REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polskie instytucje znowu nieprzygotowane na powódź

2010-05-20 01:55
publikacja
2010-05-20 01:55
Dodaj Bankier.pl w Google
Instytucje centralne i samorządowe, mimo doświadczeń z 1997 roku, były nieprzygotowane na nadejście powodzi - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Z ustaleń gazety wynika, że choć synoptycy ostrzegali przed powodziami już w piątek, minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller i Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zareagowali dopiero w poniedziałek rano. Dla wielu miejscowości było już wtedy za późno. Wysoki rangą polityk Platformy Obywatelskiej mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej", że Jerzy Miller jest naturalnym kandydatem do dymisji.

Dziennik dodaje, że zaniedbania dotyczą także wykorzystania dotacji unijnych na infrastrukturę przeciwpowodziową. Tylko pół procent środków na ten cel trafiło do beneficjentów, podpisano zaledwie cztery umowy na dofinansowanie takich inwestycji. Mają być gotowe najwcześniej w 2014 roku. Ile powodzi jeszcze nas czeka do tego czasu? - zastanawia się "Dziennik Gazeta Prawna".

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/"Dziennik Gazeta Prawna"/kry/dyd
Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~czeisek
to sa ZNAKI, samolot spadł i zalało tereny, które głosowały na PiS. a jesli chodzi o budowę zabezpieczen to bez względu na to kto jest u władzy to z zielonymi nie wygra i kropka. Pytam gdzie są tewraz Zieloni, czy ratują ptaszki i ślimaczki z zalanych ternów, raczej nie. siedzą sabie w pieknych domach wybudowanych za pieniądze z to sa ZNAKI, samolot spadł i zalało tereny, które głosowały na PiS. a jesli chodzi o budowę zabezpieczen to bez względu na to kto jest u władzy to z zielonymi nie wygra i kropka. Pytam gdzie są tewraz Zieloni, czy ratują ptaszki i ślimaczki z zalanych ternów, raczej nie. siedzą sabie w pieknych domach wybudowanych za pieniądze z tzw odstąpienia od protestów i obmyślają kolejne strategie jak blokować inwestycjie w obronie wyimaginowanych ptaszków, żabek i biedronek.
~CCIM11061
Mnie to wogóle nie dziwi. W końcu ten rząd jedyne co ma dobrze opanowane to pijar. . Ale to tak już bywa jak naród wybiera "plastik".Już tylko pozostaje cytat z "Rewizora" : z kogo się śmiejecie ? z samych siebie się śmiejecie.
Tego nawet nie trzeba dalej komentować ...
'...O tym jak PO projekty przeciwpowodziowe
Mnie to wogóle nie dziwi. W końcu ten rząd jedyne co ma dobrze opanowane to pijar. . Ale to tak już bywa jak naród wybiera "plastik".Już tylko pozostaje cytat z "Rewizora" : z kogo się śmiejecie ? z samych siebie się śmiejecie.
Tego nawet nie trzeba dalej komentować ...
'...O tym jak PO projekty przeciwpowodziowe zlikwidowała za: www.blogpress.pl/node/4268

-' Bez wahania PO odrzuciła wszystkie projekty przeciwpowodziowe...'
~fafa
Śp. pani Gęsicka, będąc ministrem, zabezpieczyła właśnie na te województwa największe środki w celu budowy zbiorników retencyjnych, wałów ochronnych, mostów, rowów melioracyjnych, aby te najbardziej zagrożone przez powodzie tereny były należycie chronione. Niestety, po dojściu do władzy PO, właśnie tym regionom (podkarpacie, opolszczyzna,Śp. pani Gęsicka, będąc ministrem, zabezpieczyła właśnie na te województwa największe środki w celu budowy zbiorników retencyjnych, wałów ochronnych, mostów, rowów melioracyjnych, aby te najbardziej zagrożone przez powodzie tereny były należycie chronione. Niestety, po dojściu do władzy PO, właśnie tym regionom (podkarpacie, opolszczyzna, podlasie) za karę (za wyniki głosowania) zostały fundusze okrojone o 80-98%. Proszę nba dowód tego co piszę sięgnąć do gazet z tamtego okresu. Była to jedna z pierwszych decyzji nowego rządu. Efekty nie każą na siebie czekać. Drażni teraz ten fałszywy ton współczucia u pana T.

Wywiad z przed kilku lat:

Kaja Bogomilska: Czy rząd PiS zajmował się przeciwdziałaniu przeciwdziałaniem skutkom powodzi?

Grażyna Gęsicka: Oczywiście. W sierpniu 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego przygotował listę strategicznych inwestycji, które miały być finansowane ze środków unijnych. Umieściliśmy na niej wiele projektów przeciwpowodziowych, w tym projekt dla środkowej Wisły o wartości 200 mln euro. Chroniłby on tereny z obszaru pięciu województw. Przewidywaliśmy obwałowywanie od Koszyc do Płocka, jego umocnienie i naprawę. Była też zaplanowana naprawa zbiornika na Nysie Kłodzkiej, który co prawda jeszcze funkcjonuje, ale dno mu się rozchodzi. Jeśli to się stanie -kilkumetrowa fala wody zaleje Nysę.

K.B.: Co się stało z tymi projektami?

G.G.: Zostały skreślone przez rząd PO. Była to jedna z pierwszych decyzji, którą nowa minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska podjęła po objęciu stanowiska. Bez wahania odrzuciła wszystkie projekty przeciwpowodziowe dla województwa podkarpackiego w tym budowę istotnego dla zarządzania przeciwpowodziowego zbiornika Kąty-Myscowa na Wisłoce. Nie jestem specjalistką od powodzi. Wiem tylko, że stale wylewa Wisła i Wisłoka. Gdyby te projekty zostały przyjęte, powodzi na pewno nie udałoby się zapobiec, ale skutki katastrofy byłyby o wiele mniej bolesne.

K.B.: Dlaczego te projekty zostały skreślone?

G.G.: To jest pytanie, które wszyscy sobie zadają i na które nie sposób odpowiedzieć. Może jest to w ogóle kwestia różnicy w podejściu do rządzenia. My uznaliśmy, że skoro mamy od Unii ogromne środki, które w inny sposób nie byłyby osiągalne, to trzeba użyć je na projekty niezbędne dla bezpieczeństwa publicznego, w tym na zabezpieczenie przeciwpowodziowe, zbiorniki retencyjne i tym podobne. Rząd właśnie od tego jest. Musi zabezpieczać potrzeby społeczne. Pani minister Bieńkowska rozumie to chyba inaczej. My, uznając te projekty za strategiczne, chcieliśmy realizować je bez konkursów. Elżbieta Bieńkowska wszystkie pieniądze chciałaby dzielić w trybie konkursu, bo to znakomicie usprawiedliwia urzędnika. A przecież to rząd dysponuje pieniędzmi i odpowiada za bezpieczeństwo ludzi.

K.B.: A może te konkursy były jednak konieczne?

G.G.: Jak pani sobie to wyobraża? Czy przeprowadzić konkurs na to, gdzie postawić zbiornik, a gdzie nie? Byłby to konkurs na to, jakie tereny będą zalane, a jakie nie. To niehumanitarne. Podobnie nierozsądne byłyby konkursy na to, które autostrady budować, które lotniska. To rząd musi określić strategię transportową państwa, a jeżeli władze samorządowe chcą zbudować własne drogi czy lotniska, muszą same znaleźć środki.

K.B.: A może projekty nie były odpowiednio przygotowane?

G.G.: Tego właśnie pretekstu użyła minister Bieńkowska, wykreślając je z listy 1 lutego 2008 r. Przyjmijmy, że nawet tak było. Co w takim wypadku powinien zrobić rząd? Zrezygnować z budowy instalacji przeciwpowodziowych czy opracować dokumentację i zrealizować projekty? Przedstawiciele rządu mówią, że przygotowanie takiego projektu trwa ok. 2 lat. Gdyby więc projekty realizowano, właśnie teraz byłyby gotowe do prac technicznych.

K.B.: Ostatnio jednak przywrócono jakiś projekt dotyczący regulacji Wisłoki.

G.G.: Tak, dotyczący pierwszego etapu tej regulacji, wart 20 mln euro. Skreślono zaś środki na inwestycje chroniące przed powodziami na Podkarpaciu warte ok. 400 mln euro, w tym zbiornik Kąty-Myscowa. Na drugi dzień po tych decyzjach, mój były zastępca Władysław Ortyl (obecnie senator PiS) zwołał konferencję prasową, na której ostrzegał przed skutkami zaniechań inwestycji w przypadku powodzi. I właśnie dzisiaj, niemal dokładnie w rok później, doświadczamy jej na własnej skórze.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki