Nie 250 zł jak dotychczas a 400 zł – tyle wyniesie zryczałtowany podatek dla osób korzystających w celach prywatnych ze służbowych aut o mocy wyższej niż 81 KM. Z niższego ryczałtu nie będą mogli skorzystać użytkownicy popularnych w Polsce hybryd.
Dotychczas wysokość ryczałtu uzależniona była nie od mocy a pojemności silnika. Do tej pory jednak wyższa kwota dotyczyła osób korzystających w celach prywatnych ze służbowych aut napędzanych silnikami o pojemności powyżej 1,6 l. Zmianie nie ulegną kwoty przychodu, od których naliczany będzie podatek. Jak dotychczas będzie to 250 i 400 zł miesięcznie.
W myśl nowelizowanych przepisów wyższa kwota, od której naliczony zostanie podatek dochodowy, obejmie korzystających z aut wyposażonych w silniki o mocy 60 kW, czyli w przeliczeniu ok. 81,6 KM.
Zdaniem doradcy podatkowego Macieja Gruchota, ustalona przez Sejm moc silnika jest na tyle niska, że wyższy ryczałt obejmie znacznie większą liczbę kierowców niż dotychczas.
– Idealnym samochodem flotowym jest wciąż sedan z silnikiem benzynowym lub diesla pozwalającym na względne szybkie przemieszczanie się do klientów. Moc minimalna w takich samochodach to zazwyczaj 120-150 KM, zejście do poziomu 80 KM jest zaś możliwe w zasadzie przy bardzo małych samochodach z silnikami wolnossącymi – ocenia doradca cytowany przez serwis prawo.pl.

Niższy przychód, od którego naliczany będzie podatek dochodowy, zostanie zastosowany także w przypadku aut elektrycznych oraz napędzanych wodorem. W tym katalogu nie znalazły się jednak znacznie bardziej popularne w Polsce samochody hybrydowe.



























































