Rosja chce wykorzystać kolejną rundę rozmów pokojowych ws. Ukrainy, by wymusić na NATO ustępstwa, w tym ograniczenie obecności sił NATO na wschodniej flance Sojuszu - do stanu z 1997 r., a więc sprzed przystąpienia Polski do organizacji – uważają informatorzy dziennika „Daily Telegraph”.


„Oznaczałoby to potencjalne wycofanie wojsk NATO z Polski, Estonii, Łotwy i Litwy, a także Finlandii, która przystąpiła do Sojuszu w 2023 r.” - napisał w poniedziałek brytyjski dziennik. Według anonimowych źródeł dyplomatycznych gazety prawdziwym celem przywódcy Rosji jest uzyskanie ustępstw dotyczących rozszerzenia NATO, które Władimir Putin określa jako „pierwotną przyczynę” wojny z Ukrainą.
Po dłuższej przerwie, bezpośrednie negocjacje między Rosją a Ukrainą, prowadzone przy mediacji Stanów Zjednoczonych, są zaplanowane na listopad w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – przekazał w piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
„Daily Telegraph” powiadomił, że rosyjski przywódca prawdopodobnie dał się przekonać do powrotu do negocjacji pod wpływem amerykańskiej obietnicy, że żądania Moskwy zostaną omówione, a także decyzji Waszyngtonu o odstąpieniu od dalszych sankcji na eksport rosyjskich paliw.
Dyplomata z jednego z państw europejskich podkreślił w rozmowie z brytyjskim dziennikiem, że stanowisko Europy ws. ewentualnych ustępstw wobec Kremla pozostaje niezmienne, a NATO konsekwentnie wyklucza wycofanie żołnierzy i uzbrojenia „z państw byłego ZSRR”, czyli - w tym przypadku - Litwy, Łotwy i Estonii.

Podobne żądania, dotyczące redukcji potencjału NATO na wschodniej flance oraz wstrzymania akcesji nowych państw, zwłaszcza Ukrainy i Gruzji, strona rosyjska wysuwała pod koniec 2021 r., kilka miesięcy przed pełnowymiarową inwazją na Ukrainę. Roszczenia Kremla zostały wówczas odrzucone.
Media: Kijów i Waszyngton chcą przyspieszyć rozmowy pokojowe z Rosją
Ukraina i Stany Zjednoczone próbują przekonać Rosję do przeprowadzenia nowej rundy trójstronnych rozmów co najmniej tydzień wcześniej niż pierwotnie planowano; Kijów chce też rozszerzyć agendę negocjacji o przyszły system bezpieczeństwa Ukrainy i Europy – poinformował w poniedziałek portal Ukrainska Prawda.
Według serwisu Rosja proponowała początkowo spotkanie w drugiej dekadzie listopada. Spotkanie ma się odbyć w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Kijów zabiega o wcześniejszy termin ze względu na zbliżającą się zimę i ryzyko przerw w dostawach prądu, wody i ogrzewania.
„Teraz ten tydzień nic nie znaczy. Ale w grudniu każdy tydzień będzie ważny. Kiedy nie masz prądu, wody ani ogrzewania, liczy się każdy dzień” – powiedziało Ukrainskiej Prawdzie źródło z otoczenia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, zbliżone do ukraińskiej grupy negocjacyjnej.
Kijów nie oczekuje przełomu podczas pierwszego spotkania, ale liczy na regularne rozmowy i konkretne rezultaty, np. wymianę jeńców. „Inaczej ludzie nie uwierzą, że to poważny proces” – dodało źródło. Zdaniem rozmówcy ukraińskiego medium realne decyzje mogą zapaść dopiero po kilku rundach negocjacji.
Główną przeszkodą pozostaje kwestia terytoriów. „Rosjanie wciąż mają w głowie formułę »terytorium za pokój«. Najpierw oddajecie terytoria, a dopiero potem będzie pokój” – ocenił rozmówca portalu.
Przypomniał, iż poprzednia runda negocjacji, prowadzona w pierwszej połowie 2026 r., koncentrowała się na koncepcji tzw. Donnylandu – strefy zdemilitaryzowanej w Donbasie. Rokowania załamały się wtedy m.in. z powodu sporu o to, pod czyją kontrolą znajdzie się obszar przylegający do strefy. Władimir Putin miał zażądać, by powiewała tam rosyjska flaga, na co strona ukraińska się nie zgodziła.
Kijów chce zmienić temat rozmów z ustępstw terytorialnych na przyszły system bezpieczeństwa Ukrainy i Europy. Według Ukrainskiej Prawdy porozumienie ograniczone do kwestii terytorialnych i pisemnych gwarancji ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa byłoby trudne do zaakceptowania przez ukraińskie społeczeństwo. Zełenski określał wcześniej kwestię terytoriów jako „czerwoną linię”, która może być omawiana wyłącznie na szczeblu przywódców państw.
Strona ukraińska zabiega również o udział europejskich partnerów w negocjacjach. Według źródeł portalu wysłannicy Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner, przedstawili Putinowi propozycję rozmów o nowym modelu bezpieczeństwa, a rosyjski przywódca miał zgodzić się na jej omówienie. Jednocześnie Rosja nie chce dopuścić Europejczyków do pierwszej rundy rozmów w Abu Zabi. Ukraińska delegacja zamierza na bieżąco informować ich o przebiegu spotkania.
Otoczenie Zełenskiego przyznaje, że problemem UE jest brak przedstawiciela z mandatem do podejmowania decyzji. Na dwóch ostatnich spotkaniach rolę tę zaczął pełnić Bjoern Seibert, szef gabinetu przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.
„Jest to uzasadnione, ponieważ wiele kwestii dotyczących Rosji, w tym sankcje i ograniczenia bankowe, należy do kompetencji Komisji Europejskiej” – zaznaczyła Ukrainska Prawda.
Według portalu napięcia między Kijowem a administracją Stanów Zjednoczonych udało się załagodzić m.in. dzięki Witkoffowi, który ma dobry kontakt z prezydentem USA.
„Witkoff potrafi rozmawiać z Trumpem, a ten go słucha. Po tych wszystkich wydarzeniach stosunki mniej więcej się unormowały. Przywrócono też dostęp do Starlinka i wymianę danych wywiadowczych, a w Pentagonie nie blokowano już formalnie zakupów broni w ramach programu PURL” – powiedział rozmówca Ukainskiej Prawdy.
Równolegle wysłannicy prezydenta Trumpa kontynuują rozmowy z Rosją o współpracy gospodarczej. Jednym z najbardziej wrażliwych dla Ukrainy tematów jest możliwość powrotu rosyjskiego gazu na rynek europejski. Amerykanie przedstawiają ten pomysł jako sposób na pozyskanie środków na odbudowę Ukrainy z przyszłych dochodów z eksportu rosyjskiego gazu do Europy. Zdaniem dziennikarzy Ukrainskiej Prawdy oznaczałoby to jednak również powrót rosyjskich surowców energetycznych na europejski rynek.
Według źródła z otoczenia Zełenskiego Kijów dopuszcza możliwość powiązania wznowienia dostaw rosyjskiego gazu z finansowaniem odbudowy Ukrainy, ale wyłącznie po zakończeniu wojny. W związku z tym ukraińskie władze prowadzą rozmowy z Niemcami, by przekonać administrację Trumpa, że przed zakończeniem wojny powrót rosyjskiego gazu do Europy nie powinien być rozważany.
Portal podkreślił, że kontakty Witkoffa z doradcą gospodarczym Władimira Putina Kiriłłem Dmitrijewem przyczyniły się do zmiany charakteru negocjacji – strona amerykańska zaczęła dążyć do rozwijania współpracy gospodarczej z Rosją jeszcze przed zakończeniem wojny. Ukrainska Prawda wskazała w tym kontekście na rozmowy dotyczące zakupu zagranicznych aktywów rosyjskiego koncernu Łukoil przez firmy powiązane z otoczeniem Trumpa oraz na tzw. porozumienie dotyczące oleju napędowego. Według źródeł portalu kolejnym obszarem współpracy może być także rynek nawozów mineralnych.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował 23 października, że trójstronne rozmowy delegacji Ukrainy, USA i Rosji mają odbyć się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w pierwszej połowie listopada, ale dokładna data nie została ustalona. Według brytyjskiej stacji Sky News rozważana jest również Szwajcaria. 25 października doradca Putina Jurij Uszakow określił planowane spotkanie jako wstępne i przestrzegł przed nadmiernymi oczekiwaniami. Bloomberg podał z kolei w niedzielę, że przewodniczący Izby Reprezentantów USA Mike Johnson powiedział, że administracja Donalda Trumpa jest bliska rozpoczęcia trójstronnych rozmów w sprawie zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie. (PAP)
iua/ rtt/
ada/ rtt/




























































