REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Premier Turcji: Rząd przejął wojskowe fabryki i stocznie

2016-08-02 14:56
publikacja
2016-08-02 14:56

Turecki rząd przejął fabryki i stocznie, które były dotychczas pod kontrolą armii - poinformował we wtorek premier Turcji Binali Yildirim. Krok ten wpisuje się w reformy tureckiej armii, które wprowadza Ankara po próbie wojskowego zamachu stanu z 15 lipca.

[Aktualizacja - godz. 18.00]

fot. Umit Bektas / / Reuters

W przemówieniu w parlamencie premier zapewnił, że trwające reformy sił zbrojnych nie osłabią wojska, lecz są działaniem koniecznym, by zapewnić państwu bezpieczeństwo.

W niedzielę na mocy specjalnego dekretu rządowego władze wprowadziły zmiany w tureckiej armii, które według Reutera są krokiem w celu przejęcia przez rząd całkowitej kontroli nad wojskiem. Do Najwyższej Rady Wojskowej, która jest najważniejszym ciałem kierującym siłami zbrojnymi, dołączy więcej przedstawicieli rządu. Od tego momentu nadzór nad siłami lądowymi, powietrznymi i morskimi sprawuje ministerstwo obrony narodowej. Ponadto kontrolę nad Wojskową Akademią Medyczną Gulhane oraz szpitalami wojskowymi powierzono ministerstwu zdrowia.

We wtorek agencja AFP, powołując się na źródła w tureckich władzach, poinformowała, że wydano nakazy aresztowania 100 pracowników największego szpitala wojskowego Gulhane w Ankarze, obejmujące także lekarzy. Nie podano na razie, czy wśród aresztowanych byli też członkowie personelu medycznego Wojskowej Akademii Medycznej.

Po próbie puczu władze w Ankarze rozpoczęły masowe czystki, w ramach których ponad 70 tys. osób zostało zawieszonych w pełnieniu obowiązków albo straciło pracę, głównie w sądownictwie, urzędach, edukacji, mediach i służbie zdrowia. Od 16 lipca w sumie 18 tys. osób zatrzymano, z czego ok. 3,5 tys. zwolniono. Wśród przetrzymywanych osób ponad 9 tys. jest formalnie aresztowanych, w większości to wojskowi.

Erdogan: Scenariusz zamachu stanu był pisany za granicą

Scenariusz nieudanego zamachu stanu w Turcji "był pisany za granicą" - oświadczył we wtorek turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan. W czasie przemówienia w Ankarze oskarżył Zachód o "wspieranie terroryzmu" i spiskowców.

Przy okazji forum gospodarczego dla zagranicznych inwestorów zorganizowanego w pałacu prezydenckim szef państwa oświadczył: "Ci, których uważamy za naszych przyjaciół, biorą stronę puczystów i terrorystów".

Oznajmił, że "zamach stanu nie był wyłącznie wydarzeniem planowanym wewnątrz kraju", a jego uczestnicy działali według scenariusza, który powstał za granicą.

Erdogan od początku oskarżał mieszkającego w USA islamskiego kaznodzieję Fethullaha Gulena o to, że był inspiratorem przewrotu; według Ankary jest on odpowiedzialny za tworzenie równoległych struktur w państwie. Gulen zdecydowanie zaprzecza.

Turcja zwróciła się do USA o ekstradycję kaznodziei, ale władze w Waszyngtonie poprosiły o dowody na jego udział w spisku oraz podkreśliły, że proces ekstradycji musi toczyć się ustalonym trybem.

Pytał także, jak to możliwe, że mimo strategicznego partnerstwa USA "w dalszym ciągu ukrywają i chronią" kogoś, kogo wydania Turcja zażądała.

Erdogan wymienił też w czasie wystąpienia Niemcy, które skrytykował za decyzję tamtejszych władz zakazującą mu zwrócenia się za pomocą łącza wideo do uczestników niedzielnej demonstracji w Kolonii.

Podkreślił, że żaden z zagranicznych przywódców nie odwiedził Turcji po próbie puczu z 15 lipca, podczas gdy Francja i Belgia otrzymywały gesty solidarności po zamachach w tych krajach. Odrzucił zarazem formułowaną przez europejskie kraje krytykę działań władz tureckich podjętych w następstwie puczu. Oświadczył, że "stan wyjątkowy respektuje europejskie procedury" i powołał się na przykład Francji, w której stan wyjątkowy obowiązuje od zamachów z 13 listopada 2015 roku. Kolejny raz został przedłużony po zamachu w Nicei 14 lipca.

Turecki prezydent zapowiedział także przebudowę służb wywiadowczych, ponieważ, jak wskazał, były one pod kontrolą Gulena.

Rząd Turcji wysłał do USA kolejny dokument ws. ekstradycji Gulena

Minister sprawiedliwości Turcji Bekir Bozdag we wtorek przekazał USA drugi dokument, w którym wnioskuje o aresztowanie i ekstradycję do Turcji Fethullaha Gulena, islamskiego kaznodziei oskarżanego przez Ankarę o zorganizowanie nieudanego puczu z połowy lipca.

Bozdag przekazał na ręce władz Stanów Zjednoczonych "drugi pisemny dokument" w tej sprawie - poinformowała państwowa agencja prasowa Anatolia.

"(Amerykanie) zwrócili się z prośbą o pewne informacje po otrzymaniu naszego pierwszego pisma. Dostarczyliśmy odpowiedzi na pytanie: +dlaczego aresztowanie (Gulena) jest sprawą pilną+" - podała Anatolia, powołując się na wystąpienie Bozdaga w parlamencie.

"Odpisaliśmy im, że istnieją poważne zapewnienia i oświadczenia, iż Fethullah Gulen maczał palce w próbie przewrotu. Z tego powodu konieczne jest jego bezzwłoczne zatrzymanie. Dysponujemy informacjami wywiadowczymi, z których wynika, iż może on zbiec do kraju trzeciego" - powiedział Bozdag. Jeśli tak się stanie, będzie to przy pełnej wiedzy amerykańskich władz - zaznaczył.

Wyraził nadzieję, że USA podejmą decyzję "na korzyść Turcji, w zgodzie z (zasadami) demokracji i praworządności", "zwracając Turcji przywódcę organizacji terrorystycznej".

Gulen jest dawnym sojusznikiem prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, który jednak uznaje go obecnie za swego największego wroga i oskarża o tworzenie równoległych struktur w państwie.

Turcja domaga się ekstradycji Gulena, wskazując go jako osobę odpowiedzialną za zorganizowanie udaremnionego puczu z 15 lipca. Władze w Waszyngtonie poprosiły o dowody na udział kaznodziei w spisku oraz podkreśliły, że proces ekstradycji musi toczyć się ustalonym trybem.

(PAP)

ulb/ kar/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~niepelnosprawny_org
nie zatrzymacie juz S&P i nie macie juz wymówki, że stocznie to siedliska spiskowców...

Powiązane: Turcja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki