6 marca 2009 roku w życie weszły przepisy o zmianie ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze. Umożliwiły one większej liczbie zadłużonych przedsiębiorstw skorzystania z wszczęcia postępowania naprawczego oraz doprowadzenia do zawarcia porozumienia poza sądem z wierzycielami, bez konieczności likwidacji firmy. Mogą teraz z niego skorzystać również firmy zadłużone w niewielkim stopniu, czyli do 10 proc. wartości bilansowej przedsiębiorstwa, których zadłużenie nie przekracza trzech miesięcy.
Firmy zaczęły więc korzystać z tego ”przywileju”. - Gdy tylko zaczęły obowiązywać przepisy prawa upadłościowego i naprawczego, do warszawskiego sądu wpłynęło ponad 20 wniosków o wszczęcie postępowania naprawczego – mówi Marcin Krawczyk, przewodniczący X Wydziału ds. Upadłościowych i Naprawczych Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. Wszystkie zostały jednak odrzucone. Praktyka ukazała bowiem braki w nowych przepisach.
Na skutki wadliwych przepisów nie trzeba było długo czekać. Tylko w pierwszym półroczu 2009 roku upadło 290 przedsiębiorstw. Nowelizacja okazała się mało skuteczna. Ustawodawca wprowadził w niej 150 poprawek, które miały pomóc firmom. Niestety przeoczył dwie bardzo ważne kwestie: koszty jaki musi ponieść przedsiębiorca oraz konieczność stworzenia zbyt szczegółowego planu naprawczego już na samym początku postępowania.
Od dnia wszczęcia postępowania naprawczego, w firmie zostaje zawieszone wykonywanie jej zobowiązań, naliczanie odsetek, wszczynanie postępowań zabezpieczających i egzekucyjnych. Sąd natomiast ustanawia dla przedsiębiorcy nadzorcę sądowego z którym firma musi zawrzeć umowę zlecenia i pokryć jego wynagrodzenie. A chodzi o nie małą sumą, która jest w wysokości podwójnego miesięcznego wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Staje się więc ona kwotą zaporową, szczególnie dla drobnych przedsiębiorców.
Kolejną kłodą rzuconą im pod nogi jest konieczności przedstawienia planu naprawczego na samym początku postępowania. Musi on być zapewnieniem przywrócenia firmie zdolności do konkurowania oraz uzasadniać propozycje układu skierowanego do wierzycieli. Trudności podmiotom sprawia również ukazanie w nim w szerokiej perspektywie przewidywanego rozwoju firmy oraz możliwości osiągania przychodów potrzebnych do inwestycji.
Skonstruowanie pełnego planu naprawczego jest więc olbrzymią barierą dla przedsiębiorców. Liczyli oni na coś zupełnie innego. Postępowanie naprawcze pomaga zachować wiarygodność firmy w oczach kontrahentów oraz pozwala wykorzystać dotychczasowe kontrakty handlowe. Co z tego, jeżeli przedsiębiorcy nie mają możliwości z jego skorzystania.
Przepis ten miał być korzystny dla zadłużonych, a jednocześnie chronić interesy wierzycieli. Okazuje się jednak, że prawo dotyczące postępowania naprawczego samo jest do naprawy. Firma zagrożona upadłością musi mieć bowiem pieniądze by takie postępowanie przeprowadzić. Czy ustawodawca nie wziął pod uwagę faktu, że gdyby podmiot posiadał środki to o takie podstępowanie by się nie ubiegał?
BS





























































