W minionym miesiącu obligacje detaliczne Skarbu Państwa cieszyły się największą popularnością od października. Dane zdają się potwierdzać, że inwestorzy wierzą w prognozy spowolnienia inflacji, ale jednocześnie utrzymania dynamiki wzrostu cen na wysokim poziomie, widzą też na horyzoncie obniżki stóp procentowych oraz zdają sobie sprawę z efektu bazy w statystykach inflacyjnych.


W marcu Ministerstwo Finansów pozyskało ze sprzedaży obligacji detalicznych ok. 2,6 mld zł - wynika z danych z Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. To największa kwota od października, gdy skala zakupów przekroczyła 3 mld zł. Z drugiej strony to nadal o ok. 600 mln zł mniej niż przed rokiem.
Analiza struktury sprzedaży prowadzi do kilku interesujących wniosków. Zmiennoprocentowe obligacje cztero- i dziesięcioletnie wciąż odpowiadały za ponad 70 proc. sprzedaży, co sugeruje, że inwestorzy spodziewają się utrzymania wysokiej inflacji w kolejnych latach.
Zobacz także
Na zakup "czterolatek" wyasygnowano ok. 1,5 mld zł - najwięcej od października, o ok. 300 mln zł więcej niż w lutym i przeszło 100 mln zł więcej niż w styczniu. Być może inwestorzy starali się omijać "pułapkę" kryjącą się na horyzoncie. W drugim roku inwestycji oprocentowanie papierów będzie wynosiło tyle, ile inflacja CPI w styczniu 2024 r. plus marża w wysokości 1 proc.
Gdyby wstrzymać się z zakupem do obecnego miesiąca, bazą stałby się GUS-owski wskaźnik za luty 2024 r. Tymczasem ze względu na wprowadzenie "tarczy antyinflacyjnej" w lutym 2022 r., w lutym bieżącego roku wskaźnik inflacji CPI został sztucznie podbity z 16,6 proc. do 18,4 proc. Można więc oczekiwać, że w lutym 2024 r. zostanie - na skutek efektu bazy - sztucznie zaniżony, obniżając oprocentowanie obligacji oszczędnościowych. W pełnym, czteroletnim horyzoncie inwestycji nie powinno to jednak robić większej różnicy. Jak inwestorzy podejdą do tematu, przekonamy się po publikacji danych za obecny miesiąc.

Drugą ciekawostką jest rekordowy, przeszło 7-proc., udział w strukturze sprzedaży papierów trzyletnich. W przeciwieństwie do "cztero-" i "dziesięciolatek" są to obligacje o stałym oprocentowaniu, wynoszącym obecnie 6,85 proc. Wzrost zainteresowania tymi papierami może sugerować, że inwestorzy z jednej strony biorą pod uwagę spowolnienie inflacji w kolejnych latach, a wraz z nim oczekują spadku stóp proc. i, w konsekwencji, cięcia oprocentowania rządowych papierów. Na taki scenariusz wskazuje większość ekonomistów.
Prognoz spowolnienia wzrostu cen można się też doszukiwać w rosnącej sprzedaży obligacji rocznych, która - podobnie jak w przypadku "czterolatek" - była nominalnie najwyższa od października. Uwagę zwraca również najwyższa od tego czasu popularność papierów rodzinnych, czyli dostępnych wyłącznie dla beneficjentów programu 500+.





























































