REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polska fotowoltaika uczy się pływać

2022-01-31 08:25
publikacja
2022-01-31 08:25

W Polsce dopiero raczkują, ale na świecie powstają już od kilkunastu lat. Rozwój pływających farm fotowoltaicznych przyspiesza, więc u nas też będzie przybywać miejsc, "gdzie słońce spotyka się z wodą". W swych planach mają je takie grupy energetyczne jak ZE PAK oraz Energa.

Polska fotowoltaika uczy się pływać
Polska fotowoltaika uczy się pływać
fot. GLF Media / / Shutterstock

Zacytowane w nagłówku "spotkanie słońca z wodą" to nawiązanie do tytułu raportu (ang. "Where sun meets water"), wydanego przez grupę Banku Światowego w 2019 r. Wówczas pływająca fotowoltaika - z globalną mocą szacowaną na koniec 2018 r. na ponad 1,3 GW - była już dostrzegalnym zjawiskiem, zwiastującym nowy trend w rozwoju odnawialnych źródeł energii.

Słońce lubi wodę

Wśród atutów takiego rozwiązania autorzy raportu zidentyfikowali m.in. możliwość zwiększenia mocy w fotowoltaice w krajach o dużej gęstości zaludnienia i bardziej pożądanym zastosowaniu gruntów, np. w celach rolniczych. 

Ponadto tego typu instalacje dobrze uzupełniają zbiorniki wodne, na których są zlokalizowane elektrownie wodne - zwiększają ich dostępną moc szczytową. Ponadto pływająca farma może wykorzystać infrastrukturę energetyczną hydroelektrowni, a osłaniając powierzchnię zbiornika chroni go przed nagrzewaniem i zmniejsza odparowanie wody.

Z drugiej strony, pływająca fotowoltaika jest wydajniejsza, gdyż pozwala wyeliminować lub zmniejszyć zacienienie oraz ilość zanieczyszczeń osiadających na panelach. Z kolei woda zmniejsza temperaturę otoczenia, co przekłada się na pracę paneli z wyższą wydajnością. Również modułowy sposób montażu - za pomocą pływaków zakotwiczonych do dna - pozwala na szybszą realizację obiektu niż w przypadku lądowych farm PV.

Wakacje na giełdzie

Według wspomnianego wcześniej raportu, pierwsza pływająca instalacja powstała w 2007 r. w Prefekturze Aichi w Japonii. Natomiast pierwszy komercyjny obiekt o mocy 175 kW wybudowano rok później w USA na terenie jednej z winnic w Kalifornii. Farmy o mocy powyżej 1 MW zaczęły się pojawiać od 2013 r.

Globalny wzrost

W kolejnych latach rozwój tego segmentu OZE rozlał się już na wszystkie kontynenty. Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej szacowała, że łączna, zainstalowana moc pływających ogniw fotowoltaicznych w ponad 35 krajach wyniosła na koniec 2020 r. ok. 2,6 GW. Z kolei Fitch Solutions prognozował, że do 2025 r. przybędzie kolejne 10 GW w nowych instalacjach PV na wodzie.

Gdzie obecnie buduje się pływające farmy solarne? Czy panele powoli będą przykrywały obecne kopalnie? Jak montuje się pływającą fotowoltaikę? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl.

Tomasz Elżbieciak

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (9)

dodaj komentarz
ewelina546
Raczej nie zapowiada się na to, aby zainteresowanie odnawialnymi źródłami energii miało zmaleć - wręcz przeciwnie. Obecnie, sama rozglądam się za firmą, której mogłabym powierzyć montaż paneli. Słyszałam, że jedną z lepszych firm jest Otovo - kontaktowałam się z nią juz nawet w tej sprawie i jak na razie jest w porządku.
po_co
Rozumiem, że przeciętny człowiek żyjący na tej planecie jest zbyt głupi aby zrozumieć jak niebezpieczna jest klasyczna fotowoltaika ale coś takiego jak łańcuch pokarmowy mieliśmy chyba wszyscy w szkole?

Zacznijmy od tego, że głównym producentem tlenu na Ziemi są właśnie oceany, morza, jeziora i rzeki. Przykrywanie ich tafli
Rozumiem, że przeciętny człowiek żyjący na tej planecie jest zbyt głupi aby zrozumieć jak niebezpieczna jest klasyczna fotowoltaika ale coś takiego jak łańcuch pokarmowy mieliśmy chyba wszyscy w szkole?

Zacznijmy od tego, że głównym producentem tlenu na Ziemi są właśnie oceany, morza, jeziora i rzeki. Przykrywanie ich tafli panelami sprawi, że glony i fitoplankton zaczną masowo umierać, a tym samym przestaną pochłaniać CO2 oraz produkować tlen.

Po drugie mniejsza ilość tlenu sprawi, że w wodzie zaczną namnażać się toksyczne beztlenowce. Brak pokarmu w postaci fitoplanktonu oraz rozwój bakterii beztlenowych zacznie masowo zabijać ryby i zwierzęta wodne. Te stanowią pokarm dla ptaków i ssaków.

Zasłaniając akweny wodne w krótkim czasie doprowadzimy nie do zagrożenia ale do totalnej katastrofy ekologicznej. Nieprzemyślany ekoterroryzm zabije nas szybciej niż spalenie całego węgla na świecie w jeden dzień.

To już nie jest zabawne, chodzi o nasze przeżycie!
ravauw
heloł, przecież nikt nie mówi, że ludzkość chce zasłonić całe oceany. Po drugie pomiedzy panelami sa odstepy techniczne,
po_co odpowiada ravauw
Problemem nie są oceany tylko małe zbiorniki wodne gdzie ruch wody jest mniejszy. To właśnie one będą stanowić atrakcyjną lokalizację takich farm chociażby na zdecydowanie mniejsze problemy związane falowaniem.

Rzuć okiem proszę na projekty, odstępy o których piszesz gwarantują może 2-3% światła które do tej pory docierało
Problemem nie są oceany tylko małe zbiorniki wodne gdzie ruch wody jest mniejszy. To właśnie one będą stanowić atrakcyjną lokalizację takich farm chociażby na zdecydowanie mniejsze problemy związane falowaniem.

Rzuć okiem proszę na projekty, odstępy o których piszesz gwarantują może 2-3% światła które do tej pory docierało do tafli wody. Nie wytrzyma tego większość gatunków roślin i glonów, takie zbiorniki wodne staną się toksyczne.
Pamiętaj o tym, że w wielu miejscach w Polsce woda pobierana jest z takich zbiorników lub z głębinowych odwiertów. Z biegiem czasu substancje zaczną przedostawać się do ujść wody pitnej i pojawi się ogromny problem.

Panele fotowoltaiczne to wcale nie żadna rewolucja tylko jedną z bardziej destruktywnych dla środowiska źródeł energii. O ile lądują na budynkach wtedy trują wyłącznie rzeki (w procesie produkcji) ale gdy tak jak w Polsce wycina się pod nie lasy wtedy cierpi na tym cały ekosystem i to bardzo brutalnie.

Ziemia jałowieje, zwierzęta tracą miejsce bytowania, obniża się poziom wód gruntowych... ale mamy czyste powietrze. To się nazywa Pyrrusowe zwycięstwo.
jas2
1. Ludzie umierają, zwierzęta zdychają, rośliny i inne proste organizmy usychają lub zamierają.
2. Panele wykorzystują 20% energii słonecznej a chlorofil 1-2% energii słonecznej.
3. Rośliny, ryby i dzikie zwierzęta powinniśmy chronić, jeśli są użyteczne dla ludzi. Nie możemy przekształcać Ziemi w jeden wielki ogród zoologiczny,
1. Ludzie umierają, zwierzęta zdychają, rośliny i inne proste organizmy usychają lub zamierają.
2. Panele wykorzystują 20% energii słonecznej a chlorofil 1-2% energii słonecznej.
3. Rośliny, ryby i dzikie zwierzęta powinniśmy chronić, jeśli są użyteczne dla ludzi. Nie możemy przekształcać Ziemi w jeden wielki ogród zoologiczny, w którym ludzie opiekują się zwierzętami.
po_co odpowiada jas2
O czym Ty za przeproszeniem bredzisz?

Zaburzenie łańcucha pokarmowego zaszkodzi przede wszystkim człowiekowi, to jest elementarna wiedza, a nie żadne tworzenie ogrodu zoologicznego.
Człowiek jako gatunek dominujący jest podatny na wszelkie zaburzenia w środowisku naturalnym, zastępowanie węgla, gazu, ropy musi odbywać się
O czym Ty za przeproszeniem bredzisz?

Zaburzenie łańcucha pokarmowego zaszkodzi przede wszystkim człowiekowi, to jest elementarna wiedza, a nie żadne tworzenie ogrodu zoologicznego.
Człowiek jako gatunek dominujący jest podatny na wszelkie zaburzenia w środowisku naturalnym, zastępowanie węgla, gazu, ropy musi odbywać się w sposób rozsądny. Oceany, morza, jeziora i rzeki odpowiadają za produkcję do 80% tlenu na Ziemi.

Jeżeli potrafisz obejść się bez tlenu to gratuluję, ja i moje dzieci nie. Co więcej w przypadku oceanów bilans jest w niewielkim stopniu na plus, więc odbierając sobie źródła tlenu bardzo szybko po prostu się udusimy.

Niektóre gatunki cyjanobakteri odpowiadają za 20% produkcji tlenu, to tyle ile produkują wszystkie lasy tropikalne świata.

Od lat staram się uzmysłowić ludzi, że obecna forma OŹE jest znacznie bardziej szkodliwa dla środowiska i w ostateczności ich samych niż nawet najbardziej trujące elektrownie konwencjonalne. Wybudowanie farm fotowoltaicznych, które zagwarantują dostawy energii na poziomie dostaw oferowanych przez konwencjonalne elektrownie wiąże się z pokrywaniem panelami całych województw włącznie z budowaniem różnego rodzaju form przechowywania tej energii jak chociażby elektrownie szczytowo pompowe. Sprawność takich systemów wynosi nie więcej niż 2-3% w skali roku, a sprawność paneli o których piszesz to ich szczytowa wydajność w idealnych warunkach.
W ciągu roku w Polsce notuje się w najlepszym wypadku 1900 godzin słonecznych, zakładając że przez ten czas panują doskonałe warunki, nie ma na niebie ani jednej chmury, a panele są zwrócone idealnie w stronę słońca to ich sprawność w skali roku wynosi 4,3% mocy zainstalowanej.

OŹE to bujda na resorach wciskana ludziom którzy nie posiadają elementarnej wiedzy. Fotowoltaika wyśmienicie sprawdza się w małych instalacjach przydomowych wspieranych przez ogólnokrajowy system.
jas2 odpowiada po_co
Nie mam nic przeciwko CO2. Jest rzeczą oczywistą, że większe stężenie CO2 umożliwia szybszy wzrost roślin, większe przyrosty drzew i większe plony w rolnictwie.

Nie można jednak wysnuć z tego wniosku, że przybędzie od tego tlenu. Tlen najpierw się wiąże z węglem do CO2 a potem rośliny oddzielają go od węgla. O2 nie przybędzie
Nie mam nic przeciwko CO2. Jest rzeczą oczywistą, że większe stężenie CO2 umożliwia szybszy wzrost roślin, większe przyrosty drzew i większe plony w rolnictwie.

Nie można jednak wysnuć z tego wniosku, że przybędzie od tego tlenu. Tlen najpierw się wiąże z węglem do CO2 a potem rośliny oddzielają go od węgla. O2 nie przybędzie z tego powodu w czarodziejski sposób.
jas2 odpowiada po_co
"O czym Ty za przeproszeniem bredzisz?"

Do którego punktu odnosisz to "bredzisz"?
W którym punkcie napisałem nieprawdę?
po_co odpowiada jas2
Wszystko co napisałeś jest bzdurą lub uogólnieniem.
Nieprawdą jest, że wzrost stężenia CO2 przyczynia się do szybszego wzrostu roślin - prawdą jest, że działa to krótkoterminowo i tylko gdy stężenie jest zaburzone w niewielkim stopniu.

Najważniejsze jest zachowanie odpowiedniej, już niewielkie zaburzenia powodują że konkretne
Wszystko co napisałeś jest bzdurą lub uogólnieniem.
Nieprawdą jest, że wzrost stężenia CO2 przyczynia się do szybszego wzrostu roślin - prawdą jest, że działa to krótkoterminowo i tylko gdy stężenie jest zaburzone w niewielkim stopniu.

Najważniejsze jest zachowanie odpowiedniej, już niewielkie zaburzenia powodują że konkretne gatunki bakterii będą rozwijać się szybciej. Można ten efekt doskonale zauważyć na przykładzie Bałtyku który jest relatywnie małym zbiornikiem wodnym z zaburzoną cyrkulacją (dopływy wody z oceanu są nieregularne i odbywają się w cyklach).
Efektem tego jest bardzo delikatny i czuły na wszelkie zmiany ekosystem - stąd na przykład silny rozwój cyjanobakteri (sinic).

W Polsce przez lata regulowano rytm rzek, efektem tego jest zanik naturalnych tarlisk. Występują one owszem na niektórych fragmentach rzek ale jest ich coraz mniej. Ma to wpływ na populację ryb, ptactwa wodnego ale również na stan samej rzeki.

Natura jest stosunkowo odporna na wszelkie zmiany ale człowiek nie. Człowiek jako gatunek dominujący musi ściśle kontrolować czy jego wpływ nie pozbawi go dostępu do słodkiej wody i jedzenia.
Jeżeli pozbędziemy się z natury fitoplanktonu, wymrą ryby, ptaki, mniejsze i większe drapieżniki ale po jakimś czasie któryś z gatunków będzie w stanie dzięki temu się rozwinąć. Niemniej człowiekowi oberwie się w pierwszym rzędzie. W niektórych regionach świata notuje się klęski głodu z uwagi na brak ryb. W Polsce możemy sobie z tym poradzić poprzez uprawę pól i hodowlę zwierząt.

Niemniej wiele gatunków owadów bierze czynny udział w zapylaniu konkretnych gatunków traw co ma oczywiste przełożenie na to jakie gatunki roślin możemy hodować. System będzie degradował znacznie szybciej niż będziemy w stanie temu przeciwdziałać i może się okazać, że za 20-30 lat będzie trzeba wszystkie te panele likwidować i to w trybie natychmiastowym bo ziemia będzie jałowa.

Oczywiście, że nie wykończymy w ten sposób całej planety ale lokalnie można doprowadzić do ogromnych szkód. Widać to na terenie wielu polskich miast - przykładem może być Łódź - gdzie przez lata trzeba było zmienić punkty czerpania wody z uwagi na zanikanie wód gruntowych. To zaś jest efektem betonowania miast i likwidowania drzew oraz krzewów, których system korzeniowy ułatwia zatrzymywanie wody w gruncie.
To są zmiany które zaszły nie przez tysiąclecia (jak np. zmiany w klimacie), to coś co naocznie mogliśmy obserwować przez ostatnie dekady.

Jeszcze 10 lat temu, gdy dookoła było więcej zieleni, wchodząc wiosną do czatowni (gł. 100 cm) miałem wody po kolana, od kilku lat czatownia nie była zalana nawet przy obfitych deszczach. Natomiast dookoła urosły domy jednorodzinne, a drzewa przerodziły się w place zabaw i płoty.

Człowiek musi gdzieś mieszkać to fakt ale każde nasze działanie ma swoje konsekwencje, a OŹE to cholerne oszustwo i wiem o czym mówię bo jestem inżynierem który miał styczność z tym tematem gdy jeszcze nikt głośno nie mówił o pełnym przejściu - już 15 lat temu powodowało to ogromne problemy.

Powiązane: Fotowoltaika

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki