Po „zaledwie” dwóch tygodniach prezes Narodowego Banku Polskiego uzasadnił ostre wrześniowe cięcie stóp procentowych. Kurs euro po tych tłumaczeniach ruszył w dół, co nie zmienia faktu, że polska waluta pozostaje poważnie osłabiona.


- Po tym dostosowaniu (75-punktowej obniżce stóp, przyp. red.), przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych znacząco zawęziła się, choć nadal będzie się pojawiać wraz z napływającymi danymi – napisał w odpowiedzi na pytania PAP Biznes prezes NBP Adam Glapiński.
To dobra wiadomość dla złotego, ponieważ po wrześniowej konferencji prasowej prezesa NBP rynek nabrał przekonania, że stopy procentowe będą równie mocno obniżane także na kolejnych posiedzeniach RPP. Taka wypowiedź przewodniczącego Rady powinna te oczekiwana ograniczać, co z kolei ma szansę pozytywnie wpłynąć na poważnie osłabionego złotego.
W środę o 9:29 kurs euro wynosił 4,6409 zł i był o trzy grosze niższy niż w godzinach nocnych, przed rozpoczęciem „regularnego” handlu polską walutą. We wtorek euro podrożało o prawie dwa grosze, osiągając najwyższy od połowy kwietnia kurs „zamknięcia”.

Pozytywnie na rzecz złotego może też zadziałać zapewnienie szefa NBP, że 2,5-procentowy cel nadal obowiązuje i że polskie władze monetarne są „zdeterminowane, aby obniżyć inflację do celu w średnim okresie”. To o tyle istotne, że po obniżce stopy referencyjnej z 6,75% do 6,00% przy bieżącej inflacji CPI rzędu 10% i oczekiwanej inflacji za rok rzędu 5-7% pojawiły się opinie, że nowy cel NBP de facto leży gdzieś w przedziale 5-10%. Dobrze, że szef polskiego banku centralnego postanowił im zaprzeczyć. Zobaczymy, czy rynek potraktuje to serio.
W ślad za euro taniały też pozostałe główne waluty. Kurs dolara o poranku wynosił 4,3468 zł, choć środowy handel zaczynaliśmy w okolicach 4,37 zł. Przy czym w przypadku dolara dzień rozstrzygnie się po 20:00, gdy opublikowany zostanie komunikat z posiedzenia władz Rezerwy Federalnej. Podwyżka stóp procentowych w USA nie jest oczekiwana, ale FOMC może zasugerować dalsze zaostrzenie polityki monetarnej w kolejnych miesiącach roku.
Z kolei w czwartek rano decyzję o poziomie stóp procentowych podejmie Szwajcarski Bank Narodowy. Analitycy spodziewają się podwyżki o 25 pb., do poziomu 2,00%. W środę rano frank szwajcarski kosztował 4,8376 zł i był o przeszło grosz tańszy niż dzień wcześniej.
Ruchu w górę także o 25 pb. (ale do 5,50%) rynek spodziewa się także po czwartkowej decyzji Banku Anglii. Nie pomaga to jednak funtowi, który w środę rano taniał o ponad trzy grosze i był wyceniany na 5,3600 zł.


























































