Notowania ropy naftowej poszły w górę o przeszło 3%, wspinając się na najwyższe poziomy od grudnia. Na rynku spekuluje się o możliwym porozumieniu rosyjsko-saudyjskim, które miałoby doprowadzić do zatrzymania wzrostu podaży surowca.


O 22:45 za baryłkę amerykańskie ropy Crude płacono 41,80 USD, czyli o 3,6% więcej niż w poniedziałek. Wcześniej ceny sięgnęły nawet 42,25 USD, co było najwyższym poziomem od 1 grudnia. Ropa Brent podrożała o 3,6%, do 44,35 USD za baryłkę, również wyznaczając 5-miesięczne maksimum.
Po wyznaczeniu w lutym 12-letnich minimów ropa Crude podrożała o 60%, a Brent o prawie 63%. Taka dynamika wzrostu cen czarnego surowca wydaje się niemożliwa do utrzymania w dłuższym terminie. Gdyby ropa nadal drożała w tym tempie, to przed końcem roku osiągnęłaby ceny rzędu stu dolarów za baryłkę.
Póki co paliwa do wzrostów dostarczają spekulacje na temat niedzielnego szczytu w Doha, gdzie spotkają się przedstawiciele kartelu OPEC. We wtorek na rynki trafiły pogłoski, jakoby władze Rosji oraz Arabii Saudyjskiej porozumiały się w sprawie zamrożenia dostaw ropy na obecnym poziomie.
Równocześnie nasiliły się oczekiwania względem spadku produkcji w Stanach Zjednoczonych. Według rządowych prognoz w 2017 roku amerykańskie wydobycie ma spaść o 560 tys. baryłek dziennie, do 8,04 mln bpd.

































































