Ani ugrupowania, które tworzą rządzącą obecnie w Izraelu koalicję, ani blok partii opozycyjnych nie mogą liczyć na konstytucyjną większość w wyborach parlamentarnych, które odbędą się w tym roku – wynika z sondażu opublikowanego w piątek przez dziennik „Maariw”.


Gazeta podkreśliła, że rezultaty tego badania nie różnią się znacząco od wcześniejszych. Według wyników najnowszego sondażu rządzący blok może liczyć na 50 manatów, opozycja na 59 miejsc, a ugrupowania arabskie - na 11 w 120-osobowym Knesecie. „Maariw” przypomniał, że większość liderów żydowskich ugrupowań wykluczyła możliwość udziału stronnictw arabskich w tworzeniu rządu.
Jeśli chodzi o poparcie dla poszczególnych partii, Likud premiera Benjamina Netanjahu może liczyć na 21 mandatów (obecnie ma ich 32), a kolejnymi najsilniejszymi ugrupowaniami rządzącej koalicji są Ocma Jehudit (hebr. Żydowska Siła) ministra bezpieczeństwa wewnętrznego Itamara Ben Gwira i radykalnie ortodoksyjna partia Szas, na czele której stoi Arie Deri – każda z nich może liczyć na osiem mandatów.
Spośród ugrupowań opozycyjnych największym poparciem cieszy się Jaszar! (hebr. Naprzód!) byłego dowódcy izraelskiej armii Gadiego Eisenkota, któremu sondaż dał 20 mandatów. Dziewiętnastu miejsc może, według tego badania, spodziewać się partia byłego premiera Naftalego Beneta, a po 10 mandatów mogą zdobyć ugrupowania Nasz Dom Izrael Awigdora Liebermana i Demokraci Jaira Golana. „Maariw” napisał, że w stosunku do poprzedniego badania partie arabskie zyskały mandat kosztem bloku opozycyjnego.
Gazeta przytoczyła też wyniki innego sondażu, z którego wynika, że gdyby Netanjahu zdecydował się stworzyć własne ugrupowanie i wystartować w wyborach pod nowym szyldem, otrzymałby trzeci najlepszy wynik spośród wszystkich partii (16 mandatów wobec siedmiu dla całego Likudu). Łącznie rządzący blok miałby jednak 49 miejsc (Netanjahu częściowo odebrałby wyborców mniejszym ugrupowaniom koalicyjnym), opozycja - 60, a partie arabskie - 11.

„Maariw” podkreślił, że spośród przeciwników Netanjahu 80 proc. badanych zadeklarowało, że „na pewno” weźmie udział w głosowaniu; wśród sympatyków rządu odsetek ten wyniósł 72 proc.
Sam udział w wyborach zadeklarowało 74 proc. ankietowanych, a 17 proc. przyznało, że prawdopodobnie odda głos. Kadencja obecnego Knesetu wygasa w październiku i najpóźniej wtedy w Izraelu mają się odbyć wybory parlamentarne. (PAP)
piu/ rtt/





























































