Australijczycy z Prairie przekonują, że inwestowanie w polski węgiel kamienny ma sens. O problemach polskich kopalń, potencjale polskiego górnictwa, planach Prairie dotyczących złoża "Lublin" oraz źródłach finansowania projektów w rozmowie z Bankier.pl opowiada Artur Kluczny, wiceprezes PD Co i członek kadry menadżerskiej Prairie
Adam Torchała, Bankier.pl: Czy kopanie węgla w Polsce może być rentowne?
Artur Kluczny, wiceprezes PD Co: Oczywiście. Na węglu kamiennym można zarabiać. Są w Polsce kopalnie dobrze zarządzane i na pewno mogą stać się dochodowe. Kluczem do rentowności jest wysokiej jakości surowiec, łatwy dostęp do złoża, nowoczesne technologie oraz odpowiednia organizacja produkcji. Kopalnia Jan Karski, dzięki swej lokalizacji, ma wszelkie atrybuty, by stać się nowym, znaczącym producentem węgla. Będziemy kopalnią o najniższych kosztach wydobycia i dostawy produktu w Europie Środkowej z potencjałem do generowania niezwykle wysokich marż operacyjnych i przepływów gotówkowych. Wyniki wstępnego studium wykonalności kopalni Jan Karski wskazują, że koszt produkcji tony węgla wyniesie niecałe 25 USD, co pozwoli nam sprzedawać końcowy produkt po bardzo konkurencyjnej cenie.
Jakie są według państwa podstawowe problemy polskiego górnictwa?
Jeśli wysiłki restrukturyzacyjne przyniosą efekt i znajdą się odpowiednie środki na modernizację, polskie górnictwo ma wielki potencjał – z węglem wysokiej jakości, doświadczoną kadrą i strategicznym położeniem w pobliżu rynków zbytu. Myślę, że rząd dostrzega wagę krajowego przemysłu wydobywczego i podejmuje właściwe kroki, by ponownie uczynić sektor węglowy ważną i dochodową gałęzią gospodarki. Trzeba pamiętać, że jedno miejsce pracy w górnictwie generuje kilka kolejnych w innych przedsiębiorstwach. Niepowodzenie w odbudowie siły polskiego górnictwa oznaczałoby też rezygnację z przemysłu ciężkiego, który nawet dla nowoczesnej i innowacyjnej gospodarki może stanowić ważną podstawę rozwoju. Uważam, że najlepsze czasy polskiego węgla są jeszcze przed nami.

W spółkach państwowych wiele mówi się o przywilejach górników, występuje także wysokie uzwiązkowienie. Jak państwo zamierzają podejść do tej kwestii?
Przywileje górnicze to tak naprawdę różne dodatki do podstawowej, niskiej płacy. Górnicy w Polsce nie zarabiają dużo, problemem jest niska produktywność. Pierwszorzędną sprawą jest zatem powiązanie ostatecznego wynagrodzenia z osiąganą wydajnością. Zakładamy, że dzięki bardzo wysokiej efektywności organizacji produkcji będziemy mogli zaoferować górnikom ponadprzeciętne płace. Ważne jest też dla nas bezpieczeństwo pracowników, a technologia, jaką będziemy stosować przy wydobyciu – kotwienie stropów – pozwoli na zdecydowaną jego poprawę.
Dlaczego Prairie, a więc spółka z Australii, zdecydowała się na inwestycje górnicze w Polsce? Przecież nasz kraj to dla Prairie antypody.
Przy ocenie projektów surowcowych bierze się pod uwagę szereg kryteriów, także ekonomiczne. Z tego punktu widzenia Zagłębie Lubelskie to jedno z najbardziej atrakcyjnych niezagospodarowanych złóż węgla na półkuli północnej. Złoże „Lublin”, które udokumentowaliśmy, ma wysokiej jakości surowiec, ale też, co równie ważne, ma dostęp do infrastruktury transportowej i znajduje się bardzo blisko docelowych rynków zbytu w regionie Europy Środkowej. Jego potencjał eksportowy jest zatem ogromny.
Jest to niewątpliwie światowej klasy złoże, które pozwala na dużą elastyczność produkcji i dostarczanie surowca spełniającego oczekiwania konkretnych odbiorców. Kopalnia będzie wytwarzać m.in. węgiel koksujący typu 34 oraz wysokokaloryczny węgiel energetyczny.
Na jakim etapie znajduje się obecnie projekt lubelski i kiedy pierwsza wydobyta tam tona węgla trafi do sprzedaży?
Projekt od strony biznesowej jest zaawansowany. Mamy gotowe wstępne studium wykonalności, które jest podstawą do rozmów z instytucjami finansującymi i partnerami biznesowymi. To właśnie wyniki PFS sprawiły, że mogliśmy podjąć współpracę z China Coal, która gotowa jest uczestniczyć w budowie kopalni. Teraz pracujemy nad stroną formalno-prawną. Przygotowujemy dokumenty niezbędne do złożenia wniosku o koncesję wydobywczą. Kończymy dokumentację środowiskową i zakładamy, że sam wniosek koncesyjny złożymy w połowie 2017 r. Na plac budowy chcielibyśmy wejść w 2018 r. Do pierwszej produkcji mogłoby dojść już w 2023 r.
Czy trwają już negocjacje z chińskimi bankami i jaką część finansowania chcą tam państwo pozyskać?
Mieliśmy już możliwość szczegółowego zapoznania się z oczekiwaniami chińskich partnerów co do zasad, na jakich podejmują się oni finansowania zagranicznych projektów. Mamy też pozytywny feedback. Rozmowy więc trwają, ale na same negocjacje co do warunków i zakresu finansowania inwestycji przyjdzie czas po ukończeniu bankowego studium wykonalności.
Czytaj dalej: Koks, pieniądze i śląska odsiecz >>
Czy CC5C realizowało już podobne projekty poza Chinami?
CC5C, główna spółka budowlana w China Coal, drugiej co do wielkości spółki górniczej w Chinach, jest bardzo doświadczonym wykonawcą dysponującym najnowszymi technologiami w zakresie głębienia i mrożenia otworów szybowych. Przez ostatnie 10 lat wykonała ona ponad 40 szybów. O doświadczeniu naszych partnerów przekonaliśmy się, wizytując projekty już zrealizowane w Chinach. Spółka ta realizowała projekty także za granicą, w tym m.in. w Bangladeszu, Wietnamie, Maroku i Ekwadorze. Obecnie CC5C buduje kopalnie w Turcji i Indiach. Polska byłaby dla China Coal pierwszym rynkiem europejskim. Zdobyte tu kwalifikacje pozwoliłyby tej spółce na dalszą ekspansję na kontynencie. Niewykluczone, że mogłoby się to odbyć we współpracy z polskimi podmiotami.
W walce o złoże Prairie pokonało Bogdankę. Część inwestorów spekuluje, że Prairie mogłoby sprzedać koncesję Lubelskiemu Węglowi. Państwo wprawdzie zaznaczali, że nie taki jest plan, ja jednak chciałbym się dopytać, czy gdyby pojawiła się naprawdę korzystna oferta, to czy taka transakcja zostałaby w Prairie rozważona?
Gwoli prawdy, nie było żadnej walki o złoże. Spółka zależna Prairie wystąpiła do Ministerstwa Środowiska o koncesje rozpoznawcze i je otrzymała. Byliśmy jedynym podmiotem, który się o nie wtedy ubiegał. Dopiero poniewczasie konkurencja zaczęła sięgać po rozmaite środki, w tym sądowo-prawne, by podważyć decyzję ministerstwa i zniechęcić inwestora do kontynuacji inwestycji. To próżne wysiłki. Prairie przyjmuje w swym modelu biznesowym pełną realizację projektu - do produkcji węgla włącznie. W naszym przypadku sprzedaż koncesji nigdy nie była brana pod uwagę.
Projektem Dębieńsko weszli państwo nieco niespodziewanie na Śląsk. Czy inwestorzy mogą spodziewać się podobnych inwestycji w niedalekiej przyszłości?
Przejęcie projektu Dębieńsko było dla Prairie wyjątkową sposobnością rynkową, na którą w pierwszej kolejności złożyła się trudna sytuacja NWR. Takie okazje nie zdarzają się często, jest więc raczej mało prawdopodobne, żeby podobna transakcja się powtórzyła. I nie chodziło w niej o zarobienie na sprzedaży koncesji, tylko o uratowanie projektu, którego dotychczasowe prace poszłyby w przeciwnym razie na marne. Projekt ten wymaga ponownego przemyślenia i restartu, co zajmie sporo czasu. Dlatego oczywistym priorytetem jest dla nas budowa kopalni Jan Karski.
Jakie znaczenie w podjęciu decyzji dotyczącej Dębieńska miało występowanie tam węgla koksującego? Węgiel energetyczny w Polsce raczej nadal jest „w defensywie”. Czy według państwa Prairie jest teraz wystarczająco zdywersyfikowane?
Wejście w segment rynku węgla koksującego typu 35 pozwala nam uzupełnić ofertę produktową kopalni Jan Karski, gdzie wydobywać będziemy węgiel koksujący typu 34 i węgiel energetyczny wysokiej jakości. Oba projekty są komplementarne, dywersyfikują nasze portfolio produktów oraz krąg odbiorców, a zarazem pozwalają wyjść na rynek z bogatszą ofertą.
Konsumpcja węgla koksującego w Europie w 2015 r. wyniosła 80 mln ton, z czego 50 mln ton przypadło na węgiel koksujący typu 35. Przeważająca większość surowca zużywanego w krajach Europy - ok. 80 proc. - była importowana, przede wszystkim z USA, Australii i Rosji. Miejsca na tym rynku dla polskich producentów jest więc wystarczająco dużo. Dzięki Dębieńsku, w połączeniu z flagowym projektem, kopalnią Jan Karski, Prairie docelowo stanie się jednym ze strategicznych dostawców węgla koksującego dla środkowoeuropejskiej branży metalurgicznej.
Popyt na węgiel energetyczny z kolei – podkreślmy, że na węgiel wysokiej jakości – jest i pozostanie przez najbliższe kilka dekad w Środkowej Europie również na tyle duży, by Prairie była w stanie uplasować tam 3 mln ton produkcji z Jana Karskiego. Pogłoski o śmierci węgla są zatem co najmniej przesadzone.
Jak spółka zamierza sfinansować swoje projekty? Pieniądze pomogą zdobyć kredyty, obligacje czy może emisja akcji?
Posiadamy zabezpieczone finansowanie na wszystkie prace projektowe i przygotowawcze do czasu budowy kopalni w Siedliszczu pod Chełmem. Mamy wysoki poziom środków własnych. Dodatkowo kapitał zapewnia nam m.in. nasz strategiczny partner, brytyjski fundusz specjalizujący się w projektach surowcowych CD Capital. Sfinansowanie inwestycji w jej ostatnim stadium to złożone przedsięwzięcie. Sięgniemy do co najmniej kilku źródeł: kredytów bankowych, umów z przyszłymi odbiorcami węgla (porozumienia typu off-take) czy zaangażowania generalnego wykonawcy, który ze swej strony powinien wnieść istotną część środków na budowę infrastruktury kopalnianej. Ważnym uzupełniającym elementem finansowania może być również emisja akcji. O tym ostatnim za wcześnie jednak mówić.
Trend na węglu, przynajmniej tymczasowo, uległ zmianie. Jak wydarzenia te wpływają na państwa plany inwestycyjne?
Przemysł wydobywczy to branża cykliczna. Trzeba być tego świadomym i w latach tłustych przygotować się na lata chude. Stąd planujemy w zdecydowanie dłuższej perspektywie i na rynek surowców patrzymy długoterminowo. PFS zakłada co najmniej 24 lata funkcjonowania kopalni Jan Karski i musi uwzględniać to, że w tym czasie ceny surowca będą się wahać. Niemniej dzięki konkurencyjnym kosztom wydobycia i lokalizacji przedsięwzięcia zawsze będziemy w lepszej sytuacji niż nasi konkurenci w Australii, USA czy Rosji dostarczający węgiel do Europy.
Prairie notowane jest na GPW. Na akcjach trwa w ostatnich tygodniach prawdziwy rollercoaster. Jak zapatrują się państwo na te gwałtowne wzrosty i spadki i jak podchodzicie państwo do obecnej wyceny spółki?
Dowodami zarówno na doświadczenie Prairie w przemyśle eksploracyjnym, jak i na wartość realizowanych przez nas projektów są m.in. zaangażowanie finansowe CD Capital i pozyskanie do współpracy China Coal. Ocenę obecnych notowań akcji Prairie na rynkach giełdowych pozostawiłbym analitykom rynkowym.
Rozmawiał Adam Torchała





























































