Premier Izraela Benjamin Netanjahu zatwierdził nominację Romana Gofmana na nowego szefa agencji wywiadowczej Mosad. Formalnie obejmie on stanowisko 2 czerwca na 5-letnią kadencję. Nominacji Gofmana sprzeciwiał się m.in. odchodzący szef izraelskiego wywiadu Dawid Barnea.


49-letni Gofman uchodzi za bliskiego współpracownika Netanjahu. Jest generałem izraelskich sił zbrojnych (IDF) i od 16 maja 2024 r. sekretarzem do spraw wojskowości szefa izraelskiego rządu.
Zatwierdzonej w niedzielę późnym wieczorem nominacji sprzeciwiał się odchodzący szef Mosadu. Barnea zarzucił Gofmanowi skłonność do „nadużywania władzy”, a ponadto podkreślił, że ze skutecznego ubiegania się o kierowanie wywiadem wyklucza go nagana w aktach osobowych.
„Każda nagana na szczeblu dowódczym dyskwalifikuje kandydata do awansu, a już na pewno do mianowania na stanowisko szefa Mossadu” – napisał Barnea, który próbował zablokować nominację Gofmana jako szef specjalnej komisji opiniującej kandydatów do kierowania izraelskim wywiadem.
Główne zarzuty pod adresem nowego szefa Mosadu dotyczą afery związanej z osobą Oriego Elmakaiesa. W bliżej niesprecyzowanym okresie w latach 2023-2024 izraelska armia zaangażowała 17-letniego wówczas młodzieńca w swoją operację wpływu. Na zlecenie IDF Elmakaies publikował wówczas w internecie tajne informacje armii, za co został oskarżony o szpiegostwo i aresztowany przez izraelską służbę bezpieczeństwa Szin Bet.
Po ok. dwóch miesiącach przetrzymywania w izolacji mężczyzna trafił na blisko 1,5 roku do więzienia, zanim wycofano wszystkie postawione mu zarzuty. Dziennik „Haarec”, który w ub. roku opisał całą sprawę, przypomniał, że Elmakaies pozwał państwo Izrael o wypłatę odszkodowania.

W grudniu ub. roku gazeta napisała też, że prawdopodobnie Gofman złożył fałszywe zeznania podczas śledztwa, które armia wszczęła w tej sprawie. W pisemnym zeznaniu stwierdził, że nie miał z historią Elmakaiesa nic wspólnego, podczas gdy śledztwo miało wykazać, że w istocie to on zainicjował i zatwierdził całą operację.
Członkowie komisji, którzy poparli kandydaturę Gofmana na szefa Mosadu, napisali, że „postrzegają (jego) postępowanie (…) jako wzór uczciwości i odpowiedzialności”. Stwierdzili też, że „wyraził ubolewanie i wziął odpowiedzialność za swoje działania” oraz że „nieprawdą są twierdzenia, jakoby Gofman kłamał podczas śledztwa, zaprzeczał swoim działaniom, zmieniał wersję wydarzeń lub porzucił Elmakaiesa”.
Izraelskie media przypomniały, że odchodzący szef Mosadu jest ostatnią osobą, która zachowała kierownicze stanowisko w instytucjach związanych z obronnością po ataku terrorystów z Hamasu 7 października 2023 roku, w którym zginęło niespełna 1,2 tys. obywateli Izraela i obcokrajowców, a 251 osób wzięto jako zakładników.
W jej następstwie Izrael przeprowadził zakrojoną na szeroką skalę operację zbrojną w Strefie Gazy, w której w latach 2023-2025 śmierć poniosło co najmniej 72 tys. osób, a sytuację humanitarną w enklawie ONZ określa mianem katastrofy. (PAP)
piu/ adj/































































