Tylko 7,5% prywatyzacji pracowniczych było nieudanych. Ministerstwo Skarbu zgadza się z opinią Pracodawców RP, że pracownikom może bardziej zależeć na tym, by po prywatyzacji przedsiębiorstwo dalej prowadziło działalność, jednak czynnikiem decydującym przy sprzedaży państwowej spółki jest cena.
O tym, że prywatyzacja pracownicza jest dobrą metodą wiadomo już od dawna. Większość tak przekształconych firm funkcjonuje dobrze, a co za tym idzie – zwiększa zatrudnienie. W odróżnieniu od „normalnej” prywatyzacji, nowym właścicielom zależy przede wszystkim na tym, by firma przetrwała i dalej się rozwijała.
Ma to olbrzymie znaczenie dla gorzej rozwiniętych regionów kraju, gdzie prywatyzacja, a potem likwidacja dużej państwowej firmy zwykle prowadziła do zapaści gospodarczej i wzrostu bezrobocia. Tym bardziej może się wydawać niezrozumiałe działanie MSP, które nastawione jest na sprzedaż spółki po najwyższej cenie – co potem będzie się z nią działo, nie ma wielkiego znaczenia.
117 państwowych przedsiębiorstw
Pracodawcy RP są przeciwni likwidacji procedur umożliwiających prywatyzację bezpośrednią, a co za tym idzie prywatyzacji pracowniczej. Z kolej MSP twierdzi, że ta ostatnia nie jest zagrożona. Jednak obawy Pracodawców nie są bezpodstawne. Nawet jeżeli prywatyzacja tą metodą dalej będzie możliwa, to i tak za jakiś czas zabraknie spółek, które pracownicy mogliby przejąć. Usunięcie znanych i sprawdzonych procedur może to tylko utrudnić.
Obecnie do MSP należy 117 przedsiębiorstw. Z tego 76 jest w trakcie upadłości lub likwidacji. Z pozostałych 41 tylko 17 nadaje się do prywatyzacji pracowniczej. Jednak wątpliwe jest, by spółki te trafiły w ręce pracowników. Oprócz kapitału potrzebna jest im również wiedza jak taką spółkę sprywatyzować, a to zwykle okazuje się barierą nie do pokonania.
Prywatyzacja pracownicza to pożądana metoda przekształcenia państwowych firm. Biorąc pod uwagę liczbę spółek, które zdaniem MSP nadają się do tego typu prywatyzacji, trudno zrozumieć, po co zmienia się stare i już sprawdzone procedury. Być może wynika to z obawy, że pracownicy jednak zechcą wziąć udział w ich prywatyzacji, a co za tym idzie - MSP nie uda się ich sprzedać z zyskiem i zasilić „kulejącego” budżetu.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl
» Obecny rok przełomem w rejestracji firm
» Odpowiedzialność pracodawcy za wypadki w pracy
» Szukasz profesjonalnego księgowego?






























































