Choć spodziewano się, że europejskie konwulsje muszą w końcu dotknąć niemieckiej gospodarki, wyniki dzisiejszego raportu okazały się gorsze od oczekiwań. Prognozy zakładały kwietniowy spadek zamówień w przemyśle o 1 proc. mdm, po tym jak w marcu zamówienia urosły o 3,2 proc. mdm. Tymczasem w rzeczywistości spadek sięgnął 1,9 proc. mdm, podburzając optymizm na giełdzie w Frankfurcie oraz nad Wisłą.
Wyniki w ujęciu rocznym, skorygowane o liczbę dni roboczych pokazały spadek w wysokości 3,8 proc. rdr wobec spadku o 0,2 proc. rdr miesiąc wcześniej. Tuż przed godziną 14:00, niemiecki DAX tracił 0,8 proc., co nieuchronnie przekładało się na dokładnie takie same spadki na WIG20. Tak gwałtowne pogorszenie w zamówieniach (choć występuje tutaj duża zmienność odczytów) były ostatnio widziane w listopadzie 2011 roku, kiedy to odnotowano spadek o 2,9 proc. mdm.
Źródło: Bankier.pl, Indeks S&P500 na przestrzeni 3 miesięcy
Z wypowiedzi hiszpańskiego ministra skarbu Cristobala Montoro wynika, że rentowności 10-letnich obligacji kraju przekraczające 6 proc., czyli wysokie koszty obsługi długu sprawiają, że rynki finansowe są dla Hiszpanii praktycznie zamknięte. Pomimo tego, hiszpański IBEX35 zyskiwał (około 14:00) ponad 0,6 proc.
Kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy wskazywały wówczas na nieznaczną przewagę niedźwiedzi na Wall Street. Kontrakty na S&P500 i Nasdaq traciły po 0,25 proc., a na Dow Jones zaledwie 0,13 proc. Dziś odbędzie się jeszcze konferencja telefoniczna ministrów finansów grupy G-7, która może się wiązać z nieoczekiwanymi zapowiedziami ze strony największych gospodarek na świecie, wobec zwalczania kryzysu w Europie.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl































































