Rzadko kiedy brak decyzji potrafi wywołać tak drastyczne skutki. Tak, jak w przypadku posiedzenia OPEC, gdzie niepodjęcie decyzji o ograniczeniu wydobycia, doprowadziło do masakry cen ropy naftowej. Ucieszyło to wszystkich poza producentami uzależnionymi od energetycznej drożyzny.


Nieczęsto widzi się, aby cena jednego z najważniejszych surowców na planecie spadła o 6% w ciągu jednego dnia. Tak było w czwartek w przypadku ropy naftowej. Amerykański surowiec WTI potaniał o 6,3% i po raz pierwszy od czerwca 2010 roku kosztował poniżej 70 USD za baryłkę. Spadek ceny baryłki ropy w Nowym Jorku o 4,64 dolara to naprawdę cieszący oko widok.

Stanowiąca benchmark dla cen w Europie ropa typu Brent została przeceniona o niemal 6%, do 72,91 dolarów za baryłkę. Czwartkowe minimum - 71,38 USD – to najniższa cena od sierpnia 2010 roku. Notowania „czarnego złota” najprawdopodobniej zaliczyły właśnie piąty z rzędu miesiąc spadków, łącznie zniżkując w tym okresie o 35%.
ReklamaZobacz także
To najdłuższa i najsilniejsza seria spadków od 2008 roku, gdy eksplozja globalnego kryzysu finansowego doprowadziła do obniżki cen ropy o 75% w ciągu sześciu miesięcy. Sześć lat temu przyczyną był drastyczny spadek popytu wywołany światową recesją. Teraz także mamy do czynienia z nadpodażą ropy. Ale tym razem oprócz mniejszego zapotrzebowania wywołanego spowolnieniem gospodarczym główną rolę odgrywa rosnące wydobycie.
Analitycy szacowali, że w celu ustabilizowania rynku OPEC musiałby ograniczyć wydobycie o ok. dwa miliony baryłek dziennie. Jednak opór Saudyjczyków sprawił, że naftowy kartel nie podjął decyzji o zmniejszeniu wydobycia. To właśnie ta wiadomość w czwartek po południu wywołała silną przecenę ropy naftowej.
Oficjalny limit wydobycia pozostał na poziomie 30 mln baryłek dziennie, przy czym jest to ograniczenie regularnie przekraczane (z reguły o 0,5-1,5 mln bpd). Decyzja OPEC oznacza niższe zyski dla producentów ropy naftowej. Najboleśniej odczują to rządy krajów uzależnionych od wysokich cen surowca: Rosji, Iranu, Wenezueli i Ekwadoru.
Ale ceny poniżej 70 dolarów za baryłkę są już zagrożeniem dla rentowności wydobycia ropy z amerykańskich łupków. Taki rozwój sytuacji jest z kolei na rękę Saudyjczykom, którzy mając najniższe koszty wydobycia na świecie mogą teraz „wykosić” z rynku droższą konkurencję. W tym także amerykańskich nafciarzy wykorzystujących technologię szczelinowania hydraulicznego.
O ile tańsza ropa jest zmartwieniem dla krajów-eksporterów tego surowca, to reszta świata na niższych cenach paliw może tylko skorzystać. Tańsza ropa oznacza niższe koszty transportu i produkcji oraz więcej pieniędzy w portfelach konsumentów nie tylko w USA i Europie, ale także w dziesiątkach krajów rozwijających się. To swoisty bożonarodzeniowy prezent dla kilku miliardów ludzi. Amerykanie mają za co dziękować w tegoroczne Święto Dziękczynienia.






























































