły 10 prywatnych domów, a trzy całkowicie obróciły w gruzy. Odnotowano też zniszczenia samochodów i garaży" - poinformował Kodoła. 

    Wbrew zapowiedziom Kremla o planowanej "deeskalacji" w obwodach kijowskim i czernihowskim, rosyjskie wojska nie są wycofywane z okolic Czernihowa - stwierdził w środę doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz, cytowany przez agencję Reutera.

    Nieżyn to blisko 70-tysięczne miasto, stolica rejonu (powiatu) nieżyńskiego w obwodzie czernihowskim. Jest położone około 165 km na północny wschód od Kijowa. 

    BBC: syryjscy bojownicy na Ukrainie dostają od Rosji równowartość 5 tys. funtów miesięcznie

    Rosja oferuje syryjskim bojownikom równowartość 5000 funtów (ok. 28 tys. złotych) miesięcznie, by walczyli po jej stronie w wojnie przeciwko Ukrainie - podała w środę brytyjska stacja BBC News, powołując się na jednego z bojowników.

    Cytowany syryjski ochotnik przyznał, że zdaje sobie sprawę, że Rosja dokonuje masakry na Ukrainie, ale zgłosił się, bo zaciągnięcie się do walki pozwala wielu ubogim Syryjczykom na wyżywienie rodzin. Przyznał, że on sam zgłosił się ze względu na oferowane pieniądze. Powiedział, że jego rodzina nie chce, by wyjeżdżał, ale obiecano mu, że w razie jego śmierci jego bliscy otrzymają równowartość 37 tys. funtów (ponad 207 tys. złotych). Dodał, że wie o co najmniej 200 osobach, które zgłosiły się na ochotnika.

    Jak wskazuje BBC, rząd ukraiński i jedna z wiodących syryjskich organizacji pozarządowych twierdzą, że w całej Syrii powstało 14 ośrodków rekrutacyjnych.

    Arestowycz: Rosja przemieszcza siły, by otoczyć ukraińskie wojska na wschodzie

    Rosja przemieszcza część sił z północy na wschód Ukrainy, by spróbować tam otoczyć wojska ukraińskie - powiedział w środę doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz, cytowany przez agencję Reutera.

    Jednocześnie Rosjanie pozostawiają część wojsk na północy, by związać tam siły ukraińskie - przekazał.

    Jak dodał, w okolicach Czernihowa wojska rosyjskie nie są wycofywane.

    W środę przedstawiciele ukraińskich władz informują, że mimo zapowiedzi rosyjskich o "zmniejszeniu intensywności działań" na północ od Kijowa i wycofaniu części oddziałów nadal trwają intensywne ostrzały i walki w tych regionach.

    Arestowycz ocenił, że Ukraina po wtorkowej turze rozmów z Rosją w Stambule poprawiła swoją pozycję negocjacyjną, bo obecnie jest mowa o statusie neutralnym Ukrainy, lecz z zagranicznymi gwarancjami bezpieczeństwa.

    Władze: niemal wszystkie frontowe miasta w Donbasie są celem rosyjskich ataków

    Rosyjskie wojska ostrzeliwują w Donbasie, na wschodzie Ukrainy, niemal wszystkie miasta znajdujące się wzdłuż linii frontu. W najbliższym czasie sytuacja może jeszcze się pogorszyć - przekazał w środę szef władz obwodu donieckiego Pawło Kyryłenko.

    "Strona rosyjska skoncentruje teraz swoje wysiłki na regionie donieckim. Dlatego będzie coraz trudniej" - powiedział Kyryłenko na antenie jednej ze stacji telewizyjnych. Słowa szefa regionalnej administracji cytuje agencja Reutera.

    "Zauważamy, że wojska rosyjskie przegrupowują się w celu skoncentrowania działań na kierunku wschodnim" - przekazał w nocy z wtorku na środę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w komunikacie na Facebooku. Jak podkreślono, niektóre jednostki sił rosyjskich kontynuują wycofywanie się z rejonu Kijowa i Czernihowa i prawdopodobnie zostaną przerzucone do Donbasu. 

    Obwód charkowski ostrzelany w ciągu ostatniej doby ponad 200 razy

    Obwód charkowski na północnym wschodzie Ukrainy został w ciągu ostatniej doby ostrzelany ponad 200 razy – poinformował w środę szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow na Telegramie.

    „W ciągu ostatniej doby rosyjskie wojska okupacyjne nieustannie atakowały ogniem artyleryjskim, moździerzowym i ostrzeliwały z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych – w sumie 39 razy: okolice Sałtiwki, Ołeksijiwki, Chołodnej Hory, charkowską fabrykę traktorów, Czuhujew i Dergacze. Oprócz tego zanotowano blisko 180 wrogich ostrzałów z wyrzutni typu Grad” - oznajmił Syniehubow.

    Jak powiedział, ostrzały spowodowały pożary m.in. w Sałtiwce. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne, obiekty handlowe i inne obiekty infrastruktury cywilnej. Nie ma natomiast ofiar śmiertelnych ani rannych.

    Według Syniehubowa nie było nalotów na Charków, natomiast samoloty bezzałogowe wykonywały loty zwiadowcze, by ustalić pozycje ukraińskich sił zbrojnych, wojsk obrony terytorialnej i Gwardii Narodowej.

    W środę rano trwały intensywne walki na kierunku iziumskim. W tym rejonie siły ukraińskie strąciły rosyjski myśliwiec i jeden samolot bezzałogowy.

    Sztab generalny o stratach Rosjan: 17 300 żołnierzy, 605 czołgów, po 131 samolotów i śmigłowców

    Od początku inwazji na Ukrainę rosyjskie wojska straciły 17,3 tys. żołnierzy, a także 605 czołgów, 305 systemów artyleryjskich, 131 samolotów i 131 śmigłowców - podał w środę w komunikacie Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Od 29 lutego do 30 marca Rosja straciła również 1723 pojazdy opancerzone, 96 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 54 systemy przeciwlotnicze, 1184 samochody, siedem okrętów, 75 cystern z paliwem, 81 bezzałogowców i cztery mobilne systemy rakiet balistycznych krótkiego zasięgu – napisano w komunikacie zamieszczonym na Facebooku.

    Władze obwodu czernihowskiego: ataki wojsk rosyjskich nie osłabły

    Pomimo obietnic ze strony Rosji dotyczących złagodzenia operacji militarnej w okolicach Czernihowa na północy Ukrainy nie odnotowaliśmy dotąd jej osłabnięcia - poinformował w środę gubernator obwodu czernihowskiego Wiaczesław Czaus, cytowany przez agencję Reutera.

    "Czy wierzymy w te zapewnienia? Oczywiście, że nie" - zaznaczył. "Obietnicom tym zaprzecza ostrzał Nieżyna oraz trwające całą noc ataki na Czernihów" - dodał.

    Sztab generalny ukraińskich sił zbrojnych podał we wtorek, że Rosjanie wycofują część oddziałów z obwodów kijowskiego i czernihowskiego na północy kraju, a także przegrupowują siły, by skupić się na kierunku charkowskim i na Donbasie.

    Władze: Rosjanie ostrzelali trzy obiekty przemysłowe w obwodzie chmielnickim

    Rosyjskie wojska wystrzeliły w nocy z wtorku na środę trzy pociski rakietowe w obiekty przemysłowe w obwodzie chmielnickim na zachodzie Ukrainy - poinformował mer miasta Chmielnicki Ołeksandr Symczyszyn.

    W wyniku ataków wybuchły pożary, które zostały ugaszone w środę rano. Informacje o ofiarach są obecnie weryfikowane.

    We wtorek Rosjanie wystrzelili pociski w lotnisko wojskowe w Starokonstantynowie w obwodzie chmielnickim - podał portal Ukrainska Prawda. Zostały zniszczone zapasy paliwa.

    Sztab Generalny: żołnierze z poboru nie chcą walczyć na Ukrainie

    Rosyjscy żołnierze służby zasadniczej z jednej z formacji pancernych, wysłani na wojnę z Ukrainą, poprosili swoje dowództwo o możliwość powrotu do miejsca stałej dyslokacji w Rosji - przekazał w środę na Facebooku Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    "Żołnierze z 26. pułku czołgów 47. dywizji pancernej podpisali kontrakty w czasie wojny na Ukrainie. (...) Następnie zaczęli składać raporty z prośbą o rozwiązanie tych umów i odesłanie do miejsca stałego stacjonowania" - podano w porannym komunikacie Sztabu Generalnego.

    Od początku inwazji Rosji na Ukrainę (24 lutego) pojawiają się doniesienia, że po stronie rosyjskiej w wojnie uczestniczą żołnierze służby zasadniczej, których zmusza się do zawarcia kontraktu lub podpisuje go za nich.

    "Na stronie internetowej Komitetu Matek Żołnierzy Rosji zamieszczono nawet apel, w którym ostrzega się poborowych przed wysyłaniem ich na wojnę. Z przekazu wynika, że dowódcy +podstępem+ próbują podtykać poborowym umowy na misję wojenną, co jest niezgodne z rosyjskim prawem" - zauważył 9 marca w rozmowie z PAP rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

    Również 9 marca ministerstwo obrony Rosji po raz pierwszy potwierdziło "kilka przypadków" udziału żołnierzy z poboru w "specjalnej operacji wojskowej na terytorium Ukrainy".

    Władze: minionej doby ostrzeliwano dzielnice mieszkalne Charkowa. Walki wokół Iziumu

    W ciągu ostatniej doby wojska rosyjskie kontynuowały ostrzał osiedli mieszkaniowych w Charkowie i okolicach; w pobliżu położonego na południe od stolicy obwodu Iziumu trwają walki - powiedział w środę szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

    Minionej doby Rosjanie 39 razy ostrzelali miasta znajdujące się w położonym na północnym wschodzie Ukrainy obwodzie charkowskim. "Użyto artylerii, pocisków moździerzowych oraz wyrzutni rakiet MLRS" - poinformował na Telegramie Syniehubow.

    Zwrócił on również uwagę na nieustanną aktywność rosyjskich dronów próbujących rozpoznać pozycje jednostek ukraińskich.

    Syniehubow dodał, że w pobliżu Iziumu nadal toczą się walki, podczas których we wtorek siły ukraińskie zestrzeliły jednego wrogiego myśliwca i jednego drona. 

    Władze miasta Izium: deputowany zawieszonej partii wprowadził wroga do miasta

    Deputowany rady miejskiej Iziumu w obwodzie charkowskim wprowadził żołnierzy rosyjskich do obleganego miasta niebronioną drogą - poinformował w środę szef wydziału rady ds. młodzieży Maksym Strelnyk na Facebooku. Deputowany należy do zawieszonej prorosyjskiej partii.

    „W sobotę 26 marca zaczęły się pojawiać doniesienia, że do Iziumu zaczęli wchodzić rosyjscy okupanci. Jak się okazało, nie weszli oni do miasta tak po prostu, tylko poprowadził ich i pokazał niechronioną drogę zdrajca Anatolij Fomyczewski” – napisał Strelnyk.

    Dodał, że miasto się nie poddaje i nadal zdecydowanie walczy z wojskami rosyjskimi. 

    Fomyczewski jest deputowanym partii Opozycyjna Platforma - Za Życie - ugrupowania powiązanego z Rosją. Partia została zawieszona 20 marca przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

    Obraz apokalipsy - media publikują nagranie z odbitego podkijowskiego Irpienia

    Nagranie ukraińskiego operatora Jurija Hruzinowa z opustoszałego Irpienia pod Kijowem, niemal całkowicie zniszczonego przez rosyjski ostrzał i walki, opublikowała agencja UNIAN, porównując je do "apokaliptycznej pustyni".

    Na nagraniu widać ciała zabitych leżące na ulicach, zniszczone domy, mosty, tory kolejowe, spalone i rozerwane na strzępy samochody. W wymarłym mieście słychać odgłosy odległych wystrzałów.

    Przed wojną 60-tysięczny Irpień, położony na północny zachód od Kijowa, był ostrzeliwany przez Rosjan od pierwszych dni wojny - agresor próbował z tego kierunku podejść pod stolicę. Mieszkańcy ryzykując życiem, ewakuowali się pod ostrzałem, wielu z nich zginęło.

    W poniedziałek, po miesiącu zaciętych walk, władze ukraińskie poinformowały o odzyskaniu kontroli nad miastem. Mieszkańcom zabroniono jednak kategorycznie powrotu do niego, ze względu na trwający ostrzał.

    Zapowiedziano, że od środy w mieście rozpoczną się operacje poszukiwania zaginionych i identyfikacji zabitych.

    Prokurator generalny: w wyniku rosyjskiej agresji zginęło 145 dzieci

    Co najmniej 145 dzieci zginęło dotychczas na Ukrainie w wyniku rosyjskiej agresji zbrojnej - poinformowało w środę biuro prokuratora generalnego Ukrainy. Ponad 220 dzieci zostało rannych.

    W bombardowaniach i ostrzałach rakietowych zniszczono 790 placówek oświatowych, 75 zostało całkowicie zniszczonych.

    "Liczby te nie są kompletne, ponieważ nie ma możliwości zbadania sytuacji w miejscach, w których toczą się działania bojowe, i na terenach czasowo okupowanych przez Rosję" - podano.

    Premier: stworzyliśmy strategiczne zapasy żywności na kilka lat

    Ukraina stworzyła strategiczne zapasy żywności na kilka lat - poinformował w środę portal Ukrainska Prawda, powołując się na słowa premiera Denysa Szmyhala na posiedzeniu rządu.

    "Utworzyliśmy strategiczne zapasy żywności na kilka lat na Ukrainie" - oznajmił Szmyhal.

    Dodał, że rząd zaczął realizować program bezpłatnego rozdawania kluczowych artykułów spożywczych w miastach przyfrontowych. "Państwo kupuje ponad 10 takich artykułów i rozdaje ludziom. Jest to także wsparcie dla ukraińskich producentów, wsparcie naszej produkcji żywności" - powiedział.

    Jak przypomina Ukrainska Prawda, Rosja blokuje w rejonie Morza Czarnego 94 cywilnych statków z żywnością i już zbombardowała trzy cywilne statki, które dostarczały towary z portów czarnomorskich po całym świecie.

    Doradca szefa MSW: na razie nie można mówić o zmniejszeniu intensywności działań Rosji

    Na razie nie można mówić o tym, że Rosja zmniejszyła intensywność działań zbrojnych w obwodzie kijowskim i czernihowskim na północy Ukrainy - oświadczył w środę doradca szefa MSW Wadym Denysenko, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

    Denysenko podkreślił, że w nocy wtorku na środę alarmy przeciwlotnicze ogłaszane były praktycznie w całym kraju, Rosjanie ostrzeliwali Czernihów, obwód chmielnicki, a nad Kijowem obrona przeciwlotnicza zestrzeliła rosyjskie rakiety.

    "Na razie niestety nie można powiedzieć, że Rosjanie zmniejszają intensywność działań na kierunkach kijowskim i czernihowskim" – oświadczył Denysenko.

    W okolicach Irpienia, na północny zachód od Kijowa, przez całą noc słychać było działania bojowe.

    "Można powiedzieć, że niektóre jednostki i sprzęt wycofują się na Białoruś. To wygląda bardziej na rotację i lizanie ran niż na realne wstrzymanie działań bojowych" – zaznaczył Denysenko.

    Zmniejszenie działań bojowych na północ od Kijowa i skupienie się na działaniach w Donbasie zapowiadali we wtorek Rosjanie.

    Rzecznik Pentagonu mówił we wtorek, że amerykański resort zaobserwował ruchy niewielkiej liczby wojsk spod Kijowa na północ i ocenia, że jest to część przegrupowania sił przez Rosję.

    "Nikt nie powinien dać się nabrać na ostatnie stwierdzenia Kremla, że nagle zredukuje ataki pod Kijowem, ani na doniesienia, że wycofa stamtąd swoje siły" - ostrzegł John Kirby podczas konferencji prasowej.

    Kirby ocenił, że ogłoszone we wtorek przez rosyjskiego wiceministra obrony Aleksandra Fomina "drastyczne ograniczenie działań wojennych" pod Kijowem i Czernihowem jest próbą przykrycia faktu, że rosyjska ofensywa została powstrzymana. Dodał, że Kijów od początku był głównym celem rosyjskiej inwazji.

    Sztab: Rosja przerzuciła na Ukrainę jednostki z okupowanych terytoriów Gruzji

    W celu uzupełnienia swoich sił na Ukrainie Rosja przerzuciła wojska z okupowanych terenów Gruzji: Abchazji i Osetii Południowej - poinformował w komunikacie w środę rano sztab generalny ukraińskich sił zbrojnych.

    Jak podano w komunikacie, podsumowującym sytuację na godzinę 6 (godz. 5 w Polsce), chodzi o oddziały 4. rosyjskiej bazy wojskowej w Osetii Południowej i 7. bazy wojskowej w Abchazji. Podlegają one Południowemu Okręgowi Wojskowemu Rosji.

    Z informacji strony ukraińskiej wynika, że z oddziałów 4. bazy sformowano trzy batalionowe grupy taktyczne (do 1200 osób), zaś z wojsk stacjonujących w Abchazji - dwie batalionowe grupy taktyczne (800 osób).

    W raporcie sztabu wskazano, że na okupowanych czasowo terenach na Ukrainie Rosjanie popełniają przestępstwa, m.in. w jednej z miejscowości w rejonie zaporoskim umieścili uzbrojenie wśród budynków mieszkalnych. Wokół Melitopola na południowym wschodzie zorganizowali posterunki i kontrolują dokumenty na wjeździe do miasta. Odnotowano również, że wróg grabi domy i mieszkania, zatrzymuje aktywistów proukraińskich i przedstawicieli władz.

    Podano, że Rosjanie zamierzają od 1 kwietnia rozpocząć mobilizację na zajętych terenach w obwodzie ługańskim, na wschodzie Ukrainy.

    Powtórzono, że strona rosyjska ma próby z uzupełnianiem składu osobowego swoich oddziałów.

    W Donbasie w ciągu minionej doby siły ukraińskie odparły cztery ataki wroga oraz zadały mu poważne straty sprzętowe i osobowe.

    Ukrainę opuściło łącznie 3,9 mln ludzi - ONZ

    W ciągu ubiegłego miesiąca Ukrainę opuściło łącznie 3,9 mln ludzi, a 6,5 mln musiało przemieścić się wewnątrz kraju - poinformowała we wtorek zastępczyni sekretarza generalnego ONZ ds. humanitarnych Joyce Msuya. Stały przedstawiciel Ukrainy w ONZ Serhij Kislica ocenił, że spowodowanie humanitarnej katastrofy na Ukrainie jest elementem rosyjskiej strategii.

    Msuya oświadczyła, występując na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconego omówieniu sytuacji humanitarnej na Ukrainie, że według danych z 27 marca, śmierć poniosło 1.119 ukraińskich cywilów, w tym 99 dzieci.

    Jak zaznacza agencja Ukrinform, dane te są niedoszacowane i rzeczywista liczba ofiar jest najprawdopodobniej dużo większa, bowiem informacje z rejonów objętych walkami docierają z dużym opóźnieniem.

    Zastępczyni sekretarza generalnego ONZ powiedziała, że mieszkańcy wielu ukraińskich miast są pozbawieni żywości, wody, lekarstw, elektryczności i ogrzewania. "Są w pułapce, zdesperowani i przerażeni. W niektórych miejscach niebezpiecznie jest nawet grzebać zmarłych" - podkreśliła.

    Według jej słów od 24 lutego, czyli od początku rosyjskiej inwazji, organizacje humanitarne dotarły do 890 tys. ludzi w całej Ukrainie, głównie na wschodzie, dostarczając artykuły pierwszej potrzeby. Udzielaniem pomocy zajmuje się m. in. 1.230 osób z personelu ONZ i ponad 100 organizacji humanitarnych.

    Występując na tym samym posiedzeniu RB stały przedstawiciel Ukrainy w ONZ Serhij Kislica oświadczył, że spowodowanie humanitarnej katastrofy na Ukrainie jest elementem rosyjskiej strategii militarnej.

    Kislica podkreślił, że Ukraina domaga się od Rosji natychmiastowej i bezwarunkowej realizacji wszystkich postanowień przyjętej niedawno rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Wzywa ona do zawarcia porozumienia o przerwaniu ognia, wycofania wojsk rosyjskich z Ukrainy i udzielenia jej wsparcia humanitarnego.

    Ukraiński dyplomata zauważył, że Rosja nie wykazuje gotowości do rezygnacji z dotychczasowej strategii i rozmyślnie dąży do pogorszenia sytuacji humanitarnej na Ukrainie, po tym jak zawiódł początkowy plan wojny błyskawicznej. 

    Minister Kubrakow: Niektóre zakłady metalurgiczne zaczną wznawiać produkcję

    Jeszcze w tym tygodniu niektóre ukraińskie zakłady metalurgiczne zaczną częściwo wznawiać produkcję i przywracać zdolności eksportowe - oświadczył agencji Ukrinform minister infrastruktury Ukrainy Ołeksandr Kubrakow.

    "W ostatnich tygodniach aktywnie współpracowaliśmy z sektorem przemysłowym aby przywrócić naszą produkcję i potencjał eksportowy. A bardziej konkretnie, w ubiegłym tygodniu w pełni sprawdziliśmy kompleks metalurgiczny i są pewne rezultaty. Niektóre przedsiębiorstwa wznowią działalność jeszcze w tym tygodniu" - powiedział Kubrakow.

    Jak dodał, są pewne problemy logistyczne - nie działają porty.

    "Ale odbudowujemy logistykę aby umożliwić im działalność. To jest ważne dla wielu miast, w których głównie takie zakłady tworzą miejsca pracy" - podkreślił minister.

    Władze obwodowe: Rosjanie ostrzelali budynki mieszkalne w Lisiczańsku. Są ofiary

    Siły rosyjskie w środę rano ostrzelały budynki mieszkalne w Lisiczańsku na wschodzie Ukrainy; są ofiary - poinformował na Telegramie szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.

    Do ostrzału doszło ok. godz. 6.30 czasu lokalnego (5.30 w Polsce).

    "Doszło do znacznego zniszczenia wieżowców, informacje na temat liczby ofiar nie są jeszcze znane; trwa akcja ratunkowa" - dodał Hajdaj.

    Zełenski: Sygnały z negocjacji są pozytywne, ale nie zagłuszą wybuchów rosyjskich pocisków

    Sygnały są pozytywne, ale nie zagłuszą wybuchów rosyjskich pocisków - powiedział Wołodymyr Zełenski we wtorek wieczorem, odnosząc się do negocjacji pokojowych z Rosją. Wezwał również do wzmacniania sankcji, dopóki "nie nastanie realny pokój". W

    W wystąpieniu opublikowanym na Telegramie Zełenski zapewnił, że władze Ukrainy widzą wszystkie ryzyka i nie widzą podstaw, by wierzyć słowom wypowiadanym przez przedstawicieli państwa, kontynuującego wojnę przeciwko Ukrainie. Powtórzył, że Kijów jest chętny do rozmów.

    "Rosyjskie wojska mają opuścić okupowane terytoria, suwerenność i integralność terytorialna mają być zagwarantowane" - podkreślił i zapewnił, że w kwestii suwerenności i integralności terytorialnej nie będzie żadnych kompromisów.

    Jak zaznaczył, jedynym gwarantem przetrwania Ukrainy są jej siły zbrojne, wywiad i wszyscy, którzy włączyli się do obrony kraju.

    "Jestem pewien, że widzieliście dzisiaj wiadomość o tym, że rosyjskie ministerstwo rzekomo zdecydowało o zmniejszeniu działań bojowych na kierunku kijowskim i czernihowskim. Cóż, tak można powiedzieć też o Czornobajiwce - że niby rosyjskie lotnictwo po prostu zdecydowało o zmniejszeniu lotów, a rosyjski sprzęt-ma mniej jeździć" - powiedział Zełenski.

    Czornobajiwka to lotnisko w obwodzie chersońskim. Wojska rosyjskie, które wykorzystują to lotnisko jako bazę dla śmigłowców, poniosły tam już duże straty.

    "Jestem wdzięczny wszystkim naszym obrońcom, wszystkim obrończyniom; każdemu, kto zapewnia obronę Kijowa. To właśnie ich odważne i skuteczne działania zmuszają wroga do odejścia na tym kierunku" - dodał. "Ale nie można tracić czujności. Sytuacja nie stała się łatwiejsza. Skala wyzwań nie zmniejszyła się" - powiedział prezydent. Według niego rosyjska armia wciąż ma znaczny potencjał do kontynuowania ataków przeciwko Ukrainie.

    "Kwestia (znoszenia) sankcji nawet nie powinna być podnoszona, dopóki nie skończy się ta wojna" - mówił prezydent Ukrainy.

    "Sankcje trzeba wzmacniać. Trzeba to robić każdego tygodnia i one muszą być jakościowe. Nie po prostu dla nagłówków w mediach, że zostały wprowadzone, ale po to, by realnie nastąpił pokój" - podkreślił.

    Prezydent Ukrainy poinformował, że rozpoczęła pracę międzynarodowa grupa ekspertów, która ma ocenić efektywność sankcji wobec Rosji. Po stronie ukraińskiej jej koordynatorem jest Andrij Jermak, szef gabinetu prezydenta, zaś po stronie międzynarodowej - były amerykański ambasador w Rosji Michael McFaul.

    Zełenski odniósł się również do ataku rakietowego na siedzibę władz obwodowych w Mikołajowie, w którym - według ostatnich danych - zginęło 12 osób, a 33 zostało ranne. Ukraiński lider porównał działania Rosjan do działań nazistów. Przypomniał, że miasto to zostało wyzwolone z ich rąk 28 marca 1944 r.

    Zełenski zapewnił, że wszyscy obywatele otrzymają odszkodowania za zniszczone mieszkania i domy. Władze Ukrainy uruchomiły możliwość elektronicznego informowania o takich poniesionych stratach.

    Wicepremier: Rosjanie blokują kolumny autobusów do ewakuacji

    Rosjanie we wtorek cały dzień blokują kolumny autobusów do ewakuacji i ciężarówki z pomocą humanitarną, które wyjechały do Berdiańska, Melitopolu i Enerhodaru - poinformowała ukraińska wicepremier Iryna Wereszczuk.

    We wtorek trzema korytarzami humanitarnymi własnym transportem dojechało do Zaporoża ok. 1,7 tys. ludzi, z nich prawie 940 osób z oblężonego przez Rosjan Mariupola.

    W mieście Wasylówka w obwodzie zaporoskim Rosjanie cały dzień blokują kolumny autobusów do ewakuacji i ciężarówki z pomocą humanitarną, które wyjechały rano do Berdiańska, Melitopolu i Enerhodaru.

    Zablokowano też zorganizowane kolumny ludzi jadących prywatnymi środkami transportu do Zaporoża z Tokmaku i Enerhodaru, również w obwodzie zaporoskim.

    Jak poinformowało ministerstwo ds. reintegracji tymczasowo okupowanych terytoriów, rząd planuje uruchomienie programu wsparcia dla osób przymusowo wywiezionych przez Rosjan z Ukrainy do Rosji. Według Wereszczuk już wiele takich osób wróciło do kraju. 

    Resort obrony: Rosjanie mają tworzyć nagrania o rzekomo złym traktowaniu jeńców, by nas zdyskredytować

    Rosyjscy wojskowi mają tworzyć nagrania o rzekomo złym traktowaniu jeńców rosyjskich przez ukraińską armię - pisze we wtorek ukraińskie ministerstwo obrony. Według resortu celem tych działań jest dyskredytacja Ukrainy.

    "Pojawił się rozkaz p.o. ministra obrony Rosji w sprawie tworzenia fejków o jeńcach. Rosyjskim wojskowym rozkazano stworzyć i rozpowszechnić zainscenizowane nagrania, na których rzekomo ukraińska strona w nieludzki sposób traktuje rosyjskich jeńców" - napisał we wtorek ukraiński resort obrony.

    Według niego Rosja próbuje w ten sposób skompromitować Ukrainę. "Oszustwo wykryto! Ukraina zwycięży" - dodano.

    Do wpisu dołączono nagranie z wypowiedziami mężczyzn, którzy mówią po rosyjsku, że są dobrze traktowani na Ukrainie.

    W wideo poinformowano też, że hakerzy pokazali rozkaz p.o. ministra obrony Rosji w sprawie stworzenia fejków o jeńcach. Dodano też zdjęcie dokumentu, w którym m.in. napisano: "w związku z rosnącą liczbą faktów oddawania się do niewoli przez wojskowych rosyjskich (...) rozkazuję opracowanie i rozpowszechnienie serii materiałów wideo z demonstracją nieludzkiego traktowania jeńców przez wojskowych Sił Zbrojnych Ukrainy (...)".

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki