Polska Grupa Energetyczna wyraziła wstępne zainteresowanie przejęciem pełnej puli udziałów w spółce odpowiedzialnej za projekt atomowy - czytamy w komunikacie spółki. Notowania PGE zareagowały gwałtowną przeceną.


Chodzi o PGE EJ1 sp. z o.o. Polska Grupa Energetyczna, choć użyczyła nazwy tej spółce, posiada w niej 70 proc. Teraz wyraziła zainteresowanie przejęciem pozostałych 30 proc. - Realizacja transakcji będzie możliwa po przeprowadzeniu wyceny przez niezależnego doradcę oraz uzyskaniu zgód korporacyjnych przez wszystkie zaangażowane podmioty. Celem PGE jest restrukturyzacja operacyjna i kosztowa spółki oraz integracja działalności w ramach Grupy PGE - czytamy w komunikacie.
PGE EJ1 sp. z o.o. to spółka odpowiedzialna za przygotowanie i realizację inwestycji polegającej na budowie i eksploatacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Spółka powstała w 2010 roku, w 2014 zaś do grona jej udziałowców dołączyli Tauron, KGHM i Enea, którzy odkupili po 10 proc. akcji od PGE. Ta struktura utrzymała się do dziś. Teraz PGE zainteresowane jest odzyskaniem tych udziałów.
Sama elektrownia to jeden z priorytetów urzędującego ministra energii, Krzysztofa Tchórzewskiego, który z ramienia Skarbu Państwa pełni także nadzór nad PGE. Sama decyzja o budowie elektrowni jądrowej - jak zaznacza minister - póki co jest nieformalna.
Atom - nasza odpowiedź na politykę UE
Zgodnie z założeniami polskiej polityki energetycznej do 2040 roku udział węgla (kamiennego i brunatnego) w produkcji energii elektrycznej w naszym kraju ma się zmniejszyć z ok. 80 proc. obecnie do ok. 35 proc. Na kolejnych miejscach pod względem udziału w miksie energetycznym ma się znaleźć właśnie energetyka jądrowa, z której ma wówczas powstawać ok. 18 proc. naszej energii. Z założeń wynika również, że od 2033 r., co dwa lata będzie oddawany nowy blok jądrowy, w sumie ma powstać 6 bloków o mocy 6-9 GW.
PGE od lat była uznawana za lidera polskiego projektu atomowego. To na niej, jako największej spółce energetycznej, miał się opierać projekt. W pewnym momencie w ramach spółki działały nawet dwie spółki zależne dedykowane energetyce jądrowej: PGE EJ1 i PGE EJ2. Niestety, kolejne rządy od lat o energetyce jądrowej tylko mówiły, niewiele zaś w tej kwestii robiono, dlatego projekt atomowy wciąż jest w niemal zerowym punkcie. A przecież energetyka jądrowa może być dobrą odpowiedzią na obecne zmiany trendów wokół energetyki wywoływane przede wszystkim polityką Brukseli.
Akcjonariusze boją się projektu
Akcjonariusze na projekt atomowy reagują jednak alergicznie. Strach widać po reakcji na dzisiejszy komunikat. Tuż po jego publikacji akcje PGE zanotowały gwałtowną przecenę o 5 proc. Obawy akcjonariuszy opierają się jednak na kilku istotnych powodach.
Po pierwsze, nie wiadomo ile całą budowa zajmie i pochłonie funduszy. Inwestorzy raczej przyzwyczaili się do tego, że długie rządowe projekty często na finiszu mocno odbiegają od wstępnych założeń. Po drugie warto pamiętać, że PGE ma też swoje wydatki inwestycyjne i to nie małe. Już teraz spółka nie płaci dywidendy w związku z napiętym programem inwestycyjnym. Samodzielne wejście w atom może stanowić spore obciążenie dla finansów spółki i na długie lata pozbawić inwestorów nadziei na dywidendę.
Po trzecie warto pamiętać, że - o ile powstanie - będzie to nasza pierwsza elektrownia jądrowa. Brak nam technologii, know how, cena będzie więc o wiele wyższa, niż w innych, już posiadających elektrownie jądrową krajach. Z drugiej strony kolejne elektrownie tego typu powinny być relatywnie tańsze. Dlatego trochę szkoda, że kompletnie porzucono rozpoczętą w latach 80-tych budowę elektrowni w Żarnowcu. Gdyby ona powstała, obecnie stalibyśmy na zupełnie innej pozycji w temacie atomu.






























































