REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

"Polska chce odzyskać Lwów". Wraca stara śpiewka Moskwy

2025-02-19 16:47
publikacja
2025-02-19 16:47

Wraca stara narracja Kremla o imperialnych zamiarach Polski, a także m.in. Rumunii, wobec Ukrainy. Zdaniem ekspertów ten sprawdzony wcześniej przekaz ma teraz służyć zniechęceniu Kijowa do zgody na przyjęcie europejskich wojsk pokojowych, a równocześnie jest zawoalowaną ofertą podzielenia się Ukrainą.

"Polska chce odzyskać Lwów". Wraca stara śpiewka Moskwy
"Polska chce odzyskać Lwów". Wraca stara śpiewka Moskwy
fot. Autorstwa Rastislav Sedlak SK / / Shutterstock

Rosyjska kampania dezinformacyjna o polskich planach rozbioru Ukrainy zaczęła się już na początku pełnoskalowej wojny wywołanej przez Rosję. Według regularnie wracających od 2022 roku przekazów Kremla polskie władze roszczą sobie prawa do zachodnich ziem Ukrainy, wchodzących w skład dawnych Kresów Wschodnich, szczególnie Lwowa, dlatego Polska traktuje wojnę toczącą się u sąsiada jako okazję, by „upomnieć się o swoje”.

Ten absurdalny przekaz, którego sami Ukraińcy nie traktują poważnie, powrócił ostatnio w nowej odsłonie, przy okazji rozpoczęcia rozmów pokojowych w sprawie Ukrainy, a także toczącej się w Europie debaty o wielonarodowych siłach pokojowych na Ukrainie.

Były premier Ukrainy Wiktor Medwedczuk, uznany przez swoich rodaków za zdrajcę, tuba rosyjskiej propagandy, powiedział 15 lutego w wywiadzie dla agencji TASS, że „Polska, Węgry, Słowacja, Rumunia i Bułgaria rozważają przyłączenie niektórych ziem ukraińskich”. Dodał, że politycy tych krajów wielokrotnie zachęcali swoje rządy do wdrażania tych idei, „które są historycznie uzasadnione i rozsądne".

Rosyjskie gazety wieszczą, że gdy dojdzie do negocjacji w sprawie przyszłości Ukrainy kraje zachodnie będą chciały podzielić terytorium dotychczasowego sojusznika. Takie rewelacje miałyby pochodzić z rzekomych ustaleń rosyjskiego Wywiadu Służby Zagranicznej, który pod koniec ubiegłego roku miał ujawnić „plany NATO na wypadek, gdy dojdzie do nieuchronnej porażki Ukrainy”.

„Aby rozwiązać problemy, Zachód będzie musiał faktycznie okupować Ukrainę. Jak czytamy w oświadczeniu departamentu (Wywiadu Służby Zagranicznej - PAP), działania te zostaną przeprowadzone naturalnie pod pretekstem wysłania do kraju „kontyngentu sił pokojowych” – pisały „Izwiestia”. Według rosyjskiego źródła europejskie siły pokojowe miałyby liczyć 100 tys. żołnierzy.

O ile narracja Kremla o rzekomym podziale Ukrainy była wielokrotnie dementowana przez polskie władze, o tyle opisywana już w ubiegłym roku przez moskiewskie media koncepcja rozmieszczenia europejskich sił pokojowych na Ukrainie stała się ostatnio bardziej realna.

Jak doniósł 16 lutego dziennik "Washington Post", powołując się na źródła w Brukseli, w wypadku zawieszenia broni Europa mogłaby rozmieścić na Ukrainie około 30 tys. żołnierzy, którzy pełniliby funkcję sił odstraszania wobec zagrożenia wznowieniem wojny przez Rosję. Gotowość do wysłania swoich sił na Ukrainę wyraził premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.

Zdaniem ekspertów, w tej sytuacji sprawdzona wcześniej narracja Kremla o rzekomych planach podziału Ukrainy między jej niedawnych sojuszników może być bardzo pomocna.

Jak podkreśliła Katarzyna Chawryło, ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich, pomysł wysłania na Ukrainę sił europejskich budzi bowiem zdecydowany przeciw Rosji, a według przedstawicieli Kremla jego ewentualne wcielenie w życie Moskwa uzna za interwencję zbrojną.

„Narracja o możliwym rozbiorze Ukrainy jest skierowana zwłaszcza do Ukraińców i ma zniechęcać ich do Zachodu, pokazując im, że Europa ma złe intencje, bo kieruje nią rewizjonistyczne myślenie. Nie powinni się zatem godzić na żaden kontyngent wojsk, bo będzie on stanowił zagrożenia dla suwerenności Ukrainy” – podkreśliła Katarzyna Chawryło.

Jej zdaniem przekaz o zachodnim rozbiorze ma także za zadanie uwiarygodnić Rosję w rozmowach z USA w sprawie przyszłości Ukrainy.

„Rosja od dawna wysyła otoczeniu międzynarodowemu, a w tym momencie również szukającym porozumienia z Kremlem przedstawicielom Waszyngtonu, komunikat, że dokonując inwazji na sąsiada w zasadzie niczego złego nie zrobiła, tylko ubiegła pewne działania ze strony państw europejskich. Gdyby nie Rosja, to Ukrainę już dawno podzieliłyby między siebie sąsiednie państwa europejskie, zwłaszcza +imperialistycznie nastawiona Polska+. Jest w tym wręcz pewien przekaz ofertowy do innych państw: być może moglibyśmy się z wami tą Ukrainą podzielić” – podkreśliła w rozmowie z PAP Katarzyna Chawryło.

Nieprzypadkowo Kreml posłużył się sprawdzoną narracją już w pierwszym dniu dwustronnych rozmów delegacji USA i Rosji, do których doszło 18 lutego w stolicy Arabii Saudyjskiej, Rijadzie. Jak doniósł Instytut Studiów nad Wojną (ISW) Siergiej Ławrow miał powiedzieć podczas negocjacji, że „niektóre kraje UE mają pretensje terytorialne wobec Ukrainy, a rozmowy na ten temat toczą się w Rumunii”.

Kamil Całus, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, we wpisie opublikowanym na platformie X zwrócił jednak uwagę na to, że w Bukareszcie nie ma żadnych rozmów na ten temat, a jedynie pojedyncza wypowiedź na ten temat padła z ust Calina Georgescu (prorosyjskiego polityka, zwycięzcę unieważnionej I tury wyborów prezydenckich w Rumunii).

Niedoszły prezydent oświadczył 30 stycznia, że Ukraina jest "wymyślonym państwem", a część jej terytorium należy podzielić między Rumunię, Węgry i Polskę. Od jego słów natychmiast odcięło się rumuńskie MSZ, podkreślając, że Ukraina ma prawo do suwerenności integralności w ramach jej uznanych przez społeczność międzynarodową granic. Stwierdzenie Ławrowa, które padło podczas rozmów w Rijadzie, jest więc potężnym nadużyciem. „To jest zakłamywanie rzeczywistości, bo żadne państwo w Europie nie ma takich agresywnych dążeń – poza Rosją oczywiście. Kreml wykorzystuje tę narrację, aby pokazać, że polityka europejska to drapieżna rywalizacja państw, które chcą odzyskać swój historyczny kształt i bezwzględnie realizować własne interesy” - oceniła Chawryło i dodała, że właśnie tak myśli Rosja i jej elity i mierzy innych swoją miarą. W jej opinii rosyjskie elity „postrzegają politykę jako agresywną grę, w której trzeba demonstrować siłę i się rozpychać, bo inaczej zrobi to ktoś inny”.

„W taką wizję relacji międzynarodowych dobrze wpisały się niedawne wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa dotyczące roszczeń terytorialnych USA wobec innych państw. Dlatego rosyjska propaganda chętnie te wypowiedzi kolportowała i chwaliła. Były one w Rosji dobrze przyjmowane, bo odzwierciedlały agresywny styl prowadzenia polityki międzynarodowej, który Rosja kultywuje” – podkreśliła Katarzyna Chawryło. (PAP)

bli/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (20)

dodaj komentarz
1as
I bardzo dobrze, że wraca.
Jestem jak najbardziej na tak.
Lwów to nasze miasto.
I województwo wołyńskie.
jas2
Niech inni se jadą gdzie mogą gdzie chcą
do Wiednia Paryża Londynu
A ja się ze Lwowa nie ruszę za próg
za skarby ta skarz mnie Bóg

Bo gdzie jeszcze ludziom
Tak dobrze jak tu?
Tylko we Lwowie!
Gdzie śpiewem cię tulą
l budzą ze snu?
Tylko we Lwowie!

l bogacz, i dziad
Tu są za pan brat
l każdy
Niech inni se jadą gdzie mogą gdzie chcą
do Wiednia Paryża Londynu
A ja się ze Lwowa nie ruszę za próg
za skarby ta skarz mnie Bóg

Bo gdzie jeszcze ludziom
Tak dobrze jak tu?
Tylko we Lwowie!
Gdzie śpiewem cię tulą
l budzą ze snu?
Tylko we Lwowie!

l bogacz, i dziad
Tu są za pan brat
l każdy ma uśmiech na twarzy..
A panny to ma
Słodziutkie ten gród,
Jak sok, czekolada i miód...

l gdybym się kiedyś
Urodzić miał znów,
To tylko we Lwowie!
Bo szkoda gadania,
Bo co chcesz, to mów
Nie ma jak Lwów!

Możliwe że więcej ładniejszych jest miast
lecz Lwów jest jedyny na świecie
i z niego wyjechać ta gdziesz ja bym mógł
ta mamciu ta skarz mnie Bóg

ref :Bo gdzie jest na świecie tak dobrze jak tu itd

jas2
Stanisław Lem, Władysław Orlicz, Tadeusz Kotarbiński, Władysław Tatarkiewicz, Wojciech Kilar, Maria Konopnicka, Jacek Kuroń, Ignacy Łukasiewicz, Ignacy Mościcki, i wielu, wielu innych bardzo by się ucieszyło. Niestety nie żyją.
msp
A ci co żyją, wiedzą, że nie ma do czego wracać. Nawet we wspomnieniach. Duża część Niemców do dziś żałuję ponownej integracji ze wschodnimi Niemcami.
prawnuk
Swoją drogą popatrazcie mamy tutaj bardzo różne zdania w różnych sprawach.
ale jako POLACY już wszyscy zrozumieliśmy, że JAKAKOLWIEK zmiana granic w Europie nie jest w naszym interesie.
nie twierdzę, że nie mamy mięty do Lwowa czy do Wilna,
ale mamy przepiękny POLSKI Wrocław i podarowany przez Dzugaszwilego Szczecin.
prawnuk
To jednak widzę pisowcy w przewadze. Wam się marzy granica z 1900 roku
1as odpowiada prawnuk
Nie, wielka Rzeczpospolita z 1 mln k.kw.
polonu
jakie podzielenie Ukrainy jak to było nasze to niech rząd Polski odda ludziom to co stracili w Ukrainie ,oddali za komuny za 50 ha lasu w Ukrainie dali w Polsce 0,5 ha komuniśći kapitaliści nic nie dali tylko pomnik Swierczewskiego rozwalili koparką w Bieszczadach . bo lał UPO wców ile wlazło . mamy zdrajców w Warszawie . kto kazał jakie podzielenie Ukrainy jak to było nasze to niech rząd Polski odda ludziom to co stracili w Ukrainie ,oddali za komuny za 50 ha lasu w Ukrainie dali w Polsce 0,5 ha komuniśći kapitaliści nic nie dali tylko pomnik Swierczewskiego rozwalili koparką w Bieszczadach . bo lał UPO wców ile wlazło . mamy zdrajców w Warszawie . kto kazał rozwalać pomnik . to Putin chce oddać ludziom to co zostało zrabowane siłą Lachom , jeszcze ich wybili . i spalili co się dało aby śladów nie było nawet sądy podpalili aby księgi wieczyste usunąć .
prawnuk
człowieku ostatnia rzeż na wojsku polskim, i ostatnia zwycięska bitwa III Rzeszy to nasz mistrz Świerczewski w akcji.
Rozumiem, że chcesz pomnika Tuchaczewskiego w Polsce - bo przecież Świerczewski szedł z krasnoajmiecami w 1920 na Polskę.
swoją droga mamy pomniki Piłsudskiego - importera sowietów w 1920 roku, dezertera w 1920

Powiązane: Wojna w Ukrainie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki