W roku 2013 mieszkańcy Ziemi kupili rekordowe 1.654 ton złota inwestycyjnego – informuje Światowa Rada Złota. Solidny wzrost odnotował też popyt na złotą biżuterię, a Chińczycy wyprzedzili Hindusów i zostali największym rynkiem złota na świecie.

Źródło: Thinkstock
Pod wieloma względami 2013 rok był na rynku złota niezwykły. Po pierwsze, był to pierwszy od 12 lat rok spadku cen złota. Po przeszło dekadzie hossy, żółty kruszec popadł w niełaskę inwestorów i stracił względem dolara aż 28% - najwięcej od 32 lat, w kwietniu doświadczając krachu, zniżkując o 14% w dwa dni. Po drugie, od złota odwrócili się spekulanci: długa spekulacyjna pozycja netto w kontraktach na nowojorskim Comeksie praktycznie przestała istnieć, a fundusze ETF zalała fala odpływu gotówki, w wyniku której podmioty te w 2013 roku sprzedały aż 880,8 ton złota – czyli mniej więcej 1/3 swego stanu posiadania z początku roku. Przez poprzednie kilka lat ETF-y kupowały po kilkaset ton złota rocznie.
Z zakupami przyhamowały banki centralne, które w 2013 roku kupiły 368,6 ton złota, a więc o 32% mniej niż w 2012 roku, gdy kupiły najwięcej metalu od prawie 50 lat. Był to jednak czwarty z rzędu rok zakupów kruszcu przez instytucje monetarne, które pozbywały się złota przez poprzednie 20 lat. Konsekwentną politykę zwiększania rezerw żółtego metalu prowadziła Rosja, które w minionym roku powiększyła swój stan posiadania o 77 ton. Przypuszczalnie, znacznie większych zakupów – aczkolwiek nieuwzględnionych w oficjalnych statystykach – dokonał Ludowy Bank Chin. Warto podkreślić, że poza 3,5 tonami kruszcu przetopionymi przez Bundesbank na złote monety, całkowicie ustała sprzedaż złota przez banki centralne w ramach Central Bank Gold Agreement (CBGA). Przed kryzysem finansowym banki centralne dostarczały na rynek po kilkaset ton złota rocznie.

Co ETF sprzeda, inwestor kupi
Spadki cen były napędzane przez inwestorów finansowych, którzy masowo pozbywali się „papierowego złota”: kontraktów terminowych, jednostek ETF i innych derywatów. Natomiast łączny popyt konsumencki na złoto pobił wszelkie rekordy. W kwietniu od Australii przez Hong Kong po Amerykę ludzie ustawiali się w kolejkach do dilerów, a niektóre mennice raportowały o wyczerpaniu zapasów. Rezultat: 1.654,1 ton zakupionych złotych sztabek, monet i medali. To wynik o 28,3% wyższy niż przed rokiem.
Popyt na złoto w poszczególnych segmentach rynku (w tonach)
Źródło: Światowa Rada Złota.
Popyt jubilerski zwiększył się o 16,5% i osiągnął 2.209,5 ton, czyli najwięcej od 2008 roku. Można więc pokusić się o tezę, że zainteresowanie złotą biżuterią powoli wraca do „przedkryzysowych” poziomów, podczas gdy przez poprzednie cztery lata jubilerzy kupowali mniej niż dwa tysiące ton złota rocznie.
Wziąwszy pod uwagę podaż ze strony ETF-ów globalny popyt na złoto spadł w 2013 roku o 15% i wyniósł 3.756,1 ton. Był to wynik o blisko 350 ton niższy od 5-letniej średniej. W znacznie mniejszym stopniu skurczyła się podaż złota, która zmalała tylko o 2% względem roku 2012. Wydobycie w kopalniach wyniosło 3.018,6 ton i było o 5,4% wyższe niż rok wcześniej. Za sprawą niższych cen zmalała jednak podaż złota z recyklingu: na rynek trafiło 1.371,4 ton złotego złomu, czyli o 14% mniej niż przed rokiem. Był to szósty z rzędu spadek podaży złota z recyklingu i najniższy poziom od 2008 roku.
Złoto przepływa z Zachodu na Wschód
Obok silnego spadku cen widoczne były dwa inne trendy na rynku złota. Pierwszym była ucieczka od „złota papierowego” – czyli wszelkiej maści instrumentów pochodnych, certyfikatów i jednostek ETF – w stronę złota fizycznego, które zimą i wiosną w błyskawicznym tempie wypływało z nowojorskich i londyńskich skarbców.
Nie mniej znacząca była wiążąca się z tym faktem relokacja geograficzna. Jak stwierdzają autorzy raportu Światowej Rady złota, w 2013 roku mieliśmy do czynienia z „bezprecedensowym przepływem złota z zachodnich skarbców na rynki wschodnie poprzez mennice w Ameryce Północnej, Szwajcarii i Dubaju”. 400-uncjowe sztaby wyprzedawane przez amerykańskie ETF-y były przetapiane na „epicką skalę” na mniejsze sztabki, które następnie znajdowały nowych właścicieli w Bombaju, Hong Kongu czy Bangkoku.
Tendencję tę ilustrują dane o sprzedaży złota w poszczególnych krajach. Popyt w Chinach wzrósł aż o 32% rdr i wyniósł 1.065,8 ton. W ten sposób Państwo Środka przegoniło Indie (974,8 ton) i stało się największym konsumentem królewskiego metalu, zarówno w postaci inwestycyjnej jak i biżuterii. Jeszcze silniejszy wzrost zainteresowania złotem zaobserwowano w Tajlandii, gdzie kupiono 140,1 ton kruszcu – o 73% więcej niż w 2012 roku. Przyczyną była napięta sytuacja polityczno-społeczna i być może także nielegalny reeksport złota do Indii, które w ubiegłym roku nasiliły restrykcje w handlu złotem. Po raz pierwszy od 2005 roku dodatni popyt netto na złoto inwestycyjne odnotowano w Japonii, czego trudno nie powiązać ze skrajnie inflacyjną polityką pieniężną japońskich władz.
Łącznie kraje azjatyckie i Rosja odpowiadały za 85% globalnego popytu na złoto. Przeszło 317 milionów Amerykanów kupiło 190,3 ton złota (prawie 2/3 w postaci biżuterii), czyli tylko o 15 ton więcej niż sprzedano w 75-milionowej Turcji. Europa liczona bez byłych republik radzieckich odpowiadała za niespełna 8% światowego popytu na złoto. W segmencie złota inwestycyjnego dominującą pozycję utrzymały Szwajcaria i Niemcy, które łącznie skupiały 70% obrotu złotymi sztabkami i monetami na Starym Kontynencie.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl


























































