REKLAMA

Przestrzenie malarskie Leona Tarasewicza

2009-03-26 20:41
publikacja
2009-03-26 20:41

Źródła malarstwa Leona Tarasewicza tkwią w pejzażu. To prawda wszystkim znana. Jego dyplom w 1984 r. (obroniony w warszawskiej ASP, następnie pokazany w Galerii Foksal w Warszawie) okazał się dojrzałą kreacją artystyczną, prezentacją koherentnego zespołu obrazów, pokazujących w dalece wyabstrahowany sposób wycinki rzeczywistości.

Leon Tarasewicz, Malmö Konsthall, 1992


Od czasu tego debiutu artysta zamienia las, ptaki, ziemię, pola, wodę, góry... we własne przestrzenie malarskie. Dążenie do objęcia przestrzeni, także tej poza obrazem, objawia się w swoistym over all. Obrazy Tarasewicza „wycinają” bowiem fragmenty pejzażu nieco przypadkowo, jak widok w oknie, czym stymulują rozwijanie się pokazanej przestrzeni dalej, też na tę poza ramą, nie pokazaną. W konsekwencji poszerzają pole widzenia w pewną nieskończoność. Nic dziwnego, że ze strony artysty (raczej intuicyjnie i spontanicznie) pojawia się dość szybko (bo już w czasie studiów) niechęć do ram. Od początku jego drogi artystycznej malarstwo przechodziło w przestrzeń galerii, poczynając od najprostszego zabiegu, jakim była aranżacja obrazów w autorską koherentną całość. Wyjścia w przestrzeń zmieniały skalę, metody i rozpoczęły długoletni proces wychodzenia artysty poza tradycyjne ramy malarstwa.

Leon Tarasewicz, Biennale w Wenecji, 2001. Fot. Grzegorz Dąbrowski


Przestrzeń galerii

Podczas drugiej wystawy w Galerii Foksal (1985) artysta po raz pierwszy motyw ptaków namalował bezpośrednio na ścianie, uprzestrzenniając niejako w ten sposób obraz, który po wystawie zamalował. Odtąd taki los zawsze spotykał jego realizacje malarskie ze ścian galerii. W tym samym roku Galeria Biała w Lublinie prezentowała jego wielkoformatowe papiery. Dążenie do zapełniania całej przestrzeni wystawienniczej, a nie do wykonywania „obiektów” malarskich stawało się coraz silniejsze. Wielkie papiery zawieszał w Galerii Nordenhake w Malmö (1986), w Rivesides Studios w Londynie (1986), na wystawie w Damond Brandt Gallery w Nowym Jorku (1987). Gdy tylko mógł zamalowywał ściany galerii, jak podczas wystawy zbiorowej Overland w Birmingham czy wystawy indywidualnej w Galerii Arsenał w Białymstoku (1987), gdzie powtórzył motyw inspirowany kamienistym morskim wybrzeżem i wodą (z serii obrazów z 1985 r.). Potem powstawały kolejne ściany – Grodno, Mińsk (1988), ogromna realizacja malarska na zewnętrznej ścianie muzeum w Apeldoorn, wielki papier na wystawie Dialog (1989).

Leon Tarasewicz, Plaza Real w Barcelonie, 2002. Fot. Grzegorz Dąbrowski


Przestrzeń koloru

W kolejnych latach artysta dotykał coraz częściej swoistej makroskali pejzażu, a następnie makroskali malarstwa. W końcu na obrazach Tarasewicza pozostała sama materia koloru. Realizacja malarska na ścianie Malmö Konsthall (1992) chyba po raz pierwszy pokazała pasy koloru przecinające przestrzeń obrazu. Odtąd będą one motywem coraz bardziej charakterystycznym dla malarza, który podobny zabieg stosował w różnorodnych konfiguracjach na płótnie, a następnie na ścianach galerii (Galeria Biała, 1993; Galeria Foksal, 1994; Galeria Arsenał, 1995). Przestrzeń uwięziona w ścianach galerii szybko przestała wystarczać artyście, zaczął malować w projektowanych przez siebie przestrzeniach (BWA Katowice, 1995; Galeria Arsenał, 1995).

Leon Tarasewicz, Udine Viola, 2004


Wejście w przestrzeń

W realizacjach malarskich na wystawie Sztuka wobec natury (Zachęta 1996), w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (1997), na wystawie indywidualnej w Zachęcie (1999) pojawiły się budowane przez artystę konstrukcje lub filary. Tarasewicz maluje na nich, „wpuszczając” odbiorcę do środka. Zabieg zmierzający do „wejścia w przestrzeń” obrazu będzie przez artystę dalej rozwijany. W 1999 r. jego malarstwo „spłynęło” na podłogę galerii (Dom Artysty Plastyka w Warszawie, 1999; Centrum Sztuki Współczesnej w Kijowie, 2000; Biennale w Wenecji, 2001). Z kolei w 2000 r. pokrył malarstwem stary drewniany strop z belkami w willi Guido Spano we Włoszech. Kolejne miejsca prowokują artystę do „więzienia” materii malarskiej w drewnianych konstrukcjach, co wykonał w Galerii Foksal (2000), a w 2001 r. w Springer & Winckler Galerie w Berlinie, w Galerii Białej czy na wystawie Here & Now (Tu i teraz) w Zachęcie. Na wystawie w auli ASP w Warszawie artysta pokazał pierwszą wolnostojącą konstrukcję z desek, w której „zamknął” materię malarską.

Tarasewicz coraz częściej i mocniej zajmował się problemem miejsca, w którym realizował swoje malarstwo. Te doświadczenia wniosły do jego malarstwa kolejny element. Artysta stale uczył się rozumieć i wykorzystywać daną przestrzeń dla jego realizacji.

Leon Tarasewicz, Instytut Polski w Berlinie, 2005. Fot. Grzegorz Dąbrowski


Malarskie site specific

Realizacja na wystawie Here & Now, wysoka, wolnostojąca konstrukcja z desek, z przelewającą się pomiędzy szczelinami farbą, została pokazana na ścianie Sali Matejkowskiej Galerii Zachęta, gdzie ongiś (co mocno podkreśla artysta) był prezentowany obraz Bitwa pod Grunwaldem Jana Matejki. W pierwszym, niezrealizowanym projekcie na 49. Międzynarodowe Biennale w Wenecji, artysta chciał pokryć malarstwem elementy pejzażu miasta, m.in. kolumny na Placu Św. Marka, budynku Starych Prokuracji oraz pali w Canale Grande. Realizacja Tarasewicza miała stworzyć artystyczne konteksty w mieście, nawiązujące do lokalnych motywów.

Leon Tarasewicz, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, 2008


W obu tych pracach widać było, że problem kontekstu wypowiedzi artystycznej wobec miejsca, w którym się znalazło, czy nawet interpretacji artystycznej danego miejsca poprzez dzieło artysty jest coraz ważniejszy. W kolejnych działaniach ten element stał się tak ważny, że prace Tarasewicza trzeba uznać za poszukiwanie malarskiej wersji site specific. Wykonana w 2002 r. w centrum Barcelony realizacja malarska na Plaza Real, integrowała jego malarstwo z tkanką Barcelony – jej architekturą, tradycją, życiem codziennym mieszkańców, prowokowała do aktywnego odbioru sztuki mieszkańców i turystów.

Jola Gola i Leon Tarasewicz, Lubeka, 2005


Skala

Skala i siła oddziaływania realizacji wciąż rośnie. Wystawa indywidualna w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (2003) była projektem przewidzianym specjalnie do tego miejsca, kolejnym krokiem w poszukiwaniu przestrzeni dla malarstwa. Tarasewicz zamienia sale Zamku Ujazdowskiego we „wnętrze” obrazu, te przestrzenie stały się „blejtramem” dla malarstwa artysty.

Realizacja malarska na fasadzie Teatru Wielkiego w Poznaniu (2003) była pierwszą w przestrzeni miasta w Polsce. Malarstwo we wnętrzach wieży na terenie winnicy Perusini w Corno di Rosazzo we Włoszech zintegrowało się w harmonijny sposób z pejzażem (2004). Jego malarstwo w czteropoziomowym podziemnym parkingu miejskim w Mediolanie (2005) stało się codziennym tłem dla życia mieszkańców tego miasta. Rośnie skala kontekstu, jaki pragnie przywołać artysta. W kolejnych niezrealizowanych jeszcze pomysłach artysty widać to coraz bardziej: park Pałacu Branickich w Białymstoku, świecąca fasada Uniwersytetu w Białymstoku, plaża i morze w Dubrowniku, posadzka cerkwi w Gródku, Plac MDM-u w Warszawie, czy całkiem realne plany realizacji na ulicach Bukaresztu.

Leon Tarasewicz i jego kury bojowe


Konteksty

W 2005 r. artysta rozpoczął eksperymenty przestrzenne, w których połączył malarstwo z lustrami, stwarzał iluzoryczne doświadczenia poszerzając tym samym obszar swojej wypowiedzi (Instytut Polski w Berlinie, Galeria Biała w Lublinie 2005; Galeria Foksal w Warszawie, 2006). Przypomina sobie i odbiorcom, że sztuka jest iluzją. Podczas wystawy indywidualnej Granice malarstwa w Kunsthalle w Lubece (2006) malarstwo Tarasewicza wypełniło dawny kościół St. Annen, z oryginalnymi piętnastowiecznymi filarami, na wszystkich jego czterech poziomach. Stworzona dla tego miejsca praca site specific „odświeżyła” jego zapomniane – sakralne – funkcje, malarstwo na podłodze podkreśliło formę filarów; artysta do swojej koncepcji wykorzystał także plan absydy, swoim układem obrazów przywodząc analogie ze stacjami w kościele.

Z kolei działanie przestrzenne podczas wystawy zbiorowej Malarstwo polskie XXI w. w Galerii Zachęta w Warszawie (2006) podjęło dialog z miejscem, w którym od wielu pokoleń prezentowana jest sztuka. Artysta pokrył kolorem zabytkową klatkę schodową, jakby kolory ze wszystkich prezentowanych w tym gmachu dzieł zmieszały się i spłynęły.

W Muzeum Narodowym we Wrocławiu (2008) artysta zaprojektował wolnostojącą konstrukcję wypełniającą krużganki starego gmachu muzeum. Jego projekt z jednej strony wydobywa ponownie na co dzień niezauważaną architekturę krużganków, z drugiej strony to one właśnie służą do uwydatnienia przestrzeni malarskiej artysty. Trudno nie zauważyć, że konteksty stają się dla Tarasewicza coraz ważniejsze, dialog z zastaną architekturą, z zastaną tradycją, z zastaną przestrzenią, z zastanymi problemami… Fakt, że kolejne realizacje site specific Leona Tarsewicza są skazane, po zamknięciu wystawy, na nieuchronne ich rozebranie, zniszczenie czy zamalowanie – wzmacnia ich kontekstualną rolę. Fakt, że nieustannie, obok przestrzennych konstrukcji, niezbędne jest w jego wypowiedzi artystycznej malarstwo, pokazuje, że ciągle na tej drodze pozostaje malarzem.

WYSTAWA

Leon Tarasewicz
Galeria Art NEW media, Warszawa
1 – 25 kwietnia 2009 r.

tekst: Jola Gola

Do pobrania

LTkurybojowejpgLTkurybojowejpgLTkurybojowejpgLTkurybojowejpgLTkurybojowejpgLTkurybojowejpgLTkurybojowejpgLTkurybojowejpgLTkurybojowejpgLTkurybojowejpg
Tematy
Szukasz pracownika? Znajdź go na Pracuj.pl

Szukasz pracownika? Znajdź go na Pracuj.pl

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki