REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Niemoralna propozycja: upadłość konsumencka

Łukasz Piechowiak2011-02-04 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-02-04 06:00

W czasach łatwego dostępu do kredytu coraz więcej ludzi wpada w spiralę zadłużenia. Część z nich robi zakupy ponad swoje możliwości finansowe, inni tracą źródła dochodu i nie są w stanie spłacić rat. Dla wielu jedynym wyjściem jest wtedy ogłoszenie upadłości konsumenckiej.

W wielu rozwiniętych państwach, jak Dania, Niemcy czy Finlandia, upadłość konsumencka funkcjonuje od wielu lat. W Polsce z tym rozwiązaniem mamy do czynienia od 2009 roku, ale nie jest ono często stosowane. Zdaniem posłów PiS, obecny stan prawny dotyczący bankructwa osób fizycznych ma wiele wad, np. dopuszcza upadłość konsumencką tylko w przypadku, gdy osoba stała się niewypłacalna z przyczyn niezależnych. Do Sejmu wpłynął projekt zmian w ustawie. Zgodnie z nim z upadłości konsumenckiej będą mogli skorzystać także ci, którzy sami sprowadzili na siebie kłopoty finansowe.

W uzasadnieniu projektu posłowie słusznie zauważyli, że obecnie obowiązujące rozwiązanie nie jest zbyt popularne. Ich zdaniem zapis o upadłości konsumenckiej w ustawie Prawo upadłościowe i naprawcze jest niejasny, co w wielu przypadkach uniemożliwia jego skuteczne zastosowanie. Należy chronić obywateli przed wykluczeniem poza margines życia społecznego, z drugiej jednak strony oddłużanie ludzi nieodpowiedzialnych jest niebezpieczne dla gospodarki.

 


Adresaci mniej odpowiedzialni


Projekt skierowany jest do dwóch grup dłużników. Pierwsza to osoby, które zaciągnęły kredyt hipoteczny i z różnych przyczyn utraciły źródło dochodu, przez co nie mogą regulować płatności w terminie. Dodatkowo, w wyniku zmian rynkowych, realna wartość spłacanej nieruchomości jest niższa niż zaciągnięte zobowiązanie.

Druga grupa to dłużnicy, którzy nabywając za pożyczone od banku pieniądze, kupowali dobra ponad swoje możliwości finansowe i wpadli w spiralę zadłużenia. Z tego powodu utracili płynność i nie stać ich na czynsz, opłacenie rachunków za media itp.

8374

Dobre pomysły


Właśnie objęcie tzw. upadłością „likwidacyjną” tej drugiej grupy ludzi budzi wiele wątpliwości. Obecnie jest tak, że jeżeli ktoś się nadmiernie zadłuży i nie będzie spłacać rat, to w końcu odwiedzi go komornik. Zajęte mienie zostanie zlicytowane, a pieniądze ze sprzedaży trafią do wierzycieli. Projektodawcy uznali, że ta metoda jest niedopuszczalna – mienie często jest sprzedawane poniżej wartości rynkowej, a to szkodzi interesom dłużnika.

Przykładowo: jeżeli w skład masy upadłościowej wchodzi nieruchomość, to konieczna jest wycena jej wartości przez biegłego. Do tego oszacowania można zgłaszać zastrzeżenia, a to wpływa na przewlekłość postępowania. Dlatego można zgodzić się z propozycją projektodawców, aby upadły sam „sprzedawał” swoje nieruchomości, a pozyskane środki przeznaczał na spłatę zadłużenia.

Głównym założeniem ustawy jest wyeliminowanie postępowania komorniczego. Zamiast niego dłużnik ogłasza upadłość konsumencką, a sąd ustala jego plan spłaty. Niby nie ma wielkiej różnicy, bo i tak będzie on musiał zbyć część swojego majątku. Jednak uczyni to sam, bez pomocy komornika – bardzo prawdopodobne, że uzyska o wiele lepszą cenę, niż gdyby jego majątek zlicytowano. Ponadto ustawa będzie chronić część dochodów upadłego powyżej pensji minimalnej, a jeżeli nie będzie on posiadał żadnego majątku ani pracy, to sąd będzie mógł umorzyć jego długi.

 


Upadłość konsumencka osób nieodpowiedzialnych


Rozszerzenie podmiotów uprawnionych do skorzystania z upadłości konsumenckiej nie jest do końca uzasadnione. Czy osoby nieodpowiedzialne, które niejako same na siebie sprowadziły kłopoty finansowe, można traktować tak pobłażliwie? Oczywiście to zależy od punktu widzenia. Kredyty trzeba zaciągać z głową – taka jest opinia bankowców i należy się z nią zgodzić. Niestety, prawda jest też taka, że winno się je z głową dawać, a z tym bywało różnie.

Narodowy Bank Polski jest przeciwny propozycji posłów. W projekcie wspomina się głównie o zadłużeniu powstałym w wyniku udzielanych przez banki kredytów. Nie uwzględnia się zaległości związanych z nieopłaconym czynszem, alimentami czy długami rodzinnymi. Trudno powiedzieć, czy było to celowe, czy też posłowie pominęli to przypadkiem. Niemniej w projekcie jasno wskazano „wrogów”, którzy są odpowiedzialny za zadłużenie społeczeństwa i którzy powinni za to zapłacić – banki.


 

Kto poniesie koszty zmian w ustawie


Prawa ekonomii są okrutne. Jeżeli wierzycielom – w tym przypadku bankom – uniemożliwi się skuteczne ściąganie należności, to wzrośnie cena ich usług. Kredyty będą jeszcze droższe, ponieważ instytucje te będą musiały utworzyć większe rezerwy na pokrycie strat wynikających z niespłaconych lub umorzonych długów.

Z całą pewnością nie zapłacą za to banki, tylko pozostali konsumenci, którzy z uwagi na wyższe obciążenia będą bardziej narażeni na bankructwo. Gdyby anulować część zobowiązań każdego „nieodpowiedzialnego” Polaka, który wpadł w problemy finansowe, groziłoby to odwróceniem pojęć – zamiast pętli „kredytowej” mielibyśmy do czynienia z pętlą „umorzeń”, a stąd już tylko kilka kroków do poważnego kryzysu bankowego.

Klina klinem, a bubla bublem


Nie ma przypadku w tym, że projekt zmiany w zasadzie nowego prawa pojawia się w roku wyborów parlamentarnych. Jest to kolejny przykład skrajnego populizmu ze strony polityków.

Bez wątpienia problem zadłużeń konsumenckich istnieje. Rodzi się tylko pytanie, czy należy zmieniać przepisy, które wprowadzono tak niedawno? W wielu przypadkach ludzie rezygnują z upadłości konsumenckiej nie dlatego, że jest to trudna procedura, tylko dlatego, że udaje im się znaleźć inne rozwiązania – sprzedają domy, emigrują, biorą dwa etaty lub pomaga im rodzina. Innymi słowy robią wszystko, aby uniknąć wstydu przyznania im prawnego statusu bankruta. Nie ma nic bardziej motywującego do działania niż groźba przypięcia łatki „nieodpowiedzialnego nieudacznika” i wysłania na oślą ławkę w kolejce do pomocy społecznej.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl


 
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Kodano szturmuje Europę. Polska firma optyczna rośnie jak szalona, inwestuje w AI i rozważa przejęcia
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~Arek
...czyli jeżeli prawo chroni zarządzających bankami którzy doprowadzą do bankructwa(a przecież do podobno fachowcy) przed dożywotnim spłacaniem...to jest dobrze...a jeżeli ma pomóc zwykłemu "Kowalskiemu" wystartowac w życie od nowa...(bo inaczej to często "dożywocie") to jest nie moralne..dziwne mam pan swoją ...czyli jeżeli prawo chroni zarządzających bankami którzy doprowadzą do bankructwa(a przecież do podobno fachowcy) przed dożywotnim spłacaniem...to jest dobrze...a jeżeli ma pomóc zwykłemu "Kowalskiemu" wystartowac w życie od nowa...(bo inaczej to często "dożywocie") to jest nie moralne..dziwne mam pan swoją drogą poczucie moralności...
Zgadzam sie z tym że taki dłużnik nie powinien miec prawa do zachowania majątku...ani żadnych pieniędzy...ale druga szansa daje motywacje...gdy zaś nie ma swiatełka do wyjscia z tej spirali...brak motywacji powoduje że nikt nie zyskuje...Arek
dsmtradingservice
oczywiście że jest to szansa dla dłużnika. Z drugiej strony poza asekurowanymi bankami dla gospodarki nie jest to zbyt korzystne. Natomiast często zamiast ogłaszać upadłość warto rozmawiać albo mediować z wierzycielami. Czasami idą na to że odzyskają część z całości rezygnując z roszczeń całości, których i tak by www.dsmt.eu nie oczywiście że jest to szansa dla dłużnika. Z drugiej strony poza asekurowanymi bankami dla gospodarki nie jest to zbyt korzystne. Natomiast często zamiast ogłaszać upadłość warto rozmawiać albo mediować z wierzycielami. Czasami idą na to że odzyskają część z całości rezygnując z roszczeń całości, których i tak by www.dsmt.eu nie otrzymali. Mimo wszystko upadłość to ostateczność.
~Arek odpowiada dsmtradingservice
...tak...tylko znowu rozmawia sie z kimś kto ma do tego sztab przygotowanych ludzi...poza tym czasem problemy bywają na prawde zbyt duże...po prostu uważam że wtedy nikt na tym nie zyskuje i zostaje wyjazd za granice...albo totalny dół..Umowa pożyczki to umowa jak kazda inna - ryzykują obie strony...Kto zyska no dłużniku który nie ...tak...tylko znowu rozmawia sie z kimś kto ma do tego sztab przygotowanych ludzi...poza tym czasem problemy bywają na prawde zbyt duże...po prostu uważam że wtedy nikt na tym nie zyskuje i zostaje wyjazd za granice...albo totalny dół..Umowa pożyczki to umowa jak kazda inna - ryzykują obie strony...Kto zyska no dłużniku który nie długo załąmie sie psychicznie i bedzie korzystał z pomocy społecznej...nikt - ani bank - ani rodzina - ani on ...
Tak jak na pisałem w tym wypadku to DOZYWOCIE - nawet za zabójstwo rzadko orzekane...pozdrawiam Arek
~Arek odpowiada dsmtradingservice
...no kompletnie sie nie zgadzam...właśnie dlatego instytucja ta działa w wiekszości cywilizowanych krajów że ma pozytywny wpływ na gospodarkę..dłuznicy nie uciekają w szarą strefę przez co płacą podatki i zasilają ZUS...poza tym mają wiekszą motywację do zarabiania...Moim zdaniem banki nie chcą rozmawiać..są skłonne sprzedać dług ...no kompletnie sie nie zgadzam...właśnie dlatego instytucja ta działa w wiekszości cywilizowanych krajów że ma pozytywny wpływ na gospodarkę..dłuznicy nie uciekają w szarą strefę przez co płacą podatki i zasilają ZUS...poza tym mają wiekszą motywację do zarabiania...Moim zdaniem banki nie chcą rozmawiać..są skłonne sprzedać dług firmie windykacyjnej za 5-10% wartości natomiast nie ma mowy o spłacie 30% przez dłużnika..przy dużych kwotach czesto jest to dożywoscie..konczy sie tym że dłuznik ukrywa dochody albo korzysta z socjalu zresztą marnego, a bank i tak nie odzyska nawet owych 30%...rozwiązanie dobre tylko dla firm windykacyjnych...ale bankom na tym zalezy po czesto własciciele banków mają tam swoje udziały...na całym świecie wiedzą ze ta instytucja jest potrzebna bo jak t mozliwe ze moze upasc ktos kto prowadząc bank zrobił miliardowe długi a nie może "kowalski" który zrobił to samo a napewno w świecie finansów porusza sie gorzej bo nie jest do tego tak przygotowany... w długiej pesrspektywie zyskują wszyscy natomiast oszustów rzeczywiście trzeba po prostu zamykać ale od tego już są organy scigania..
~REX
Zgadzam się, że długi trzeba płacić. To nie ulega wątpliwości. Kwestią jest tylko JAK je płacić. Jeśli bank jest zobowiązany art.70 prawa bankowego do zachowania nalezytej staranności w udzielaniu kredytów to proszę mi nie mówić, że robi ok. dając 16 kredyt osobie która i tak już nie ma zdolności kredytowej. I nie żałować w tym miejscu Zgadzam się, że długi trzeba płacić. To nie ulega wątpliwości. Kwestią jest tylko JAK je płacić. Jeśli bank jest zobowiązany art.70 prawa bankowego do zachowania nalezytej staranności w udzielaniu kredytów to proszę mi nie mówić, że robi ok. dając 16 kredyt osobie która i tak już nie ma zdolności kredytowej. I nie żałować w tym miejscu tych biedniuteńkich banków. Odpowiedzialność za kredyt spoczywa na obu stronach - bo jeśli bank udzieli kredytu osobie, której sytuacja jasno wskazuje, że kredyt może być zagrożony w spłacie - no to kochani - sorry ale bank sam sobie winien (tak samo jak dłużnik który się zadłuża do nieprzytomności) a w końcu jeśli bank kredytu nie da to dłużnik kredytu nie dostanie!!
No zwykła logika. No co dłużnik lufę pistoletu przystawia prezesowi banku, żeby mu ten tego kredytu udzielił czy jak? I o tej stronie medalu jakoś rzadko sie mówi. Tylko o tym paskudnym i nierzetelnym dłużniku.
Jeśli więc obie strony są sobie winne - dlaczego banki tak rzadko idą na ugodę? Czyżby im tak bardzo nie zależało na spłacie? czytałam kiedyś wpis o osobie, która 2 lata "rozmiękczała" bank prośbami o ugodę w spłacie. I to jest poważne podejście instytucji bankowych do problemu? trzeba je "rozmiękczać"- no śmiech na sali. A potem jęczą że pieniędzy odzyskać nie mogą.
Jeżeli dłuznik informuje, że jest problem to się z nim rozmawia, coś proponuje - w końcu sami fachowcy ekonomiczni w bankach chyba pracują - już z samego kontaktu o problemach w spłacie wynika, że dłuznikowi zalezy żeby coś zrobić z tym - ale jak 10 razy usłyszy, że "nic w pana/pani sprawie nie możemy zrobić" albo warunki ugody noszą znamiona działań pozornych no to co robic dalej.?
~robson
Weźcie wsadźcie sobie te głodne kawałki. Dlaczego uczciwy, ciężko pracujący człowiek ma utrzymywać tą całą żyjącą na kredyt bandę?

Trzeba było pożyczać od rodziny, przeprowadzić się za pracą do innego miasta, albo zbierać puszki i na złom zanosić.
Po pierwsze to nie gospodarka to oddłuża, tylko konkretne instytucje. Po
Weźcie wsadźcie sobie te głodne kawałki. Dlaczego uczciwy, ciężko pracujący człowiek ma utrzymywać tą całą żyjącą na kredyt bandę?

Trzeba było pożyczać od rodziny, przeprowadzić się za pracą do innego miasta, albo zbierać puszki i na złom zanosić.
Po pierwsze to nie gospodarka to oddłuża, tylko konkretne instytucje. Po drugie ktoś musi za to zapłacić czy to podatkami - jak w przypadku nieopłaconych kosztów sądowych czy to wyższymi opłatami za usługi bankowe - przypadku niespłacanych kredytów.

I tym kimś jestem JA. Szary normalny podatnik, który z własnej krwawicy musi utrzymywać całą bandę dłuzników, którzy w zdecydowanej większości wleźli na minę z własnej głupoty, pazerności i życia ponad stan.

Skoro jednak pokrzywdzone panie dłużniczki tu wypowiadające się mają forsę na komputery, internet (zapewne rownież dach nad głową) to jakoś potrafią tą forsę zdobywać - co oznacza, że wbrew tym dyrdymałom o wykluczeniu finansowym i głodnym kawałkom o niemożności znalezienia pracy latami, niemozności wykształcenia dzieci czy widmem straszliwej ŚMIERCI GŁODOWEJ potrafią jednak jakoś zarabiać i potrafią jednak jakoś przeżyć.

Tym samym te wypowiedzi są czystą manipulacją, zwykłą próbą mydlenia oczu ze strony osób które same i z własnej winy zadłużały się na potęgę, bo trzeba bylo się pokazać sąsiadom, bo trzeba bylo nowy samochód, nowe ciuchy, kosmetyki wycieczki, sprzęt RTV - taka jest rzeczywistość.

Sami się wrąbaliście w długi a teraz chcecie by inni za was płacili.
~robson
Powiem więcej.
W tym kraju są SAMI pokrzywdzeni.
Lipni renciści, przedwcześni emeryci, biedni lekarze na 10 etatach naraz, ledwo wiążący koniec z końcem prawnicy, przepracowani nauczyciele i cała banda urzędasów, dzięki których nic w urzędach załatwić się nie da.

Tak sama z dłużnikami.
Jeden na 1000 faktycznie się
Powiem więcej.
W tym kraju są SAMI pokrzywdzeni.
Lipni renciści, przedwcześni emeryci, biedni lekarze na 10 etatach naraz, ledwo wiążący koniec z końcem prawnicy, przepracowani nauczyciele i cała banda urzędasów, dzięki których nic w urzędach załatwić się nie da.

Tak sama z dłużnikami.
Jeden na 1000 faktycznie się znalazł w kłopotach nie ze swojej winy - bo jakiś wypadek, bo kalectwo, choroba wykluczająca z życia - tak to są wypadki życiowe i istnieją - ale to są jednostki.

Cała reszta to pasożyty, zwalające winę na wszystko wokół, złe banki, fałszywych doradców, bezrobocie i kosmitów na Marsie.
~lwica odpowiada ~robson
Szanowny Panie Robson,gratuluję Panu kraju ,w ktorym Pan żyje.Zapewne żyjemy w innych krajach.Pasożytem nie jestem,nie zwalam winy na banki ,fałszywych doradców,agentów.
Nie mam zamiaru przekonywac Pana,ze jest inaczej niż Pan myśli ,ze jest.Gratuluję Panu samozadowolenia i życzę,żeby Pan dalej tkwil w tym przekonaniu i korzystał
Szanowny Panie Robson,gratuluję Panu kraju ,w ktorym Pan żyje.Zapewne żyjemy w innych krajach.Pasożytem nie jestem,nie zwalam winy na banki ,fałszywych doradców,agentów.
Nie mam zamiaru przekonywac Pana,ze jest inaczej niż Pan myśli ,ze jest.Gratuluję Panu samozadowolenia i życzę,żeby Pan dalej tkwil w tym przekonaniu i korzystał z tych jak Pan to mówi usług(nie pasożytów t.j banków,doradców,agentów).Przecież oni wszyscy ot tak charytatywnie udzielaja kredytów ludziom bez zdolności i nie maja z tego żadnych korzyści.
Biedne banki tyle tracą ,ale czegóz sie nie robi dla ludzi.
~racjonalista
To że nie ma przyzwolenia społecznego na pomoc w oddłużaniu tych którzy zaciągnęli kredyty to chyba dla wszystkich jest oczywiste. Nie tylko godzi to w zasadę sprawiedliwości społecznej (dlaczego jedni muszą spłacać a inni nie) ale także podważa podstawowe pojęcie uczciwości - jak pożyczasz pieniądze to je oddaj. I to nie ma żadnego To że nie ma przyzwolenia społecznego na pomoc w oddłużaniu tych którzy zaciągnęli kredyty to chyba dla wszystkich jest oczywiste. Nie tylko godzi to w zasadę sprawiedliwości społecznej (dlaczego jedni muszą spłacać a inni nie) ale także podważa podstawowe pojęcie uczciwości - jak pożyczasz pieniądze to je oddaj. I to nie ma żadnego znaczenia czy pożyczasz od banku czy od przyjaciela.

Powoływanie się na ideę "poszkodowanych" przez system bankowy brzmi jak kpina. Wystarczy poczytać kilka wpisów na tym forum aby przekonać się o co chodzi. Otóż całe "pokrzywdzenie" wynika stąd że bank domagają się zwrotu tego co pożyczyły.

Każdy dorosły człowiek (a wydaje się że tylko takim udzielane są kredyty) powinien wiedzieć że jeśli pożyczył kasę to powinien ja oddać. Żadnym tłumaczeniem jest utrata pracy czy spadek wysokości dochodów. Z takim ryzykiem trzeba się liczyć, i to nie tylko w naszym kraju. Jeśli ktoś nie może zwrócić kredytu poprzez spieniężenie dobra które nabył ze środków kredytowych (czyli środki te przejadł) to niestety teraz odpowiada przed komornikiem. I nie ma żadnego powodu żeby było inaczej.

Nawet pobieżna lektura wpisów na cytowanym forum pokazuje jaka jest logika myślenia - co zrobić żeby nie musieć oddać nic. Orzeczenia zasądzające alimenty, służebności na nieruchomości. Twierdzenia które pokazać mają jak niesprawiedliwe jest prawo, szkoda tylko że zupełnie nieprawdziwe (przykład sprzed chwili - sąd nadając klauzulę wykonalności na bankowy tytuł egzekucyjny nie bada czy dłużnik jest dłużnikiem - napisać to musiała osoba nie mająca pojęcia o procedurze sądowej w tej sprawie). i kolejny przykład - postulowana na tym forum likwidacja skargi pauliańskiej. Czy chodzi więc o oddanie długu? Nie, chodzi o legalizację działań na szkodę wierzyciela. Co zrobić żeby wziąć, skonsumować i nie oddać.

Cieszy tylko to że większość społeczeństwa zachowuje zdrowy rozsądek. Ruch nie ma poparcia, co widać po bardzo skromnej ilości wpisów. Znaczna część z nas rozumie że nie ma żadnego powodu aby za długi jednych płacili inni - ci którzy mają w bankach depozyty, uczciwie spłacają kredyty albo wreszcie wszyscy podatnicy fundując dłużnikowi tańsze koszty postępowania upadłościowego.

Brawa dla autora artykułu za trzeźwe podejście do tematu.

Sami się wrąbaliście w długi a teraz chcecie by inni za was płacili. - święte słowa.
~Arecki odpowiada ~racjonalista
Długi się hoduję, bo to doskonały biznes, należy zlikwidować możliwość ściągania długów przedawnionych przez cwane firmy windykacyjne, to tworzy spiralę długów i tworzy nowe długi. Przedawnienie po 5 latach. Możliwość poddawania się procedurze upadłości osobom
prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą.
Obecny stan prawny
Długi się hoduję, bo to doskonały biznes, należy zlikwidować możliwość ściągania długów przedawnionych przez cwane firmy windykacyjne, to tworzy spiralę długów i tworzy nowe długi. Przedawnienie po 5 latach. Możliwość poddawania się procedurze upadłości osobom
prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą.
Obecny stan prawny sprzyja tylko firmom windykacyjnym, komornikom itp, a demagogia że banki stracą kasę to całkowity brak wiedzy. Banki wyposażone są w BTE, wiec mogą skutecznie i szybko ścigać dłużników. Gdy to im się nie udaje sprzedają długi firmom windykacyjnym za max kilkanaście % wartości długu, więc i tak nie odzyskują kasy. Na problemach ludzi tuczą się wszelkie sępy z windykacji i spokojnie można to ograniczyć.
Oszuści i tak radzą sobie dobrze, jest wiele patentów na "bezpieczne" niepłacenie kasy.

Powiązane: Upadłość

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki