Tym razem rutynowa, coroczna rewizja danych o liczbie etatów w sektorach pozarolniczych spotkała się z nadzwyczajnym zainteresowaniem inwestorów. I chyba słusznie, ponieważ okazało się, że wzrost zatrudnienia w USA był o 30% mniejszy, niż pierwotnie raportowano.


Zwyczajowo publikowane w pierwszy piątek każdego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy to pozycja obowiązkowa w pracy profesjonalnego inwestora. To wszakże drugi obok inflacji czynnik wpływający na decyzję Rezerwy Federalnej, która poprzez manipulację stopami procentowymi pośrednio decyduje o alokacji kapitału. W ostatnich trzech latach oparte o źródła urzędowe „payrollsy” wypadały nad podziw dobrze. To jednak kontrastowało ze stagnacją po stronie liczby pracujących pochodzącej z szerokiego badania aktywności zawodowej ludności.
Niektórzy twierdzili, że coś tu nie gra i wprost podważali wiarygodność statystyk Biura Statystyki Pracy (BLS). W środę okazało się, że mieli w tym sporo racji. BLS przyznał bowiem, że wzrost liczby etatów w sektorach pozarolniczych od kwietnia 2023 do marca 2024 został przeszacowany aż o 818 tysięcy. Oznacza to, że 30% zaraportowanych w tym okresie nowych miejsc pracy było zwyczajnym błędem statystycznym i zamiast 2,9 mln etatów przybyło trochę ponad 2,0 mln. To największa rewizja tych statystyk od 2009 roku i przekłada się na ok. -68 tys. etatów każdego miesiąca. Warto jednak dodać, że łączna liczba etatów w amerykańskiej gospodarce w lipcu została podsumowana na 158,7 mln. Mówimy zatem o rewizji stanowiącej nieco ponad 0,5% ogółu miejsc pracy.
To jednak zmienia obraz sytuacji panującej na amerykańskim rynku pracy. Okazało się bowiem, że wcale nie jest on aż tak mocny, jak to się nam mogło wydawać przez poprzednie miesiące. Zresztą już lipcowy raport BLS negatywnie zaskoczył ekonomistów i inwestorów. Oficjalnie przybyło tylko 114 tys. etatów wobec oczekiwanych 175 tys., a stopa bezrobocia podniosła się do najwyższego poziomu od października 2021 roku. Dodatkowo można się spodziewać, że w kolejnych miesiącach i te wyniki zostaną zrewidowane w dół.
Niby zgodnie z oczekiwaniami, ale jednak...
Tegoroczna rewizja „payrollsów” zmieściła się w przedziale oczekiwań analityków. Szacunki te wahały się od 600 tys. do nawet miliona etatów mniej. – Wielkość tego dostosowania może być dwa razy większa niż cokolwiek, co widzieliśmy w ostatnich latach – zapowiadał Mark Heppenstall, główny zarządzający w Penn Mutual Asset Management cytowany przez portal marketwatch.com.

Inwestorzy z Wall Street generalnie zignorowali rewizję statystyk z rynku pracy. S&P500 i Nasdaq kończyły środową sesję na niewielkich plusach. Nieco bardziej zdecydowanie zareagował rynek długu, gdzie rentowności amerykańskich obligacji skarbowych spadły na całej długości krzywej terminowej. W przypadku 10-letnich Treasuries rentowność obniżyła się o 3 pb. do 3,79%. Ale już dochodowość papierów 2-letnich spadła o ponad 7pb., do 3,93%.
To pokazuje, jak silnych cięć stóp procentowych w Rezerwie Federalnych oczekuje rynek. Przypomnijmy, że od przeszło roku stopa funduszy federalnych utrzymywana jest w przedziale 5,25-5,50%. To o przeszło 150 pb. powyżej rentowności 2-letnich obligacji rządu USA. Rynek terminowy na 63,5% wycenia szanse na 25-punktową obniżkę FFR na wrześniowym posiedzeniu kierownictwa a Fedu. Pozostałe 36,5% szans przypisuje się cięciu aż o 50 pb.






























































