Wczorajsza sesja giełdy NYMEX przyniosła wzrost notowań lutowego kontraktu na dostawę ropy o 0,47 USD do 58,56 USD za baryłkę. Dziś w obrocie elektronicznym baryłka podrożała o dalsze 49 centów do 59,05 USD.
Najwyższy w historii poziom notowania ropy osiągnęły 30 sierpnia, gdy huragan Katrina zaatakował południowe wybrzeże USA - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD. Od tego czasu czarny kruszec staniał o prawie 12 USD, ciągle jednak jest o około 33% droższy niż przed rokiem.
Miłą niespodzianką okazała się dotycząca ropy crude część wczorajszego raportu Departamentu Energii na temat stanu amerykańskich zapasów paliw. Zapasy surowca monitorowane przez rząd USA wzrosły w zeszłym tygodniu o 1,3 mln baryłek. Eksperci spodziewali się wiadomości o spadku poziomu rezerw ropy o około milion baryłek.
Dalsza część raportu przyniosła już jednak pesymistycznie nastrajające wiadomości. Zapasy destylatów, w tym kluczowego obecnie oleju opałowego, mogły według analityków spaść o 500 tysięcy baryłek, w rzeczywistości natomiast skurczyły się aż o 2,8 miliona. Poziom rezerw benzyny z kolei spadł o 301 tysięcy baryłek zamiast, jak się spodziewano, zwyżkować o prawie milion.
W ciągu najbliższych tygodni największy wpływ na kształtowanie się notowań ropy naftowej powinny mieć warunki pogodowe w będących największym rynkiem oleju opałowego na świecie północno-wschodnich stanach USA. Spodziewane ocieplenie w regionie powinno wywołać znaczący spadek tamtejszego zapotrzebowania na paliwa, co może przełożyć się na obniżki notowań ropy.
BaP






























































