To jest dokładnie to, czego chcemy my czy inne organizacje społeczne - powiedział w rozmowie z PAP rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego Piotr Siergiej, pytany o postulowany m.in. przez stowarzyszenie Miasto Jest Nasze zakaz palenia w Warszawie węglem od października 2023 r.


Jak dodał, obecnie chodzi głównie o podjęcie decyzji politycznej w tej sprawie przez władze stolicy.
Projekt uchwały intencyjnej, zgodnie z którym od października 2023 roku zakazane byłoby palenie w gospodarstwach domowych węglem i drewnem, złożyli we wtorek w Radzie Warszawy aktywiści stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i Fundacji ClientEarth - Prawnicy dla Ziemi.
Aktywiści przypominali, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski deklarację w tej sprawie złożył w lutym ubiegłego roku na Kongresie Czystego Powietrza. "Chcemy wyeliminować węgiel używany w indywidualnych źródłach ogrzewania oraz wprowadzić zakaz palenia w kominkach w dniach z prognozowanym przekroczeniem normy jakości powietrza. Przewidujemy, że będziemy mogli wdrożyć przepisy w IV kwartale 2023 roku" - mówił wtedy Trzaskowski.
O złożonej obietnicy mówił również w rozmowie z PAP rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego. Podkreślił, że podobny termin pojawił się w ankiecie, którą miasto wypełniało dla Urzędu Marszałkowskiego. "Miasto zadeklarowało, że tego typu zakaz powinien się pojawić 1 stycznia 2024 r." - podkreślił. Jak mówił, propozycja przedstawiona we wtorek m.in. przez stowarzyszenie Miasto Jest Nasze to "dokładnie to", czego chce Polski Alarm Smogowy oraz inne organizacje społeczne.

Siergiej dodał, że regulacje powinny być przyjęte jak najszybciej. "Trzeba dać dostatecznie dużo czasu obywatelom miasta, żeby przygotowali się do tego zakazu i zmienili swoje źródła ciepła" - wskazał.
Jego zdaniem wdrożenie zakazu we wskazanym terminie jest realne m.in. dlatego, że cała powierzchnia Warszawy albo już jest, albo może łatwo zostać zgazyfikowana. "To jest w sensie technicznym do zrobienia, w sensie społecznym również - bo takie w naszym odczuciu jest oczekiwanie społeczne, by to zrobić" - wskazywał.
Jak mówił, według szacunków miasta obecnie w Warszawie jest 16 tys. kopciuchów, co nie jest wysoką liczbą. Przypominał też, że na Mazowszu obowiązuje przyjęta w 2017 r. uchwała antysmogowa, która stanowi, że w ciągu najbliższych 22 miesięcy właściciele kopciuchów muszą je zlikwidować.
"Ten przepis wejdzie w życie 1 stycznia 2023 r., więc kopciuchy i tak będą zakazane (...) Tutaj dochodzi dodatkowo zakaz spalania węgla, ale skoro kopciuchów nie będzie za 22 miesiące, to nie bardzo będzie czym palić, ten zakaz węgla naprawdę nie będzie bolesny" - powiedział. Jak dodał, być może zostanie trochę kotłów węglowych wyższej jakości, ale nie będzie to duża liczba.
Rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego poinformował ponadto, że jeszcze w marcu opublikowany zostanie raport podsumowujący dwutygodniowe badania stanu powietrza prowadzone w ośmiu okołowarszawskich miejscowościach zaliczających się do tzw. obwarzanka warszawskiego. Chodzi m.in. o Otwock, Nowy Dwór Mazowiecki czy Sulejówek. Ze wstępnych wniosków wynika, że wieczorami jakość powietrza w badanych miejscowościach jest zazwyczaj jeszcze gorsza niż w centrum Warszawy. "Ta jakość powietrza jest fatalna" - podkreślił Siergiej.(PAP)
autorka: Sonia Otfinowska
sno/ mark/





























































