Październikowy spadek wartości sprzedaży detalicznej w USA był największy od 16 lat i wyniósł 2,8% m/m oraz 4,1% r/r. Dane te były znacznie gorsze od mediany prognoz analityków, lecz jeśli spojrzeć na skrajnie pesymistyczne oczekiwania, to nie było aż tak źle. Najwyraźniej inwestorzy niczego dobrego się po tych danych nie spodziewali, a sam raport pokazał to, co było wiadomo już od kilkunastu dni: silnie spada sprzedaż samochodów, mebli oraz elektroniki.
Pewnym pokrzepieniem był za to wynik listopadowych nastrojów konsumentów. Indeks Uniwersytetu Michigan zamiast oczekiwanego nieznacznego spadku pokazał jeszcze mniejszy wzrost i wyniósł 57,9 pkt.
Giełdowym inwestorom mogły się też spodobać słowa Bena Bernanke, jakie szef Fed-u ma wygłosić na dzisiejszym spotkaniu prezesów banków centralnych (fragmenty przemówienia udostępniono mediom). Bernanke zapewnia, że banki centralne są gotowe podjąć wspólne działania w celu „odmrożenia” rynków kredytowych. Ponadto dzisiaj w Waszyngtonie zbierają się szefowie grupy G20, którzy będą radzić w sprawie przyszłości światowego porządku finansowego.
Za to fatalne wrażenie zrobiły wyniki kwartale Freddie Mac, która odnotowała stratę 25,3 mld dolarów. W efekcie ta znacjonalizowana spółka może się „pochwalić” ujemnym kapitałem własnym. Zarząd Freddie Mac już poprosił rząd USA o brakujące 13,8 mld dolarów.
Po niecałej godzinie handlu Dow Jones tracił 2,2%, schodząc do poziomu 8.670 pkt. Indeks S&P500 zniżkował o 2%, notując wynik 893 pkt. Nasdaq spadał o 2,7%, zatrzymując się na wysokości 1.554 pkt.
K.K.






























































