REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Asystentka wiceministra Wawrzyka: Według mojej wiedzy rzekoma afera wizowa nie istnieje

2024-03-11 16:25, akt.2024-03-11 18:33
publikacja
2024-03-11 16:25
aktualizacja
2024-03-11 18:33
Dodaj Bankier.pl w Google

Według mojej wiedzy rzekoma afera wizowa nie istnieje; bardzo się cieszę, że już zostało stwierdzone przez członków komisji, że bada ona kwestię raczej 607 przypadków, niż 300 tys. – mówiła Maria Wiktoria Raczyńska w poniedziałek przed komisją śledczą ds. tzw. afery wizowej.

Asystentka wiceministra Wawrzyka: Według mojej wiedzy rzekoma afera wizowa nie istnieje
Asystentka wiceministra Wawrzyka: Według mojej wiedzy rzekoma afera wizowa nie istnieje
/ Sejm RP

Sejmowa komisja śledcza przesłuchuje w poniedziałek Marię Wiktorię Raczyńską, która była asystentką ówczesnego wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka.

Na wstępie przesłuchania świadek skorzystała z możliwości swobodnej wypowiedzi. Oceniła w niej, że działalność komisji śledczej jest bardzo potrzebna, gdyż „przynajmniej w pewnym stopniu ucierpiał wizerunek państwa polskiego i z całą pewnością zostało zachwiane zaufanie wielu Polaków do instytucji państwowych”. Jak dodała, z tego powodu kluczową sprawą jest jak najszybsze publiczne zweryfikowanie, czym tak naprawdę jest afera wizowa, „a przede wszystkim czym nie jest”.

„Bardzo się cieszę, że już zostało stwierdzone przez członków komisji, że bada ona kwestię raczej 607 przypadków, niż 300 tys.” – mówiła Raczyńska. „Mam nadzieję, że zostanie to jeszcze potwierdzone, że rzekome sprzedawanie wiz jest raczej technicznie niemożliwe, więc według wszelkiego prawdopodobieństwa jest mitem” – dodała.

Świadek wyraziła jednocześnie ubolewanie, że „spora część komisji wydaje się skoncentrowana nie na trosce o dobre imię Polski, a raczej dublowaniu za pieniądze podatników pracy prokuratury”.

Wakacje na giełdzie

„Według mojej wiedzy rzekoma afera wizowa nie istnieje” – oświadczyła Raczyńska. W tym kontekście dodała, że Edgar Kobos przyznał się do popełnienia przestępstwa, a jego działania oceni sąd. „Istotne jest także to, że te działania zakończyły polskie służby na długo przed powstaniem tej komisji”.

Raczyńska mówiła też, że tam gdzie obowiązuje proces wizowy, procedury muszą być dopełnione. „O ile wiem do tej pory nie było mowy żeby w jakimś przypadku tak się nie stało” – mówiła. Świadek zaznaczyła, że nie ma do powiedzenia komisji wiele więcej, niż to co już komisja wie z materiałów.

"Głównym wątkiem była kwestia wiz dla tzw. filmowców z Mumbaju. Jakiekolwiek informacje w tym zakresie dotarły do mnie – o ile dobrze pamiętam – przy drugiej, czyli ostatniej grupie aplikantów" - zeznała Raczyńska.

Dodała, że według tego co pamięta, to według relacji Edgara Kobosa producent filmu przekazał mu informacje o tym, że dochodzi tam do korupcji, a rzekoma odmowa miała wynikać z tego, że aplikanci nie dali łapówki. „Przekazałam tę informację ministrowi Wawrzykowi i minister Wawrzyk w tej sprawie jeszcze później kontaktował się z Edgarem Kobosem” – dodała.

„Byłam przekonana wówczas, że przynajmniej część tych informacji jest wyolbrzymiona, ponieważ w najśmielszych snach nie sądziłam, że polscy konsulowi mogliby kazać aplikantowi tańczyć podczas rozmowy będącej częścią procesu wizowego” – powiedziała świadek.

Oceniła też, że Wawrzyk informacje te potraktował poważnie i na pewno przynajmniej część z nich omawiał z dyrektorem departamentu konsularnego. Dodała, że niedługo później Wawrzyk podjął decyzję, że wskazana byłaby tam wizytacja.

Świadek mówiła, że jeśli chodzi o proces wizowy to nie wydawała żadnych poleceń, a jedynie przekazywała informacje pomiędzy Wawrzykiem, a dyrekcją departamentu konsularnego.

Raczyńska odniosła się też do wcześniejszych zeznań innego świadka Jakuba Osajdy, byłego dyrektor w MSZ. Powiedziała m.in., że “informacja o tym, że go poinformowała, że przekazywała setki list jest absurdalna”. Chodzi o listę osób wskazywanych do uzyskania wiz w sposób przyspieszony i bez dokładnego sprawdzania.

Zaprzeczyła też zeznaniom Osajdy, który powiedział, że 1/4 etatu Raczyńskiej dotyczy obsługi spraw Edgara Kobosa. "Nie należała do moich obowiązków obsługa spraw pana Kobosa" - zapewniła.

Na pytanie, czy jest świadoma, że brała udział w procederze korupcyjnym, oświadczyła, że „nie miała świadomości, żeby działania, jakie podejmowała, były częścią działań, które łamały prawo”. Dodała, że wie, iż Edgarowi Kobosowi postawiono zarzuty, natomiast wcześniej nie miała podejrzeń.

Jak relacjonowała, otrzymała polecenie od swojego szefa Piotra Wawrzyka, by skontaktować się z Edgarem Kobosem. Za pierwszym razem Kobos przekazał jej kilka nazwisk osób aplikujących o wizy. "Przesłałam te nazwiska do wicedyrektor departamentu konsularnego MSZ Beaty Brzywczy, być może najpierw do dyrektora departamentu, Marcina Jakubowskiego" - powiedziała Raczyńska.

Zeznała, że przy kolejnych przypadkach informowała wiceministra Wawarzyka, że dzwonił Edgar Kobos. Wówczas Wawrzyk prosił o przekazanie informacji do departamentu konsularnego. Przyznała, że wiadomości od Kobosa dostawała messengerem z ustawioną opcją "znikających wiadomości".

"Było kilka sytuacji, kiedy Beata Brzywczy informowała, że wniosek wizowy został odrzucony. Ja na prośbę ministra Wawrzyka przekazywałam informację Kobosowi. Kobos wówczas zapytał się mnie ze dwa czy trzy razy, co ma teraz zrobić. Poinformowałam go, że ma prawo złożyć odwołanie. Ze dwa razy przyszła informacja, że wniosek ponownie został odrzucony, wtedy informowałam go, że decyzja jest ostateczna" - mówiła.

Pytana, czy ktoś z MSZ kwestionował jej sposób komunikacji z Kobosem, odparła, że nie. Doprecyzowała, że listy aplikantów wizowych, które przesyłał jej Kobos, liczyły od kilku do kilkunastu nazwisk. Dodała, że czasem nazwiska się powtarzały, bo termin rozpatrzenia wniosku był przekraczany. Dodała, że osoby starające się o wizy były, z tego, co pamięta, z Honkongu, Filipin i Tajlandii.

Poinformowała, że - według tego co wie od wicedyrektor Brzywczy - czasami Piotr Wawrzyk osobiście przekazywał nazwiska aplikantów wizowych departamentowi konsularnemu. Raczyńska potwierdziła, że Kobos często towarzyszył Wawrzykowi w różnych wydarzeniach. Nie była w stanie sprecyzować, jak często Kobos pojawiał się w MSZ.

Szef komisji Michał Szczerba (KO) oznajmił, że z informacji, które posiada komisja, Kobos pojawił się w ministerstwie 35 razy.

Raczyńska została też zapytana, czy pamięta, jak się rejestruje sprawy w ministerstwie, skoro została przeszkolona z elektronicznego obiegu dokumentów. Odpowiedziała, że nie należało to do jej obowiązków, tylko do obowiązków sekretariatu. Jej zdaniem, wiadomości, które przekazywała od Kobosa departamentowi konsularnemu MSZ, nie wszczynały żadnej procedury.

Potwierdziła, że jej przełożony spotykał się m.in. z przedstawicielami związku sadowników. Jak dodała, nie wie, czego dotyczyło spotkanie. Pytana konkretnie o posła Mirosław Maliszewskiego, który jest też prezesem Związku Sadowników RP potwierdziła, że kilkukrotnie spotykał się z ministrem Wawrzykiem. Wcześniej komisja odrzuciła wniosek, by powołać na świadka posła Mirosława Maliszewskiego(PSL)

Raczyńska przyznała, że należy do młodzieżówki PiS.

Komisja zbierze się ponowie we wtorek. Przesłucha wówczas Marcina Jakubowskiego, byłego dyrektora departamentu konsularnego MSZ i jego zastępczynię, Beatę Brzywczy.

rbk/ kmz/ par/ lui/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
dasbot
Ustawka dla lemingów. Podobnie było z p(l)andemią, podobnie jest z wojną na UA, podobnie ustawiają narrację o aferze ze zbożem (zwalają na poprzedników, odwracając uwagę od meritum problemu). Rozpropagowali film nakręcony przez babę, w której krwi płynie domieszka krwi oligarchii zza Oceanu, która z kolei kręci tym całym europejskim Ustawka dla lemingów. Podobnie było z p(l)andemią, podobnie jest z wojną na UA, podobnie ustawiają narrację o aferze ze zbożem (zwalają na poprzedników, odwracając uwagę od meritum problemu). Rozpropagowali film nakręcony przez babę, w której krwi płynie domieszka krwi oligarchii zza Oceanu, która z kolei kręci tym całym europejskim geszeftem. Żałosne, przaśne, ale nieśmieszne, bo jak widać zdecydowana większość naszego społeczeństwa to matoły, telewizyjne dodam, które łykają bezkrytycznie każdą medialną ściemę, a potem wszyscy dostajemy po kieszeniach (oby tylko)............Clown world.
blind-oln
Podobnie jest z tym, że ziemia jest okrągła, a ludzie wylądowali na księżycu. Też rozpropagowali ściemę dla lemingów, żeby kontrolować masy, a ludzie to łykają jak pelikany. Nie dajcie się oszukać. Wszyscy wiedzą, że ziemia jest płaska, a księżyc to tylko obraz rzucany na kopułę. Wyłączcie TV i włączcie myślenie.
dasbot odpowiada blind-oln
No to błysnąłeś. Głęboka ukryta myśl tej wypowiedzi pozostawia czytającego w niedosycie, co autor miał na myśli. To tylko potwierdza tezę, którą postawiłem w moim pierwotnym wpisie.........Clown world.
hylobiusnews
Jak ona śmiała takie oszczerstwa rzucać w twarz dzielnemu Michasiowi Szczerbie! Toż on stawia czoła największej aferze w swoim dotychczasowym żywocie…
einstachu
Polska to bogaty kraj i stać go na to, aby uwiarygadniać absurdalne narracje wyborcze antynarodowych mediów na koszt podatnika. Przy okazji wzrasta ogladalność tych mediów, a i zamuleni "aferami" wyborcy KOA13G czują się ukontentowani. Czego jeszcze wymagać?
jkl777
Pytanie: Skad tylu murzynów i brodatych chodzi po ulicach Warszawy?

Powiązane: Afera wizowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki