Po 30 minutach handlu na warszawskim parkiecie, indeks polskich blue chipów zniżkował 0,5 proc. Znajdował się wówczas na poziomach 2 170 punktów. Oznacza to, że brakowało jeszcze około 150 punktów, by osiągnąć "dołek" z początku października.
Na rynkach w Europie panuje duża nerwowość. Odczyt indeksu PMI dla chińskiego przemysłu okazał się znacznie gorszy od rynkowych oczekiwań, co doprowadziło do przeceny aktywów na giełdach rejonu Pacyfiku. Dodatkowo Europejczycy przypomnieli sobie o banku Dexia. Okazuje się, że za sprawą pogłębienia impasu w krajach "eurobankrutach" porozumienie osiągnięte w październiku może wymagać renegocjacji. (Chiny na dzień dobry straszą przemysłem. Dexia znowu zagrożona?)
Warto zwrócić uwagę na spółkę Thomas Cook, która podczas wczorajszej sesji na giełdzie w Londynie została przeceniona o 75 proc. To największy w Wielkiej Brytanii i drugi w Europie operator turystyczny. Wczoraj zakomunikował, że trudna sytuacja finansowa zmusza go do renegocjacji zadłużenia z bankami. Pomimo kłopotów, spółka spodziewa się w tym roku zysku na działalności operacyjnej i zapewnia, że firma funkcjonuje bez zakłóceń. Do spółki należy biuro Neckermann, które jest obecne w Polsce.
Przed godzina 10:00 najmocniej tracił KGHM Polska Miedź, wracając do panicznych spadków, nurkując prawie 5 proc. Jastrzębska Spółka Węglowa traciła niemal 4 proc. Trzecie miejsce zajmował Lotos zniżkując 2,7 proc. Z kolei najlepiej radziły sobie PGE, PZU i Bank Handlowy, które zyskiwały odpowiednio 1,7 proc., 1,3 proc. oraz 0,8 proc.
K.G.






























































