"Zdrowia i sił zaczyna mi brakować", "nikt nie chce zatrudnić kobiety w wieku przedemerytalnym", "liczymy na to, że tym razem, mimo wszystkich przeciwności, twardo stanie Pan w obronie spracowanych i schorowanych stażowiczów", piszą do prezydenta zatrudnieni, którzy upominają się o zapowiadane emerytury stażowe.


Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych siódmego grudnia przekazało zbiór listów od pracowników z długim stażem pracy do kancelarii prezydenta. W listach zatrudnieni mówią o tym, jak długa i ciężka praca odcisnęła piętno na ich zdrowiu i nawołują do wywiązania się z obietnic wyborczych.
Przypomnijmy, że prezydent w 2015 roku złożył deklarację wprowadzenia emerytur stażowych. "Domagamy się stworzenia pracownikom o bardzo długim stażu pracy możliwości przejścia na emeryturę przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego (dla kobiet, które mają okres składkowy i nieskładkowy wynoszący co najmniej 35 lat oraz dla mężczyzn mających okres składkowy i nieskładkowy wynoszący co najmniej 40 lat). Idea emerytur stażowych cieszy się wysokim poparciem społecznym. Pod projektem obywatelskim OPZZ w tej sprawie podpisało się ponad 700 tysięcy pracowników", czytamy w komunikacie OPZZ.
Zdaniem związku zawodowego wprowadzenie emerytur stażowych będzie skutkować podejmowaniem rejestrowanej aktywności zawodowej, zwiększy wpływy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Weronika Szkwarek

































































