Szef MSZ Radosław Sikorski ocenił w sobotę, że potencjalna zmiana unijnych traktatów niekoniecznie poszłaby w dobrą dla Polski stronę. Zapowiedział, że zamierza „uświadomić” to prezydentowi Karolowi Nawrockiemu osobistym listem, bo - jak ocenił - ktoś wprowadza w tej sprawie prezydenta w błąd.


Prezydent Karol Nawrocki wygłosił w poniedziałek na Uniwersytecie Karola w czeskiej Pradze wykład o przyszłości Unii Europejskiej próbach jej centralizacji, i przedstawił swój program, sprzeciwiający się procesowi centralizacji UE. Opowiedział się za zniesieniem stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej; wskazał też na potrzebę zmian w systemie głosowania w Radzie UE. W ocenie Nawrockiego proces centralizacji doprowadziłby do pozbawienia krajów członkowskich, „z wyjątkiem dwóch największych”, suwerenności oraz do osłabienia systemów demokratycznych. Według głowy państwa polskiego możność przegłosowania krajów członkowskich na forum UE oznaczałaby odebranie im roli „panów traktatów”.
Szef MSZ podkreślił w tym kontekście w sobotę w TVN24, że jeśli prezydent mówi, że coś proponuje w imieniu Polski, to daje do zrozumienia, że to jest jednolite stanowisko rządu i prezydenta. - A nie uzgodnił tego z nikim; co więcej, tam wygłosił tezy, które są niezgodne z polityką rządu. Polska nie proponuje w tej chwili zmiany traktatów - zaznaczył Sikorski.
Podkreślił, że „zmiana traktatów niekoniecznie poszłaby w dobrą dla nas stronę”. - I ja zamierzam panu prezydentowi to uświadomić osobistym listem, bo ktoś go wprowadza w błąd - dodał Sikorski.
Przypomniał, że w przyszłym tygodniu prezydent weźmie udział w spotkaniu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy Węgry, Słowacja). Zaznaczył, że są to prezydenci „nieegzekutywni”, czyli nie są w swoich państwach szefami władzy wykonawczej. - Bo w Polsce prezydent nie jest szefem władzy wykonawczej, jest nim premier. I do tego albo można się przyzwyczaić, że mamy taką konstytucję, albo próbować ją zmieniać poprzez rozpychanie się i paraliżowanie procesu decyzyjnego. Ale to nie pomaga państwu - ocenił szef polskiej dyplomacji.

Wcześniej, 19 listopada Sikorski miał wystąpienie w Sejmie na temat ostatnich aktów dywersji na kolei. W swoim wystąpieniu minister skrytykował prezydenta Karola Nawrockiego, zarzucając mu m.in. pomijanie - podczas obchodów Święta Niepodległości - rosyjskiej agresji, podsycanie antyunijnej narracji i potwierdzenie jej czynami – odmową awansu 46 sędziów powołujących się na prawo UE. Szef MSZ uznał to za niebezpieczne i niedopuszczalne. (PAP)
wni/ mro/































































