REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dziś mija termin na odniesienie się do wyroku TSUE. Grozi nam milion euro dziennie kary finansowej

2021-08-16 07:00
publikacja
2021-08-16 07:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Dziś mija termin, w którym Polska musi się ustosunkować do postanowienia TSUE z połowy lipca, nakazującego całkowicie zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej SN. W przeciwnym razie Komisja Europejska zapowiedziała już, że będzie wnioskować o karę finansową. - Ta kara może wynosić nawet ponad 1 mln euro dziennie - podkreśla konstytucjonalista, prof. Marek Chmaj. Jak wskazuje, jeżeli postanowienie TSUE nie zostanie wykonane, Polska musi się też liczyć z utratą głosu w unijnych instytucjach i problemami z wypłatą środków z Funduszu Odbudowy. Tymczasem Izba Dyscyplinarna SN wciąż rozpoznaje sprawy.

Dziś mija termin na odniesienie się do wyroku TSUE. Grozi nam milion euro dziennie kary finansowej
Dziś mija termin na odniesienie się do wyroku TSUE. Grozi nam milion euro dziennie kary finansowej
/ TSUE

- Polski rząd powinien kierować się traktatami Unii Europejskiej i polską Konstytucją. Nie może mieć miejsca sytuacja, w której premier - komentując orzeczenie TSUE, Rady Europy czy trybunału w Strasburgu - mówi: „Będziemy realizować nasz program niezależnie od kłopotów po drodze, bo uważamy, że mamy słuszność”. To jest złe myślenie. Partia rządząca może realizować swój program, ale zgodnie z tymi regułami, które są zawarte w obowiązujących aktach prawnych. To jest jak z grą w piłkę nożną: możemy grać, jeżeli obie drużyny respektują te same zasady i gra opiera się na równości szans. Jeżeli jedna z drużyn wprowadzi 10 dodatkowych zawodników i jeszcze wymieni sędziów na tych, którzy im sprzyjają, to już nie ma mowy o grze w piłkę - mówi agencji Newseria Biznes prawnik i konstytucjonalista, prof. dr hab. Marek Chmaj.

W połowie lipca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE. Zanegował niezależność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i możliwość pociągania sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej, a także kompetencje prezesa Izby Dyscyplinarnej do wyznaczania składu właściwego do rozpoznania takich spraw. W ocenie TSUE Izba Dyscyplinarna SN nie może być uznana za niezależny i bezstronny sąd. TSUE uwzględnił tym samym wszystkie zarzuty Komisji Europejskiej, która w 2019 roku skierowała skargę do Luksemburga, uznając, że Polska naruszyła unijne prawo.

W orzeczeniu TSUE z 14 lipca br. Polska została też ponownie zobowiązana do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów krajowych dotyczących uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN. Pierwszy raz miało to miejsce w marcu ubiegłego roku, kiedy trybunał uwzględnił wniosek KE o zastosowanie środków tymczasowych i nakazał zawieszenie działalności tej izby. Jednak postanowienie zostało wykonane tylko częściowo, ponieważ Izba Dyscyplinarna nie podejmowała spraw dyscyplinarnych, ale nadal wydawała uchwały o zawieszeniu immunitetu sędziów.

Lipcowe orzeczenie TSUE de facto pozbawia sędziów zasiadających w Izbie Dyscyplinarnej kompetencji do rozpoznawania takich spraw. Tym samym powinni oni powstrzymać się od orzekania, a sędziowie sądów powszechnych - zawieszeni w czynnościach na mocy jej decyzji - powinni zostać przywróceni do wykonywania swoich obowiązków. Rozstrzyganie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów powinno zaś ponownie trafić do Izby Karnej Sądu Najwyższego.

Wakacje na giełdzie

W praktyce - pomimo orzeczenia TSUE - Izba Dyscyplinarna SN jeszcze w czwartek rozpoznawała sprawę dotyczącą odebrania immunitetu sędziemu, a z wokandy wynika, że kolejne posiedzenia w podobnej sprawie są zaplanowane na 26 sierpnia i 6 września br.

- Mamy miesiąc na wprowadzenie orzeczenia TSUE w życie. Jeżeli to się nie zdarzy, wtedy trybunał może wydawać środki zabezpieczające, m.in. może nałożyć karę finansową, płaconą z budżetu państwa, określoną w stawkach dziennych. Ta kara może wynosić nawet ponad 1 mln euro dziennie. To będzie milion euro płaconych z naszego budżetu, a nie z budżetu UE - wskazuje prof. Marek Chmaj.

Polska ma czas na ustosunkowanie się do orzeczenia TSUE do poniedziałku, 16 sierpnia. Rząd, premier Mateusz Morawiecki oraz minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro już wcześniej wskazali, że nie zgadzają się z postanowieniem, które raczej nie zostanie wykonane. W takim scenariuszu Komisja Europejska będzie wnioskować do TSUE o kary finansowe, o czym już pod koniec lipca ostrzegła wiceszefowa KE Vera Jourova.

Konstytucjonalista podkreśla jednak, że kary finansowe to niejedyne sankcje, z którymi Polska musi się liczyć, jeżeli nie zawiesi całkowicie działania Izby Dyscyplinarnej SN.

- TSUE może też nakazać podjęcie określonych kroków i nałożyć środek zapobiegawczy, również finansowy. Czyli z jednego zdarzenia może pączkować kilka kar finansowych bądź też kar zawieszających. Pamiętajmy, że jeżeli zostanie wdrożona procedura ochrony praworządności, możemy też stracić nasze prawo głosu w instytucjach europejskich, co będzie dla nas karą daleko idącą - podkreśla.

Jak zauważa prof. Marek Chmaj, w przypadku dalszego konfliktu z UE Polska długofalowo może mieć też problemy z wypłatą środków z Funduszu Odbudowy, przeznaczonych na odbudowę europejskich gospodarek po pandemii COVID-19. Zgodnie z założeniami mamy być jednym z największych beneficjentów tego instrumentu.

- Unijny Fundusz Odbudowy jest jednym z mechanizmów, który może być wstrzymany, jeżeli unijne wartości i zasady będą naruszane przez dane państwo. Jak na razie nie jest wstrzymany, natomiast jest wydłużona procedura jego przyznawania. To wydłużenie ma charakter dość spory, więc widać, że organy Unii będą bacznie przyglądać się temu, co się dzieje w Polsce. Oczywiście zobaczymy, czy zasada ochrony praworządności będzie powiązana z przyznaniem funduszu. Być może tak się stanie i wtedy w wyniku działań naszego rządu i Sejmu będziemy pozbawieni ogromnych środków, które mogły być przeznaczone na rozwój infrastruktury w naszym kraju. Środków, które mogą stanowić nawet połowę budżetu naszego państwa - zaznacza konstytucjonalista.

Izba Dyscyplinarna SN rozpoczęła działalność w 2018 roku na mocy nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. To jedna z najważniejszych zmian w wymiarze sądownictwa, które od kilku lat wdraża Zjednoczona Prawica. Sędziowie izby zostali w całości powołani przy udziale nowej Krajowej Rady Sądownictwa, której niezależność już wcześniej budziła wątpliwości TSUE.

- Reforma Izby Dyscyplinarnej SN jest w tej chwili niemożliwa. Izba została uznana za niemającą przymiotu niezależności, jej sędziowie wybrani przez neo-KRS zostali uznani za osoby, które nie są niezawisłe. A zatem reforma czegoś, co od początku było wadliwe, niczego nie zmieni. Izba Dyscyplinarna musi być zlikwidowana, a nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej dostosowany do standardów wynikających z wartości unijnych, takich jak praworządność, sprawiedliwość, niezależność sądów i niezawisłość sędziów - podkreśla prof. Marek Chmaj.

15 lipca br. - czyli równolegle z orzeczeniem TSUE - krajowy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że unijne przepisy, na podstawie których TSUE zobowiązuje Polskę do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa, są niezgodne z Konstytucją RP. W uzasadnieniu wskazano, że UE nie może zastępować państw członkowskich w tworzeniu regulacji dotyczących ustroju sądów i gwarancji niezawisłości sędziów. Po tym wyroku m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka zaapelowała do rządu i premiera o wycofanie się z prób poszukiwania sztucznego konfliktu pomiędzy Konstytucją RP a prawem Unii Europejskiej.

- TSUE ma szereg środków, które mogą wymusić respektowanie jego postanowień i żaden krajowy trybunał, nawet Trybunał Konstytucyjny, nie może podważyć jego uprawnień - podkreśla konstytucjonalista.

Źródło:
Tematy

Komentarze (22)

dodaj komentarz
lipsk
Im szybciej odczepimy się od tego bagna jakim jest ue tym lepiej . I wierzcie mi lub nie ale ue to spadająca gwiazda tak jak i usa . Potrzeba odwagi i wizji dla rządzących by skierowali całą uwagę na daleki wschód bo tam czeka rozwój w tym wieku. A ue pogrąży się w swoich kłopotach coraz bardziej a nawet grozi wojna domowa tak jak Im szybciej odczepimy się od tego bagna jakim jest ue tym lepiej . I wierzcie mi lub nie ale ue to spadająca gwiazda tak jak i usa . Potrzeba odwagi i wizji dla rządzących by skierowali całą uwagę na daleki wschód bo tam czeka rozwój w tym wieku. A ue pogrąży się w swoich kłopotach coraz bardziej a nawet grozi wojna domowa tak jak to ostrzegają mundurowi z Francji.
grzegorzkubik
W tej kadencji nie ale w przyszłej wzrosną nastroje antyunijne. Już dziś widać, że mamy 20% niechętnych UE to jest o ponad 10% więcej niż za czasów Komorowskiego. Przy różnych działaniach UE taki jak to lub zielony ład i redukcja CO2 i szereg innych Polexit będzie hasłem na koszulkach wielu Polaków.
ssmentek
Tak, należy tylko z głową do tego podejść i rozpocząć przygotowania już dzisiaj. Potrzebujemy dostępu do rynku.
fakty odpowiada ssmentek
Norwegia i Szwajcaria płacą za dostęp do wspólnego rynku i muszą implementować prawo UE. Jeśli myślisz, że PIS zaora trójpodział władzy i będzie sobie wybierał z UE co mu pasuje, to jesteś naiwny. Przemysł niemiecki przeniesie się do Czech, Słowacji czy Węgier, a Polacy i tak będą stali w kolejkach na granicy do pracy w UE. Różnica Norwegia i Szwajcaria płacą za dostęp do wspólnego rynku i muszą implementować prawo UE. Jeśli myślisz, że PIS zaora trójpodział władzy i będzie sobie wybierał z UE co mu pasuje, to jesteś naiwny. Przemysł niemiecki przeniesie się do Czech, Słowacji czy Węgier, a Polacy i tak będą stali w kolejkach na granicy do pracy w UE. Różnica jest taka, że będą pracowali bez żadnych praw i socjalu, tak jak to było w latach 90-tych.
petrolnuts
Wystarczy publikować ile dziennie płacimy kar do UE. Istnieje jakiś niezrozumiały zabobon iż jesteśmy beneficjentem, ponieważ mamy środki unijne. Ale przy tym bilansie nikt nie uwzględnia kar, które codziennie płacimy na TSUE.
ssmentek odpowiada fakty
Nie wierzysz w "brak demokracji" w Polsce, a to co wpisujesz o "socjalu" czy kolejkach, to jest czysty bełkot dla niewykształconych przedstawicieli pokolenia 50+. Gdzie te kolejki w Szwajcarii czy Norwegii? I nie wybierzemy sobie "co nam pasuje" tylko wynegocjujemy deal, który będzie dla nas dobry. Tak Nie wierzysz w "brak demokracji" w Polsce, a to co wpisujesz o "socjalu" czy kolejkach, to jest czysty bełkot dla niewykształconych przedstawicieli pokolenia 50+. Gdzie te kolejki w Szwajcarii czy Norwegii? I nie wybierzemy sobie "co nam pasuje" tylko wynegocjujemy deal, który będzie dla nas dobry. Tak jak zrobiły to wspomniane kraje. Albo takie koszty albo inne, nie ma idealnego rozwiązania. Osobiście nie chciałbym wychodzić z EU, do której wchodziliśmy, jej już po prostu już nie ma.
marxs
popieram tylko że z Polexitem won na Podkarpacie,Podlasie i lubelszczyznę a zaraz potem paszporty, zasieki i druty kolczaste na wjeździe do Polski Zachodniej dla polexitowców ze wschodu
fakty odpowiada ssmentek
Nie ma kolejek, bo w Norwegii czy Szwajcarii minimalna pensja wynosi ponad 1000
fakty odpowiada ssmentek
Nie ma kolejek bo w Norwegii czy Szwajcarii minimalna pensja wynosi 10000 PLN, w Polsce to 2000 na rękę. A jakie Polska ma argumenty do negocjacji ? I dlaczego Ukraina sobie takiego super dealu nie wynegocjuje, tylko za wszelką cenę chce być członkiem tej updającej organizacji. PKB Polski jest podobne do połowy przychodów grupy VW,Nie ma kolejek bo w Norwegii czy Szwajcarii minimalna pensja wynosi 10000 PLN, w Polsce to 2000 na rękę. A jakie Polska ma argumenty do negocjacji ? I dlaczego Ukraina sobie takiego super dealu nie wynegocjuje, tylko za wszelką cenę chce być członkiem tej updającej organizacji. PKB Polski jest podobne do połowy przychodów grupy VW, jesteśmy niczym w porównaniu do resztu UE, i poza tanią siłą roboczą nie mamy NIC do zaoferowania.
lipsk odpowiada fakty
Jaki przemysł ? przy tych normach co2 to zaraz nie będzie tu żadnego przemysłu. a poza tym to czechy i slowacja musiały by zaimportować kilka mln robotników ,pytanie skąd?

Powiązane: Reforma sądownictwa czy przejęcie sądów przez PiS?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki