Jest na liście 33 izraelskich zakładników, którzy mają być uwolnieni w pierwszej fazie porozumienia z Hamasem. "Byłoby cudem, gdyby wrócił żywy" – mówi poniedziałkowemu wydaniu "Rzeczpospolitej" syn Odeda Lifshitza, Omri.


Gazeta przypomina, że "lista 33 nazwisk, opublikowana przez izraelskie media w piątek, jest z grubsza sporządzona alfabetycznie". "84-letni Oded Lifshitz (mający też obywatelstwo Polski i przedstawiany czasem polską wersją nazwiska: Lifszic) jest na niej na 22. miejscu" - czytamy. "Na liście jest 12 kobiet i dzieci. Reszta to mężczyźni niezwiązani z armią, powyżej 50. roku życia, cierpiący na różne schorzenia" - wyjaśnia "Rz".
W artykule czytamy, że Oded Lifshitz, jeden z najstarszych zakładników, został porwany wraz z żoną Jochewed z leżącego przy granicy ze Strefą Gazy kibucu Nir Oz, jednego z głównych celów wielkiego ataku terrorystycznego Hamasu z 7 października 2023 roku (46 zabitych, 71 uprowadzonych). Ich dom został potem spalony.
"Podczas porwania został ranny i trafił do szpitala [w strefie Gazy], potem był przetrzymywany w jednym miejscu wraz z Hanną Katzir [również obywatelką Polski – red.]. W dwudziestym dniu gdzieś go zabrano. I nic więcej o nim nie wiemy. Byłoby cudem, gdyby wrócił żywy" – mówi "Rzeczpospolitej" Omri Lifshitz.
Oded Lifshitz – podobnie jak jego żona i część innych uprowadzonych z kibucu Nir Oz – znaczną część życia poświęcił na dialog z Palestyńczykami. Walczył o pokój, a także o prawa izraelskich Beduinów. O nich pisywał, gdy był dziennikarzem. Jak mówi jego syn, Oded Lifshitz spotkał się nawet z przywódcą Palestyńczyków Jaserem Arafatem i jego ludźmi w latach osiemdziesiątych, gdy było to zakazane.

"Rz" wyjaśnia, że Oded Lifshitz był w grupie Izraelczyków, którzy pomagali chorym dzieciom palestyńskim ze Strefy Gazy, wozili je do szpitala w Jerozolimie. "Ostatnie dzieci przetransportował dwa tygodnie przed uprowadzeniem" – podkreśla Omri Lifshitz.
Z artykułu dowiadujemy się także, że żona Odeda i matka Omriego, Jochewed, wróciła do Izraela po siedemnastu dniach, była jedną z pierwszych uwolnionych, jeszcze przed formalnym porozumieniem o, połączonej z rozejmem, wymianie zakładników na palestyńskich więźniów z listopada 2023 r.
"Jochewed Lifshitz w wywiadach cytowanych przez zagraniczne media mówiła, że samo porwanie było koszmarem. Dodała, że później była dobrze traktowana, co spotkało się z krytyką w Izraelu. Podczas niewoli spotkała się z liderem Hamasu Jahją Sinwarem (zabitym rok później)" - czytamy. "Spytała go, dlaczego porwał aktywistów na rzecz pokoju z Palestyńczykami. Świetnie znający hebrajski Sinwar nie odpowiedział" – opowiada syn Omri.
"86-letnia Jochewed Lifshitz jest w dobrej formie, co sobotę chodzi na demonstracje rodzin i przyjaciół zakładników w Tel Awiwie, odbywające się pod hasłem +Sprowadźcie ich do domu!+. Jak dowiedzieliśmy się w polskich źródłach, nie ma obywatelstwa Polski" - czytamy.
"Rzeczpospolita" przypomina, że wśród przetrzymywanych w Strefie Gazy było troje posiadaczy polskiego paszportu. Najbardziej znany to historyk zasłużony dla dialogu żydowsko-polskiego Alex Dancyg, również z kibucu Nir Oz. W lipcu zeszłego roku izraelska armia uzyskała potwierdzenie, że Dancyg nie żyje. Zginął zapewne kilka miesięcy wcześniej.
"Trzecią osobą z obywatelstwem Polski była wspomniana Hanna Katzir (czasem podawano: Hana), emerytowana przedszkolanka z Nir Oz. Uwolniona pod koniec listopada 2023 r., w czasie pierwszego rozejmu w czasie wojny w Strefie Gazy. Zmarła kilka tygodni temu. Powód: komplikacje wynikające z uwięzienia w Strefie Gazy. Miała 76 lat" - czytamy w artykule. (PAP)
akr/ amac/





























































