Malwina Wrotniak, Bankier.pl: Ciekawa historia, jednak nie wyjaśnia związków z krajami Europy Północnej!
Anna Chabowska, Fiorello.pl: Jest to dość zabawne, bo z wykształcenia jestem italianistką i również moja praca skupia się przede wszystkim na Włoszech i języku włoskim. Jednak mimo bardzo intensywnej i czasem męczącej pracy, bardzo chciałam zrobić coś razem z mężem, co wiązałoby się z naszą wspólną pasją, czyli miłością do Skandynawii. Jeśli chodzi o pracę oboje mamy podobne charaktery, nie myślimy zbyt długo, po prostu działamy. Tak właśnie było z fiorello.pl. Po każdym wyjeździe przywoziliśmy do domu jakieś pomysły, aż w końcu, kiedy robiliśmy remont własnego domu, uznaliśmy, że brakuje nam kilku drobiazgów. A skoro nam, to może także i innym ludziom ich brakuje... W ten sposób praktycznie z dnia na dzień polecieliśmy na targi do Sztokholmu i rozpoczęliśmy naszą przygodę z fiorello.pl.
O gustach nie powinnyśmy dyskutować, ale skąd fascynacja akurat północnoeuropejskim designem?
Lubimy czuć się swobodnie w domu. Spędzamy w nim dużo czasu i zwracamy uwagę na to, by było w nim przytulnie. Nie mogę powiedzieć, że od początku byłam fanką wyłącznie skandynawskiego stylu. Nadal tak nie jest, ale skandynawski styl daje mi poczucie przestrzeni, naturalności. Uwielbiam funkcjonalność przedmiotów, ich niebanalny kształt, kolor. Dlatego też pobyt w Szwecji czy Norwegii tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że ten styl pasuje do nas, że to nic wymuszonego, że będzie to naturalny wybór.
O typowo polskich (może poza PRL-owskimi) wnętrzach się nie mówi. Za to skandynawski styl zna cały świat. Czy Szwedzi, Norwegowie, Duńczycy przykładają dużą wagę do wystroju wnętrz? Po czym to poznać?
Na pierwszy rzut oka można by odnieść takie wrażenie, ale ja przede wszystkim cenię sobie skromność Skandynawów. Skromność w podejściu do życia i skromność w tworzeniu swojego otoczenia. Skandynawski styl to nie przepych, to przedmioty z charakterem, pomysłem. Świetni projektanci, oszczędność w formie, doskonała jakość sprawiają, że produkty znajdują na świecie wielu wielbicieli. Osobiście najbardziej lubię to, że wystarczy kilka drobiazgów czy piękne tkaniny i możemy zupełnie odmienić nasze wnętrza, podczas gdy w domu nadal panuje świeżość i jasność.
Czy to możliwe, by skandynawski styl w domu osiągnąć jedynie za pomocą drobnych dodatków?
Dla mnie najważniejsza jest naturalność i przestrzeń. Kiedy wchodzę do domu, nie lubię być przytłoczona kolorami i przedmiotami. Uwielbiam biel i delikatne pastele, które u nas często uważane są za zbyt skromne. Nic bardziej mylnego. Do tego dużo światła, najlepiej naturalnego, dlatego firanki nie są w Skandynawii rzeczą absolutnie konieczną, tak jak u nas. Jeśli już są, nigdy nie zasłaniają całej tafli okna. Zachwycam się tym za każdym razem, kiedy jestem w Szwecji. Poza tym naturalne materiały, jak drewno czy wiklina. Do tego kilka kolorowych, funkcjonalnych dodatków, które łatwo zestawiać z innymi wzorami czy odcieniami. Zależało mi, żeby właśnie takie znalazły się na fiorello.pl.

Nasi klienci nie kupują już całych zestawów, nie chcą mieć np. serwisu w groszki. Doskonale radzą sobie z zestawianiem różnych wzorów, co pokazali już w niejednym konkursie wnętrzarskim, który zorganizowaliśmy na fiorello.pl i naszym blogu.
Wróćmy do organizacji samego fiorello.pl. Projekt ruszył w 2008 roku, od początku oferując "prawdziwe" skandynawskie produkty. Jak wyglądały początki?
Zależało nam, aby wprowadzić na rynek polski nowe firmy. Tak też się stało, udało nam się przekonać do współpracy producentów z Danii i Szwecji. Proces poszukiwania marek trwa do dziś. Cały czas poszukujemy nowych producentów. Gdy startowaliśmy z projektem, zależało nam, by produkty były przede wszystkim dobrej jakości, dlatego sprawdziliśmy wcześniej firmy, z którymi teraz współpracujemy.
Z Fiorello.pl trafimy m.in. na prowadzonego przez Państwa bloga o urządzaniu wnętrz... To wymóg czasów czy ujście dla prywatnej pasji pisania?
Chcieliśmy pokazać naszym klientom, że sklep tworzą konkretne osoby. Nigdy nie zakładaliśmy, że będzie on bezimienny. Zależało mi na tym, żeby usłyszeć, co ludzie sądzą o naszych produktach, sklepie, obsłudze. Chciałam wiedzieć, czy kupując u nas są po prostu zadowoleni. Poza tym lubię pisać. Jest mi przyjemnie móc podzielić się z innymi, tym co lubię, co mnie interesuje.
Przez te dwa lata kilka razy różne agencje PR proponowały mi pisanie artykułów na blogu fiorello. Nigdy się na to nie zgodziłam. Dla mnie stał się on czymś dużo więcej, niż tylko dziennikiem pokazującym najnowsze trendy na rynku i wydarzenia w firmie. Pozwolił mi nawiązać przyjaźnie z innymi blogerkami i również z klientami. Daje mi on wiele satysfakcji i przyjemności.
|
Jakie statystycznie są te klientki i blogerki?
To panie, którym dekorowanie domu sprawia autentyczną radość. Właściwie to coś więcej niż "dekorowanie", to umiejętność tworzenia przyjaznej i przytulnej przestrzeni, w której wszyscy domownicy czują się dobrze. Bardzo często pokazują to na zdjęciach, piszą też o zmianach, których dokonały. Dla mnie są to osoby, które po prostu potrafią cieszyć się najdrobniejszymi rzeczami. To bardzo przydatna umiejętność na co dzień.
Zdarzyć się może, że wiedziona sugestiami klientów lub innymi przyczynami, pewnego dnia wprowadzi Pani do Fiorello prócz skandynawskiego, także np. śródziemnomorski design?
Oczywiście. Uwagi klientów są dla nas bardzo cenne, bardzo często realizujemy indywidualne zamówienia. Odnoszę czasem wrażenie, że oprócz nas, również klienci współtworzą fiorello.pl. Nawiązując do moich włoskich zainteresowań, nic nie jest wykluczone.
Rozmawiała Malwina Wrotniak, Bankier.pl
Zobacz też:
» Szukasz mieszkania? Sprawdź, jaki to koszt
» Dobra umowa sprzedaży nieruchomości (poradnik)
» Słowa-zagadki na rynku nieruchomości
» Szukasz mieszkania? Sprawdź, jaki to koszt
» Dobra umowa sprzedaży nieruchomości (poradnik)
» Słowa-zagadki na rynku nieruchomości

































































