Opublikowany w środę raport amerykańskiego Departamentu Energii zaskoczył analityków. Zapasy ropy zmniejszyły się aż o 3,8 miliona baryłek, czyli trzykrotnie silniej od prognoz. Równocześnie o tyle samo zwiększyły się dostępne rezerwy benzyny, podczas gdy spodziewano się wzrostu zaledwie o 0,4 mln brk.
Przyczyną tych gwałtownych zmian była zwiększona produkcja w rafineriach. Wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych podskoczył o prawie pięć punktów procentowych, sięgając poziomu 87,5%. Tak intensywnie amerykańskie zakłady naftowe nie pracowały od sierpnia.
Mimo niepokojącego przyrostu zapasów gotowych produktów poprawiły się statystyki zapotrzebowania na paliwa. W tygodniu zakończonym 3. grudnia Amerykanie zużyli niemal 20 milionów baryłek ropy, czyli najwięcej od maja.
Mimo to notowania ropy naftowej nie były w stanie poprawić szczytu z wtorku. Inwestorów niepokoi perspektywa zaostrzenia polityki monetarnej w Chinach, które są drugim po USA największym konsumentem czarnego surowca. Negatywnie na ceny wpływa też aprecjacja dolara, przez ropa staję się droższa dla odbiorców spoza Ameryki.
W czwartek o godzinie 14:50 za baryłkę ropy Brent płacono 91,14 dolarów, a więc o 0,3% więcej niż dzień wcześniej.
K.K.


























































