REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Prezes TUiR Warta S.A.: Przekroczyliśmy planowany zysk

2006-01-02 07:01
publikacja
2006-01-02 07:01
Najlepsi z najlepszych

„Ubezpieczenia to biznes masowy” - to tytuł wywiadu, jaki zamieściliśmy w „Gazecie Ubezpieczeniowej” nr 2 z 2005 r. W naszej rozmowie wyraził Pan wówczas zaniepokojenie ze spadku udziału procentowego Warty w rynku ubezpieczeniowym. Chciałabym zapytać się dzisiaj czy udało się ten spadek zahamować?

Ireneusz Łuszczewski - Rzeczywiście, lata 2002 - 2004 to znaczący spadek udziału Warty w polskim rynku ubezpieczeniowym. W mijającym roku udało nam się ten dramatyczny - 2 procent w ciągu dwóch lat - spadek zahamować. Z naszych danych wynika, że na koniec 2004 r. udział Warty w rynku wynosił 11,6% a obecnie jest to wielkość zbliżona, może tylko nieco mniejsza - 11,4%.

Powiedziałabym, że jest to stabilizacja po spadku. Dużemu towarzystwu o wiele trudniej niż małemu i średniemu „ciułać” te procenty... A czy wie Pan, jakie będą wyniki towarzystwa na koniec roku? Rozmawiamy w Mikołaja, więc jeszcze trochę dni zostało.

- Obecnie dysponuję wynikami za 11 miesięcy. Szczegółowych danych liczbowych nie mogę teraz podać, bo nasza spółka jest spółką giełdową i pierwsze dane musimy wysyłać do Komisji Papierów Wartościowych, na Giełdę itp., ale może powiem inaczej: główne nasze tegoroczne cele finansowe osiągnęliśmy, a w niektórych obszarach znacząco przekroczyliśmy plan.

To proszę wspomnieć o najważniejszym.

- Jednym z ważniejszych paramentów finansowych w każdej spółce jest zysk. I tutaj nasz plan został znacznie przekroczony. Może wspomnę jeszcze o wskaźniku pokrycia marginesu wypłacalności, który wzrósł o 37 punktów procentowych, czyli odnotowaliśmy wzrost ze 122,8% w roku 2004 do 160% w roku 2005. Mówię w tej chwili o życiówce, a w majątku wygląda to jeszcze lepiej, bo tam wskaźnik wzrósł do 271%. Z kolei wskaźnik pokrycia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych aktywami do poziomu 113%. Jednym słowem mijający rok był dla nas udany; nawet bardzo udany.

Czy mógłby Pan pokusić się o pokazanie Warty na tle konkurencji? Bo to różnie wygląda, jedni ruszyli dość ostro do przodu, drudzy zostają coraz bardziej w tyle, trzeci się łączą, kolejni właśnie zostali kupieni bądź sprzedani. Dużo się działo. A warunki zewnętrzne, gospodarcze sprzyjały w sumie wszystkim. Był stabilny wzrost i można spodziewać się, że nowe władze niczego nie popsują, a nawet tę tendencję wzmocnią.

- Ma Pani rację, ale oczekiwania rynku, co do roku 2005 były większe, szczególnie, jeśli dotyczy to ubezpieczeń majątkowych. Duża część prognoz mówiła o wzroście w granicach 6 - 7%, dziś jako ubezpieczyciele wiemy, że realnie uzyskamy gdzieś około 4%. Liczmy, że w ciągu najbliższych lat wzrost będzie większy. Ubezpieczenia życiowe jak wiemy miały się w mijającym roku dosyć dobrze, ale jest to głównie zasługą bancassurance.

Ale nie odpowiedział mi Pan, jak wygląda Warta na tym ogólnym tle.

- Myślę, że na tle rynku bieżący rok dla spółek z Grupy Warty wygląda od strony biznesowej dość korzystnie. W majątku jak już wspomniałem nie tylko zahamowaliśmy pewne negatywne procesy w zakresie zbioru składki z lat ubiegłych, ale też odnotowaliśmy o ponad 2% większą dynamikę niż rok temu. W firmie życiowej dynamika po 3 kwartałach przekroczyła 17% ową dynamikę rynku i wyniosła ponad 21%. Zysk netto w obu naszych firmach po 3 kwartałach był bardzo dobry i wyniósł odpowiednio 88,0 i 9,3 mln zł. Są to wielkości znaczące na rynku polskich ubezpieczeń. W większości wskaźników bezpieczeństwa i przedstawiających efektywność biznesową należymy do czołówki rynkowej. Przy czym należy wspomnieć, że jest to dopiero początek realizacji dużego potencjału Warty. W roku bieżącym stworzone zostały silne podstawy ku temu.

Zatrzymajmy się właśnie na tym. Zapowiadał Pan rok temu poważne zmiany organizacyjne:
  • Wyczyszczenie portfela (- Będziemy bardziej selektywnie dobierali ryzyka i rezygnowali z nierentownych ubezpieczeń),
  • centralizację (reorganizację oddziałów),
  • wzrost liczby agentów wyłącznych.


Jak przebiegała realizacja tych zamierzeń? Co się udało a co trzeba było zweryfikować?

- Rzeczywiście, w wielu dużych obszarach nastąpiła centralizacja firmy. Stworzyliśmy makroregiony. Jest ich obecnie 11, każdy z dyrektorem.

Czy ta nowa struktura zaowocowała spadkiem kosztów? Bo przecież wzrost zysku, o którym Pan wspomniał, nie bierze się z niczego.

- Wrócę do tego, teraz skończę sprawę centralizacji. Dotyczy ona przede wszystkim administracji (np. dostawa towarów i usług), rozliczeń z pośrednikami, windykacji należności. Centralizacji uległa także księgowość, a w tym wypłata wynagrodzeń. To wszystko zapewnia nam jeden standard świadczonych usług.

Czyli zadziałał efekt skali?

- Tak, zdecydowanie. To m.in. pozwoliło nam uzyskać oszczędności na poziomie 21 mln zł w stosunku do analogicznego okresu w roku 2004.

To może wróćmy do portfela zamówień. Jak było z ich zapowiadanym czyszczeniem?

- W wielu obszarach, a dotyczy to głownie ubezpieczeń korporacyjnych, finansowych czy też turystycznych, po przeanalizowaniu ich szkodowości podjęliśmy racjonalne decyzje. Zarząd przygotował a główni akcjonariusze zaakceptowali strategię średniookresową - na lata 2006 - 2008 - i długoterminową - do 2015 r. i w niej pokazaliśmy potencjał wzrostowy różnych sektorów i priorytety dla Warty.

A co z ubezpieczeniami małych i średnich firm, sektorem MSP? Przecież wasz produkt MIS, był swego czasu wręcz wzorcowym produktem, elastycznym i rozwojowym, na którym uczyli się inni gracze.

- W dalszym ciągu jesteśmy zainteresowani tym obszarem. Mam silne poczucie, że musimy być tu znacznie bardziej aktywni i trochę oddaliśmy pole konkurencji - chcielibyśmy to zmienić w najbliższych latach.

Ale mówi się na rynku, że szykuje Pan zmiany w samej strukturze Warty.

- Nasz pion korporacyjny uczynimy o wiele bardziej efektywny. Mamy wielu bardzo dobrych ludzi i jestem pewien, ze dobra organizacja może potencjał tych ludzi jeszcze bardziej zwiększyć.

To duża rzecz, umieć się przyznać do swoich grzechów. Nie wszystkich na to stać, i myślę tu nie tylko o naszym światku ubezpieczeniowym. Aby zakończy ten wątek, czy zwiększacie liczbę agentów wyłącznych?

- Tak, w ciągu minionego roku mamy ich więcej o 10%. To jest dużo, a będzie jeszcze więcej, przy założeniu, że naszym głównym kanałem dystrybucji będą w przyszłości właśnie oni. Co rzecz jasna nie oznacza, że rezygnujemy z innych. Wszystkie pozostałe pozostają dla nas tak samo ważne, ale priorytetem będzie sieć własna i kwestia zwiększania jej efektywności.

To zrozumiałe. Teraz chciałabym zapytać Pana o inną sprawę, która swego czasu była głośna, a ostatnio zniknęła jakby z pola zainteresowania. Ponad rok temu złożyliście skargę na decyzję KNUiFE do sądu w sprawie braku zgody na objęcie przez Pana stanowiska prezesa w Warcie Vita SA. Proszę przypomnieć, jaki był finał tej sprawy? I czy w ogóle był jakiś finał?

- 20 kwietnia br. Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję KNUiFE i stwierdzili, że nie podlega ona wykonaniu. Sąd potwierdził stanowisko Warty, że sam fakt pełnienia funkcji prezesa zarządu zakładu ubezpieczeń nie może stanowić samodzielnej przesłanki do odmowy zgody KNUiFE na powołanie danej osoby.

I to już koniec?

- Nie, bo 26 lipca KNUiFE wniosło do NSA skargę kasacyjną na wyrok sądu niższej instancji. W chwili obecnej czekamy na rozprawę w NSA. Przewiduje się, że może ona odbyć się w pierwszym kwartale przyszłego roku. Ale - co ważne - w międzyczasie ustawodawca dokonał zmiany ustawy o działalności ubezpieczeniowej poprzez jednoznaczne stwierdzenie, że równoczesne członkostwo tej samej osoby w zarządach zakładów życiowych i majątkowych nie może być uznane za naruszenie spełniania wymogu dawania rękojmi należytego prowadzenia obu zakładów.

Sprawy zatem tak naprawdę nie ma, tylko prawnicy będę jeszcze mieli trochę roboty. Choć było to dość ciekawe doświadczenie i wiele się mówiło na ten temat, bowiem nie Pan jeden był w takiej sytuacji. Porobiły się różne nieformalne alianse...

- Chciałem w tym miejscu serdecznie podziękować Polskiej Izbie Ubezpieczeń - jej Zarządowi i prezesowi Jerzemu Wysockiemu, że mówiliśmy w tej sprawie jednym głosem. Odczułem to jako mocne wsparcie.

Teraz, jak sądzę, ubezpieczyciele będą mieli inne problemy z nadzorem. Nie przypuszczam że mniejsze, lecz inne. I kolejny temat. Mocno postawiliście na bancassurance. Jakie zapowiadają się na rok przyszły nowe korzyści dla klientów oferowane wspólnie przez Wartę i Kredyt Bank? Macie teraz nowy, wspólny logotyp, czy sprawdza się ta koncepcja? Czy nikt nie tęskni za starym?

- Nowe logo podkreśla naszą przynależność do silnej międzynarodowej Grupy KBC i to jest nasz początek drogi z Kredyt Bankiem. Rok 2006 niewątpliwie będzie na niej kolejnym przełomem. Różnie to na naszym rynku bywa z taką współpracą, ale oba zarządy naszych firm są zdecydowane iść w tym kierunku. Wspiera nas mocno akcjonariusz, gdyż w Belgii na tym polu odniesiono duży sukces. Myślę, że powtórzymy go także w Polsce. Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy zaoferowaliśmy wspólnie naszym klientom atrakcyjny program lojalnościowy Razem, co-brandingową kartę kredytową Visa Gold, specjalną ofertę ubezpieczeniową nieruchomości dla kredytobiorców, a przede wszystkim kolejne ubezpieczenia z funduszami inwestycyjnymi.

A jakie ma Grupa WARTA plany na najbliższą przyszłość?

- Wprowadzimy naszych agentów do placówek bankowych a w przyszłości naszą sieć agentów wyłącznych skierujemy na assurfinance. W związku z nowymi potrzebami, mocno położymy nacisk na systemy motywacyjne i szkolenia. Muszą dla nas pracować najlepsi z najlepszych. Nastąpi pełna integracja sieci sprzedaży Warty majątkowej i życiowej. W takiej grupie, jaką chcemy stworzyć w Polsce, te efekty i korzyści będą dla każdej ze stron. Dużo wysiłków położymy, aby być bardziej obecni w średnich i małych miastach. Wszystko to przy położeniu nacisku na efektywność naszych działań, co nie zawsze oznacza prostą oszczędność.

Na zakończenie naszego poprzedniego spotkania spytałam Pana, co Pan uważa za swój największy sukces zawodowy? - odparł Pan wówczas, że bez żadnych układów, a jedynie ciężką i efektywną pracą osiągnąłem zawodowo to, co osiągnąłem. Jak by Pan teraz odpowiedział na to pytanie?

- Myślę, że teraz odpowiem tak samo jak w roku ubiegłym: bez żadnych układów, a jedynie ciężką i efektywną pracą osiągnąłem zawodowo to, co osiągnąłem.

Ja z kolei zastanawiałam się czy wypada spytać, jak chowa się tak wówczas wyczekiwane, drugie dziecko, córeczka. ..

- Córeczka ma na imię Irenka i - co za przypadek! - dzisiaj kończy właśnie 10. miesiąc swego życia. W domu czeka mnie ważna rodzinna uroczystość i tort urodzinowy.

Zatem nie zatrzymuję Pana dłużej i proszę także i ode mnie złożyć życzenia Irence. Lubię to imię, tak nazywała się moja matka chrzestna, siostra mojej mamy. Zapraszam Pana jednocześnie na ważną dla mnie i „Gazety Ubezpieczeniowej” uroczystość wręczenia tradycyjnej nagrody, czyli portretu olejnego dla Człowieka Roku Ubezpieczeń 2005 na początku stycznia.

- Postaram się być tak jak w roku ubiegłym.

Dziękuję za rozmowę.
Bożena M. Dołęgowska-Wysocka



Prezesem TUiR Warta S.A.: Przekroczylismy planowany zysk

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki