REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ropa po 275 dolarów za baryłkę? Analitycy ostrzegają przed złudnym spokojem na rynkach paliw

2026-06-07 10:00
publikacja
2026-06-07 10:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Sto dni po wybuchu wojny między USA i Izraelem a Iranem światowa gospodarka pozostaje względnie odporna na skutki konfliktu. Część analityków ostrzega jednak, że skutki konfliktu mogą ujawnić się z kilkumiesięcznym opóźnieniem – podobnie jak po wojnie Jom Kipur w 1973 r.

Ropa po 275 dolarów za baryłkę? Analitycy ostrzegają przed złudnym spokojem na rynkach paliw
Ropa po 275 dolarów za baryłkę? Analitycy ostrzegają przed złudnym spokojem na rynkach paliw
fot. A. Abbas / Magnum Photos / Forum / / FORUM

Wojna z Iranem, rozpoczęta 28 lutego przez USA i Izrael, doprowadziła do niemal całkowitej blokady cieśniny Ormuz, przez którą przed konfliktem przepływało około jednej piątej światowego transportu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG). Doprowadziło to do wzrostu cen surowców na całym świecie.

Sytuacja ta przywołuje skojarzenia z wojną Jom Kipur z 1973 r., późniejszym embargiem naftowym i pierwszym światowym kryzysem naftowym. Ceny ropy wzrosły wtedy czterokrotnie, wywołując poważne skutki dla gospodarki światowej i stosunków międzynarodowych. Konflikt uderzył w amerykański rynek akcji mocniej niż obie wojny światowe, ale inwestorzy długo nie dostrzegali skali zagrożenia.

Saad Rahim, główny ekonomista Trafigury, jednej z największych na świecie firm handlujących surowcami, ostrzegł na początku czerwca, że spokojna reakcja cen surowców na konflikt na Bliskim Wschodzie może być myląca. Jego zdaniem rynek dopiero zbliża się do momentu, w którym skutki zakłóceń staną się bardziej odczuwalne.

Według Rahima skutki wojny były dotąd łagodzone przez to, że na początku roku światowe zapasy surowców były wysokie. Wzrost ceny był również ograniczany przez skoordynowane uwalnianie strategicznych rezerw ropy oraz fakt, że rynek znajdował się w okresie sezonowo niższego popytu. Ponadto bezpośrednie skutki zakłóceń w dostawach były początkowo mniej odczuwalne, ponieważ w chwili wybuchu wojny część ropy i paliw była już w drodze do odbiorców na tankowcach.

Wakacje na giełdzie

Przed wybuchem wojny baryłka ropy Brent kosztowała około 72 dol. W kolejnych tygodniach, wraz z eskalacją konfliktu, cena przekroczyła 100 dol. Najwyższy poziom – 138 dol. za baryłkę - odnotowano 7 kwietnia, dzień przed wejściem w życie obowiązującego do dziś chwiejnego rozejmu. Obecnie ropa Brent kosztuje około 95 dol. za baryłkę.

Wzrost cen jest mniejszy, niż można by oczekiwać przy tak dużym spadku dostaw ropy. Jednocześnie światowe zapasy szybko się kurczą i zdaniem analityka Trafigury obecne ceny surowców nie odzwierciedlają pełnej skali skutków konfliktów.

Eksperci zwracają uwagę, że nawet zakończenie wojny w Iranie nie oznacza szybkiego powrotu do sytuacji sprzed konfliktu. Odbudowa produkcji i przywrócenie regularnych dostaw zajmą miesiące, a ruch tankowców przez Ormuz może przez długi czas pozostawać niższy niż przed wojną. Przypominają, że na Morzu Czerwonym ruch morski gwałtownie spadł po atakach jemeńskich rebeliantów Huti na statki handlowe na początku 2024 r. i mimo upływu dwóch lat nie wrócił do wcześniejszego poziomu z powodu obaw armatorów.

Były doradca Białego Domu ds. energii Amos Hochstein ocenił pod koniec maja, że państwa regionu uznają Iran za faktycznego gospodarza Ormuzu i że sytuacja ta utrzyma się przez dłuższy czas.

Z kolei redaktor naczelny branżowego serwisu żeglugowego Lloyd's List, Richard Meade, szacuje, że ruch przez cieśninę może wrócić co najwyżej do 60-70 proc. wcześniejszego poziomu. W jego ocenie statki związane z Chinami będą przepływać bez większych przeszkód, podczas gdy zachodni armatorzy mogą potrzebować dodatkowych porozumień z Iranem.

To właśnie opóźniona reakcja gospodarki i rynków sprawia, że część komentatorów przywołuje dziś wydarzenia sprzed ponad pół wieku.

Podczas żydowskiego święta Jom Kipur 6 października 1973 r. Syria i Egipt, wspierane przez ZSRR, przeprowadziły atak z zaskoczenia na Izrael. Po ciężkich walkach inicjatywę przejął Izrael, m.in. dzięki dostawom broni ze Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi arabscy producenci ropy z rejonu Zatoki Perskiej niemal natychmiast wstrzymali eksport surowca do USA i kilku innych państw wspierających Izrael.

Zawieszenie broni wynegocjowane przez ONZ weszło w życie 25 października, ale embargo zostało utrzymane. Dzień później indeks S&P 500, obejmujący 500 największych spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie i uznawany za główny wskaźnik kondycji rynku akcji w USA, osiągnął szczyt. Spadki rozpoczęły się dopiero później.

Tankowce potrzebowały kilku tygodni, by dotrzeć z Bliskiego Wschodu do krajów zachodnich, dlatego niedobory paliw i gwałtowny wzrost cen zaczęły być widoczne dopiero po dwóch-trzech miesiącach.

Jednak nawet po zniesieniu embarga w marcu 1974 r. kursy akcji w USA spadły jeszcze o prawie 40 proc. Kolejki na stacjach benzynowych i pogorszenie nastrojów społecznych nie zniknęły więc wraz z zakończeniem kryzysu naftowego.

Gdyby dziś cena ropy Brent wzrosła tak samo jak po wojnie Jom Kipur, czyli o 277 proc. w ciągu sześciu miesięcy, pod koniec 2026 r. baryłka kosztowałaby około 275 dolarów. Dziś wydaje się to niemal niewyobrażalne – zauważa analityk Bloomberga John Authers – podobnie jak w 1973 r. niewyobrażalny wydawał się wzrost ceny z 3 do 12 dolarów za baryłkę.

Najpoważniejsze skutki gospodarcze dużych kryzysów geopolitycznych zwykle pojawiają się z opóźnieniem. Jeszcze później dostrzegają je rynki finansowe, których reakcje są w dużej mierze zależne od nastrojów inwestorów – ostrzegał pod koniec marca Authers.

Joanna Baczała (PAP)

baj/ akl/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
miketheripper
Jak na razie nie widze, żeby ktoś w Polsce się przejmował ceną paliwa.
a_niedomagalczyk
Złotofile zawsze nadają mantrę o "papierowych" pozłotkach, że niby w domyśle "prawdziwe/fizyczne" błyskotki mają większą wartość.
Ale jakoś nie wyrażają zainteresowania kwestią "papierowej" ropy i dysproporcji notowań np. wti względem tego, co się płaci już teraz za fizyczne dostawy, nie mówiąc już
Złotofile zawsze nadają mantrę o "papierowych" pozłotkach, że niby w domyśle "prawdziwe/fizyczne" błyskotki mają większą wartość.
Ale jakoś nie wyrażają zainteresowania kwestią "papierowej" ropy i dysproporcji notowań np. wti względem tego, co się płaci już teraz za fizyczne dostawy, nie mówiąc już o nadchodzących fizycznych niedoborach.
Może dlatego, że dla złotofilów ropa to surowiec pośledni, który Wolny Ryneg zawsze i na wieki będzie dostarczać do napędzania ich konsumpcji, podczas gdy pozłotka to dobro szlachetne - "prawdziwy pieniądz", który jest podstawą "gospodarki", mimo że faktycznie główną jego rolą jest spoczywanie w skarbcach.
eglantyna
Gdy złoto urośnie 100% w rok, to spod kamienia wyłażą stada wieszczy, którzy od 25 lat wieszczą złoto po 10K USD. Nawet jeśli niektórzy wieszcze tego poziomu nie dożyją, to i tak bedą bohateiros i na Powązkach spoczną pod wieńcami obok nieruch-krachenów z lat 2019-2028.
Tymczasem gdy Intel, którego nikt kijem nie chciał dotknąć,
Gdy złoto urośnie 100% w rok, to spod kamienia wyłażą stada wieszczy, którzy od 25 lat wieszczą złoto po 10K USD. Nawet jeśli niektórzy wieszcze tego poziomu nie dożyją, to i tak bedą bohateiros i na Powązkach spoczną pod wieńcami obok nieruch-krachenów z lat 2019-2028.
Tymczasem gdy Intel, którego nikt kijem nie chciał dotknąć, urośnie 600% w rok, to... whatever, oni nie wiedzą, co to Intel i z czym to się je.
od_redakcji
Nie ma problemu politycy i bankierzy zadrukują propagandą. Pamiętajcie, obecnie tylko ulica idzie do więzienia. Politycy i bankierzy są bezkarni.
domisie
Dlatego jak ktoś blokuje wiatraki i fotowoltaike nie rozumie po prostu co to jest niezależność. I działa na polecenia jakiegoś innego państwa. Ja bym prosił żeby ktoś z Polski zainwestował w jakieś 5 GW fotowoltaike ale w Grecji albo Bułgarii ,lub na południu Włoch. Niech ten darmowy prąd leci do nas a nasze mniej wydajne panele Dlatego jak ktoś blokuje wiatraki i fotowoltaike nie rozumie po prostu co to jest niezależność. I działa na polecenia jakiegoś innego państwa. Ja bym prosił żeby ktoś z Polski zainwestował w jakieś 5 GW fotowoltaike ale w Grecji albo Bułgarii ,lub na południu Włoch. Niech ten darmowy prąd leci do nas a nasze mniej wydajne panele tylko by były wsparciem. U nas nie da się mieć takich warunków słonecznych jak w Grecji. To kwestia bezpieczeństwa państwa !!!!
lolkoniecziutka
@domisie. Należy Twój nie przewietrzony geniusz wystawiony na pełne słońce rozszerzyć o budowę ferm PV na Saharze i wiatraków pod dnem morskim. Wtedy, ten "darmowy" prąd z OZE popłynie do Polski nie za darmo, a całodobowo w cenach ujemnych. Trzymam kciuki za świadków WIECHowy. Fantazję macie @domisie. Należy Twój nie przewietrzony geniusz wystawiony na pełne słońce rozszerzyć o budowę ferm PV na Saharze i wiatraków pod dnem morskim. Wtedy, ten "darmowy" prąd z OZE popłynie do Polski nie za darmo, a całodobowo w cenach ujemnych. Trzymam kciuki za świadków WIECHowy. Fantazję macie nieograniczoną.
tomitomi
200$ za BRT to nornal/regular prise ,,,,

;-))) co mnie bardzo happy !
marianpazdzioch
Ceny ropy potencjalnie 4x w górę... tymczasem brązowe, wschodnie partie w polsce krzyczą "oze-sroze". I jeszcze coś o suwerenności, niezależności. W ogóle nie jest to śmieszne, bo tak też wygląda ich lektorat, pół polski.
lolkoniecziutka
Nazwy państw piszemy z dużej litery. Może lewicowo-liberalna "nadintyligyncjo osobofa" może tego nie wiedzieć. Wszak, to "aż" 30 proc. Polski.
brututs
Mam pytanie do rozsądnych ludzi orientujących się w temacie a nie pisowcow że amerykański gaz i ropa z Kuwejtu nas uratuje czym doprowadzą masz kraj do.....
Już praktycznie wszyscy mówią, że nadchodzi potężny kryzys czyli jak dostosować się do sytuacji ? Z tego co pamiętam ten kryzys naftowy o którym pisze redaktor spowodował
Mam pytanie do rozsądnych ludzi orientujących się w temacie a nie pisowcow że amerykański gaz i ropa z Kuwejtu nas uratuje czym doprowadzą masz kraj do.....
Już praktycznie wszyscy mówią, że nadchodzi potężny kryzys czyli jak dostosować się do sytuacji ? Z tego co pamiętam ten kryzys naftowy o którym pisze redaktor spowodował w USA podniesienie stóp procentowych do 17% więc już wiem że nastąpi potężna inflacja czyli braki w zaopatrzeniu wszystkiego.
Złoto leci już na pysk i poleci jeszcze mocniej.
Waluty też odpadają
Najcenniejsze chyba będą towary i paliwo.
Macie jakieś jeszcze pomysły?
Pewnie napiszecie że auta elektryczne będą w cenie ale mi chodzi o większe zabezpieczenie się

Powiązane: Paliwa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki