Prezes NBP zadeklarował w czwartek, że w obecnych warunkach Rada Polityki Pieniężnej nie zamierza podnosić stóp procentowych, mimo że rynek wciąż wycenia scenariusz wyższych stóp. Złoty zareagował jednak spokojnie, a kurs euro utrzymał się w pobliżu 4,25 zł.


- Wszystko zależy od sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale w najbliższym okresie nie przewiduję żadnych zmian w zakresie stóp procentowych – odpowiedział szef NBP Adam Glapiński na pytanie o możliwość podwyżki stóp procentowych. Rynek kontraktów FRA wycenia obecnie jedną 25-punktową podwyżkę stóp do końca 2026 roku. Jeszcze kilka dni temu w cenach były jednak podwyżki o 75 pb.
Prezes Glapiński dodał jednak, że w razie pogorszenia sytuacji na Bliskim Wschodzie i dalszej blokady Cieśniny Ormuz istnieje ryzyko pojawienia się tzw. efektów drugiej rundy. - W opisanym scenariuszu musielibyśmy oczywiście podwyższać stopy procentowe. Czy odbywałoby się to gwałtownie, czy stopniowo – to już inna kwestia – dodał prezes NBP.
- Podtrzymujemy, że Rada w kolejnych miesiącach pozostanie w trybie wait-and-see i wstrzyma się z decyzjami co najmniej do czasu trwałego zakończenia wojny w Iranie – tak czwartkowe wystąpienie przewodniczącego RPP skomentowali ekonomiści PKO BP. W związku z tym nie przewidują oni, aby sygnały płynące z Rady miały obecnie istotny wpływ na losy złotego.
Takie stanowisko zdaje się też podzielać większość uczestników rynku walutowego. W piątek o 10:00 kurs euro wynosił bowiem 4,2529 zł i pozostawał bez większych zmian względem stanu z czwartkowego wieczoru. Dzień wcześniej euro potaniało o 0,8 grosza i było najtańsze od blisko miesiąca.

Polskiemu złotemu przez poprzednie dni sprzyjała sytuacja na parze euro-dolar, gdzie obserwowaliśmy dość dynamiczne osłabienie amerykańskiej waluty. Tradycyjna zależność jest taka, że słabszy dolar przekłada się na wyższe wyceny walut z rynków wschodzących, do których wciąż zaliczana jest Polska.
W piątek o poranku za dolara na krajowym rynku trzeba było zapłacić 3,6410 zł, czyli o grosz więcej niż dzień wcześniej. Przy czym w czwartek „zielony” był najtańszy od 3 marca. Kurs USD/PLN znajduje się teraz w kluczowym miejscu z punktu widzenia analizy technicznej. Pojawiła się bowiem szansa zanegowania tegorocznego ruchu wzrostowego, który zapowiadał zakończenie trwającego przez poprzednie trzy lata trendu spadkowego na parze dolar-złoty.
Z kolei frank szwajcarski drożał o ponad grosz, osiągając cenę 4,6076 zł. W czwartek kurs CHF/PLN znalazł się najniżej od lutego, momentami schodząc nawet poniżej linii 4,60 zł. Oznacza to, że od marcowego szczytu helwecka waluta potaniała już o prawie 20 groszy.
Funt brytyjski wyceniany był na 4,8862 zł po tym jak w czwartek szterling na polskim rynku stracił blisko 1,5 grosza. Zatem para funt-złoty w ostatnich tygodniach zachowuje się podobnie jak kurs CHF/PLN i systematycznie niweluje zwyżki z pierwszej połowy marca.
KK






























































