REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polskie odlewnictwo potrzebuje ogromnych inwestycji

2007-04-19 09:19
publikacja
2007-04-19 09:19
Dodaj Bankier.pl w Google

Polskie odlewnictwo dzieli dystans 30 lat do światowej czołówki - mówią eksperci. Przedstawiciele branży twierdzą, że to przesada, ale zgadzają się, że bez inwestycji krajowym odlewniom trudno będzie sprostać rosnącej konkurencji.

Koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku przyniósł ostre załamanie polskiego rynku odlewniczego. Spadło zapotrzebowanie na odlewy i zmniejszyła się ich produkcja. Jednak, począwszy od 2000 roku, krajowy przemysł odlewniczy odnotowuje systematyczny wzrost produkcji. Nie jest on wynikiem zwiększonego zapotrzebowania na krajowym rynku, lecz rosnącego eksportu odlewów. W ubiegłym roku ich produkcja przekroczyła 850 tys. ton. Taka ilość plasuje nas na szóstym miejscu wśród państw europejskich. Jednak daleko nam jeszcze do Niemiec, Francji czy Włoch i taka sytuacja będzie utrzymywać się w najbliższych latach, choćby dlatgo, że poziom inwestycji w przemyśle odlewniczym jest niski.

- Często mówi się, że odlewnictwo to przemysł tradycyjny i przestarzały, tymczasem jest to branża o strategicznym znaczeniu dla gospodarki - mówi Jerzy Tybulczuk, dyrektor Instytutu Odlewnictwa. - Z danych opracowanych przez amerykańskich ekspertów, zamieszczonych w raporcie AFS Metalcasting Forecast and Trends, wynika, że do 2008 roku produkcja i zużycie odlewów w Stanach Zjednoczonych wzrośnie o 14 proc.

Rośnie też produkcja odlewów w innych krajach. Dominują państwa z tzw. grupy BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), a także Meksyk i Korea Południowa. Ich atutem są niskie koszty pracy. I choć produkowane w tych krajach wyroby być może nie należą do tych z najwyższej półki, ta sytuacja już niebawem może się zmienić. Kraje te zamierzają bowiem zainwestować w poprawę jakości produkowanych odlewów. Za kilka lat będą mieć zatem tanie, a przy tym dobrej jakości produkty. I wszystko wskazuje na to, że będą produkować coraz więcej. Podobne prognozy wzrostu produkcji odlewów dotyczą również polskiego rynku. Nie można zatem mówić o schyłku branży odlewniczej

Opinię tę potwierdza Leszek Walczyk, wiceprezes Odlewni Polskich SA.

- Im silniejsza gospodarka, tym mocniejsze odlewnictwo - podkreśla Leszek Walczyk. - Lansowana w ostatnich latach teoria, że odlewnictwo jest branżą schyłkową, mija się z prawdą. W pewnych grupach produktów nic nie zastąpi odlewów. Trafiają one do wielu branż, m.in. do motoryzacji, przemysłu maszynowego, energetyki czy lotnictwa. Elementy odlewnicze wykorzystywane są też do produkcji komputerów i telefonów komórkowych.

Ruch w odlewach magnezowych

Od kilkunastu lat dynamicznie rozwija się rynek odlewów magnezowych. Produkty z magnezu są często stosowane w wielu branżach: przemyśle samochodowym, telekomunikacji, przemyśle elektronarzędziowym czy AGD.

- Dalsza substytucja odlewów cynkowych i aluminiowych komponentami z magnezu jest nieuchronna ze względu na szybko rosnące ceny cynku i aluminium - mówi Grzegorz Bielowicki, prezes zarządu Euromag SA. - Redukcja kosztów, możliwa w przypadku zastosowania odlewów magnezowych, jest rewolucją w odlewnictwie. Magnez jest lekki, a surowiec tani. Tymczasem w ostatnim roku ceny cynku i aluminium wzrosły odpowiednio o ponad 250 i 40 proc.

Zdaniem Bielowickiego, zużycie magnezu będzie w najbliższych latach systematycznie wzrastać. Globalny wzrost jego zastosowań to około 15-20 proc. rocznie. Eksperci z branży szacują, że światowa produkcja stopów odlewniczych z tego surowca do roku 2008 osiągnie poziom około 236 tys. ton.

Na krajowym rynku funkcjonuje kilkaset odlewni, oferujących zróżnicowany asortyment wyrobów - od najprostszych po wysokiej klasy produkty. Jednak, zdaniem Jerzego Tybulczuka, zaledwie kilka z nich w grupie odlewy żeliwne i staliwne oraz kilka do kilkunastu odlewni ciśnieniowych, produkujących głównie odlewy ze stopów Al., reprezentuje średni poziom europejski.

To prawda, że niektóre odlewnie w ostatnich latach zainwestowały w nowe linie produkcyjne, jednak większość to nieefektywne, przestarzałe zakłady nie spełniające norm ekologicznych. Efektem jest ich niska wydajność. W Polsce na jednego zatrudnionego przypadają 32 tony odlewów, podczas gdy na przykład w Niemczech jest to przeszło 150 ton! Różnice są zatem olbrzymie. Do odlewnictwa amerykańskiego - najlepszego i najbardziej nowoczesnego - dzieli nas dystans około 30 lat.

- Dlatego konieczne jest wprowadzenie odlewnictwa do Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-13 oraz Sektorowego Programu Operacyjnego, wraz z określeniem możliwości wykorzystania środków finansowych przeznaczonych na rozwój branży - podkreśla Jerzy Tybulczuk. - Instytut Odlewnictwa przygotowuje Foresight technologiczny, czyli program wskazujący kierunki rozwoju branży na najbliższe lata. Podkreślamy w nim, że jest to strategiczna branża dla wielu dziedzin gospodarki. Zwracamy też uwagę, że najważniejsze dla branży są inwestycje, gdyż to one decydują o konkurencyjności. Zarówno na krajowym, jak i zagranicznym rynku.

Z Polski eksportuje się 50 proc. odlewów. Jak mówi Jerzy Tybulczuk, to dobrze, chociaż przy obecnym kursie złotówki nie jest to do końca opłacalny interes. Niepokoi też fakt braku większego zapotrzebowania na rynku wewnętrznym - w Polsce nie ma fabryk produkujących samochody, są jedynie zakłady, które je montują. Dlatego szansą dla krajowych firm odlewniczych może być zapewnienie dostaw odlewów, w tym głównie motoryzacyjnych, do Francji, Hiszpanii, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Te kraje będą ich potrzebować, ale z pewnością nie będą zainteresowane prostymi wyrobami. A to oznacza, że krajowe odlewnie będą musiały dostarczyć produkt wysoko przetworzony, czyli wracamy do tematu inwestycji.

Bez inwestycji będzie zadyszka

Zmiany technologiczne w krajowym odlewnictwie są nieuniknione. Niskie koszty robocizny przestają być atutem polskich odlewni. Firmy muszą się na coś zdecydować i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcą wytwarzać nieskomplikowane produkty, typu włazy kanalizacyjne, czy też - po przeprowadzeniu inwestycji - zaangażują się w produkcję wysokiej klasy wyrobów, przeznaczonych na przykład dla wymagającego rynku motoryzacji.

Zdaniem Grzegorza Bielowickiego, to właśnie inwestycje zdecydują o przyszłości branży odlewniczej. - Dla istniejących odlewni cynku i aluminium, które podejmują próbę rozszerzenia swojej oferty o elementy odlewane z magnezu, znaczną przeszkodę stanowi brak odpowiedniej technologii, niedokapitalizowanie oraz dekoniunktura na ich rynkach bazowych - mówi Grzegorz Bielowicki. - Nasz właściciel, amerykański fundusz Tar Heel Capital, na inwestycje zwiększające konkurencyjność firmy zamierza przeznaczyć w ciągu najbliższych lat około 40 mln dolarów.

W Euromagu planowany jest zakup nowych maszyn gorącokomorowych. Obecnie w zakładzie pracują cztery maszyny. W ciągu dwóch lat liczba ta może wzrosnąć nawet czterokrotnie, dzięki czemu Euromag stanie się największą odlewnią magnezu w Europie.

Na inwestycje stawiają też Odlewnie Polskie, produkujące komponenty odlewnicze. W ostatnich latach wydano ponad 40 mln zł na nowe linie technologiczne. Z zakładu wycofano przestarzałe maszyny i urządzenia, natomiast zainwestowano w zautomatyzowane linie produkcyjne. W najbliższych tygodniach zostaną uruchomione nowe piece do wytopu metali. Do 2008 roku na inwestycje firma przeznaczy kolejne 10 mln zł.

W ubiegłym roku obroty odlewni przekroczyły 100 mln zł, a przychody wyniosły 113 mln zł. Dochód na działalności operacyjnej osiągnął poziom 6,37 mln zł (o 133 tys. zł mniej niż w 2005 roku), a zysk netto wyniósł 4,75 mln zł (o 290 tys. zł mniej niż w 2005 roku). Wyniki są zatem nieco niższe, co - jak zaznacza wiceprezes Walczyk - jest wynikiem realizowanego programu inwestycyjnego.

Podobnie jak w latach ubiegłych, również w tym roku firma zamierza wykorzystać fundusze unijne na rozwój technologii. Spółka chce wytwarzać więcej wysoko przetworzonych odlewów, które teraz stanowią 30-35 proc. produkcji. Dotychczas dzięki pomocy unijnej udało się zrealizować sześć projektów inwestycyjnych.

- Województwo świętokrzyskie definiowane jest jako najuboższy region kraju - mówi Leszek Walczyk. - Dlatego inwestycje realizowane w firmach z tego regionu, zwiększające ich konkurencyjność, są tak istotne. Pozyskanie unijnych funduszy otworzy nowe szanse dla poszczególnych firm, a co za tym idzie, także dla całego regionu.

Renata Dudała

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki