Ceny ropy po wznowieniu wzrostów sięgnęły najwyższych poziomów od 2022 r., co zwiększa presję inflacyjną. Na rynku miedzi rosną oczekiwania nadwyżki podaży, a złoto pozostaje pod presją mimo napięć geopolitycznych - oceniają analitycy PKO BP.


Ich zdaniem rynki surowcowe pozostają pod silnym wpływem napięć geopolitycznych, szczególnie na Bliskim Wschodzie, co przekłada się na wzrost zmienności i presję inflacyjną.
Na rynku ropy naftowej po przejściowej deeskalacji konfliktu ma Bliskim Wschodzie i spadku notowań surowca do ok. 86 dolarów za baryłkę w połowie kwietnia, nastąpiło dynamiczne odbicie. 29 kwietnia cena ropy Brent osiągnęła tegoroczny rekord na poziomie 122,5 dolarów za baryłkę, najwyższy od czerwca 2022 r. Od początku 2026 r. benchmark zyskał ok. 94 proc.
Analitycy wskazują, że za ostatnią falę wzrostów odpowiadają m.in. zamrożenie rozmów USA–Iran oraz blokada cieśniny Ormuz. Według szacunków Goldman Sachs produkcja ropy w państwach Zatoki Perskiej spadła w kwietniu o 14,5 mln baryłek dziennie, a globalne zapasy kurczą się w rekordowym tempie 11–12 mln baryłek dziennie. W II kw. 2026 r. rynek może notować deficyt rzędu 9,6 mln baryłek dziennie.
Ponadto banki inwestycyjne podnoszą prognozy cen – w scenariuszach bazowych zakładają średnią cenę ropy Brent w II kw. na poziomie 100–110 dolarów za baryłkę, z potencjalnym spadkiem do 80–90 dolarów w IV kw. W scenariuszu przedłużających się zakłóceń dostaw możliwy jest jednak wzrost cen nawet do 150 dolarów.
Z kolei na rynku miedzi w drugiej połowie kwietnia notowania wzrosły do 13 tys. 480 dolarów za tonę, jednak pod koniec miesiąca spadły w okolice 13 tys. dolarów. W skali miesiąca metal zyskał ok. 5 proc. Wzrosty były wspierane przez ożywienie popytu w Chinach i USA oraz przejściową poprawę nastrojów.

Jednocześnie prognozy dla rynku miedzi wskazują na zmianę trendu – International Copper Study Group oczekuje w 2026 r. globalnej nadwyżki podaży na poziomie 96 tys. ton wobec wcześniej prognozowanego deficytu. W 2027 r. nadwyżka może wzrosnąć do 377 tys. ton, co wynika m.in. ze słabszego popytu i rosnącej produkcji z recyklingu.
Przeczytaj także
Natomiast na rynku złota od początku kwietnia notowania spadły o ok. 2,7 proc. do 4 tys. 542 dolarów za uncję trojańską. Mimo epizodycznych wzrostów, związanych z napięciami wokół cieśniny Ormuz, kruszec pozostaje pod presją. Negatywnie oddziałuje na niego m.in. wzrost cen ropy i związana z tym presja inflacyjna, która zwiększa prawdopodobieństwo utrzymania lub podwyżek stóp procentowych.
Według analityków wysokie ceny energii w USA podniosły oczekiwania inflacyjne, co może skłaniać banki centralne do bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej. Taki scenariusz jest niekorzystny dla złota, które nie generuje odsetek.(PAP)
pif/ drag/
































































