Informacja o posiadaniu akcji PGF pojawiła się w oświadczeniu majątkowym wiceministra umieszczonym na stronie internetowej resortu. Oświadczenie datowane jest na 16 grudnia 2005. Szałamacha zasłania się prawem, które zezwala ministrowi na posiadanie 10 procent akcji spółki (ustawa o ograniczeniu prawa prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne). Według ministra, posiadanie przez niego akcji PGF nie jest niczym niestosownym.
Przedstawiciele branży oraz eksperci jednogłośnie twierdzą, że Szałamacha powinien akcje sprzedać. Niezależnie od dobrej woli ministra, zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że będzie decydował o firmie, w której ma udziały.
Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha uważa, że Szałamacha powinien powierzyć swoje aktywa tzw. ślepym funduszom, które powoli rozwijają działalność w Polsce.
„Ewidentnie mamy w tym przypadku do czynienia z konfliktem interesów. Aby z niego wyjść, wiceminister Szałamacha powinien wycofać się z inwestycji na rynku kapitałowym sprzedając posiadany pakiet akcji bądź też zrezygnować z nadzoru i regulowania branży farmaceutycznej” – twierdzi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.
Ministra krytykuje także Krzysztof Gadzała, dyrektor biura zarządu Farmacolu: „Czasem 1 proc. udziałów w dużej korporacji znaczy więcej niż 50 proc. udziałów w mniejszej spółce”
Także opozycja nie pozostawia na ministrze suchej nitki. Zbigniew Chlebowski (PO) z komisji finansów publicznych uważa, że ”to nieetyczne i podobna sytuacja absolutnie nie powinna się zdarzyć”. Chlebowski przypomina, że PiS za podobne praktyki negowało członków SLD. Artur Zawisza (PiS) nie widzi żadnego przestępstwa ani złej woli Szałamachy.
P.O.
„Puls Biznesu”, Beata Chomątowska: „Ewidentny konflikt interesów”






























































