Po pobieżnym przejrzeniu ustawy o partiach politycznych można odnieść wrażenie, że utrzymują się one z kilku niezbyt dochodowych źródeł, a państwo czuwa nad tym, żeby nie były zbyt bogate. W przypadku większości z 80 partii istniejących Polsce zasada ta się sprawdza. Jednak przed tymi, którym udało się wejść do parlamentu lub choćby przekroczyć próg 3% poparcia, otwierają się niemałe źródła dochodów.
Zasady finansowania partii politycznych określa ustawa. Zgodnie z nią, dochody partii mogą pochodzić „ze składek członkowskich, darowizn, spadków, zapisów, z dochodów z majątku oraz z określonych ustawami dotacji i subwencji”. Tym dwóm ostatnim pozycjom warto przyjrzeć się dokładniej.
Subwencja dla bogatych
Subwencje przysługują partiom, które w wyborach parlamentarnych uzyskały przynajmniej 3% głosów, i koalicjom wyborczym z minimum 6-procentowym poparciem. Partie otrzymują subwencje roczne przez całą kadencję sejmu. Ich wysokość zależy zarówno od liczby głosów uzyskanych przez partię w danym okręgu, jak i od procentowego udziału w głosach w danym okręgu. Po wprowadzeniu nowelizacji ustawy partia za każdy uzyskany głos może otrzymać od 87 groszy (wcześniej 1,50 zł) do 5,77 zł (wcześniej 10 zł). Im mniejsze poparcie, tym większa suma przypada na jeden głos. Szczegóły można znaleźć nowelizacji ustaw o partiach politycznych (pobierz tutaj).
W 2010 roku subwencję otrzymało 7 partii (z 80 istniejących) na sumę 114 208 948,73 zł. Największe przyznano Platformie Obywatelskiej (40 430 797,40 zł) i Prawu i Sprawiedliwości (37 805 465,31 zł). Najmniej otrzymała Unia Pracy (521 330,94 zł). Więcej informacji znaleźć można na stronie Państwowej Komisji Wyborczej.
„Bo kto ma, temu będzie dodane” [Mt 13, 12a]
Partiom, którym udało się dostać do parlamentu, oprócz subwencji przysługuje dotacja celowa na zwrot kosztów kampanii wyborczej. Zasady finansowania kampanii określa 13. rozdział Ordynacji wyborczej (przeczytaj tutaj). Jest tam również opisany sposób obliczania dotacji. Łączna suma dotacji budżetowej dla partii w roku wyborczym 2007 wyniosła 74 872 484,96 zł, z czego najwięcej otrzymały Platforma Obywatelska (29 427 920,77 zł) i Prawo i Sprawiedliwość (28 285 522 zł). Pełna tabela dostępna jest na stronie PKW.
Zobacz także
Skąd poseł ma pieniądze?
Posłowie, którzy w ogromnej większości są przecież członkami partii, dostają dodatkowe pieniądze. Wynagrodzenie posła i senatora jest równe pensji podsekretarza stanu w ministerstwie. Oblicza się je przez pomnożenie ustalanej rokrocznie kwoty bazowej przez współczynnik określany w ustawie. Poseł zarabia miesięcznie 9 900 zł. Do tego przysługuje mu dieta parlamentarna w wysokości 25% uposażenia – 2 475 zł. Przewodniczący komisji parlamentarnej dostaje jeszcze dodatek w wysokości 20%, a wiceprzewodniczący – 15%.
Posłowie otrzymują również pieniądze na prowadzenie biura – 12 650 zł. Tę sumę można śmiało zaliczyć do pieniędzy przysługujących partii – wszak biura poselskie to część partyjnej struktury. Na początku kadencji otrzymuje się też środki na wyposażenie biura. Posłowie mają prawo do 2 200 zł dodatku na zakwaterowanie w Warszawie. Za darmo jeżdżą i latają po Polsce, dostają również „trzynastki”. (Zobacz więcej na www.wynagrodzenia.pl).

Europarlament – żyła złota
Jeszcze lepiej mają posłowie europarlamentu. Do 2009 roku każdy z nich otrzymywał wynagrodzenie równe pensji posła parlamentu krajowego. Jednak od 2 lat europosłowie dostają 7 807,12 euro miesięcznie brutto. Po odliczeniu podatku wspólnotowego i składki na ubezpieczenie wynosi ono 6 083,91 euro, czyli ok. 23 345 zł (kwota ta może podlegać opodatkowaniu w kraju zamieszkania). Za każdy dzień pracy w organach PE przysługuje również dieta w wysokości 298 euro. Do tego dochodzą zwroty kosztów podróży i utrzymania biur poselskich. Szczegóły można znaleźć na stronie Parlamentu Europejskiego.
Podczas debaty nad zmniejszeniem subwencji dla partii politycznych padały argumenty, że znacznie utrudni to pracę mniejszym partiom. Nie jest to prawdą, gdyż najwięcej pieniędzy dostają partie największe, czyli najbogatsze. Wystarczy zauważyć, że żadna z partii nieparlamentarnych nie otrzymuje w obecnej kadencji subwencji. Dlatego dotowanie ugrupowań z budżetu nie jest niczym innym, jak tylko wzmacnianiem istniejącego status quo.






















































