Idea stref TEMPO 30 w polskich miastach znalazła kolejnych zwolenników – tym razem w katowickim magistracie. Przymusowe ograniczenie ruchu w centrum miasta ma przysłużyć się ciszy i bezpieczeństwu innych uczestników ruchu.


Od poniedziałku 17 sierpnia Katowice dołączyły do listy miast w Polsce, w których zastosowano specjalny obszar TEMPO 30. Obecnie na takie strefy można trafić między innymi w Poznaniu, Radomiu, Krakowie czy Gdańsku, a także w wielu europejskich stolicach. Inicjatywa zobowiązuje kierowców do zdjęcia nogi z pedału gazu i obniżenia prędkości do 30 km/h. Mimo że całe przedsięwzięcie wygląda na akcję wycelowaną w kierowców i ich portfele, lokalne władze zarzekają się, że powody nowych przepisów są zupełnie inne.

Katowice zwalniają do 30 km/h – dla bezpieczeństwa
Dokładnie do północy z 17 na 18 sierpnia za przekroczenie prędkości ponad 30 km/h na katowickim Śródmieściu policjanci rozdawali słodycze i ulotki informujące o zmianach, jakie od dziś będą bezwzględnie przestrzegane – jeśli kierowca nie zwolni, czeka go bolesny mandat. Będzie on bolesny szczególnie dla tych, którzy o rewolucji w centrum miasta jeszcze nie słyszeli i będą jechali na pamięć.
Z doniesień medialnych wynika, że w ciągu zaledwie kilku godzin aż kilkudziesięciu kierowców otrzymało ostrzegawczego lizaka. To oznacza, że potencjalnie wręczonych mogło zostać kilkadziesiąt mandatów w kwocie od 50 do 100 zł (zakładając przekroczenie prędkości o 11-20 km/h). Można więc spodziewać się, że w najbliższych dniach bilans ostrzeżeń będzie podobny – tym razem jednak kierowcy zamiast z lizakiem w ręku, zostaną odesłani przez policjanta z kwitkiem… do opłacenia.
Uderzenie po kieszeniach kierowców ma jednak zmobilizować ich do respektowania nowych zasad, które mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa w mieście i ułatwienie poruszania się pieszym i rowerzystom. To właśnie dlatego strefa TEMPO 30 obejmuje głównie ulice, przy których mieszczą się najważniejsze urzędy miasta oraz zaplecze kulturalno-rozrywkowe – magistrat tłumaczy, że chce zapewnić w tych rejonach swobodne poruszanie się innym uczestnikom ruchu miejskiego. Poza upłynnieniem ruchu drogowego, władze wskazują na inne korzyści płynące ze zmiany. Oczekuje się, że nastąpi zmniejszenie stężenia spalin w centrum miasta oraz redukcja zużycia paliwa.

Czy na pewno bezpiecznie?
Projekt strefy TEMPO 30 nie kończy się jednak jedynie na ograniczeniu prędkości. Katowicki Urząd Miasta widzi w tej materii pole do kolejnych oszczędności i „usprawnień” ruchu miejskiego. Przede wszystkim, wzorem miast, które na takie strefy już się zdecydowały, magistrat dostrzega możliwość zlikwidowania części instalacji sygnalizacji świetlnych na skrzyżowaniach i utworzenia skrzyżowań równorzędnych oraz dróg jednokierunkowych.
Czy faktycznie zwiększy to bezpieczeństwo? Doświadczenia Radomia w tym zakresie nie są jednoznaczne. Okazuje się, że większość kierowców która po ulicach swojego miasta porusza się na pamięć, ma potem problem z odnalezieniem się na takich skrzyżowaniach, co negatywnie wpływa na bezpieczeństwo ruchu – wynika z wypowiedzi radomian w mediach regionalnych. Podobne głosy słychać także w Poznaniu. – Może Redakcja napisze o wypadkach w tym roku? Np. na Placu Cyryla Ratajskiego? W porównaniu do wypadków przez minione 10 lat? To byłaby jakaś miara tego „nowego” bezpieczeństwa – komentuje jeden z mieszkańców na internetowym forum.
Faktyczne zwiększenie bezpieczeństwa na takich strefach może wymagać dodatkowych inwestycji, szczególnie w zakresie dedykowanych patroli policji, które będą sprawdzać respektowanie nowych zasad przez kierowców. Może się to jednak skończyć dużą liczbą mandatów. Być może po takiej obławie część kierowców przesiądzie się jednak do komunikacji miejskiej – wtedy cel magistratu niewątpliwie byłby zrealizowany.
/mg


























































