Wydarzenia z czwartku zapisaliśmy tutaj.


Piątek jest dwudziestym trzecim dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Rosjanie zbombardowali Lwów. Od początku inwazji Rosjanie zabili już na Ukrainie 109 dzieci; wzywajcie rządy państw do zamknięcia nieba nad Ukrainą – napisał w piątek na Facebooku mer Lwowa Andrij Sadowy, dołączając zdjęcie pustych wózków dziecięcych ustawionych na lwowskim Rynku.
Media: Rosjanie uprowadzili urzędnika samorządowego w okupowanej Nowej Kachowce
Rosjanie uprowadzili Dmytra Wasyliewa - urzędnika samorządowego w okupowanej Nowej Kachowce w obwodzie chersońskim na południu Ukrainy - pisze w piątek Ukrainska Prawda, powołując się na żonę przedstawiciela lokalnych władz. Według niej wobec mężczyzny stosowane są "elementy tortur".
Ludmyła Wasyliewa, małżonka sekretarza rady gminy Nowa Kachowka, napisała na Facebooku, że jej mąż jest przetrzymywany przez Rosjan od ponad dwóch dni w piwnicy budynku miejscowej policji. Jak dodała, miejsce to okupanci wykorzystują jako biuro tzw. komendantury.
Rosjanie żądają, by Wasyliew zmienił swoje negatywne stanowisko wobec Rosji. "Stosowany jest standardowy zestaw fizycznego i moralnego nacisku, w tym elementy tortur" - zaalarmowała jego żona. Zapewniła, że urzędnik nie zmienia swojej patriotycznej postawy.
Szef biura prezydenta Ukrainy: wojna zniszczyła światowy system bezpieczeństwa
Rosyjska inwazja na Ukrainę zniszczyła strukturę nie tylko europejskiego, ale w ogóle światowego bezpieczeństwa; teraz trzeba ją budować na nowo - powiedział w piątek szef biura prezydenta Ukrainy Andrij Jermak. Przypomniał, że rosyjskie pociski uderzyły 20 km od granicy NATO - w obwodzie lwowskim.
Jermak ocenił, że teraz nikt nie może czuć się pewnie. "Należy budować nowy system bezpieczeństwa, w którym nasz kraj będzie miał jedną z kluczowych pozycji" - kontynuował.
"I na pewno nie będzie to kolejne tzw. memorandum budapeszteńskie" - zapowiedział szef biura prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, odnosząc się do podpisanego w 1994 roku dokumentu, na mocy którego USA, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się m.in. do respektowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, gdy ta zrezygnowała z posiadania odziedziczonej po ZSRR broni jądrowej.
Jermak zagwarantował, że ukraińskie władze "nigdy nie zgodzą się na żadne umowy przeczące narodowym interesom Ukrainy".
Szef biura prezydenta Zełenskiego dodał, że do odbudowy kraju będą wykorzystane środki od zagranicznych partnerów, międzynarodowych struktur finansowych, a także reparacje od Rosji. Zachęcił zagranicznych inwestorów do kupowania wojskowych obligacji Ukrainy.
Media: w Charkowie Ukraińcy zlikwidowali elitarną grupę rosyjskiego specnazu
Kilku ukraińskich wojskowych zlikwidowało w Charkowie na wschodzie Ukrainy grupę 20 Rosjan, wśród których byli przedstawiciele Głównego Zarządu Wywiadu Rosji - pisze w piątek Ukraińska Prawda.
Portal podaje, że operację przeprowadzono w ubiegłym tygodniu. Rozmówca serwisu twierdzi, że grupa Rosjan rozlokowała się w jednej ze szkół w Charkowie.
By zlikwidować przeciwnika, Ukraińcy zaplanowali specjalną operację, która zakończyła się sukcesem - czytamy. Zlikwidowano co najmniej 15 Rosjan - pisze Ukraińska Prawda, powołując się na zdjęcia z miejsca zdarzenia.
Ukraiński wojskowy, który uczestniczył w operacji, powiedział portalowi, że strona ukraińska nie odniosła strat; jeden żołnierz został ranny.
Media: Ukraina otrzymała tylko 500 z obiecanych 2700 pocisków Strieła
Ukraina otrzymała z Niemiec tylko część z obiecanych pocisków przeciwlotniczych Strieła; dostarczono jedynie 500 sztuk - pisze "Welt am Sonntag", powołując się na ukraińskie źródła rządowe. Na początku marca rząd RFN obiecał dostawę 2700 takich pocisków. Przekazanie uzbrojenia odbyło się w czwartek wieczorem.
Według ukraińskich kręgów rządowych nie planuje się kolejnych dostaw pocisków Strieła. Zapytane o to ministerstwo obrony Niemiec potwierdziło jedynie, że dostawy na Ukrainę zostały zrealizowane.
Wiadomo, że około 700 pocisków Strieła, które pochodzą jeszcze z zapasów armii NRD, wykazuje uszkodzenia wynikające ze starości. Bundeswehra wycofała ten system broni z użycia już wiele lat temu - pisze "Welt".
Sztab: Rosja planuje przerzucenie na Ukrainę części sił z bazy w Armenii
Rosja planuje przerzucenie na Ukrainę części sil ze swojej bazy w Armenii - napisał w piątkowym komunikacie sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Próbując przywrócić zdolność bojową niektórych jednostek, biorących udział w działaniach zbrojnych, Rosja planuje przerzucić na terytorium Ukrainy część sił ze 102. rosyjskiej bazy wojskowej w Armenii - podał ukraiński sztab.
W komunikacie napisano też o potwierdzonych faktach odmawiania udziału w działaniach zbrojnych przez rosyjskich wojskowych. Zwrócono uwagę na niskie morale. Według ukraińskiego sztabu w miejscu stałej dyslokacji 20 dywizji zmechanizowanej 8 armii ogólnowojskowej Południowego Okręgu Wojskowego ok. 130 wojskowych odmówiło udziału w działaniach zbrojnych.
Sztab twierdzi, że skład osobowy armii Rosji jest zdemoralizowany, coraz częściej dochodzi do samobójstw i samookaleczania.
Jak czytamy, w mieście Dżankoj na anektowanym przez Rosję Krymie w części szkół wprowadzono przerwę w nauczaniu; mieszczące je budynki mają być wykorzystane do rozlokowania tam rosyjskich żołnierzy.
W obwodzie czernihowskim Rosjanie zastraszają mieszkańców, by zdusić ich sprzeciw - przekazał ukraiński sztab. Rosjanie łamią normy prawa międzynarodowego, niszczą infrastrukturę miast, tworząc warunki do pogłębiania się kryzysu humanitarnego - dodał.
"Siły obrony Ukrainy krok za krokiem uwalniają tymczasowo zajęte terytorium Ukrainy na wszystkich kierunkach" - zapewnił.
Szef Hezbollahu zaprzecza, iż wysyła swoich bojowników na Ukrainę
Przywódca libańskiego Hezbollahu Sajed Hassan Nasrallah zaprzeczył w piątek doniesieniom o wysyłaniu bojowników tego ugrupowania i ekspertów wojskowych do walki u boku Rosjan na Ukrainie - podała libańska telewizja Al-Majadin.
"Nikt z Hezbollahu, ani bojownik, ani żaden ekspert, nie został wysłany na tę wojnę" – zacytowała Nasrallaha libańska telewizja. Hezbollah to szyickie ugrupowanie blisko powiązane z Iranem.
W zeszłym tygodniu rosyjski resort obrony podał, że otrzymał ponad 16 tys. zgłoszeń od "ochotników" z Bliskiego Wschodu, chcących walczyć przeciwko Ukraińcom.
Zbombardowano centrum kształcenia atomistów Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej
Siły rosyjskie zbombardowały centrum kształcenia specjalistów atomistyki Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej – poinformowała w piątek agencja Unian, powołując się na wpis spółki Enerhoatom na Telegramie.
Enerhoatom pokazał zdjęcia budynku, który jest w znacznej części zniszczony – trzy górne piętra 4-piętrowej budowli strawił ogień.
„Centrum było budowane nie tylko siłami Ukrainy, ale też przy wsparciu Unii Europejskiej. Teraz zostały ruiny” – napisał Enerhoatom.
Ukrainska Prawda: wojska rosyjskie są ostrzeliwane pociskami z instrukcją, jak się poddać
Żołnierze ukraińscy w niektóre pociski wkładają nie materiał wybuchowy, lecz instrukcję, jak się poddać i złożyć broń – poinformował w piątek portal Ukrainska Prawda, powołując się na rzecznika 128. górskiej brygady szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy Jarosława Hałasa.
Hałas zademonstrował dziennikarzom proces wkładania broszur informacyjnych do niektórych specjalnych pocisków o kalibrze 122 mm. Kiedy wybuchają one w powietrzu, foldery spadają na pozycje rosyjskie.
W broszurach podkreśla się, że każdy rosyjski żołnierz, który się podda, uratuje życie i będzie miał zagwarantowane humanitarne traktowanie. Będzie również mógł zadzwonić do domu i powrócić tam po zakończeniu działań bojowych.
Za dobrowolne złożenie broni przysługuje bonus w postaci 5 mln rubli (200 tys. zł).
Spod gruzów teatru w Mariupolu wydobyto jedną osobę ciężko ranną, nie ma ofiar śmiertelnych
Spod gruzów ostrzelanego przez wojska rosyjskie teatru w Mariupolu, na południowym wschodzie Ukrainy,` wydobyto jedną osobę, jest ciężko ranna. Na razie nie ma ofiar śmiertelnych - podały w piątek po południu władze miasta, które cytuje AFP.
Wcześniej w piątek ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał, że udało się uratować spod z gruzów teatru ponad 130 osób, ale nadal trwa akcja ratownicza.
Rzeczniczka praw obywatelskich Ludmyła Denysowa poinformowała, że w schronie, w podziemiach teatru, jest jeszcze ponad 1300 osób.
Do ataku bombowego na teatr, w którym ukrywali się mieszkańcy, doszło w środę wieczorem. Akcję ratowniczą spowalnia ostrzał ze strony sił rosyjskich.
Władze: uprowadzony szef władz samorządowych w obwodzie charkowskim został zwolniony
Uprowadzony przez żołnierzy rosyjskich wójt gminy Wełykyj Burłuk w obwodzie charkowskim Wiktor Tereszczenko został zwolniony – poinformował w piątek na Facebooku Ołeh Syniehubow, szef władz tego regionu na wschodzie Ukrainy.
„Dopiero co z nim rozmawiałem, przebywa obecnie w szpitalu. Wiktor to zuch i bohater broniący gminy i narodowych interesów” – oznajmił Syniehubow. Nie przekazał w jakich okolicznościach doszło do uwolnienia wójta.
O uprowadzeniu Tereszczenki Syniehubow powiadomił w czwartek. "Rosjanie przegrywają wojnę. Z bezsilności popełniają zbrodnie na cywilnych mieszkańcach" - napisał w komunikatorze Telegram.
Władze: dwóch zabitych, trzech rannych w rosyjskich ostrzałach w Awdijiwce
Dwie osoby zginęły, a trzy zostały ranne w piątek w rosyjskich ostrzałach w Adwijiwce na wschodzie Ukrainy - poinformował szef władz obwodu donieckiego Pawło Kyryłenko.
"Rosjanie kontynuują ostrzały cywilów. Dziś w Awdijiwce pod ostrzałem znalazł się ośmiopiętrowy blok, sklep i budynek administracyjny. Według wstępnych informacji jest dwóch zabitych i trzech rannych" - napisał na Facebooku Kyryłenko. Przekazał, że ustalane są szczegóły.
"Rosja chce wywołać w nas strach, ale wywołuje tylko wściekłość! Za każdą śmierć się pomścimy!" - podkreślił.
Szef wywiadu wojskowego: Rosja na Ukrainie zaczęła stosować taktykę na wyczerpanie
Rosja nie zdołała osiągnąć na Ukrainie swoich pierwotnych celów, więc zaczęła stosować taktykę na wyczerpanie przeciwnika, co będzie się wiązało z większą liczbą ofiar cywilnych - ostrzegł w piątek szef brytyjskiego wywiadu wojskowego gen. Jim Hockenhull.
"Kreml jak dotąd nie zdołał osiągnąć swoich pierwotnych celów. Został zaskoczony skalą i zaciekłością ukraińskiego oporu i boryka się z problemami, które sam sobie stworzył. Rosyjskie działania uległy zmianie. Rosja realizuje teraz strategię na wyczerpanie. Będzie się to wiązało z używaniem ognia w sposób nierozważny i na oślep" - oświadczył Hockenhull.
Podkreślił, że to nieuchronnie doprowadzi do większej liczby ofiar wśród ludności cywilnej, pogłębienia kryzysu humanitarnego, a także do dodatkowych zniszczeń w ukraińskiej infrastrukturze.
Wskazał zarazem, że prezydent Rosji Władimir Putin zacieśnia kontrolę nad mediami, próbując ukryć problemy, z jakimi boryka się kampania na Ukrainie. "Kreml stara się kontrolować narrację, ukrywać problemy operacyjne i zaciemniać przed Rosjanami wysokie liczby rosyjskich ofiar" - dodał Hockenhull.
Ukraińska armia: wzmacniamy trzecią linię obrony Kijowa
Siły Zbrojne Ukrainy wzmacniają trzecią linię obrony Kijowa - poinformował w piątek na briefingu zastępca szefa sztabu Dowództwa Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Hruzewycz.
"Kijów to główne, strategiczne zadanie naszego wroga. Stolica nie poddała się w ciągu trzech dni, tak jak planowali okupanci, dzięki pracy nie tylko wojskowych, ale też wszystkich organów ścigania i sił obrony" - powiedział Hruzewycz.
Jak dodał, na zachód od stolicy wróg jest powstrzymany w odległości ok. 70 km, co uniemożliwia prowadzenie ognia - oprócz ostrzałów rakietowych. Na wschodzie wróg został powstrzymany, ale przeciwnik ostrzeliwuje infrastrukturę - przekazał Hruzewycz.
"Zamykają się główne szlaki ofensywy wroga. Każde miasto przygotowuje się jak obronna twierdza. Wcześniej stworzono dwie linie obrony. Na kierunku browarskim i boryspolskim przeciwnik zrezygnował z działań ofensywnych. Siły Zbrojne Ukrainy prowadzą działania, by wzmocnić trzecią, najdalszą linię obrony" - poinformował.
Podkreślił, że wokół stolicy działa system obrony przeciwlotniczej, ale niestety zestrzelone rakiety spadają na miasto i uszkadzają infrastrukturę. "Dwa trudne kierunki, z których przeciwnik prowadzi uderzenia rakietowe to Morze Czarne i od strony Białorusi" - wskazał.
Według niego w ostatnich dniach w Kijowie wykryto i unieszkodliwiono ponad 100 dywersantów.
Uchodźczyni z Mariupolu: wszędzie są ciała, mogliśmy zginąć w każdej chwili
Wojska rosyjskie zmiatają Mariupol z powierzchni ziemi, wszędzie są ciała i nikt ich nie zabiera; tylko los sprawił, że żyjemy, mogliśmy zginąć w każdej chwili – powiedziała w piątek BBC kobieta, której udało się wyjechać z oblężonego miasta na południu Ukrainy do Lwowa.
„Miasto jest zmiatane z powierzchni ziemi” – oceniła 28-letnia Julia Jaszenko. Ona i jej rodzice są wśród kilkuset pierwszych uchodźców z Mariupolu, którzy przybyli w piątek rano do Lwowa.
„Nasz dom został spalony przez artylerię. Strzelają do wszystkiego w mieście, używają wszelkiej broni. Wszędzie jest czarny dym. Wszędzie są ciała i nikt ich nie zabiera” – powiedziała Jaszenko.
Kobieta opowiedziała BBC, że przez dziewięć dni razem z rodzicami chroniła się w teatrze w Mariupolu. Opuścili go dzień przed tym, jak został zbombardowany. „Tylko los sprawił, że żyjemy. Mogliśmy zostać zabici w każdej chwili. Ludzie zabrali nas swoim samochodem z miasta +zielonym korytarzem+” – dodała.
Agencja Interfax-Ukraina podała w piątek, że od rozpoczęcia działania korytarzy humanitarnych, czyli od nieco ponad dwóch dni, Mariupol zdołało opuścić ok. 35 tys. ludzi. Według informacji przytaczanych przez BBC 350 osób zostało ewakuowanych do Lwowa.
Siły zbrojne: kraj jest ostrzeliwany także z Morza Kaspijskiego
Ukraina jest ostrzeliwana także z Morza Kaspijskiego – poinformował w piątek rzecznik dowództwa sił powietrznych Ukrainy Juryj Ihnat w wywiadzie dla portalu RBK-Ukraina.
Według niego odpalenie takich rakiet bardzo trudno wykryć z wyprzedzeniem.
„Zadaniem władz jest uprzedzanie, że rakieta leci. Większość rakiet zauważamy, widzimy, skąd je wystrzelono, i kierunek lotu. Jeśli na przykład leci z Krymu w kierunku Kijowa, to po drodze kolejno włącza się alarm przeciwlotniczy. Zgodnie z algorytmem obliczamy, gdzie może spaść. Ale zanotowaliśmy też przypadki wystrzeliwania rakiet ze strategicznych okrętów rakietowych, nawet z Morza Kaspijskiego. Bardzo trudno to prześledzić” – powiedział.
Były szef Sztabu Generalnego Rumunii: władze Ukrainy wykonały ogromną pracę przy modernizacji armii
Były szef Sztabu Generalnego sił zbrojnych Rumunii generał Stefan Danila uważa, że skutecznie stawiany przez Ukraińców opór rosyjskiej inwazji to efekt dużej pracy Kijowa w modernizowaniu armii po 2014 roku, kiedy Rosja zajęła Krym, a popierani przez nią separatyści rozpoczęli działania zbrojne w Donbasie.
W ocenie rumuńskiego generała skuteczność w obecnej walce przeciwko agresorowi Ukraina zawdzięcza głównie podjętym działaniom na rzecz reformy armii, wsparciu przez państwa NATO uzbrojeniem, usprawnieniu decyzji na polu walki, a także masowym szkoleniom ludności cywilnej w zakresie obrony.
Danila uznał też za niezwykle ważne zgłaszanie się do walki z wrogiem w Donbasie tysięcy ochotników. “To właśnie oni dali Ukrainie czas na mobilizację. Jednocześnie pomogli utrzymać linię frontu, aby zapobiec kolejnemu rosyjskiemu wtargnięciu w głąb Ukrainy” - stwierdził emerytowany generał.
Zaznaczył, że sukces w modernizacji ukraińskiej armii to efekt wprowadzenia głębokich reform w siedmiu obszarach: dowodzenia, kontroli, planowania, operacji, logistyki, medycyny, a także profesjonalizacji sił zbrojnych.
Doradca prezydenta: aktywna faza wojny zakończy się za 2-3 tygodnie
Aktywna faza wojny na Ukrainie powinna zakończyć się za 2-3 tygodnie - uważa doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz. Według niego w połowie albo pod koniec kwietnia mieszkańcy Kijowa, którzy wyjechali z miasta, będą mogli wrócić do domów.
Arestowycz napisał w serwisie Telegram, że aktywna faza jest prawie zakończona pod Kijowem, Charkowem, Sumami i Czernihowem.
"Nawet jeśli wyskrobią skądś jakieś rezerwy, spróbują przejść do ofensywy, to i tak wszystko zakończy się ich klęską. Po prostu o tydzień czy 10 dni będzie to dłużej trwać" - uważa Arestowycz.
"Zakończenie jest jedno, strategicznie przegrali, przegrywają też operacyjnie" - ocenił. Według niego w połowie albo pod koniec kwietnia mieszkańcy Kijowa, którzy wyjechali z miasta, będą mogli wrócić do domów.
Szef wywiadu: opór Ukrainy może sprowokować Rosję do gróźb użycia broni nuklearnej
Jeśli Ukraina nadal będzie się skutecznie bronić, Władimir Putin może zagrozić Zachodowi użyciem broni nuklearnej - ostrzegł szef amerykańskiej Wojskowej Agencji Wywiadowczej (DIA) generał Scott Berrier, cytowany przez Bloomberga.
"Długotrwała okupacja części ukraińskiego terytorium grozi osłabieniem rosyjskiej siły wojennej i zmniejszeniem zmodernizowanego arsenału broni, podczas gdy wynikające z tego sankcje gospodarcze prawdopodobnie wepchną Rosję w depresję gospodarczą i izolację dyplomatyczną" - oświadczył Berrier podczas przesłuchania przed komisją sił zbrojnych Izby Reprezentantów.
"Ponieważ wojna i jej następstwa stopniowo osłabiają siły konwencjonalne Rosji, prawdopodobnie będzie ona w coraz większym stopniu polegać na swoich nuklearnych środkach odstraszających, aby zademonstrować Zachodowi swoją siłę” - wyjaśnił Berrier.
Dodał, że pomimo silniejszego niż oczekiwano oporu Ukrainy i stosunkowo wysokich strat na wczesnych etapach konfliktu, Moskwa wydaje się być zdeterminowana, by iść naprzód przy użyciu bardziej śmiercionośnych środków, dopóki ukraiński rząd nie będzie gotowy zgodzić się na korzystne dla Moskwy warunki.
Zełenski: pod gruzami teatru w Mariupolu nadal są setki ludzi
Pod gruzami ostrzelanego przez Rosjan teatru w Mariupolu nadal są setki ludzi, trwa akcja ratunkowa - poinformował w piątek ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski. Przekazał, że dotychczas udało się uratować ponad 130 osób.
Zełenski zaznaczył, że na piątek uzgodnione zostały korytarze humanitarne w obwodzie sumskim, donieckim i charkowskim.
"Z zablokowanego Mariupola do Zaporoża jest to wyjątkowo trudne. Okupanci robią wszystko, by utrudnić ruch ludzi i nie wpuścić do miasta ukraińskiego ładunku humanitarnego" - dodał. "To otwarty terror" - ocenił prezydent.
Trwają prace ratunkowe na miejscu ostrzelanego teatru w Mariupolu. Dotychczas uratowano ponad 130 osób, ale pod gruzami są jeszcze setki ludzi. "Mimo ostrzałów, wszelkich trudności, będziemy kontynuować prace ratunkowe" - zapewnił.
Zełenski: dopóki nie będzie pokoju na Ukrainie, sankcje na Rosję mają rosnąć
Dopóki nie będzie pokoju na Ukrainie, sankcje na Rosję powinny być stabilnie wzmacniane - powiedział w piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Każda rakieta przeciwko naszemu krajowi, każda bomba, wystrzał mają swoją cenę" - podkreślił w nagraniu.
"Jeśli nie powstrzymamy Rosji teraz, nie ukarzemy jej, inni agresorzy na świecie zaczną inne wojny, w różnych regionach" - ostrzegł prezydent.
Zaapelował, by Europejczycy zablokowali wszystkie porty dla rosyjskich statków. Wezwał też wszystkie zachodnie firmy do opuszczenia rosyjskiego rynku.
Mer Lwowa: zginęło już 109 dzieci, zamknijcie niebo nad Ukrainą
Od początku inwazji Rosjanie zabili już na Ukrainie 109 dzieci; wzywajcie rządy państw do zamknięcia nieba nad Ukrainą – napisał w piątek na Facebooku mer Lwowa Andrij Sadowy, dołączając zdjęcie pustych wózków dziecięcych ustawionych na lwowskim Rynku.
„Puste wózki dziś na Rynku symbolizują życie aniołków. One bronią teraz nieba Ukrainy, zamiast zdecydowanych działań świata. To straszna cena wojny, którą Ukraina dziś płaci. Wzywamy dorosłych z całego świata, by stanęli jak jedna tarcza, by bronić ukraińskie dzieci i dać im przyszłość” – napisał Sadowy.
„Wzywajcie rządy innych państw, by zamknęły niebo nad Ukrainą. Róbcie zdjęcia tej inicjatywy i rozpowszechniajcie wiadomości na temat przestępstw Rosji w mediach społecznościowych z hasztagiem #closethesky (zamknąć niebo – PAP)” – napisał mer Lwowa.
SBU zatrzymała w kilku miastach rosyjskich informatorów
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zatrzymała w Kijowie, Charkowie i Połtawie osoby podejrzane o przekazywanie informacji wojskom rosyjskim - poinformowała w piątek SBU na Facebooku i w Telegramie.
Według funkcjonariuszy SBU, zatrzymane osoby były obywatelami Rosji lub Ukraińcami zwerbowanymi przez rosyjską Federalną Służbę Bezpieczeństwa. Przekazywały informacje dotyczące pozycji sił ukraińskich i straży granicznej, a także lokalizacji jednostek wojskowych.
Ponadto w Odessie i Zaporożu aresztowano podejrzanych o rozpowszechnianie rosyjskiej propagandy w internecie, natomiast w obwodzie dniepropietrowskim osoby zajmujące się defraudacją środków finansowych, zebranych przez wolontariuszy na potrzeby sił zbrojnych Ukrainy.
Według SBU powyższe przypadki mają incydentalny charakter i dotyczą pojedynczych osób w skali kraju.
Mieszkańcy Lwowa: słyszeliśmy trzy wybuchy, to pierwszy atak na miasto od początku wojny
Słyszeliśmy rano trzy wybuchy. Najpierw słychać było tak, jak by leciał samolot, po 30 sekundach huknęło raz, a potem znowu. Był wielki hałas i widać było gęsty dym - powiedzieli PAP mieszkańcy pobliskiego osiedla mieszkaniowego.
"To pierwszy atak rakietowy od początku wojny, dlatego strach jest teraz zdecydowanie większy, bo jeszcze wczoraj nikt o tym nie myślał" - powiedziała jedna z mieszkanek.
Kobiety mieszkające w pobliżu słyszały syreny alarmowe i później trzy wybuchy. "Sąsiadka też słyszała. Do tej pory nic się nie działo, żyjemy tutaj obok i było spokojnie. Bogu dzięki, wszyscy przeżyliśmy. Teraz idziemy do cerkwi podziękować za to, że ocalałyśmy" - podkreśliła jedna z kobiet.
Reporterka PAP rozmawiała z nią przy ulicy Gródeckiej, prowadzącej do lotniska we Lwowie. Ulica została zamknięta, pilnowały jej służby, które nikogo nie przepuszczały. W oddali widać było coraz słabsze kłęby dymu unoszące się nad zakładem napraw samolotów, w które w piątek rano uderzyły rosyjskie rakiety.
"Był tak wielki hałas, że nawet nie potrafię go opisać" - podkreśliła.
Jedna z młodych kobiet z dziećmi, powiedziała reporterce PAP, że to było straszne. "Strach jest duży, bo nie wiadomo, co oni planują, a tu we Lwowie jest jeszcze lotnisko, różne budynki wojskowe" - wskazała. Do tej pory nie myślała o wyjeździe, ale teraz zaczęła to rozważać.
W piątek nad ranem we Lwowie ogłoszono alarm przeciwlotniczy i słychać było serię wybuchów. Syreny alarmowe zostały włączone o 6.08 lokalnego czasu. W kierunku miasta wystrzelono sześć rosyjskich rakiet z okrętu podwodnego na Morzu Czarnym, dwie z nich zostały zestrzelone przez wojska rakietowe dowództwa powietrznego Zachód. Jak poinformował mer miasta Andrij Sadowy, kilka rakiet uderzyło w zakład naprawy samolotów we Lwowie. Zakład był zamknięty, ofiar nie ma – dodał.
Ekspert wojskowości dla BBC: Ukraina upokarza Rosję na polu walki
Ukraina upokarza Rosję na polu walki - ocenił w piątek prof. Michael Clarke na antenie radia BBC 4. Rosjanie popełniają niemal wszystkie możliwe błędy taktyczne, podczas gdy Ukraina prowadzi działania na polu walki "w standardzie NATO" - skomentował.
"Rosyjscy żołnierze wydają się kompletnie nieprzygotowani. Zupełnie jakby nie wiedzieli, jak taka kampania może wyglądać" - powiedział były dyrektor Royal United Services Institute (RUSI), najstarszego i jednego z najważniejszych na świecie think tanków zajmujących się sprawami bezpieczeństwa i obronności.
"Ukraińcy stawiają opór rosyjskiej ofensywie na wszystkich frontach, a teraz prowadzą całkiem skuteczny kontratak. Rosjanie z kolei ponoszą duże straty w ludziach i sprzęcie wojskowym" - podkreślił analityk.
W rozmowie w programie "Today" na BBC 4 Clarke odniósł się także do doniesień o piątkowym ataku sił rosyjskich na okolice lotniska we Lwowie, na zachodzie Ukrainy. "Rosjanie zamierzają zniszczyć infrastrukturę umożliwiającą Ukraińcom utrzymanie obrony z powietrza (...). Atak ten jest także (rosyjską) próbą odstraszenia Zachodu od pomocy, jaką dostarcza Ukrainie" - ocenił brytyjski ekspert.
Mer Melitopola o rosyjskiej niewoli: w celi obok kogoś torturowali
W celi obok ktoś był torturowany; nade mną nie znęcano się fizycznie, ale wywierano nacisk psychiczny - powiedział mer ukraińskiego miasta Melitopol Iwan Fedorow, który kilka dni spędził w rosyjskiej niewoli.
"Byłem w areszcie w Melitopolu. W celi, kiedy ze mną rozmawiano, kiedy coś chcieli ode mnie otrzymać, czasami było pięciu, sześciu, siedmiu wojskowych z bronią" - opowiadał mer w pierwszym wywiadzie po wymienieniu go na dziewięciu rosyjskich żołnierzy.
"Nie ruszali mnie, ale proszę uwierzyć, że siedem osób z bronią będących obok wystarczy, by przekonywająco przedstawić swoje stanowisko" - przekazał.
Według niego w celi obok ktoś był torturowany. "Było słychać te krzyki, które zdecydowanie wywierają nacisk psychiczny, to można absolutnie porównać z naciskiem, torturami itd. Tych sześć dni było dosyć ciężkich" - dodał.
Poinformował, że pierwsza próba jego wymiany była nieudana. Wożono go w samochodzie siedem godzin z workiem na głowie, wysuwano wobec niego wiele żądań - relacjonuje Centrum Strategicznej Komunikacji i Bezpieczeństwa Informacyjnego. Fedorow, którego uprowadzono w ubiegłym tygodniu, powiedział, że żądano od niego m.in. rezygnacji ze stanowiska.
Melitopol, w obwodzie zaporoskim, jest zajęty przez wojska rosyjskie. P.o. mera została tam radna Hałyna Danylczenko, która zachęca mieszkańców, by „dostosowali się do nowej sytuacji”.
Siły ukraińskie zestrzeliły rosyjski Su-34 nad obwodem kijowskim
Rosyjski samolot myśliwsko-bombowy Su-34 został zestrzelony nad Buczą w obwodzie kijowskim – poinformował w piątek szef władz obwodowych generał Ołeksandr Pawluk.
Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła myśliwiec ok. godz. 7.15 czasu polskiego w piątek przy użyciu ręcznie odpalanego pocisku Stinger – poinformował Pawluk w Telegramie.
Samolot upadł na teren kontrolowany przez siły rosyjskie. „Nie zaobserwowano katapultowania się załogi” – podano.
Sztab generalny: dotychczas straty Rosjan wyniosły ponad 14 tys. żołnierzy
Od początku inwazji na Ukrainę wojska rosyjskie straciły około 14,2 tys. żołnierzy - poinformował w piątek rano na Facebooku Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Całkowite straty bojowe Rosjan na dzień 18 marca to według ukraińskich danych: ponad 14 tys. ludzi, 450 czołgów, 1448 bojowych pojazdów opancerzonych, 205 systemów artyleryjskich, 72 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, 43 systemy obrony przeciwlotniczej, 93 samoloty, 112 śmigłowców, 879 pojazdów kołowych, trzy jednostki pływające, 60 cystern i 12 bezzałogowców.
Jak zaznaczono, dane są doprecyzowywane, a dokładne obliczenia komplikuje duża intensywność działań wojennych.
Wojsko: rakiety w kierunku Lwowa wystrzelono z okrętu podwodnego na Morzu Czarnym
W kierunku Lwowa wystrzelono sześć rakiet z okrętu podwodnego na Morzu Czarnym – podało w piątek rano dowództwo sił powietrznych Zachód, na które powołuje się agencja Interfax-Ukraina. Według komunikatu mogły to być rakiety X-555.
„Dwie rakiety zostały zestrzelone przez wojska rakietowe dowództwa powietrznego Zachód” – podano.
Mer: we Lwowie rakiety zniszczyły zakład naprawy samolotów; ofiar nie ma
Kilka rakiet rosyjskich uderzyło w piątek rano w zakład naprawy samolotów we Lwowie – poinformował mer miasta Andrij Sadowy. Zakład był zamknięty, ofiar nie ma – dodał.
Budynki warsztatów lotniczych zostały zniszczone – poinformował Sadowy na Telegramie. „Zakłady zostały wcześniej zamknięte, dlatego na chwilę obecną nie ma ofiar” – dodał urzędnik.
Wcześniej Sadowy podał, że rakiety, którymi Rosjanie zaatakowali w piątek wczesnym rankiem, trafiły w okolice lotniska we Lwowie.
Do ataku we Lwowie doszło w piątek ok . godz. 5.30 czasu polskiego.
Ciężka sytuacja w Iziumie – miasto częściowo pod kontrolą Rosjan, ewakuacja niemożliwa
Miasto Izium jest w ruinie – powiedział w piątek telewizji Nastojaszczeje Wriemia przedstawiciel władz miejskich Konstantyn Petrow. „Rosjanie kontrolują część miasta, ale wokół niego toczą się walki, przez co ewakuacja jest od czterech dni niemożliwa” – wskazał.
„Miasto, a zwłaszcza jego centrum, jest w ruinie. Nie ma prądu, ciepła, gazu, wody, łączności. Ludzie są w schronach. Brakuje jedzenia i wody. Część miasta jest okupowana przez Rosjan” – powiedział Petrow na antenie internetowej telewizji Nastojaszczeje Wriemia (Radio Free Europe).
Od czterech dni, ze względu na walki pod miastem, niemożliwa jest ewakuacja mieszkańców i dostarczenie pomocy humanitarnej. Rosjanie zniszczyli też zakłady, które produkowały systemy optyczne w ramach ukraińskiego kompleksu zbrojeniowego.
Wojska rosyjskie ostrzelały osiedle mieszkaniowe w jednej z dzielnic Kijowa
Osiedle mieszkaniowe w kijowskiej dzielnicy Padół zostało w czwartek ostrzelane przez wojska rosyjskie - poinformowała na swojej stronie internetowej stacja telewizyjna Hromadske.
Z informacji podanych przez władze miejskie wynika, że na miejscu ataku są już ratownicy i lekarze. Na razie nie ma danych o skali zniszczeń i ewentualnych ofiarach.
Zabity na Ukrainie Amerykanin był doradcą szefa MSW
Zabity na Ukrainie w czwartek Amerykanin to 67-letni James Whitney Hill, który był doradcą szefa ukraińskiego MSW - podaje w czwartek CNN, powołując się na innego doradcę ministra spraw wewnętrznych Antona Geraszenko.
Według "New York Post" Hilla zidentyfikowała jego siostra Cheryl Hill Gordon w swoim wpisie na Facebooku.
Śmierć Amerykanina potwierdził następnie sekretarz stanu USA Antony Blinken, ale nie ujawnił jego tożsamości
Ukraiński sztab generalny: Ostatnia doba na froncie bez większych zmian
"Stan, pozycje i charakter działań sił obronnych nie zmieniły się znacząco w ciągu ostatniego dnia. Siły Zbrojne Ukrainy nadal zadawały niszczycielskie ciosy zgrupowaniom wrogich oddziałów, które próbują skonsolidować i utrzymać zdobyte linie obrony" - napisano w komunikacie.
"W ciągu ubiegłej doby ukraińskie lotnictwo zadało ciężkie ciosy kolumnom sprzętu wojskowego nieprzyjaciela. Obrona przeciwlotnicza trafiła 14 celów - siedem samolotów, jeden śmigłowiec, trzy bezzałogowce i trzy pociski manewrujące. Z uwagi na znaczne straty w zasobach ludzkich (...) dowództwo rosyjskich sił zbrojnych jest zmuszone do sięgania po ekstremalne środki w kwestii kadr. Przeprowadza ono tajną mobilizację, ściągając tzw. ochotników, poborowych i podchorążych, a także najemników z Syrii" - podano.
Ukraińskie dowództwo zwraca uwagę, że gdzieniegdzie na okupowanych terytoriach Rosjanie starają się tworzyć pozytywny wizerunek i dystrybuują żywność wśród ludności cywilnej.
"Jednocześnie aktywnie poszukują i zatrzymują proukraińskich działaczy, urzędników, członków Operacji Antyterrorystycznej (w Donbasie - PAP) oraz członków ich rodzin, a także innych obywateli, którzy mogą organizować opór wobec okupacji. Wróg nadal ponosi straty. Ma problemy z zaopatrzeniem jednostek. Niski stan morale i psychologiczny personelu prowadzi do wzrostu liczby dezercji (...)" - podsumował sztab.
Ukraiński rząd: wzywamy Czerwony Krzyż, by wymógł na Rosji usunięcie ciał swoich zabitych żołnierzy
Ukraiński rząd zwrócił się Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) by wymógł na Rosji usunięcie ciał swoich zabitych żołnierzy - poinformowała wicepremier Ukrainy Irina Wereszczuk, cytowana w piątek rano przez agencję Ukrinform.
"Premier Ukrainy Denys Szmyhal spotkał się z przewodniczącym Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża Peterem Maurerem. Podczas spotkania poruszyliśmy kwestię konieczności zebrania i identyfikacji ciał martwych przedstawicieli sił zbrojnych okupanta. Zwróciliśmy uwagę Czerwonego Krzyża na to, że Rosja nie zwróciła się jeszcze do nas w sprawie ekstradycji ciał i szczątków ich zmarłych, których liczba przekroczyła 14 tys." - przekazała.
Zaznaczyła też, że wezwała szefa MKCK do zaproponowania Rosji "okazania szacunku poległym żołnierzom" i rozpoczęcia negocjacji w sprawie wywiezienia ich z Ukrainy. Ukrinform przypomniał, że rząd ukraiński apelował już do tej organizacji o pomoc w tej sprawie.
Szef MKCK Peter Maurer przebywa na Ukrainie z pięciodniową misją, której celem jest – jak poinformowano na stronie tej organizacji - "apel o zwiększenie dostępu do pomocy humanitarnej i o ochronę cywilów w zaatakowanym przez Rosję kraju”.
W zeszłym tygodniu portal Nexta podawał, powołując się Wereszczuk, że MKCK zobowiązało się przekazać Ukrainie foliowe worki na zwłoki rosyjskich żołnierzy.
Z powodu ostrzałów niemożliwe jest oczyszczanie z gruzu teatru w Mariupolu
Rosjanie kontynuują ostrzały, uniemożliwiając oczyszczanie z gruzu teatru w Mariupolu, w piwnicy którego skryło się ok. 800 ludzi - pisze w czwartek portal Ukraińska Prawda, powołując się na pułk Azow i świadka wydarzeń. Na teatr Rosjanie zrzucili dwie ciężkie bomy.
"Pracownicy SBU (Służby Bezpieczeństwa Ukrainy), którzy próbowali wydostać ludzi spod gruzów zniszczonego przez okupantów mariupolskiego teatru dramatycznego, trafili pod wrogi ostrzał" - przekazał Azow.
"Mało tego, że Rosjanie zrzucili dwie bardzo silne bomby na budynek, w którym chowali się cywile, to jeszcze nie pozwalają udzielać pomocy ludziom, którzy zostali pod gruzami" - dodano.
Kobieta, która gotowała jedzenie dla ludzi kryjących się w teatrze, powiedziała, że w schronie było ok. 800 osób. Według niej ok. 100 osób uciekło, a reszta jest pod gruzami.
Jak dodała, ludzie chowali się w piwnicy pod sceną, w którą trafiła bomba.
Zełenski do rosyjskich najemników: to jedna z najgorszych decyzji w waszym życiu
Wiemy, że Rosjanie rekrutują najemników z innych krajów. Oszukują wielu młodych ludzi. To będzie najgorsza decyzja w ich życiu. Długie życie jest lepsze niż pieniądze oferowane za krótkie życie - powiedział w orędziu opublikowanym na Facebooku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w nocy z czwartku na piątek. Zapowiedział też odbudowę gospodarki i podkreślił rosnące wsparcie dla jego kraju.
Zełenski zwrócił uwagę, że wśród wziętych w niewolę przez wojsko ukraińskie rosyjskich poborowych są osoby, które "odmawiają powrotu do Rosji". "Są osoby o których nie pamięta się w Rosji i których Rosja nie stara się odzyskać. Do ich rodzin są wysyłane groźby śmierci (...)" - zaznaczył.
Apelował do Rosjan, którzy "usłyszą" jego przekaz, żeby "mówili o tym w Rosji". "Każda matka, której syn został wysłany na wojnę, musi sprawdzić gdzie jest jej syn. Zwłaszcza te, które nie są w stanie skontaktować się z rodziną i którym powiedziano, że ich dzieci poniosły śmierć i nie odzyskały ich ciał. W internecie są numery telefonów przez które możecie się dowiedzieć, co stało się z waszymi dziećmi" - oznajmił.
Wyznał, że Ukraina "nie planowała ich wziąć w niewolę. "Nie planowaliśmy śmierci dziesiątek tysięcy żołnierzy rosyjskich. Nie potrzebujemy tego. Nie chcemy wojny, chcemy pokoju. Chcemy, żebyście kochali swoje dzieci" - zwrócił się do Rosjan.
Zełenski zauważył, że "stanowisko Niemiec zmienia się od jakiegoś czasu". "Kanclerz Olaf Scholz ma wielką szansę dać Europie pokój, zagwarantować bezpieczeństwo każdego kraju na tym kontynencie" - powiedział.
Zaznaczył, że zwraca się do rządu niemieckiego "nie jako prezydent, ale obywatel Ukrainy, który myślał przez lata, że Niemcy odgradzają się od nas murem". "Widzieliśmy przez lata jak gospodarka niemiecka walczyła o nowy rosyjski gazociąg i stare europejskie sny o kooperacji, których Rosja od jakiegoś czasu nie traktowała poważnie".
"Widzimy, że to się zmienia, jak większość Niemców szczerze opowiada się za zmianą starej polityki" – oświadczył Zełenski. "Szczerze życzę Scholzowi i jego partnerom sukcesu w prowadzeniu misji zapewnienia pokoju w Europie, a szczególnie na Ukrainie" – oświadczył ukraiński prezydent.
Jak powiedział, zauważa, że Ukraina dostaje "coraz więcej wsparcia, o które prosiła od dawna". "Rozmawiałam z prezydentem Francji Macronem. Koordynujemy nasze wspólne kroki w stronę pokoju. Jestem mu za to wdzięczny" – podkreślił Zełenski.
Podziękował również prezydentowi USA Joe Bidenowi za dodatkowe wsparcie militarne, jednak nie zdradził szczegółów "żeby Rosja ich nie poznała". "To jest nasza obrona. Wróg nie wie czego może się po nas spodziewać. Rosjanie nie wiedzieli co czekało na nich, kiedy dokonali 24 lutego inwazji na Ukrainę. Nie wiedzieli jak się będziemy bronić i jak przygotujemy się do ataku" - zauważył.
Zdaniem Zełenskiego Rosja spodziewała się, że stan przygotowania militarnego Ukrainy będzie taki jak w 2014 r., kiedy anektowała Krym "bez walki" i wsparła separatystów, którzy przejęli kontrolę nad wschodnim regionem Donbasu. "Ukraina jest teraz innym krajem, o znacznie silniejszej obronie" - podkreślił.
Dodał, że nie ujawni taktyki Ukrainy w negocjacjach z Rosją.
Zełenski zapewnił ukraińskich obywateli, że rząd przywraca ekonomię kraju "do życia". "Rząd podjął decyzję o rozszerzeniu programu pożyczek dla przedsiębiorców. (...) Każdy z nich będzie mógł otrzymać pożyczkę z zerowym oprocentowaniem" - powiedział.
Jak wyjaśnił, program będzie obowiązywał w czasie wojny oraz przez jeden miesiąc po jej zakończeniu. "Następnie będzie co najmniej 5 proc. oprocentowania a maksymalna kwota pożyczki będzie mogła wynieść 60 mln hrywien (ok. 8,6 mln zł - PAP). Przez to więcej przedsiębiorstw będzie mogło korzystać z naszego programu" – tłumaczył Zełenski.
"Narodowy Bank Ukrainy ma zadanie specjalne. Poinstruowałem posłów i przedstawicieli władz, by zapewnili aby obywatele mieli dostęp do całości swoich depozytów w ukraińskich bankach, a nie do części jak dotychczas. W każdym banku w naszym kraju. Tak, żeby ludzie nie stracili pieniędzy. Ukraińcy tego potrzebują" – podkreślił Zełenski.
W Charkowie drugi dzień trwa gaszenie pożaru bazaru
Strażacy wciąż walczą z pożarem na bazarze Barabaszowo w Charkowie – podała państwowa służba ds. sytuacji nadzwyczajnych w piątek rano.
„Płoną pawilony w różnych częściach rynku. Służby starają się nie dopuścić do rozszerzenia się pożaru na domy mieszkalne i inne obiekty” – podano w komunikacie na Telegramie.
Ratownicy poinformowali także, że w ciągu minionej doby 42 razy byli wzywani do pożarów, usuwania gruzów i rozbrajania niewybuchów w kilku dzielnicach Charkowa oraz na terenie obwodu, w tym w okolicach miasta Izium.































































