Wraz z kolejnymi interwencjami banków centralnych w ubiegłym tygodniu kurs ropy odbił się od wielomiesięcznego minimum i równie szybko jak wcześniej spadał później ruszył w górę. Wczoraj gracze w Nowym Jorku w panice zamykali krótkie pozycje na wygasających październikowych kontraktach na ropę Light Crude – w rezultacie ich kurs wystrzelił w górę o 16%, osiągając pułap 120$ za baryłkę.
„Czy to oznacza, że wczoraj nagle na świecie skończyła się ropa? (...) Bardziej prawdopodobne jest, że rynek odkupywał kontrakty z powodu ich wygaśnięcia” – powiedział agencji Bloomberga Harry Tchilinguirian, starszy analityk rynku ropy w francuskim banku BNP Paribas.
Dzisiaj sytuacja się nieco uspokoiła – o godzinie 14:00 za baryłkę ropy marki Brent płacono 103,85$, a więc o 1,5% mniej niż wczoraj. Amerykańska ropa gatunku Light Crude została wyceniona na 107,51$ za baryłkę (kontrakty listopadowe), czyli o 1% niżej niż w poniedziałek.
Zdaniem komentatorów do dzisiejszego spadku cen ropy naftowej przyczyniła się też coraz większa niepewność związana z rządowym planem pomocy dla amerykańskiego sektora finansowego. Handlujący ropą zaczęli wątpić, czy jego realizacja pomoże całej gospodarce USA, które są największym na świecie konsumentem „czarnego złota”.
K.K.


























































