

Oczekiwanie na otwarcie aplikacji bankowej to już historia. Płacenie poleceniem tekstowym? Kto to pamięta? Płatności mobilne rozwijają się w zawrotnym tempie. Banki działają ręka w rękę z operatorami komórkowymi i producentami sprzętu elektronicznego. Fintech zatacza coraz szersze kręgi.
Od czasu wynalezienia pieniądza do momentu jego wirtualizacji zarówno rzymska sestercja, grecka drachma czy średniowieczne denary wędrowały przez kraje w formie bitych monet (z brązu, srebra, złota). Kto nie miał przy sobie fizycznych pieniędzy, nie mógł wynająć noclegu, wymienić konia w podróży, zrobić zakupów. A ta sama bita moneta przechodziła z ręki królewskiego posła do ręki szewca, dalej do kowala, karczmarza czy płatnerza. Z czasem środkiem płatniczym stał się papier i nie chodzi tu o banknoty, które wciąż fizycznie i nominalnie stanowią regularną walutę, ale o papiery obiecujące zapłatę, jak weksle, czeki, listy zastawne, kwity depozytowe. Nie trzeba było koniecznie spieniężać weksla, żeby nim płacić. Pieniądz gotówkowy zaczął zastępować pieniądz nie mający postaci monety lub banknotu. Tak w wielkim skrócie można opisać dematerializację pieniądza czyli to, co współcześnie nazywamy wirtualizacją, a zaczęło się wieki temu. Prawdziwa rewolucja wiąże się jednak z powstaniem i upowszechnieniem internetu, a za tym bankowości elektronicznej.
Elektroniczny pieniądz
Pieniądz elektroniczny stał się dziś poważnym zamiennikiem gotówki i może być na nią wymieniony. Stanowi więc zasób właściciela, zapisany w urządzeniach elektronicznych, a nie na papierze, i prawo do roszczenia w odpowiedniej kwocie. Urządzeniem może być karta kredytowa, aplikacja w telefonie, panel klienta banku w jego komputerze, terminal w przedsiębiorstwie itp. Cyfrowy pieniądz dominuje już w XX w. tak samo w życiu codziennym, jak i w biznesie i ten skok wykorzystujący połączenie technologii i finansów zmienia nasz świat diametralnie.
Podstawą dla płatności elektronicznych stała się m.in. stworzona w latach 60. ubiegłego wieku technologia wymiany danych EDI (Electronic Data Interchange), umożliwiająca transfer informacji transakcyjnych między systemami informatycznymi. Wkrótce na świecie poszły w ruch pierwsze karty płatnicze (z chipem, z paskiem magnetycznym), autoryzowane telefonicznie, za pośrednictwem numeru PIN, później online.
Lata 80. stanęły pod znakiem zaangażowania operatorów telekomunikacyjnych w budowanie szybkich systemów płatniczych za pośrednictwem linii telefonicznych i coraz powszechniej używanych kart płatniczych. Ze wzruszeniem wspominamy „wałkowanie” kart, by zostawić papierową kopię przeprowadzonej transakcji do rozliczenia z bankiem.
…i plastikowy
W latach 90. mówiło się o pieniądzu plastikowym. Na polski rynek weszła VISA, podpisując umowy z największymi bankami, a w kraju podjęto inicjatywę budowy niezależnego centrum akceptacyjno-rozliczeniowego. Tak powstał Polcard, który w 1992 r. uruchomił pierwszy w naszym kraju terminal POS, a rok później wydał pierwszą polska kartę płatniczą POLCARD. W połowie lat 90. działało już w Polsce milion kart płatniczych, a w XXI wiek weszliśmy w dziesięcioma milionami „plastików”. Dynamicznie rosła sieć terminali i wartość transakcji przeprowadzonych za pośrednictwem kart. Rosła też sieć bankomatów, dających możliwość ściągnięcia z konta gotówki za pośrednictwem karty – wszystko dzięki technologii. Dziś banki emitują swoje karty działające na całym świecie, współpracujące z takimi organizacjami jaki VISA czy Mastercard. Działają globalne systemy płatności elektronicznych (w 1998 r. zademonstrowano Pay Pal), wielkie firmy komunikacyjne i e-commerce zbudowały własne systemy płatności elektronicznej, jak Google Pay, Apple Pay itp.
Technologie kart płatniczych także nie stoją w miejscu, dziś płacimy kartami zbliżeniowymi. A to m.in. dzięki bezdotykowemu standardowi MIFARE, opublikowanemu pod koniec lat 90. przez firmę Philips i technologii NFC – to wysokiej częstotliwości radiowy standard krótkiego zasięgu, pozwalający na bezprzewodową wymianę danych z kilkunastocentymetrowej odległości. Do tego dodano odpowiednie zestandaryzowane czytniki i wkrótce aplikacje pracujące na rzecz transakcji elektronicznych „wyskoczyły” poza komputery i rozwinęły się na urządzeniach przenośnych. Stąd już krok do płatności mobilnych i ich dynamicznego rozwoju.
– Dziś wiemy, że płatności zbliżeniowe wywarły trwały wpływ na globalny handel i zachowanie konsumentów, ostatnio dając im możliwość bezpiecznych zakupów podczas pandemii i kolejnych fal koronawirusa. Jak wynika z badania Fundacji Polska Bezgotówkowa w 2021 roku płatności bezgotówkowe stanowiły 57 proc. wszystkich transakcji w punktach handlowo-usługowych. Z obserwacji rynkowych wynika, że wśród tego typu płatności najlepiej przyjęły się karty płatnicze, kody BLIK oraz płatności internetowe oferowane m. in. przez system PayPal. Warto zaznaczyć przy tym, że coraz rzadziej płatności kartą odbywa się z wykorzystaniem tradycyjnego plastiku. Blisko połowa (47 proc.) ankietowanych przez FPB przyznała, że w przyszłości zamierza płacić za pomocą smartfona lub smartwatcha – tłumaczy Kamil Adamski z ING Banku Śląskiego.
Płać w ruchu
Ponoć pierwsze płatności mobilne przyjmowały od 1997 r., automaty sprzedające Coca-Colę w Stanach Zjednoczonych. Klient wysłał SMS, a po potwierdzeniu transakcji mógł odebrać napój. Swoją drogą ciekawe, ile trwał taki zakup Coli? Wtedy też pojawiła się bankowość mobilna – także w Polsce. Pierwsze konto z dostępem przez internet zaproponowano Polakom 18 października 1998 r. w Łodzi. Ile czasu potrzebowała bankowość internetowa by na stałe zagościć w świadomości klientów? Wystarczyło ok. 8 lat, by zaczęło z niej aktywnie korzystać 5 mln Polaków, czyli 13 proc. ludności kraju ogółem Do rozwoju płatności mobilnych przyczynili się operatorzy sieci komórkowych we współpracy z bankami. O ile bankowość elektroniczna pozwala nam zarządzać pieniędzmi za pośrednictwem komputera, to bankowość mobilna przenosi nas w świat transakcji zawieranych za pośrednictwem telefonu, który stał się ostatnio naszym komunikującym się ze światem asystentem płatności i wielu innych transakcji. Z poziomu telefonu możemy dostać kredyt, założyć lokatę, a nawet wziąć auto w leasing.
Warto tu znów sięgnąć do historii technologii, która dziś wydaje nam się tak odległa cywilizacyjnie jak wojny napoleońskie, a miało miejsce zaledwie dwie dekady temu. Kto nie pamięta, niech otworzy najniższą szufladę biurka i wyjmie starą Nokię z protokołem WAP. Stworzony we współpracy Ericssona, Motoroli, Nokii oraz Uniwired Planet, umożliwiał przeglądanie stron internetowych. Trwało to wolno i kosztowało, ale, jak wiadomo, bariera to przecież okazja do rozwoju. Każda kolejna usługa bankowości mobilnej, wchodząca na rynek, była już ulepszoną wersją lub kolejną generacją poprzedniej. Bankowe usługi mobilne zaczęły oferować kolejne banki.
Dużo sobie obiecywano, ale klientów usług opartych o WAP nie przybywało lawinowo ze względu na koszty eksploatacji w sieciach GSM (transmisji GPRS) oraz skomplikowaną procedurę postępowania przy płatnościach prowadzonych za pomocą poleceń tekstowych. Sytuację poprawiły kolejne rozwiązania, jak uniezależnienie serwisu banku od operatora komórkowego, czy wprowadzenie tzw. lekkich serwisów transakcyjnych, które można było szybciej obsłużyć. Lekkie serwisy uruchomiły jako pierwsze Inteligo, Alior bank, mBank i ING Bank Śląski. Pierwsze dziesięć lat XXI w. to blisko 1,5 mln klientów bankowości mobilnej w telefonach. Rozwijała się także funkcjonalność aplikacji.
Genialny BLIK
To, że możemy korzystać ze wspólnego, międzybankowego systemu płatności mobilnych, że możemy wysyłać przelewy na telefon, nie znając numeru konta odbiorcy, i robić to zawsze i wszędzie z telefonu, to zasługa współpracy sześciu banków: PKO BP, Alior Bank, Bank Millennium, ING Bank Śląski, Santander Bank Polska i mBank, które w porozumieniu z Krajową Izbą Rozliczeniową powołały do życia Polski Standard Płatności. W 2015 r. zarejestrowano dzieło tej współpracy – system BLIK. W pierwszym kwartale 2015 r. liczba klientów bankowości mobilnej w komercyjnych bankach w Polsce przekroczyła 4 mln. Jak mówi Izabela Całusińska z ING, standard BLIK okazał się na tyle rewolucyjny dla konsumentów, że z czasem okazał się potrzebny również dla udrożnienia współpracy między firmami.
- Z oficjalnych danych wynika, że w ciągu trzech pierwszych miesięcy 2022 roku użytkownicy BLIKA zrealizowali prawie 250 mln transakcji o łącznej wartości 32,6 mld zł. To o 62% więcej niż rok wcześniej. Technologia ta na naszych oczach staje się standardem dla konsumentów, którzy oczekują elastyczności i wygody. Tego samego potrzebują dzisiaj przedsiębiorcy, którzy również chcą czerpać korzyści z transformacji technologicznej. W efekcie w maju tego roku ING jako pierwszy bank na rynku uruchomił usługę BLIK dla klientów korporacyjnych. W ciągu tygodnia od uruchomienia usługi mieliśmy ponad 1500 aktywacji BLIKA dla biznesu, a wartość transakcji przekroczyła 1 mln zł – dodaje ekspertka ING.
Dla biznesu
Bankowość mobilna jest ofertą nie tylko dla indywidualnych klientów banków, ale także dla biznesu. COVID przyspieszył pewne procesy, nauczył nas pracy zdalnej i prowadzenia biznesu z różnych miejsc (także poza krajem). Współczesne przedsiębiorstwo to biznes w ciągłym ruchu i to w każdym aspekcie. Przedsiębiorca musi być gotowy na zmiany w dowolnej chwili i musi dać klientom możliwości interakcji bez względu na czas i miejsce. O ile bankowość elektroniczna wsparła i uprościła rozliczenia biznesowe, zautomatyzowała procedury i przyspieszyła obrót pieniędzy, o tyle bankowość mobilna daje nowe udogodnienia.
Poza możliwością założenia firmy przez internet, kompleksowego zarządzania finansami firmy czy wzięciem kredytu na rozwój biznesu współczesny przedsiębiorca może korzystać z aplikacji usprawniających jego kontakt z klientem. Jednym z takich rozwiązań są terminale płatnicze w telefonie, które z roku na rok zyskują na znaczeniu. Według badań Juniper Research, liczba smartfonów wykorzystywanych do płatności softPOS przekroczy 34,5 miliona na całym świecie do 2027 roku, co oznacza wzrost o 475 procent w porównaniu z 6 milionami w 2022 roku. Wygląda na to, że dziś bardziej niż kiedykolwiek, firmy powinny rozważyć opcję oferowania płatności cyfrowych swoim klientom, bez ograniczeń. Brak możliwości swobodnego dokonywania płatności mobilnych jest takim ograniczeniem, które może kosztować biznes utratę klienta i zysków.
Klienci sklepów spożywczych, restauracji w miejscowościach turystycznych czy punktów szybkiej obsługi, takich jak food trucki, nie chcą być spowalniani przez uciążliwą transakcję płatniczą. Dla tych firm szybkość i wygoda w obsłudze klientów jest priorytetem. Terminal w telefonie jest znaczącym wsparciem dla przedsiębiorcy. Takie rozwiązanie stanowi ponadto atut w usługach świadczonych u klienta czy w firmach kurierskich czy usługach przewozowych. Telefon zawsze mamy przy sobie i dzięki temu, z terminala w smartfonie bez przeszkód możemy korzystać w dowolnym miejscu.
Warto tutaj podkreślić, że w ostatnich latach znacząco zwiększyły się możliwości smartfonów, ich funkcjonalność, moc obliczeniowa, pojemność i możliwość pobierania kolejnych aplikacji. Stosowane technologie konsekwentnie podnoszą poziom bezpieczeństwa, a istotnym krokiem milowym są coraz częściej instalowane mechanizmy identyfikacji biometrycznej. Telefony posiadające rozwiązania biometryczne – od odcisku palca, przez Face ID, po skanowanie tęczówki, dają możliwość rozbudowy systemów zabezpieczeń transakcji bankowych. Kolejnym game changerem będą sieci 5G, które znacząco przyspieszą cyfrowe działania. Nowy standard to także nowe przyzwyczajenia konsumentów, którzy już teraz oczekują szybkości i elastyczności. Biometria i rozwiązania, wykorzystujące szybkość transferu to jutro bankowości mobilnej. A jutro – jak wiadomo – zaczyna się dziś i biznes musi przygotować się zawczasu na kolejną fazę cyfrowej rewolucji.
Partnerem publikacji jest ING Bank Śląski



















































